Obejrzyj na YouTube!
Posłuchaj podcastu:
Opis odcinka
W rozmowie z Marcinem Andrzejewskim dzieli się kulisami swojej pracy i opowiada o wyzwaniach oraz satysfakcjach związanych z prowadzeniem galerii i wystaw. W odcinku: Czym zajmuje się instruktor ds. plastyki i fotografii w Świdnicy oraz jak wygląda jego codzienna praca Jak promowana jest lokalna twórczość i dlaczego artyści ze Świdnicy są priorytetem Organizacja wystaw – od planowania, przez selekcję artystów, aż po budżetowanie Współpraca z innymi działami ośrodka kultury i promocja wydarzeń artystycznych Wyjątkowe wyzwania związane z prezentacją sztuki w historycznych przestrzeniach oraz marzenia o nowych galeriach dla sztuki współczesnej
Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

relacje.video AI Network
Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury
relacje.video AI Network
Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury
Transkrypcja
Robert Kukla:
Uważamy, że to jest jeden z głównych celów naszej działalności, czyli propagowanie właśnie twórczości mieszkańców Świdnicy.
Marcin Andrzejewski:
Robert Kukla. Mówią, że instruktor, ale instruktor czego? Bo tak w jednym słowie i w jednym zdaniu to będzie strasznie ciężko chyba zamknąć taką osobę jak ty.
Robert Kukla:
Nie, będzie bardzo łatwo zamknąć. Instruktor do spraw propagowania twórczości plastycznej i fotograficznej, tak się nazywa moja funkcja, ona jest opisana w dokumentach ogólnopolskich, więc to nie jest jakoś wyjątkowo u nas tak nazwane, tylko tak się nazywa takie stanowisko. Instruktor do spraw ogólnie plastycznych, tak to w skrócie można nazwać.
Marcin Andrzejewski:
Do spraw propagowania, to jest słowo klucz.
Robert Kukla:
Tak, tak, tak. To znaczy, tak się nazywa stanowisko do spraw propagowania plastyki i fotografii, czyli chodzi o wystawiennictwo po prostu. funkcje wystawiennicze, ale praktyka jest inna. W takim średniej wielkości ośrodku kultury jak nasz, każdy pracownik musi być elastyczny, wszechstronny. No i ja też różne rzeczy robię w Świdnickim Ośrodku Kultury, Aczkolwiek rzeczywiście jestem zatrudniony jako plastyk.
Marcin Andrzejewski:
Ale tak trochę prywatnie mogę zdradzić, że jesteś też jednym z najcudowniejszych ambasadorów Świdnicy, jakich udało nam się tutaj spotkać. Bo wczoraj tak, zabrałeś nas do miejsca, w którym pracujesz i też się opiekujesz, czyli do swojej galerii fotografii. Poleciłeś nam szlak kulinarny, którym żeśmy podążyli, z sukcesami. A dodatkowo będąc na spacerze wczoraj w Świdnicy, no cały czas mieliśmy wrażenie, że z tobą owcujemy, bo jesteś też człowiekiem, który trochę zmalował rzeczy w Świdnicy, prawda?
Robert Kukla:
Rzeczywiście maluję murale, ale zostawmy to na boku, zajmijmy się Świdnickim Ośrodkiem Kultury. Chociaż tak naprawdę to dla Świdnickiego Ośrodka Kultury i w ramach działalności w Świdnickim Ośrodku Kultury również kilka murali namalowałem. Króciutko wspomnę o muralu, który jest poświęcony Festiwalowi Bachowskiemu. To jest jeden z nich. Kolejny to jest mały mural poświęcony Festiwalowi Teatru Otwartego. Również Stańko powstał w ramach mojej pracy w Średnickim Ośrodku Kultury. Jeśli idzie o te miłe słowa, które powiedziałeś, że jestem ambasadorem, to rzeczywiście jestem twórcą i staram się czasie prezentowania mojej twórczości artystycznej w różnych miastach, w różnych instytucjach, w których mam wystawy. Są to galerie, ale również ośrodki kultury. Zawsze wspominać o Świdnicy i właśnie o Świdnickim Ośrodku Kultury. Również od tej kulinarnej strony mamy wiele świetnych restauracji i wszystkie je mogę śmiało polecić.
Marcin Andrzejewski:
Zależy nam też, żeby pokazać, że człowiek czy osoba, która pracuje w danym ośrodku kultury nie jest oderwana od rzeczywistości. częścią i spójnym fragmentem większego konglomeratu jakim jest miasto, czy miejscowość z którego chodzi. I to się dało natychmiast zauważyć. Ja mam taką teorię przynajmniej, że to się też przekłada na działania samej instytucji. Bo jeżeli ty rozumiesz miasto, korzystasz z niego, jesteś jego częścią integralną, to też jakby z automatu znasz potrzeby mieszkańców albo możesz mieć wygląd, trochę inną perspektywę niż osoba zamknięta w czterech ścianach pracowni czy gabinetu, więc ta perspektywa jest nie do przecenienia w mojej ocenie.
Robert Kukla:
Bardzo miłe słowa, bardzo dziękuję. Rzeczywiście bardzo lubię miasto, w którym mieszkam i to miejsce, w którym mieszkam. Natomiast kilka rzeczy w tym mieście wręcz kocham. kościół pokoju, plac pokoju, czyli to powiedzmy miejsce dookoła kościoła pokoju, ale też kocham teatr. Jestem tutaj w teatrze od 40 lat. związany jakoś z teatrem, bo tworzyliśmy z kolegami, koleżankami, m.in. z obecną dyrektorką Świdnickiego Ośrodka Kultury, Bożeną Kuźmą, tworzyliśmy grupę teatralną właśnie czterdzieści kilka lat temu wspólnie. Jestem związany, pracuję tutaj też ponad 20 lat, więc jestem bardzo silnie związany z rynkiem, z teatrem, z centrum Świdnicy i z całą Świdnicą, więc rzeczywiście ma rację. z tymi moimi silnymi związkami z Świdnicą i z rozumieniem potrzeb. Znaczy może mi się tylko tak wydaje, że rozumiem, ale bardzo staram się rozumieć właśnie te potrzeby w różnych rzeczywiście sferach. publiczności świdnickiej i mieszkańców Świdnicy.
Marcin Andrzejewski:
Czy to, że w galerii fotografii, o której już wspomniałem wcześniej, bardzo mocno kładziesz nacisk na lokalnych twórców? czy to wynika po prostu z lokalnego patriotyzmu i z miłości, z logiki i rozumu, czy może wyszło to po prostu gdzieś w badaniach albo to są obserwacje czy informacje, które przeszły z zewnątrz.
Robert Kukla:
Nie, to nie jest wynik jakiegoś wyrachowania, tylko po prostu uważam, zawsze uważałem, nie tylko ja uważam, tylko też inni pracownicy, moi współpracownicy uważamy, że to jest jeden z głównych celów naszej działalności, czyli propagowanie właśnie twórczości mieszkańców Świdnicy. W końcu to oni składają się w podatkach na naszą działalność, więc oni powinni być priorytetem, jeśli idzie o właśnie kontakty artystyczne z nimi. I dlatego ja zawsze, jak ustalam plan działalności wystawienniczej na kolejny rok, czy kolejne dwa lata, to zawsze świdniczanie są traktowane priorytetowo. Ja pokazuję w wielu miejscach. Jest kilka miejsc wystawienniczych. W Świdnicy najbardziej prestiżowa to jest galeria fotografii, która została stworzona kilkadziesiąt lat temu przez Andrzeja Potasiuka, znanego w skali ogólnopolskiej fotografa, działacza też w tym obszarze. I to jest właśnie, Galeria Fotografii jest najbardziej prestiżowym miejscem i trochę też tylko nominalnie ona jest galerią fotografii, ponieważ jako właśnie to najbardziej prestiżowe miejsce musi służyć do pokazywania różnych gałęzi sztuki. Staram się to różnicować, pokazywać malarstwo moje ukochane, ale też grafikę, rzeźbę, ceramikę, witraż i różne inne rzeczy. W galerii fotografii odbywają się też różnego rodzaju imprezy kulturalne, nie stricte plastyczne, czyli jakieś koncerty, wykłady, spotkania autorskie itd.
Marcin Andrzejewski:
Koncert w Galerii Fotografii?
Robert Kukla:
Oczywiście.
Marcin Andrzejewski:
Jaki to jest rodzaj muzyki?
Robert Kukla:
To znaczy koncerty, nawet zupełnie niedawno w ramach Dni Muzyki Kameralnej odbył się tam znakomity koncert, ale koncerty tam odbywają się regularnie.
Marcin Andrzejewski:
Faktycznie, bo to pomieszczenie wypełnia taką definicję kameralności, bez dwóch zdań. Wspomniałeś, że kiedy planujesz kalendarz wystaw na rok lub dwa, od czego się zaczyna w ogóle takie zarządzanie, bo to trochę bardziej menedżerskie, już teraz zostawiając te kwestie artystyczne niezwykle ważne, ale jednak jesteś też osobą, która panuje nad tym, musi zaplanować, bo jeżeli ty nie narzucisz ram, to te ramy się same będą budować, dlatego nie chcemy. Jak i od czego zacząć? Takie planowanie.
Robert Kukla:
Takie planowanie zaczyna się od stałych imprez, które się odbywają w Świdnickim Ośrodku Kultury, czy na przykład właśnie w Galerii Fotografii. Są to dni fotografii, które zawsze odbywają się od kilkudziesięciu lat, od ponad trzydziestu. w Świdnicy nie tylko w Galerii Fotografii, ale to Galeria Fotografii jest sercem Dni Fotografii. I to jest taki stały punkt. Następnie od kilku lat mamy Festiwal Akwarelii na zmianę z Festiwalem Urban Sketching. To są takie dwie imprezy, które organizuje moja koleżanka ze Świdnickiego Ośrodka Kultury, która również zajmuje się wystawiennictwem Marta Ciućka. Te dwa festiwale odbywają się latem, w sierpniu. Poza tym zawsze, tak jak powiedziałem przed chwilą, zawsze zgłasza się kilkoro świdniczan, którzy chcieliby pokazać swoją twórczość i jakoś tam też w uzgodnieniu z nimi ustalamy te terminy. Mi zawsze będzie zależało na tym, żeby w Galerii Fotografii było dużo fotografii, więc szukam ciekawych wystaw fotograficznych, które chciałbym pokazać w Galerii Fotografii w roku przyszłym. Mogę już to powiedzieć, bo co prawda umowa jest jeszcze nie podpisana, Ale wystawa jest uzgodniona. Będzie bardzo ciekawa wystawa Sumo Tomasza Gudzowatego. Tak więc staram się, żeby tej fotografii było dużo, ale też zawsze dążę do tego, żeby ta twórczość pokazywana w Świdnicy, bo już nie tylko w Galerii Fotografii, tylko też w innych miejscach była zróżnicowana. zarówno najwyższych lotów twórczość profesjonalna, ale też dbam o to, żeby pokazywać twórców głównie lokalnych amatorskich. W innych miejscach, niekoniecznie w galerii fotografii, Bo robię wystawy też w wieży ratuszowej, tam jest kilka pięter do zagospodarowania. Robię też wystawy tutaj w klubie Bolko. Co roku organizuję też kilkanaście wystaw zewnętrznych. plenerowych. No i tego zbiera się rocznie około 30-40 wystaw, które właśnie ja wspólnie ze współpracownikami z Ośrodka Kultury organizujemy.
Marcin Andrzejewski:
Prawie jedna tygodnia. To jest niemało, bym powiedział.
Robert Kukla:
Tak, tak. Mamy kilka miejsc właśnie tych wystawienniczych i wszędzie musi być coś zaprezentowane. Nie mogą być gołe ściany. No i staram się też, żeby plenerowych wystaw było co najmniej jedna lub dwie prezentowanych w silnickim rynku.
Marcin Andrzejewski:
Ja bym chciał zahaczyć o to, co powiedziałeś, że zawsze przychodzi kilku lokalnych twórców. Ty musisz być przygotowany na to jako menadżer, jako osoba, która zarządza i kalendarzem, ale też innymi aspektami, do których zaraz dojdziemy. Czy masz jakieś założone proporcje, one się zmieniały w czasie, one bazują na twoim doświadczeniu, czy to są rzeczy odgórne, że musicie np. x% lokalnych pokazywać?
Robert Kukla:
Nie, nie, nie. Świdnica to nie jest duże miasto. Po pierwsze. Po drugie, to nie jest miasto akademickie. Nie ma tu żadnej szkoły plastycznej, pomaturalnej, czy policealnej, czy wyższej, więc twórców dużo nie ma. Więc jestem w tej komfortowej sytuacji, że jestem w stanie pokazać każdą osobę, która się do mnie nie wynika to z żadnych ustaleń, uzgodnień, czy jakiegoś planu. Jestem w stanie pokazać twórczość każdej osoby, która się do mnie zgłosi, jeżeli jest ze Świdnicy lub z okolic, czy też jeżeli jest w jakiś sposób związana ze Świdnicą, bo może tu pracować, albo urodziła się w Świdnicy, a mieszka gdzie indziej, też chętnie twórczość takiej osoby pokażę.
Marcin Andrzejewski:
Jak dobrać to artystycznie? Z jednej strony mówisz, że masz możliwości, pracujesz na takim, a nie innym zbiorze, jeżeli chodzi o osoby artystyczne w mieście i w okolicach, ale czy wszystko się nadaje, to raczej w odpowiedź znamy obydwoje. Jak do tego podejść, żeby z jednej strony nie wylać dziecka z kąpielą, a z drugiej strony zaprezentować coś, co jest warte uwagi? To jest jednoosobowa decyzja, czy jest na to procedura?
Robert Kukla:
Niekoniecznie jednoosobowa. Często się konsultuje. Natomiast wszystko się nadaje do pokazania. Uważam, że wszystko się nadaje do pokazania. Ja jestem też twórcą, jak już wspomniałem na początku, więc jestem w stanie to tak zaaranżować, żeby to efektownie wyglądało. Natomiast, tak jak powiedziałem, galeria fotografii jest naszym miejscem. szczególnym, flagowym, prestiżowym i tam pokazuję, staram się, żeby linia artystyczna, która jest w galerii fotografii była na jak najwyższym poziomie artystycznym. Natomiast mam inne też miejsca, właśnie klub Bolko, wieżę ratuszową i tam pokazuję te rzeczy, powiedzmy nie tak wysokich lotów, czyli na przykład amatorskie, albo prace studentów, które niekoniecznie dobrze by wyglądały w galerii fotografii.
Marcin Andrzejewski:
Rozumiem. I teraz masz taką sytuację, że ta wystawa się dzieje. No i już jest w trakcie. I obydwoje znamy realnie o pracę w kulturze, więc musisz spełnić jakieś wskaźniki albo jakieś założenia. Nie wiem jakie, bo to są kwestia wewnętrznych zapisów, chyba że na przykład są zewnętrzne finansowanie i wtedy musiałeś w projekt wpisać jakieś wskaźniki. A co w sytuacji, kiedy się tego nie uda zrobić? Bo odbiór kultury, szczególnie tego typu, podlega różnym fluktuacjom. Wystarczy, że będzie przez tydzień padać. i nawet na cudowną wystawę przyjdzie mniej osób niż zakładałeś. Jak sobie z takimi ryzykami radzić?
Robert Kukla:
Nigdy nie zakładam sobie, że przyjdzie określona ilość osób na wystawę i ja jako osoba, która wystawia też, Czyli znam realia, galerii, muzeów. Co roku mam 7-8 wystaw indywidualnych w różnych instytucjach, w tym właśnie takich bardzo prestiżowych jak Państwa Galeria Sztuki w Sopocie, gdzie miałem dużą wystawę indywidualną. Do tej galerii przychodzi kilka osób dziennie. Takie są realia i nie można sobie zakładać, nie po to robi się wystawę, żeby obejrzały ją tysiące widzów, bo nie obejrzy jej tysiące widzów, chyba że jest to jakoś bardzo, ale nie w Świdnicy na pewno. Jest to nierealne. Dużo osób ogląda wystawę w czasie trwania wernisażu. Później ja staram się zapraszać szkoły, całe klasy z różnych szkół. Mamy kilka tutaj takich szkół o takim zacięciu bardzo artystycznym i młodzież chętnie przychodzi i ogląda właśnie różne wystawy, czasem kilka wystaw za jednym razem. Więc ja staram się oczywiście, żeby jak najwięcej osób oglądało. Natomiast nie można zakładać, że na jedną wystawę bez jakiegoś starania się dziennie przyjdzie do galerii kilkaset osób, bo Świdnica nie jest tego typu miastem.
Marcin Andrzejewski:
To ciekawe jest to, że szkoły, i teraz pytanie, czy to jest tylko i wyłącznie takie oprowadzenie, jakie ja pamiętam ze swojej szkoły, że otwierano nam drzwi muzeum, zakładano nam kapcie, mówiono tylko niczego nie zepsujcie i zostawiano nas ze sztuką czy z eksponatami sam na sam przez godzinę i potem wymagano od nas ekscytacji.
Robert Kukla:
No oczywiście, że Odpowiem, że nie. Staramy się, żeby tak nie było. Nie tylko my pracownicy ośrodka kultury, ale też nauczyciele, którzy przyprowadzają młodzież. Rzadko, ale odbywają się. zajęcia, jakiś rodzaj oprowadzania takiego kuratorskiego, które ja albo autorskiego też takie były, bywają. No więc staramy się, żeby to nie było po prostu takie uszczenie młodzieży, samopas.
Marcin Andrzejewski:
żeby ktokolwiek tam dotarł, no to musisz współpracować z pionem, działem odpowiedzialnym za komunikację i promocję. Jak się odbywa taka wymiana zdań? Bo ty jako osoba, która zarządza i wymyśla jakiś temat artystyczny, chociażby zarzewie tego pomysłu, musi go potem przekazać do innych osób, które muszą zająć się promocją tego, dystrybucją itd. Trzymasz też pieczę nad tym procesem od początku do końca?
Robert Kukla:
To znaczy nie tylko ja wraz z kolegami. Jeden kolega zajmuje się obsługą mediów społecznościowych. Z kolei mamy też koleżankę, która zajmuje się grafiką komputerową, która projektuje materiały do mediów, do druków. Więc tak to wygląda, ale większość rzeczy rzeczywiście wykonuję ja, jeśli idzie o promocję.
Marcin Andrzejewski:
Bo rozmawiałem tu wcześniej z twoim kolegą, który jest odpowiedzialny za festiwal Bachowski i tam wyszła nam bardzo ciekawa obserwacja, że jak w przypadku festiwalu Bachowskiego może sobie pozwolić na bardziej ekstrawaganckie formy wizualne, jeżeli chodzi o materiały promocyjne, tak w przypadku tego tworu, który nie jest nowy, ale jest jakby odratowywany, czyli festiwalu muzyki kameralnej, tam na tą chwilę bardziej konserwatywnie podchodzi do liternictwa i w ogóle do komunikacji wizualnej jako takiej. Wyobrażam sobie, że w twoim przypadku no sky is the limit. Po pierwsze masz umiejętności i ogromną gdzieś tam w głowie otwartą szufladę na pomysły, no a z drugiej strony to też są takie przestrzenie sztuki, gdzie chyba można pozwolić sobie na więcej, ale gdzieś jest granica.
Robert Kukla:
To znaczy ja uważam, że Te materiały, które my przygotowujemy raczej nie powinny dominować nad dziełami sztuki, pracami, nad sztuką, którą chcemy prezentować. Dlatego mamy wypracowane pewne schematy i się ich trzymamy. Tak więc to nie jest sztuka sama w sobie, te nasze materiały. które drukujemy, albo które prezentujemy na Facebooku, czy na naszej stronie www, to raczej trzymamy się standardów estetycznych, jakichś takich, które wypracowaliśmy. Ale tu rzeczywiście, Krzysiek, o którym wspomniałeś, rzeczywiście tutaj Festiwal Pachowski ma inną publiczność niż Festiwal Muzyki Kameralnej, to rzeczywiście tutaj go rozumiem i muszę pogratulować tego jego wyczucia rodzaju publiczności.
Marcin Andrzejewski:
To w ogóle była pierwsza osoba, powiem Ci, z osób, z którymi rozmawiam, które nie są związane bezpośrednio ze sztukami wizualnymi, która zamiast czcionka powiedziała font. Dla mnie to było takie wow, bo ja jestem fanem typografii.
Robert Kukla:
To znaczy ja jako stary plastyk, bardzo stary, powiedziałbym w ogóle krój.
Marcin Andrzejewski:
Tak, krój pisma i potem jest kwestia zapisu, czy jest to forma cyfrowa, czyli font, czy forma w języku.
Robert Kukla:
Nie, no ja wiem, font to jest dla mnie za nowe słowo i ja raczej używam słowa krój.
Marcin Andrzejewski:
Cyfrowa emanacja, nie, kroju, ale tak. Powiedzmy, że Twoje pomysły są bardziej ekstrawaganckie niż przestrzenie, w których możesz je zrealizować. Nie dlatego, że te przestrzenie są złe, tylko one mają bardzo dookreśloną specyfikę. To są rzeczy o wielkiej wartości historycznej. Przecież wymieniano nam już wielokrotnie galeria fotografii. Tam jest ciężko, podejrzewam, wyważyć między eksponatami a tym, co się dzieje na suficie, bo tam jest przecież ten plafon fantastyczny. Jak sobie z tym radzisz? Masz jakieś założone procedury? Wiesz, co możesz zrobić, czego nie możesz zrobić? Czy tam po prostu gdzieś jest taki moment, kiedy mówisz, że dane i rzeczy nie jesteś w stanie wystawić ze względu właśnie na specyfikę pomieszczenia?
Robert Kukla:
Jeszcze nie zdarzyło się, żebym tam czegoś nie był w stanie wystawić. Jakoś tak się do tej pory składało, że nawet ogromne prace, kilkumetrowe, jeśli chodzi o długość i kilka metrów na wysokość Franciszka Starowiejskiego z Teatru Rysowania, w ilości cztery sztuki, które zajęły praktycznie całą galerię, udało się pokazać zasłaniając rzeczywiście nieco te plafony. Galeria fotografii to jest w gruncie rzeczy trudna przestrzeń. Z jednej strony trudna, a z drugiej bardzo wdzięczna, bo trudna dlatego, że ten plafon rzeczywiście trudno jest przebić, trudno jest przytłoczyć sztuką, bo to raczej on właśnie przytłacza wszystko co się tam próbuje pokazać, ale z drugiej strony jakoś tak w efekcie, jakie by to nie było nowoczesne i trudne malarstwo, jakoś w efekcie to wszystko jakimś cudem, geniusz Loci powoduje, że to wszystko razem dobrze wygląda.
Marcin Andrzejewski:
Piękno pięknie wygląda dobrze.
Robert Kukla:
Piękne rzeczy obok pięknych rzeczy wyglądają zawsze dobrze.
Marcin Andrzejewski:
Tak, faktycznie. Było tam pięknie, jak nas przejść za bramek, za co ci jeszcze raz serdecznie dziękuję. Taka przyziemna rzecz, od której się wszystko zaczyna i na której niestety wszystko się kończy. Czyli pieniądze, budżetowanie takich rzeczy. Czy ty możesz zdradzić trochę kuchni? Jakie macie proporcje np. jeżeli chodzi o wystawy założone na stałe? Wystawy, które są twoim czy zespołu spełnieniem marzeń? a tymi wystawami związanymi z osobami, które są bezpośrednio tu związane ze Świdnicą. Ja się będę tych lokalnych trzymał, bo to jest dla mnie też jakby clue robienia kultury w takich ośrodkach. Więc jak to wygląda? Czy to jest założone?
Robert Kukla:
co roku określony budżet, no i muszę się tego budżetu trzymać. Staram się, żeby tych świdniczan, których jest jedna osoba, albo dwie, albo wcale, albo cztery rocznie w różnych obiektach, żeby ich pokazywać. Czasem jest to galeria fotografii, jeżeli jest to jakiś wybitny malarz, wybitny twórca ze Świdnicy, to oczywiście pokazuje go w galerii fotografii, jak ostatnio pokazywaliśmy wystawę Jurka Marciniaka. która była bardzo ważnym wydarzeniem właśnie w plastyce świdnickiej. Oprócz tego pokazuję kilka wystaw fotograficznych, które nie są przesadnie drogie. Nawet najwybitniejszych twórców, bo też w zeszłym roku miałem dużą wystawę fotografii Zdzisława Beksińskiego, To, to nie są wielkie koszty, których jakieś kosmiczne. Natomiast staram się, żeby były też jakieś gwiazdy. No tutaj akurat wymieniłem Zdzisława Beksińskiego, który jest jednocześnie bardzo znanym twórcą i jednocześnie fotografem, więc to, to, to jakby się zgrało. Tu wspomniałem Tomasza Gudzowatego, którego będzie w tym roku wystawa. ale też pokazywaliśmy takie właśnie sławy, jak Edwarda Dwórnika, była wystawa jakieś dwa czy trzy lata temu, no i wielu, wielu innych. Staram się, żeby to zrównoważyć w ramach budżetu. To nie jest takie trudne.
Marcin Andrzejewski:
Niemożliwe.
Robert Kukla:
Oczywiście, że byłbym przeszczęśliwy, zadowolony i pracowałoby się łatwiej, gdyby pieniędzy było o wiele więcej, ale to nie jest tak, że nie można się zmieścić w tym budżecie zaplanowanym. Trzeba się go po prostu trzymać i tyle.
Marcin Andrzejewski:
Wyobraźmy sobie taki scenariusz. Idealny budżet, Robert Kokla i płyniemy.
Robert Kukla:
Gdybym miał idealny budżet to na pewno starałbym się starałbym się albo zaadaptować, albo wręcz stworzyć przestrzeń wystawienniczą w Świdnicy, w której mógłbym pokazać sztukę nowoczesną, współczesną. Galeria fotografii ma niestety swoje ograniczenia w postaci tego plafonu, w postaci oświetlenia, które jest trudno ze względu na ten plafon zrobić, ale też gabaryty galerii fotografii nie są zbyt Więc gdybym miał nieograniczony budżet, to na pewno zadbałbym o przestrzeń wystawienniczą, która dałaby możliwość pokazania sztuki nowoczesnej, współczesnej. W związku z tym, że jestem muralistą, często posługuję się sprayami, bardzo lubię malarstwo wykonywane za pomocą szablonów i wyobrażam sobie, że jakbym miał nieograniczony budżet, to zrobiłbym wystawę jakiegoś bardzo znanego twórcy ze sfery współczesnego street artu, na przykład jest taki twórca, którego bardzo lubię i cenię, Shepard Fairey, znany ze swoich prac jako Obie Giant. No i to bardzo bym chciał to pokazać.
Marcin Andrzejewski:
Jak się robi takie artystyczne show, pokazy streetartu? Ja nie wyobrażam sobie, jak wygląda galeria murali.
Robert Kukla:
Są takie galerie w obiektach poprzemysłowych, w których artyści tworzą tam na miejscu, na przygotowanych podobraziach albo wręcz na ścianach ogromne malowidła, czy to sprayami, czy to farbami akrylowymi, pędzlami i coś takiego właśnie by mi się marzyło.
Marcin Andrzejewski:
Czyli to właściwie nie taka forma tylko i wyłącznie statycznej wystawy, tylko to się tworzy.
Robert Kukla:
To się tworzy, to się ogląda, to się razem tworzy wspólnie. Artyści są właśnie razem, jakoś też się razem często inspirują. Pomagają sobie.
Marcin Andrzejewski:
Pracujesz z artystami także, bezpośrednio. Z tymi dużymi i z tymi średniej wielkości, można by powiedzieć, że gwiazdami, jeżeli już się trzymamy tej nomenklatury. Tam są zawsze dwie, przynajmniej dwie perspektywy zderzane. Jedna ciebie jako artysty, druga ciebie jako osoby, która zarządza tym i musi trzymać nad tym pierwszą administracyjno-prawną i budżetową także. A z drugiej strony są artyści, którzy mają po pierwsze swoje wymagania, a po drugie swoją wizję i starają się jej trzymać. Masz jakieś wypracowane patenty, jak z nimi rozmawiać, jak w ogóle sobie radzić z takimi sytuacjami, no bo to są zarzewia konfliktów czasami.
Robert Kukla:
To znaczy ja staram się, bardzo się staram, w miarę moich możliwości, mojej odporności nerwowej, realizować ich życzenia, ich wymagania. To nie jest takie częste. Plastycy, wbrew pozorom, nie są jakąś grupą społeczną o jakichś szczególnych wymaganiach, czy grupą szczególnie roszczeniową, więc to się często nie zdarza, jakieś tam konflikty. To czy ktoś jest bardzo wymagający, czy mniej wymagający, to są jego cechy charakterologiczne. Ja bym tutaj nie wiązał, nie przypisywał do tego, czy oni są wybitnymi, bardziej wybitnymi, czy mniej wybitnymi. Są ludźmi i są tacy albo inni, niezależnie od tego, czy są wybitni, czy nie.
Marcin Andrzejewski:
Może to jest dobra konkluzja, że to ludzie i tworzą sztukę i mają emocje. Bardzo ci dziękuję serdecznie za tą rozmowę. Życzę ci tego, żeby ściany były jak największe, a budżet był wymarzony.
Robert Kukla:
Dziękuję bardzo.
Marcin Andrzejewski:
Wszystkiego dobrego i wielkie dzięki, że podzieliłeś się z nami swoją perspektywą i życzymy powodzenia na przyszłość.
Robert Kukla:
Dziękuję. Wzajemnie.