Obejrzyj na YouTube!
Posłuchaj podcastu:
Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu!
Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem cały kongres i pozwoliłem wybrzmieć największym problemom związanym z wieloma aspektami sukcesji w sektorze kultury. Czternaście osób eksperckich, które brały udział w tym pięciodniowym wydarzeniu, podzieliły się praktyczną wiedzą, która została zarejestrowana dla pełnego dostępu w przyszłości. Ten avatar jest jednym z elementów zwiększania świadomości na temat sukcesji w sektorze kultury.
Całość wiedzy, pochodzi od osób eksperckich i została zarejestrowana „na żywo”. W tym przypadku jestem „tylko” twarzą ;).
Opis odcinka
Dane, systemy, konta i pamięć instytucji w świecie online. Polski sektor kultury mierzy się z bezprecedensowym „tsunami sukcesyjnym” – ponad 40 kluczowych instytucji zmienia kierownictwo w latach 2024-2025. Po raz pierwszy w Polsce powstaje kongres transferu wiedzy instytucjonalnej między pokoleniami liderów kultury.
Osoby eksperckie
Piotr Pawlik – Teatr Kwadrat w Warszawie Wieloletni pracownik teatralny i doświadczony menedżer zaplecza technicznego instytucji kultury. W swojej karierze pełnił liczne funkcje kierownicze m.in. w teatrach warszawskich: Teatr Szwedzka 2/4, Teatr Rampa, Teatr Rozmaitości i Teatr Studio, a także jako zastępca dyrektora w Teatrze Powszechnym w Radomiu. Obecnie pełni funkcję zastępcy dyrektora ds. administracyjno-technicznych w Teatrze Kwadrat w Warszawie. Równolegle pracuje jako reżyser światła, mający na koncie ponad 100 premier teatralnych. Współpracował z czołowymi polskimi twórcami. Jest również współorganizatorem i szefem technicznym wielu festiwali teatralnych i tanecznych oraz inspektorem nadzoru przy modernizacjach i budowach obiektów kultury w zakresie technologii teatralnych.
Rafał Stasiak – Łaski Dom Kultury Od 2010 roku związany z Łaskim Domem Kultury, a od 2020 roku – kierownik ds. merytorycznych. Absolwent projektowania graficznego i fotografii oraz zarządzania w kulturze na łódzkiej AHE. Od 2025 animator w programie Dom Kultury+ Narodowego Centrum Kultury oraz Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL. Świeżo upieczony członek Forum Kraków (2025). Koordynator i pomysłodawca trzech edycji ogólnopolskiej konferencji graficznej dla sektora kultury – Kreatywność na miarę kultury. A tak ogólnie: fan idei społecznego domu kultury, animator kultury, fotograf, grafik, szczudlarz, naczelny gadżeciaż Domu Kultury, fan nowych technologii, miłośnik gier komputerowych. Generalista, „jack of all trades”, obdarzony darem i przekleństwem ADHD.
Piotr Wieczorek – Aspekt PW Sp. z o.o. Doświadczony trener, doradca i ekspert z zakresu finansów, rachunkowości oraz zarządzania, od lat współpracujący z sektorem publicznym, biznesem i organizacjami pozarządowymi. Jest autorem licznych publikacji branżowych oraz książek poświęconych finansom i rachunkowości instytucji kultury, między innymi „Instytucje kultury. Rachunkowość, sprawozdawczość, gospodarka finansowa, kontrola zarządcza”. Od 2015 roku pełni funkcję prezesa zarządu ASPEKT PW Sp. z o.o. Wieloletni księgowy instytucji kultury, a od 2020 r. wykładowca studiów podyplomowych z rachunkowości w Akademii Łomżyńskiej.
Osoby prowadzące
Anna Rudnicka Trenerka i ekspertka sektora kultury z wieloletnim doświadczeniem w pracy w samorządowych instytucjach kultury oraz we współpracy z kadrą zarządzającą i zespołami pracowników. W swojej działalności zawodowej specjalizuje się w zagadnieniach związanych z zarządzaniem instytucjami kultury, komunikacją oraz transferem wiedzy organizacyjnej. Jest autorką branżowego bloga „Kultura na Czasie”.
Ola Karowska Menadżerka kultury, kulturoznawczyni, socjolożka, coach kariery. Animatorka kultury, autorka i pomysłodawczyni autorskich programów edukacji kulturalnej. Trenerka warsztatów twórczego myślenia, stypendystka Marszałka Województwa Pomorskiego dla twórców kultury. W swojej działalności koncentruje się na sieciowaniu i wzmacnianiu kompetencji kadr kultury. Animatorka programu Dom Kultury + Narodowego Centrum Kultury.
Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

Cyfrowy kongres sukcesji
Polski sektor kultury mierzy się z bezprecedensowym „tsunami sukcesyjnym” – ponad 40 kluczowych instytucji zmienia kierownictwo w latach 2024-2025. Po raz pierwszy w Polsce powstaje kongres transferu wiedzy instytucjonalnej między pokoleniami liderów kultury.
17-21 lutego 2026 | Bydgoszcz | Online LIVE
Cyfrowy kongres sukcesji
Polski sektor kultury mierzy się z bezprecedensowym „tsunami sukcesyjnym” – ponad 40 kluczowych instytucji zmienia kierownictwo w latach 2024-2025. Po raz pierwszy w Polsce powstaje kongres transferu wiedzy instytucjonalnej między pokoleniami liderów kultury.
17-21 lutego 2026 | Bydgoszcz | Online LIVE
Transkrypcja
Anna Rudnicka:
Cyfrowy kongres sukcesji. Kolejny panel przed nami. Może się wydawać, że sukcesja to jest przekazywanie papierowych archiwów, kluczy do magazynów, namacalnych artefaktów. Natomiast tak tutaj się pokuszę o takie porównanie, że serce instytucji bije w chmurze na serwerach, w bazach danych. I w tym panelu razem z moimi gośćmi Piotrem Wieczorkiem, Rafałem Stasiakiem i Piotrem Pawlikiem spróbujemy odpowiedzieć na pytania o sukcesję cyfrową w instytucjach kultury. Gotowi jesteście panowie?
Rafał Stasiak:
Jak najbardziej.
Anna Rudnicka:
Zawsze. Co jest dzisiaj większym ryzykiem? Utrata dostępu czy utrata danych? Zaczniesz Rafale?
Anna Rudnicka:
Rafał Stasiak:
To zależy. Hasło dnia to zależy. Teraz gdybyśmy się nad tym zastanowić, wydaje mi się, że dane będą kluczowe. Chociaż jedno z drugiego wynika. To zależy też o jakich dostępach, o jakich danych mówimy. Faktycznie coraz więcej rzeczy zaczynamy trzymać w chmurze. to dobrze i to źle, to znowu, to zależy, to ma wszystko swoje plusy i minusy. Powiedzmy, że posiadanie danych w chmurze jakby umożliwia nam pracę zdalną. Czasami są takie sytuacje, że jesteśmy w stanie coś zespołowi podpowiedzieć w temacie sukcesji, kogoś zastąpić, słuchaj, te rzeczy są tam, ja ci podeślę, zaloguj się na serwer i tak dalej, i tak dalej. Natomiast tych dostępów, haseł, metod jakby zalogowania się jest już tyle, że zaczyna się naprawdę budować pewnego rodzaju cyfrowa bariera dostępności, a nie każdy ma powiedzmy taki naturalny dryg, talent, czy po prostu obeznanie w tym wszystkim, żeby w tym nie zaginąć, więc wydaje mi się, że to dane będą bardziej kluczowe, bo jakby potem metody pracy z nimi jesteśmy w stanie sobie jakoś tam odtworzyć, Jeżeli coś jeszcze tu miałbym dopowiedzieć, to chyba wolę trzymać jednak dane na swoim serwerze niż na chmurze. Oczywiście, znowu, te dostępy są bardzo kuszące i one są bardzo potrzebne, że możemy na tym pracować na przykład na jednym dokumencie we dwie osoby w czasie rzeczywistym. To naprawdę jest bardzo przydatna rzecz. Tylko pytanie, czy nie możemy tego robić, jeżeli pracujemy w jednym budynku i siedzimy przez ściany jakby, tak? Więc tu znowu skręcamy w bardziej ten ludzki, zespołowy element. Tak, wolę dane mieć jakby na swoim dysku, na powiedzmy zabezpieczone na jakimś serwerze w firmie, który automatycznie robi kopię zapasową, ma jakąś tam powiedzmy bardziej zaawansowane szyfrowanie. Tak, wolę mieć dane przy sobie.
Anna Rudnicka:
Piotrze? Piotr Wieczorek.
Piotr Wieczorek:
Ja się odniosę do kwestii czysto księgowej w tej materii, bo dziś funkcjonujemy trochę powoli inaczej niż do tej pory. Do tej pory większość danych spływała do księgowości poprzez maile. Patrząc w kontekście cyfrowym, niestety praktycznie część rzeczy czysto elektronicznych, faktur, była drukowana. więc Umówmy się nie do końca zgodnie z ustawą o rachunkowości, bo i tak ona nakłada na księgowego obowiązek przechowywania danych w postaci oryginalnej, czyli cyfrowej, a nie papierowej. Więc papierowa faktura nie jest źródłem i podstawą do księgowania, tylko ten dokument elektroniczny, który dostaliśmy od kontrahenta. Więc sam dostęp na przykład do systemu księgowego, w którym są już część informacji, może ograniczyć funkcjonowanie samego programu księgowego, natomiast nie ograniczy możliwości odtworzenia na bazie chociażby danych, które otrzymaliśmy przez maile do tej pory. Dzisiaj stajemy przed wyzwaniem dotyczącym Innego sposobu dokumentowania, czyli faktury elektroniczne ustrukturyzowane w kontekście KSEF-u, bo one osobno będą przechowywane na serwerach ministerialnych i teraz co my mamy przechowywać ewentualnie u siebie. I czy ktokolwiek w tym momencie to do końca reguluje w sensie archiwizacyjno-przechowywaniowym, no bo serwer CSEF-u nie jest od przechowywania danych i dokumentów źródłowych dla księgowości instytucji kultury. Więc musimy i tak ją ściągnąć, tą fakturę, nie tylko w formie wizualizacji, ale również w formie XML-a i przechowywać odpowiednio
Piotr Pawlik:
Katalogowane?
Piotr Pawlik:
W folderach.
Piotr Wieczorek:
Odpowiednio onumerowanych, oznaczonych co do roku, co do miesiąca, co do okresu. I też w kolejności chronologicznej, bo taka jest zasada w rachunkowości. Więc przestawienie się z zwykłego dotychczasowego obiegu informacji i danych na ten obieg cyfrowy, nie tylko w kontekście samego przechowywania dokumentu jako źródła zapisu księgowego, ale również w odniesieniu do obiegu tego dokumentu w zakresie kontroli wewnętrznej. Co powinien otrzymać de facto pracownik merytoryczny na stanowisku specjalisty do spraw kultury, załóżmy, czy tam projektów scenicznych. Jakkolwiek te osoby mogą mieć różne nazwy tych stanowisk w różnych instytucjach. Najpierw czy tam specjalista do zamówień publicznych chociażby. Trzeba powinien dostać wizualizację i ją opisać nadal ręcznie, czy już powinien na przykład to technicznie zacząć ogarniać w ujęciu cyfrowym. To jest takie najnowsze wyzwanie związane z elektronicznym obiegiem dokumentów jako takich.
Anna Rudnicka:
I co jest w tym momencie trudniejsze? Utrata dostępu czy utrata danych?
Piotr Wieczorek:
utratę danych będzie istotniejsza. Pomimo braku dostępności do CSEF-u chociażby, to i tak na ten moment dostajemy informacje w formie wizualizacji, więc informacje co do danych czysto finansowych będą wynikać albo z umów, które już mamy, z historii, które mamy przy operacjach cyklicznych, No i z tego co nam ewentualnie kontrahent przekaże, czy w formie udostępnienia z jego poziomu, jego serwera, czy też na bazie tak przesyłanych jak do tej pory w postaci mailowej.
Piotr Pawlik:
Poruszyłeś jeszcze ten temat taki, na około troszkę bym odpowiem na konkretne pytania, czy utrata danych, czy utrata dostępności, bo poruszyłeś tutaj sprawę, tak, ustawa o rachunkowości, ustawa o finansach publicznych, ustawa o zamówieniach publicznych. I teraz jeszcze rzuciłeś hasło archiwa. Bo myślę, że to się nic nie zmieniło. Do tej pory jest tak, że do archiwum przekazywałeś sprawę w oryginałach. Ja oczywiście pomijam sprawy archiwów artystycznych, dokumentacji. biograficznych, dorobku artystycznego i tak dalej. Ale mówię sensu stricte o tej administracyjnej stronie. Czyli w momencie, jeżeli coś chcesz zakupić, znowu ustawa o zamówieniach publicznych się kłania, regulaminy wewnętrzne instytucji kultury zakupów i tak dalej. Kiedy się zaczyna sprawa? Sprawa się zaczyna, kiedy Zaczynasz zamówienie, czyli musisz mieć jakieś wszczęcie postępowania zatwierdzone przez osoby nadzorujące. Czyli zaczynasz, wcześniej masz jakieś ustalenie ceny na przykład, to wszystko drukujesz do archiwum, tego nie przekazujesz elektronicznie. a kończy się sprawa fakturą, tak? I dowodem płatności. Ale kończy się dalej oryginalnym dokumentem. No teraz, jak jest KSEF, no w dalszym ciągu, no ta faktura gdzieś tam w tym archiwum się musi, nie cyfrowym, tylko w archiwum jednak, tym takim fizycznym. Także, ale tak, ale tak, zgadzam się
Piotr Pawlik:
z kolegami, że utrata danych jest gorsza,
Piotr Pawlik:
bo tu jest jeszcze jedna, I też
Rafał Stasiak:
mam jeszcze jedną myśl, ale… Tak, tak.
Piotr Pawlik:
Jeszcze nie tylko ustawa, ale no kwestia RODO, tak? Czyli kwestia zabezpieczenia tych danych, tak? Ja też… Wiesz, oczywiście, backupy, ale backupy niedostępowe, tak? Czyli jeżeli robisz backup z chmury, to żeby to był backup, który fizycznie trzeba przyjść z pendrivem i to ewentualnie czytam się za logo, a nie, że ktoś ma dostęp poprzez chmurę, tak? Bo w dalszym ciągu te dane są też możliwe do utraty, nie?
Piotr Wieczorek:
Tu się jeszcze kłania jeden aspekt w tej materii, że w przypadku dostępów, czysto technicznie, my powinniśmy w celu bezpieczeństwa mieć też zmiany. Login zostaje, ale hasło powinno być zmienialne co jakiś czas. I teraz w zależności od przyjętych reguł w instytucji może to być nawet tydzień, jeżeli jest duża fluktuacja i dużo osób. A w momencie, kiedy jest jedna osoba przez dłuższy czas, to ona też powinna zmienić te hasła. Ale to jest rzadko robione.
Piotr Pawlik:
Tak, ale to jest dostępność, a utrata danych może być spowodowana mechanicznie, pożarnie. Może być poprzez umyślne skasowanie danych po wcześniejszym ściągnięciu, przez włamywaczy.
Piotr Wieczorek:
Jeszcze jedna rzecz dochodzi przy okazji. Bo o ile księgowy ma dostęp do programu księgowego z poziomu użytkownika, To jeszcze jest kwestia dostępności z poziomu administratora. I pytanie, kto ten dostęp administracyjny… I
Piotr Pawlik:
w jakim sensie, i w jakim stopniu ten dostęp jest, tak? Czy to znowu poprzez chmurę na przykład?
Piotr Wieczorek:
To dochodzi ryzyko tej osoby zajmującej się informatyzacją w danej instytucji, bo jeżeli ona ma ten dostęp administracyjny, to potrzebne jest też pomyślenie o tej sukcesji administracyjnej, tak? A nie tylko z poziomu czystego użytkownika.
Piotr Pawlik:
Tak, ale sami chyba powiedzcie, że jeżeli chodzi o te sprawy, czyli sprawy sukcesji, nawet księgowej bym powiedział, chociaż każda instytucja ma, pomijając, że ma jakieś narzędzia swoje, to ma jakieś standardy, jakieś ścieżki wypracowane wcześniej, że nie wiem, wypłata jest 28, no strzelam oczywiście. Ale mimo wszystko chyba łatwiej przekazać tą wiedzę na poziomie tych zawodów powtarzalnych w innych instytucjach, no bo one się będą różnić oczywiście, ale jest to chyba, pozwolę sobie na taką dygresję, łatwiejsze niż przekazanie spektaklu czy wydarzenia kulturalnego, gdzie wchodzą w grę sprawy artystyczne, jakieś emocje, gdzie wchodzą wizje, gdzie charakter jest ważny danej postaci.
Piotr Wieczorek:
To też jeszcze nawiążę do jednej kwestii księgowo-twórczej, nazwijmy to, bo z doświadczenia zauważyłem, że bywa też, że co twórca, to też on ma inne uwarunkowania, co do kształtowania umowy chociażby.
Piotr Pawlik:
No tak, ale to jest jakby indywidualne podejście do każdego artysty, aktor aktorowi nierówny, technik technikowi nierówny. Pani, która się zajmuje nie wiem, sprzątaniem szatni, czy bileterka, czy kasjerka, to zawsze będzie zależało od osoby, tak? Czyli to są pewnie standardy stanowiskowe, ale jednak każda osoba wprowadza jakiś indywidualny swój narzuca układ, w cudzysłowie nazwijmy.
Rafał Stasiak:
Jeszcze mi taka jedna myśl się pojawiła, żeby mi nie uciekło. Zdiagnozowałem sobie tak wewnętrznie teraz w głowie sytuację, gdzie bym wolał mieć dostęp, a nie dane. To są na przykład media społecznościowe. No tak. Czy da się archiwizować dane z Facebooka, da się je pobierać co jakiś czas i zachęcam, żeby to robić. To jest po prostu paczka zip, którą można sobie pobierać co jakiś czas. Nie mam pewności, czy można to zautomatyzować, ale trzeba sobie zapisać w kalendarzu, że warto to robić, żeby nam te zdjęcia, cokolwiek tam wrzucamy, nie zniknęło. Więc tam bym obawiał się. Jakby tam dane, no to ani to nie są… Nazwijmy to danymi i wrażliwymi, ale wiecie o co mi chodzi. Tam raczej publikowane jest życie po prostu instytucji, jakby nasza tożsamość, nasza taka codzienna, media społecznościowe, twarz, tak, media społecznościowe, tak, sama nazwa zobowiązuje, więc tam, no, nie wydaje mi się, żebyśmy wrzucali faktury, tak, jakby, no, hello. Natomiast tu bym się bał, to znaczy Facebook, YouTube, wszystkie takie media społecznościowe, gdzie ktoś nam może naprawdę narobić… Czyli wtedy
Piotr Pawlik:
dostęp, a nie dana.
Rafał Stasiak:
Wtedy dostęp, a nie dane. Więc to zależy, tak? Poruszyliśmy też bardzo ważny temat cyberbezpieczeństwa. Jakby nie czuję, żebym miał kompetencje aż takie, żeby na ten temat opowiadać, ale wydaje mi się, że jakby pilnowanie zmiany haseł, żeby te hasła naprawdę nie były takie jak najpopularniejsze hasło w Polsce i to sprawdźcie sobie Państwo. jak ono brzmiało, tak? I to są fakty, o których trzeba pamiętać. Więc faktycznie pewien, może to utrudnia, komplikuje pewien poziom dostępu, bo trzeba pytać, okej, teraz znowu, kto ma poziom administracyjny, a kto nie. No i teraz wiecie, kolejne wyzwanie tak sobie o tym. Myślę w takiej codzienności małej instytucji, jakby to jest tam moja perspektywa. Mamy informatyka, który nam zabezpiecza, ma dostępy administracyjne, który ma możliwość dostępu zdalnego, ale wierzymy, że to jest fachowiec, więc wszystkie te protokoły bezpieczeństwa jakby ma. Potrafi powiedzmy pomóc księgowej, jeżeli utknie coś tam, w jakimś tam panelu podawczym, nadawczym, czymkolwiek. W tych danych są automatyczne kopie zapasowe i on jest to w stanie sobie sprawdzić z domu i to jest super, że nam technologia daje takie możliwości. Natomiast to też daje bardzo duże ryzyko do tego, co w momencie jak nam braknie internetu.
Anna Rudnicka:
I tego informatyka.
Piotr Wieczorek:
A jeżeli chodzi o dostępność, to jeszcze pojawia się jeden taki element. związane z czymś, co jest jeszcze spotykane, chociaż coraz rzadziej, czyli postawienie mediów przez osobę prywatną dla instytucji, czyli dostęp de facto prywatny do spraw służbowych.
Rafał Stasiak:
No i to też jest praktykowane.
Piotr Wieczorek:
Więc potem przekazanie tego jest praktycznie niemożliwe w takim wymiarze.
Piotr Pawlik:
Tak, ale jednak wiesz, domeniusz społecznościowych, no po to one są, żeby każdy miał dostęp, tak? To jest kwestia tylko moderowania tego.
Piotr Wieczorek:
Wnoszenia postów, dodawania informacji tam, żeby to było też aktualne, bo w momencie, kiedy ktoś znika z instytucji, to i znika możliwość jakby dodawania.
Piotr Pawlik:
No ale to tu masz chyba jako, tu jakby no są, no może nie wszyscy na swoje media społecznościowe wchodzą, swoje instytucjonalne.
Anna Rudnicka:
Ja Piotr rozumiem o co ci chodzi. Jeżeli mamy profil instytucji założony w mediach społecznościowych i zakłada go osoba, która podaje swój prywatny adres, I potem ta osoba znika z instytucji i nie mamy dostępu do instytucjonalnego konta.
Piotr Wieczorek:
Ta kronika znika.
Anna Rudnicka:
To swoją drogą. Nie mamy dostępu, ludzie mogą do nas pisać, bo przecież jest taka możliwość. Nagle stajemy się… Wykluczeni, tak?
Piotr Pawlik:
Ale to jest kwestia administracji.
Anna Rudnicka:
No właśnie. I chciałam o to zapytać. Jak to zabezpieczyć? Czy warto robić albo jakiś regulamin, albo instrukcję tego, w jaki sposób się zachowywać, kto powinien mieć te dostępy i jak unikać jednak tej sytuacji kryzysowej, że mamy instytucjonalny profil podpięty pod prywatny mail.
Rafał Stasiak:
Może nawet nie tyle jedną osobę, co powiedzmy konta administracyjne z jakby największym możliwym dostępem do danej platformy. Niech przykładem będzie Facebook, tak? Więc powiedzmy, że zakładamy profil facebookowy naszej instytucji, ale na e-mail powiedzmy taki najbardziej oficjalny.
Piotr Wieczorek:
Kasia jeden.
Rafał Stasiak:
Myślę tutaj o tym, żeby to było
Piotr Pawlik:
powiedzmy taki… Na personalny, nie na firmowy, tylko na personalny.
Rafał Stasiak:
Tak, na personalny z konkretnym imieniem i nazwiskiem pracownika i wtedy powiedzmy, no wyobraźmy sobie, że ja jestem administratorem powiedzmy naszej poczty, ja jestem w stanie wejść potem na to konto, zmienić hasło, jeżeli powiedzmy zakończy się współpraca z tym pracownikiem i ja mogę sobie to wszystko zmienić, przekierować, więc najważniejszym elementem o jakim trzeba pamiętać, żeby mieć do tego dostęp i to jest w ogóle dla mnie kluczowe, to jest e-mail. E-mail instytucji, bo jeżeli mamy tam dostęp, to jesteśmy oficjalne. I najlepiej, żeby to był jakiś kontakt.
Piotr Pawlik:
Biuro, sekretariat, wiadomo, promocja.
Rafał Stasiak:
Zawsze to będzie działało, więc to jest taki pierwszy bezpiecznik i mając już to, jesteśmy w stanie wszystko zrezygnować.
Piotr Pawlik:
Tak, bo kolejna osoba usiądzie do tego komputera, Czyli administrator. Ale nie mówię, jeżeli ten administrator nagle zakończy współpracę, to jest kolejna osoba, która siada do maila biura PR czy tam administracja.
Anna Rudnicka:
Dostaje dostęp.
Piotr Pawlik:
I jakby w dalszym ciągu potrafi kontynuować. Media społecznościowe też nie są moim jakby…
Piotr Wieczorek:
Wracamy znowu do jednej kwestii, czyli właśnie miejsca, gdzie ewentualnie te informacje o tym mailu który jest kluczowy dla dostępów do różnych platform.
Rafał Stasiak:
Szafa pancerna i regulamin po prostu. I znowu regulamin żywy, aktualizowany, bo jeżeli hasło zmieniamy co tydzień, no to… Trzeba
Anna Rudnicka:
tam gdzieś to… To jest taka w połowie bezpieczna sytuacja, bo wy jesteście, mając tego informatyka, jesteście w stanie dostać się do tego maila firmowego, nawet jeżeli on jest na imię i nazwisko pracownika, którego już nie macie. Gorszą sytuacją byłoby, jeżeli byłoby podany mail założony na jakimś popularnym i tutaj jest prywatny mail danej osoby, która potem wychodzi z instytucji. Przecież nie da dostępu do swojego maila.
Piotr Wieczorek:
Ale jest możliwość zmiany danych też z poziomem profilu.
Rafał Stasiak:
Tak, ale to uruchamiamy całą procedurę. Oczywiście czasochłonne, stresochłonne.
Piotr Wieczorek:
jest łagodny przy pełnej współpracy.
Rafał Stasiak:
Przy konflikcie nie można wydać im nic. Wydaje mi się, że tutaj absolutny rozdział funkcji służbowych od prywatnych, to znaczy absolutnie, nie wyobrażam sobie trochę sytuacji zakładania czegokolwiek, co jest oficjalnym kanałem, czy oficjalnym narzędziem Instytutu Kultury na prywatnego maila, tylko i wyłącznie służbowe i jakby to powinno być weryfikowalne i do odtworzenia.
Piotr Wieczorek:
To tu jeszcze jedna rzecz dochodzi w tym momencie. Jeszcze trochę w innym wymiarze, bo wspólny kalendarz dla wszystkich służbowych. Bo w wielu przypadkach korzystamy z własnego kalendarza, do którego zapisujemy służbowe informacje. A powinniśmy mieć to osobno. Życie prywatne, służbowe. Możemy mieć narzędzie, które będzie spinać oba kalendarze, bo są takie możliwości. Nie wchodząc w zakres ingerencji, czy to w jednym, czy w drugim kalendarzu. I to pozwala wtedy na przykład pilnować tych terminów technicznych, ustaleń z kontrahentami, bo przecież w różnych kalendarzach teraz mamy różne opcje.
Piotr Pawlik:
Ale widzisz Piotr, to jest wtedy bardziej problem tej osoby konkretnie. Czyli jeżeli ona odchodzi, to najwyżej straci to, że jest umówiona za dwa tygodnie do lekarza.
Piotr Wieczorek:
Nie, nie, to instytucja musi odchodzić.
Rafał Stasiak:
Przykładowo, może też oglądający, żeby zrozumiałem z kalendarzem. Tak, może to też sobie tak wytłumaczmy na prostym przykładzie. Mamy powiedzmy, niech to będzie, no już będę używał takich nazw oficjalnych, to będzie nam łatwiej zrozumieć. Najbardziej popularny kalendarz, to znaczy kalendarz googlowski, tak? Od Google’a. I tam powiedzmy zakładamy sobie profil Google’a, bo jeżeli chcemy mieć jakiekolwiek urządzenie z Androidem w instytucji i tak dalej, no musimy mieć gmail, tak po prostu, tą końcówkę gmailową instytucji i to jest kolejne konto, o którym trzeba pamiętać, że ono w ogóle funkcjonuje i raz na paru roku tam trzeba zajrzeć, co tam w ogóle słychać. No i teraz zakładamy sobie taki kalendarz Google powiedzmy z poziomu, czyli administratorem jest de facto instytucja, więc niech to powiedzmy przykładowo będę ja, to znaczy, że ja mam dostęp do tego konta google’owskiego, ja je założyłem, mam to, natomiast dodaję współpracowników już z poziomu ich prywatnego gmaila.
Piotr Pawlik:
Dlaczego?
Rafał Stasiak:
Bo tak jest po prostu wygodniej. Tak, żeby sobie w każdym momencie mieć podgląd i oczywiście, że zdarzają się sytuacje, w które możemy wpisać sobie wizytę do lekarza w kalendarz służbowy i super, jeżeli zespół jest na tyle zgrany, że po prostu mamy potem z tego jakieś, powiedzmy, zabawne sytuacje, że o, tu widzę, że będzie jakaś tam manikur.
Piotr Pawlik:
No tak, ale kalendarz ma jeszcze te funkcje…
Rafał Stasiak:
Oczywiście, można tam sobie przełączyć, więc tutaj strata danych nie grozi, ponieważ po prostu odpinamy dostęp pracownikowi, tak? Jakby odpinamy tego gmaila i jest okej. Trochę sobie nie wyobrażam sytuacji, bo to znowu generuje koszta i w ogóle zamieszanie, to znaczy ile kont musielibyśmy mieć, żeby to wszystko, żeby tam… Ja rozumiem o czym mówisz i to też jest ważne, żeby troszkę oddzielać sobie pracę od… od rzeczy prywatnych, bo czasami warto, żeby te rzeczywistości były osobne. Natomiast pytanie, ile my musimy mieć kont, to już nie do ogarnięcia. Jedno konto do poczty, takiej powiedzmy służbowej, jedno konto do maila, inne zupełnie hasło do logowania do powiedzmy Facebooka, jeżeli ogarniam, inne hasło do powiedzmy strony internetowe, do WordPressa, do CMS.
Piotr Pawlik:
Zaczyna po prostu, ale wiesz, ale też z drugiej strony jest tyle narzędzi w tej chwili, przepraszam, karty bankomatowe, piny do telefonów, wiesz, no poszło to tak, tak?
Piotr Wieczorek:
Ale pójdźmy w rozwiązanie, pójdźmy w rozwiązanie, bo to też jest ciekawa rzecz. To właśnie pokazuje to, co już wcześniej wspominaliśmy, że fajnie by było mieć opisany system funkcjonowania tych dostępów i taką inwentaryzację tych dostępów. I wtedy mając to w takim dokumencie, opisującym ten system z różnych punktów zależności, czyli kalendarz, czyli sprawy BHP, które też są terminowe i w tym kalendarzu mogą istnieć, badania okresowe, które też tam mogą zaistnieć. Raz, że pracownicy będą widzieli, aha, dobra, zbliża mi się termin. czy szkolenia BHP-owskie chociażby. Wtedy raz, że informacja jest dostępna dla tych pracowników szybciej.
Rafał Stasiak:
I to super.
Piotr Wieczorek:
Fajna rzecz, bo już np. kadrowa nie musi informować wprost, bo już to widzą pracownicy. W momencie, kiedy mamy zinwentaryzowane dostępy, zinwentaryzowane licencje, czy programy, na których funkcjonujemy, Kto nimi administruje, odpowiada, właściciele ryzyka w tym zakresie, to potem jeszcze dochodzi w ramach kontroli zarządczej system zastępstw, który można wskazać. Słuchaj, ty masz swój dostęp jako zastępca, a ja jako główny wykonawca mam swój dostęp. Żeby nie było sytuacji takiej, kiedy nagle zastępca próbuje uzyskać moje dostępy księgowego, kiedy on takich dostępów, takich możliwości mieć.
Piotr Pawlik:
nie Nie powinien ma przyzielonych.
Piotr Wieczorek:
Aż tak szerokich.
Piotr Pawlik:
Ale to muszę tutaj zacytować mojego kolegę, który ma takie sformułowanie, że dla niego w świecie doskonałym. Bo ty mówisz, to jest fajne, to oczywiście ja bym też był za, bo ty mówisz tylko, powiedzieliśmy sobie w tej chwili o badaniach okresowych, no ale przecież przeglądy, kominów, instalacji, spisy z natury, no to są rzeczy wynikające z zarządzeń, z ustaw, które należy co jakiś czas przeprowadzać. Fajnie by było mieć taki jeden globalny dokument i może są instytucje, które mają taki dokument, ale Ale mimo wszystko te utraty danych w kalendarzu chyba są najmniej niebezpieczne i najmniej takie… To można odtworzyć. Tak, bo bardziej te wszystkie dane księgowe, dane kadrowe, dane… Personalne, prawda? Tutaj jakby, czy dane techniczne, czy projekty, czy scenariusze, które są zdigitalizowane. No utrata tych danych no byłaby na pewno masakryczna dla instytucji.
Piotr Wieczorek:
Utrata kopii zapasowych mogłaby być bardzo bolesna. Zwłaszcza, jeżeli jest tylko jedna kopia.
Anna Rudnicka:
To się może wiązać z tym, że nie wiem, jest na przykład jakaś awaria systemu. Przepraszam, a jakie systemy, jakie dane są najbardziej wrażliwe na zmianę ludzi?
Piotr Wieczorek:
Znowu zależy.
Anna Rudnicka:
Kontynuuj.
Piotr Pawlik:
Bo o tych drzewach i lesie z poprzedniego panelu już nie będę rozwijał, ale każdy ma jakąś działkę. Dla każdego ta utrata innych danych będzie stanowiła duży problem.
Piotr Pawlik:
W przypadku, jakby ciągnąc Rafała tutaj,
Piotr Pawlik:
każdy specjalista ma, dla niego najważniejszy jakiś jest rodzaj danych, które tracąc, zwiększa mu się ilość pracy, którą by musiał wykonać. Inne dane będą w przypadku teatru, w przypadku ośrodków kultury, dla techniki obsługującej sceny, inne dla kadrowej, inne dla księgowej, czyli do tego zależy. Jakby jednoznacznie sobie powiedzieliśmy, że utrata danych na każdym etapie stanowi pewien problem, bo odtworzenie ich często jest niemożliwe. bo są niektóre zapisy, które nie są do odtworzenia i jakby trudno wskazać jakie konkretne dane są tutaj, utrata tych danych byłaby najbardziej szkodliwa dla instytucji.
Piotr Wieczorek:
Ja myślę, że ogólnie rzecz biorąc w szerokim kontekście dane z umów, w momencie kiedy znika umowa, Nie mamy informacji do kogo ewentualnie uderzyć o kopię. o informacji. To powoduje, że czasami przychodzi niespodzianka i wezwanie do zapłaty, bo umowy nie ma, a my powinniśmy coś komuś zapłacić, a nie mamy o tym wiedzy.
Piotr Pawlik:
Tak, ale zawsze druga strona ma drugą część umowy.
Piotr Wieczorek:
Tak, ale czasami nie wiemy, że ma.
Piotr Pawlik:
No nie wiemy, ale czy to jest… Tak, no… Znaczy, ja rozumiem podejście.
Piotr Wieczorek:
Dendrozytowa, która skutkuje ewentualnie z koniecznością zapłaty odsetek i tych kwot z ustawy o opóźnieniach w transakcjach handlowych, bo to jest bolesne.
Piotr Pawlik:
Ale pamiętaj, że dyscyplina finansowa, takie rzeczy, że tam zawsze ktoś się odezwie.
Piotr Wieczorek:
Przecież niekoniecznie, dyscyplina, dyscypliną muszą być spełnione przesłanki i warunki do poniesienia tej dyscypliny.
Piotr Pawlik:
Tak, ale kwestia umowy zawsze jest druga strona, która też byłby pek, gdyby straciła tę umowę, tak? I nie mamy, obustronnie nie mamy tej umowy. Ale ja tu mówię, jesteśmy jakby, reprezentujemy instytucje kultury. Ja mówię o tych danych związanych z ciągłością instytucji kultury. Czyli z ciągłością grania spektaklu, z ciągłością prowadzenia warsztatów.
Piotr Wieczorek:
Bo tutaj pojawia się z kolei właśnie kwestia danych dotyczących sposobu współpracy z lokalnymi twórcami. Bo na przykład sytuacja jest taka, że jedna instytucja ze względu na takie powiązania personalne pamięta i wie, że są tacy i tacy twórcy. Kiedy dochodzi do zmiany na stanowisku merytorycznym, to zaczyna tracić instytucje kultury dostęp do tej pamięci, do tej wiedzy, że są tacy i tacy twórcy, którzy do tej pory współpracowali, a teraz nagle, ze względu, że zniknęła osoba kontaktowa, przestają współpracować. Nie zawsze ludzie twórcy są na tyle odważni.
Piotr Pawlik:
Myśmy współpracowali z poprzednimi. Ale czy tu widzicie w tym ogromny
Rafał Stasiak:
problem, bo to jest wszystko do tworzenia,
Piotr Pawlik:
bo twórca też może się odezwać.
Piotr Wieczorek:
Może, ale niekoniecznie.
Piotr Pawlik:
Nie musi. Ile tracimy? Myślę, że jeżeli mówimy o mniejszych miejscowościach, no ilu jest tych twórców, którzy współpracują z instytucją? Sporo. Nie, ja wiem, oczywiście.
Piotr Wieczorek:
Można powiedzieć, że co chwilę odkrywamy w małych miejscowościach czy na terenach wiejskich nowe osoby, które się do tej pory nie pokazywały. Trzeba też je umieć odkrywać.
Piotr Pawlik:
Trzeba powinniśmy Rafałowi oddać tutaj główną. Ale jednak mimo wszystko, jeżeli rozpoczynasz jakiś kontakt z twórcą, to nie jest to jedyna osoba, która ten kontakt trzyma. Wiem, że pracuje Was niewielu, ale jeżeli organizujecie coś stwórcom, wystawę, jakieś warsztaty, zajęcia edukacyjne, to trudno to wykreślić z danych, bo jest jednak sporo. Osob, które to współorganizują i utrata tych danych jest chyba wręcz niemożliwa.
Rafał Stasiak:
To różnie. Mam poczucie, że my tutaj mówimy troszkę o całym modelu i całym wielkim procesie zmiany. Zmiany strukturalnej, zmiany osobowej w instytucji kultury. Może to nie będzie jakby popularne, co powiem, ale troszkę chyba tutaj myślę, że stoicy mogliby mieć rację. Jeżeli nie mamy na coś wpływu, jeżeli ktoś po prostu odchodzi z naszej instytucji, a razem z nim odchodzi pewien potencjał, pewien kapitał, I zabiera faktycznie ze sobą tych artystów i to w zależności też, i to znowu wchodzimy w personalia, bo te dwie rzeczy dla mnie, te dwa światy powiedzmy tych elementów technicznych, cyfrowych bardzo korelują jakby ze zwykłym podejściem ludzkim do sprawy. dochodzi do takiej sytuacji, że rozchodzimy się w nie najlepszych relacjach. Czasami też tak bywa po prostu. No to, to będzie ten nasz koszt, który musimy ponieść. To znaczy, pewien kapitał, pewien kapitał ludzki, pewne zasoby, tracimy je. Jeżeli instytucja jest na tyle zwinna i na tyle, powiedzmy, dostosowana i umie reagować, zarządzać kryzysem, to jesteśmy w stanie takie sytuacje naprawić i odtworzyć i to nie będzie miało wpływu. Natomiast, jeżeli je tracimy i nie mamy na to realnie wpływu, nie możemy nic zrobić, to nie wiem, czy by to nie było po prostu marnowaniem energii, zamiast po prostu skupić się na czymś innym. Okej, no tu jakby pewien etap się skończył. Możemy teraz jakby się tym martwić i zajmować i przejmować lub jakby postawić sprawę jasną. Okej, no jesteśmy w takiej sytuacji, to teraz znajdźmy stąd rozwiązanie. Oczywiście, że można się odezwać, można rozmawiać. Słuchaj, to nie tak, to jakby my jesteśmy cały czas otwarci na współpracę i tego bym się, myślę, trzymał tutaj.
Piotr Pawlik:
Ale to też powiedziałeś fajną rzecz, bo to jest chyba zauważalne i to jest wręcz normalne, że jak przychodzą, mówisz, że jest jakby wymiana czy całej ekipy, czy tej ekipy, która prowadzi instytucje. Ta ekipa pracowała z tymi twórcami, ta ekipa pracuje z tymi twórcami. To jest także rzecz naturalna i tu nie ma co jakby się na to mierzyć.
Piotr Wieczorek:
Tu pojawia się kwestia dostępności przez osoby, które zajmują się szeroką rozmiarą kulturą ogólnie. To dotyczy również kwestii współpracy z organizacjami pozarządowymi. Jedni współpracują, bo personalnie im gra, a drudzy nie współpracują. Czy animozie mają mieć wpływ na dostępność?
Rafał Stasiak:
No, to jest czynnik ludzki. Myślę, że choćbyśmy stanęli go tutaj na głowie, to pewnych ludzkich, naturalnych sytuacji nie jesteśmy w stanie. Pytanie retoryczne. Myślę, że tego nie jesteśmy w stanie rozwiązać, więc jedyne, co możemy zrobić, to ulepszać te systemy, maksymalnie zabezpieczać się. na ten ewentualny, powiedzmy, kryzys. A odpowiadając na twoje pytanie, wydaje mi się, że najbardziej niebezpieczna chyba byłaby utrata tych wszystkich rzeczy związanych z danymi osobowymi, z finansami, biorąc pod uwagę, jak bardzo teraz popularne, w sensie niebezpieczne, stają się na przykład deepfake’i, tak? Więc to może być szalenie niebezpieczne, ale z punktu widzenia, powiedzmy, pracownika merytorycznego, absolutną katastrofą, i to co mówiłeś Piotrze, To znaczy, ja bym tutaj wyraźnie zaznaczył, że mamy pewne segmenty, które są kluczowe w danym momencie. Oczywiście, że jedne wywołają dużo bardziej idące, powiedzmy, konsekwencje finansowe, kary, cokolwiek, tak, kompletny paraliż instytucji, ale równie istotne mogą być konsekwencje wizerunkowe. To znaczy, gdybym teraz utracił, nie wiem, ktoś włamuje się na nasz na nasze powiedzmy konto Google i czyści absolutnie cały kalendarz, to leżymy, serio leżymy, bo to nie jest tylko tak, że tam jest zapisane to, co jest teraz, ale tam są wydarzenia zaplanowane, powiedzmy, które wydarzą się w czerwcu, tak. I choćbym się skichał za przeproszeniem, to ja nie odtworzę sobie tego, co tam jest napisane, bo to traktujemy jako pewnego rodzaju notes, notatnik, jest taka metodologia bardzo fajna, second brain, drugiego mózgu, żeby tam rzeczy się zapisywały, a my jako twórcy kultury mogli, żebyśmy mogli się zajmować tym działaniem twórczym, kreatywnym, myśleniem. To znaczy nie co jest do zrobienia, tylko jak się tym zaopiekować.
Piotr Pawlik:
Bo co to jest tam napisane.
Rafał Stasiak:
Co, kiedy i tak dalej, to jest tam zawarte. Natomiast jak zrobić ciepełko, jak zrobić przyjazną atmosferę tego wszystkiego, żeby ludzie chcieli do nas. Świeczuszki.
Anna Rudnicka:
Jasne. Trochę skręcę w inną uliczkę. Jakiej wiedzy nie da się przekazać inaczej niż przez wieloletnią praktykę? Znowu chcę ten czynnik ludzki tutaj was poruszyć. W kontekście oczywiście sukcesji cyfrowej.
Piotr Pawlik:
Zacząłem przed przyjazdem tutaj, przed rozpoczęciem transmisji
Piotr Pawlik:
mówić, że miałem nawet taki moment, żeby
Piotr Pawlik:
przywieźć parę tutaj rekwizytów. Są narzędzia, są różne elementy, które się używa, które nie są w innych instytucjach popularne, a wręcz często ich nie ma.
Piotr Pawlik:
Rafał broni sprawy technicznych, ale ja też
Piotr Pawlik:
się przyłożę, że nie każdy stolarz, który wykonuje szafki do kuchni zrobi dekorację, bo on ją zrobi. Tylko ją trzeba rozkręcić, przewieźć, zmagazynować, przywieźć i skręcić. Ta wiedza, że użyć taki rodzaj zawiasu, czy słynnych kupli, czy świderków jakichś teatralnych, jest jakiś kroksztyn słów, które często nawet nie są znane w powszechnym języku. no to brak tej wiedzy na pewno jest kłopotliwy dla nowych osób.
Anna Rudnicka:
Czyli umiejętności manualne są też trudniejsze do przekazania niż np. inne, czyli te cyfrowe.
Piotr Pawlik:
Doceńmy też rybaków, którzy też mają swój język często, swoje zwyczaje na statkach.
Anna Rudnicka:
Zostańmy przy instytucjach kultury.
Piotr Pawlik:
Tak, ale ja mówię też o zwyczajach,
Piotr Pawlik:
mówię właśnie o języku, o słownictwie. które, no też trzeba wejść w to, tak? Nie każdy wie, co to jest kilvater, ale też nie każdy wie, co to jest nuga w kulisie, tak? No, także myślę, że jakby też poprzez wchłanianie tego, tych zwyczajów języka teatralnego, czy w mniejszych ośrodkach kultury jest ważna po prostu dla polepszenia tego efektu artystycznego.
Piotr Wieczorek:
Ja myślę, że ogólnie najtrudniejsze w tym momencie do przekazania jest wiedza intuicyjna. Czyli taki aspekt, który człowiek czuje, że wie jak ma zrobić, ale dla danego chwili, dla danego momentu, dla danej sytuacji bo sytuacja czasami przez jeden mały element potrafi totalnie zmienić sposób rozliczenia, patrząc chociażby na zasady księgowe. Więc nie można trzymać się sztywno pewnej konkretnej ramy, no bo chociażby kwestia W jakim momencie potraktować umowę o dzieło z przeniesieniem praw autorskich majątkowych, a kiedy faktycznie wejdziemy już w głębokie prawo autorskie, gdzie nie ma ono wspólnego z pojęciem umowy o dzieło jako takim. Już nie mówiąc o aspekcie, że czasami jest to rozliczalne nie w tej pozycji PIT-u 11, w której powinno być.
Piotr Pawlik:
Tegorocznego, tak? 2011 rok.
Piotr Wieczorek:
Tak, to zadany rok dla pracownika.
Piotr Pawlik:
Tak, to też dla mnie.
Piotr Wieczorek:
Tak, to jest niuans mocno księgowy. W momencie, kiedy intuicyjnie wiemy, kiedy powinniśmy mówić o prawie autorskim w sensu stricto, a kiedy o umowie o dzieło, umowie o pracę z aspektem przeniesienia prawa autorskiego.
Piotr Pawlik:
Jak to nazwałeś? Czuciem, tak? Intuicją.
Piotr Wieczorek:
Jak należy podejść do rozliczenia danego… To
Piotr Pawlik:
powiedziałeś jakby bardzo konkretnymi tutaj księgowymi słowami o tej intuicji, o tym czuciu. No to wyobraź sobie, że właśnie ta praca właśnie na scenie, Gdzie tam nie ma powtarzalności nagrania, tak jak przy filmie.
Piotr Pawlik:
To się dzieje tu i teraz nagle.
Piotr Pawlik:
I ta intuicja, to czucie, szybka reakcja.
Piotr Pawlik:
Ta wiedza do przekazania jest w zasadzie… Niemożliwa. Albo ktoś to wyczuje, ma tą intuicję,
Piotr Pawlik:
potrafi się dostosować do danej chwili, albo nie.
Piotr Wieczorek:
Doktor Filczur.
Piotr Pawlik:
Tutaj jakby faktycznie trudno mówić w ogóle o przekazywaniu tej wiedzy.
Rafał Stasiak:
Trochę truizm, bo w zasadzie mogę wzmocnić głos Piotra, to znaczy takie doświadczenie jest absolutnie nieprzekazywalne, to znaczy to trzeba przeżyć jakby samemu. Też mam wrażenie, że pod kątem, i tu też jakby się podpisuję, a mogę to nazwać taką wiedzą utajoną, pewnym doświadczeniem, że Powiedzmy, ja wiem, jak dane urządzenie się zachowuje, że ono ma tam w sobie jakąś pewną niedoskonałość, bo na nim pracujemy już x lat, powinno być wymienione dawno temu, ale nie ma kasy, więc tam trzeba zrobić taki, powiedzmy, myk, że tu wchodzę, tak, przejścióweczka, my się śmiejemy bardzo często w Domu Kultury, że zaczynamy tworzyć przejściówki z pralki na lodówkę, to znaczy już absolutnie ze wszystkich urządzeń na wszystkie, bo takie są jakby realia, że to wszystko musi, powiedzmy, Działać więc taka wiedza, myślę, że zaczyna umykać, ona jest w zasadzie nieprzekazywalna, bo jeżeli powiedzmy przyjedzie technik, realizator, który zna, dajmy na to nasz mikser dźwięku, zna dokładnie powiedzmy specyfikę danej marki, one wszystkie działają podobnie, natomiast niektóre funkcje są po prostu w innych miejscach, ale co do zasady działają w ten sam sposób, no to jeżeli my wiemy, że nasz sprzęt jest zużyty i powiedzmy, że trzeba to połączyć takim i takim kabelkiem, a nie takim i takim, jak jest powiedzmy zgodnie ze sztuką, No to tu zaczynają się kłopoty, bo my to rozwiążemy, a ktoś nie będzie wiedział. Czy taką wiedzę można przekazać? Uważam, że trzeba koniecznie, natomiast największą barierą znowu, nie wiem, tak się uparłem, ale bardziej to czuję niż wiem, to znaczy są te bariery powiedzmy ludzkie, personalne, że ktoś będzie się po prostu bał, że oto zatrudniamy teraz młody narybek i temu już jakby Dziękujemy, tak? No nie, to jest też jakby rola lidera instytucji w tym wszystkim, żeby powiedzmy stawać się liderem, a wierzcie mi, że rzeczy, możliwości, funkcji, furtek, czy jakby wyreżyserowania siebie w instytucji kultury jest naprawdę multum, tak? Bo jeżeli powiedzmy nie mogę się specjalizować, wyobraźmy sobie taki powiedzmy jakby kwadrat, albo jakąś figurę geometryczną, która ma zamknięty kształt, zamkniętą formę. Więc jeżeli nie jestem w stanie pójść ani tutaj, ani w lewo, ani w prawo, ani w każdy inny ruch, bo widzę, że tam już jest inna osoba z innymi kompetencjami, no to tutaj jakby rolą lidera instytucji jest wskazanie, słuchaj, ale możesz iść właśnie w ten trzeci wymiar, zacząć specjalizować się w pewnej rzeczy, tak? I w ten sposób możemy te puzzle, te klocki zacząć w zespole układać tak, żeby to nadal funkcjonowało, przy czym fajnie i to wydaje mi się, że dobrze działa w małych instytucjach, To znaczy posiadanie takich, jak ja to nazywam sobie, scyzoryków kultury. To znaczy fajnie jest wiedzieć i dobrze i bezpiecznie z punktu widzenia działalności instytucji choćby odrobinę. Gdzie, co oczywiście nie twierdzę, że powiedzmy ktoś, kto absolutnie nie powinien dotykać się rzeczy prądowych, że on ma w ogóle wiedzieć jak tam ze sobą to połączyć.
Piotr Pawlik:
A często też wie.
Rafał Stasiak:
Tak, ale dobrze wiedzieć, gdzie są jakby w pracy korki, tak? No to jak w domu, po prostu, tak?
Piotr Pawlik:
Ale to jest takie, że w działach technicznych, teraz mi się to przypomnia, jak zaczęliśmy o tych kabelkach mówić, że tam trzeba, co trwa najdłużej w teatrach? Trwają prowizorki, tak? I to jest też ta wiedza, która w zasadzie jest nie do przekazania, no bo jak dobrze zrobić prowizorkę, żeby pożaru nie wznieść, a jednak żeby skutkowała tym, że ten mikser twój zadziała, bo taki kabel trzeba połączyć, a nie inny.
Rafał Stasiak:
To jest jakiś tam przykład, ale on jest bardzo myślo-obrazowy.
Piotr Pawlik:
Tak, tak, bo też mówimy tu jakby…
Piotr Wieczorek:
Tu jeszcze jedna rzecz w to chodzi, tak widzę. Żeby też chociażby mieć informację, która też czasami umyka, do kogo zadzwonić, czyli telefon do przyjaciela. On wie. Od niego możesz uzyskać pomoc. Jeżeli nie wiesz, nie potrafisz, nie jesteś w stanie w tym momencie sobie poradzić sam, to zadzwoń do tej osoby.
Piotr Pawlik:
Która wie. Turendy w ścianie były, tak idąc te kabelki, że ktoś gwóźdź bił i przebił, co przebił.
Piotr Wieczorek:
Bo dróg dojścia do tego samego celu może być jedna. Zdarzają się takie sytuacje, że są tylko jednotorowe, ale w kulturze niestety w wielu przypadkach do tego samego celu można dojść na wiele sposobów. I teraz poznanie tych wielu opcji też jest wiedzą.
Piotr Pawlik:
No bo kwestia, który jest lepszy, czy który jest szybszy, czy który jest tańszy.
Piotr Wieczorek:
No tak, ale celem w sensie ustawowym jest Efektywność, efektowność.
Piotr Pawlik:
Rozwiązanie problemu, ale problem, tak jak mówisz, można rozwiązać różnymi drogami. I teraz ta wiedza właśnie, czy możesz iść przez te wszystkie kwadraty twojej figury, czy wypchnąć piątą ścianę. To jest istotne.
Rafał Stasiak:
To jest poziom pewnego rodzaju decyzyjności tych działów technicznych. Myślę, że taką ideą za tym wszystkim, żeby jednak to przekazywanie wiedzy stało się jakimś naturalnym elementem pracy. a nie jakimś takim zamkniętym kokonem pełnym lęku i obaw, że na pewno jeżeli ktoś prosi mnie o przekazanie wiedzy albo naukę, wytłumaczenie czegoś, to już coś się za tym kryje. Nie wiem czy my jesteśmy w stanie cokolwiek z tym zrobić, bo to znowu wkracza tutaj nasza ludzka natura, natomiast… Tak,
Piotr Pawlik:
ale wspominając pana Kazia, twojego wcześniejszego hipotetycznego czy my mówimy miksery, kabelki i tak dalej, ale no jednak teatr, ośrodek kultury, inne, no tworzą ludzie i to ich wiedza, ich umiejętności, ich zaangażowanie i to
Piotr Wieczorek:
jest… Tu jeszcze dochodzi kolejna rzecz. Tak zwane relacje nieformalne, które też czasami mają wpływ na funkcjonowanie instytucji.
Rafał Stasiak:
Oczywiście, że mają.
Piotr Wieczorek:
A też są przekazywane.
Piotr Pawlik:
Trochę mówiliśmy na poprzednim panelu o tym. Na pewno im mniejsza instytucja, tym łatwiej. Chyba. Tak mi się wydaje.
Rafał Stasiak:
To zależy, jak wszędzie, tak?
Piotr Pawlik:
Czarne Owce są wszędzie, tak? W dużych stadach i małych. Ale mimo wszystko łatwiej, no bo łatwiej się mimo wszystko w 6-8 osób dogadać niż w 80-100.
Piotr Wieczorek:
A, komunikacja jest inna.
Piotr Pawlik:
No to wszystko ma na to wpływ, ale ta wiedza taka intuicyjna i to czucie właśnie, o którym mówiłem, jest bardzo
Piotr Pawlik:
ważne i chyba najtrudniejsze do przekazania.
Anna Rudnicka:
A czy zmiana technologiczna to według was ryzyko czy szansa dla takiej sukcesji cyfrowej w instytucji kultury?
Piotr Wieczorek:
To zależy jak zwykle. Kwestia jest też tego, że w momencie kiedy jest tu obawa, lęki przed zmianą technologiczną, to będzie opór, żeby wejść w kolejną nowinkę technologiczną. Ale w momencie, kiedy sobie nasza ekipa uświadamia w całości, że te zmiany są konieczne, potrzebne, że mogą pomóc, bo czy pomogą, to jest jeszcze jeden aspekt, Bo trzeba to najpierw przetestować. Dopóki nie przetestujemy, to nie wiemy, czy będzie nam łatwiej, wydajniej i tak dalej.
Piotr Pawlik:
To wszystkie działają zasady zmiany w instytucji. Czy to jest zmiana kadrowa, infrastrukturalna, organizacyjna czy technologiczna, to jakby te same Te same obawy, ta sama niechęć do zmiany w przypadku technicznym. Ta zmiana jest. Zobaczcie jak poszły komputery. Te narzędzia mają coraz więcej funkcji. Każdy jest kierowcą, to wiecie, jak to się przez parę lat naście, ile tu się zmian. Także również w kulturze. Technologia teatralna tak poszła do przodu.
Piotr Wieczorek:
To pójdźmy może trochę w obszar bibliotek. Wydawać by się mogło, że jest trochę stabilniej. Niektórzy mówią, że tam acika i spokojna praca. Okazuje się, że to też nie do końca tak różowo wygląda, bo jednak poziom cyfryzacji zasobu potrafi być problematyczny. Jeżeli mamy jedną osobę, która Pracuje z dostępem do księgozbioru i ona ma i obsługiwać dane osobowe czytelników, wprowadzać woluminy i katalogować. Czy tworzyć te wszystkie karty, które tam są, tej pracy takiej czysto administracyjno-opisowej, związanej z pracą biblioteczną. Jest multum. Przeniesienie ich ze starych zasobów jeszcze papierowych do aktualnie cyfrowych cały czas trwa.
Piotr Pawlik:
Ale to jest generalna kwestia cyfryzacji tego wszystkiego, czyli zasobów, katalogów, archiwów i tak dalej. Książka z książką i koniec, kropka. Trzeba ją zamówić nową, trzeba zadbać o
Piotr Wieczorek:
nią, żeby… Tylko mi chodzi o to, że nie ma obszaru czynszy w kulturze, który by nie było zmian technologicznych.
Piotr Pawlik:
No tak, oczywiście. Wszystko idzie do przodu i tak będzie.
Rafał Stasiak:
Myślę, że dodałbym tu też taki element, że to jest trochę tak, że te kompetencje zaczynają się na siebie nakładać, ale żadna z nich nie chce znikać, bo trochę nie wyobrażam sobie sytuacji, że powiedzmy obsługując No niech będzie przykład ten techniczny. Jakiś cyfrowy mikser do dźwięku. Ja nie mam kompletnie wiedzy na temat połączeń analogowych pracy powiedzmy z urzędzeniem elektrycznym, elektronicznym. To znaczy w jaki sposób ten prąd powinien zostać tam poprowadzony, tak? Więc kompetencje zdobyte wcześniej, one nie mogą zaniknąć. One są jakby cały czas niezbędne do tego. To znaczy potrzeba rośnie, tak? Ten balonik nieustannie rośnie. Pytanie, czy będziemy w stanie po prostu jako ludzie to dalej przyswajać. Dawiąc do tego, co powiedziałeś, mam wrażenie, że każda taka instytucja zaczyna transformować się w takie małe centrum danych. Taki minimalny hub, oczywiście w zależności od wielkości, tych danych tam będzie coraz więcej. Więc czy ta cyfryzacja nam ułatwia? Myślę, że tak, ale koszt jaki tego ponosimy zaczyna rosnąć. Nie wiem czy proporcje, może to jest to, że jest to nowe, że to jest teraz na to, jakby uczymy się tej technologii, tak? Zobaczymy co będzie za jakiś czas. Analogia taka mi się w głowie kreuje, że no włosy z głowy rwali. malarze od portretów lata temu, kiedy oto nagle pojawia się jakieś magiczne urządzenie, aparat i nagle malowanie portretów staje się passé. No jak się okazuje malarstwo portretowe ma się dobrze, działa. Przeszło pewnego rodzaju transgresję, jakby zmieniła się jego waga. ale wartość nadal pozostała tak, to znaczy zupełnie w innej rzeczywistości się ją wykorzystuje, natomiast fotografia zajęła kolejną niszę. Być może podobnie będzie ze sztuczną inteligencją, ale nie wiem.
Piotr Pawlik:
Bo tutaj też trzeba było sobie zadać pytanie, na ile ta technologia nowa Czyli jakby zwiększenie możliwości, na ile zwiększa poziom artystyczny dzieła. Wszystko ma swój koszt. W tej chwili sami wiecie, że spektakle, wydarzenia bez multimediów w zasadzie nie istnieją. Wszędzie się ekrany LED-owe, wszędzie projektory multimedialne. Tego kiedyś po prostu nie było.
Rafał Stasiak:
Ponosimy też koszt, już idąc dalej, związany powiedzmy z produkcją, bo ten prąd trzeba wyprodukować.
Piotr Pawlik:
Ale też schodzimy, bo technologia też tak idzie, że schodzimy z jakby… żernością prądu. Te same projektory, te same urządzenia, które dawały efekt tej, a nie innej jasności, poprzez zmianę systemu z halogenowego chociażby na LED-owy, no po prostu drastycznie spadło.
Rafał Stasiak:
Życzyłbym sobie, żeby taka transformacja działała się bardzo szybko w instytucjach, o których mówimy, bo naprawdę Tak, prąd jest ogromny.
Piotr Pawlik:
Będąc w różnych instytucjach, czy to z
Rafał Stasiak:
poziomu animatora, na przykład gdzieś tam odwiedzając, czy prowadząc mentoring dla jakiejś instytucji, no jednak ta transformacja, powiedzmy, energetyczna, czy jakby w ochronie tej żerności tego prądu, gdzie ja nadal widzę urządzenia, które mam wrażenie, że po włączeniu ich, po uruchomieniu, to chce licznik ze ściany wyrwać po prostu w instytucji, więc ta zmiana idzie wolno. Obawiam się, że za wolno. Ale tu znowu docieramy do kosztów i tu myślę, że barierą może być niestety ten element powiedzmy takiej projektozy nazwijmy to. To znaczy, żeby instytucja mogła skutecznie przeprowadzić jakąś transformację wedle ustawy to organizator powinien zapewnić to znaczy utrzymanie budynku, to znaczy w idealnych warunkach Idziemy do organizatora, no drogi organizatorze, jakby rachunki za prąd po prostu wrzucą w kosmos, więc my byśmy chcieli wymienić to oświetlenie. Natomiast rzeczywistość wygląda tak, jeżeli nie pozyskamy na to środków powiedzmy grantowych, no to Nie wiem, czy byłbym w stanie wymienić instytucje.
Piotr Pawlik:
Spojrzałem na to, co na nas świeci. To są stare lampy o ogromnej mocy, które w tej chwili Wiesz, no można by stadion pewnie ledami.
Rafał Stasiak:
Tylko przy tym, co tutaj jest, co
Piotr Pawlik:
na nas świeci, co nas pokazuje.
Rafał Stasiak:
Pojawia się też temat zrównoważonego rozwoju, tak? Który jakby, no warto, żeby był teraz głośniej jakby podnoszony i warto zwracać na to uwagę, bo to jest taki trochę koszt ukryty. My teraz tego nie widzimy, ale wszystko ma powiedzmy swoją cenę, jeżeli chodzi i ktoś kiedyś będzie za to musiał zapłacić i to też jest element cyfryzacji. czyli cyfryzacji sukcesji, żeby pamiętać o tym, że ktoś po nas do tej instytucji przyjdzie i może jakby warto pomyśleć trochę szerzej nie na to nasze drzewko, tylko
Piotr Pawlik:
na ten las, Ale widzisz, jeszcze na temat drzewności, bo przecież na pewno tą instytucję stać na to, żeby tu były, wiesz, nowoczesne urządzenia LEDowe, ale dlaczego wiszą te? No dlatego, że technologia jeszcze też na tyle nie poszła. Oczywiście, że urządzenia LEDowe, światło żarowe. Jesteśmy w sali, nazwijmy to akustycznej, czyli mają swoje wentylatory, mają swój poziom głośności, który zakłóca odbiór muzyki. Także one po prostu dlatego są takie, a nie inne.
Rafał Stasiak:
Oczywiście, nie wszystko i nie wszystko naraz.
Piotr Pawlik:
Nie wszystko i nie wszystko naraz i nie zawsze tymi samymi drogami.
Piotr Wieczorek:
Ja chciałem tylko powiedzieć jedną rzecz tutaj, bo kwestia myślenia w szerszym kontekście odnośnie inwestycji, czyli patrzenia na kolejne elementy infrastruktury technicznej w wymyśleniu, ja za chwilę może będę musiał zmienić jakiś element tej infrastruktury, żeby to było na tyle szybkie i możliwe do wyciągania, wkładania nowego elementu, bo na dziś funkcjonujemy w systemie projektowania stabilnego, bym to nazwał.
Piotr Pawlik:
Nie, już nie, nie, nie zgodzę się.
Piotr Wieczorek:
W niektórych miejscach jest tak, że można bardzo fajnie modułowo tworzyć pewne elementy.
Piotr Pawlik:
Uniwersalność jest bardzo ważna przy tej chwili, przy projektowaniu. Szybka zmiana, dostosowanie do każdej inscenizacji, każdego wydarzenia.
Piotr Wieczorek:
Może w teatrze tak to wygląda lepiej?
Piotr Pawlik:
Nie tylko w teatrze. Myślę, że nawet bardziej w ośrodkach kultury, bo też jeżdżę po Polsce. Mogę dać przykład Suwałki. no mają tak wyposażone ośrodki kultury, że no daj Boże wielu teatrom takie wyposażone.
Rafał Stasiak:
Ale to są też myślę, że takie wyjątki, które no mogą jakby budować takie obrazy.
Piotr Pawlik:
Tak, ale mówię przy myśleniu. Jak masz coś kupić, tak? Masz kupić nowy projekt, nową lampę, no jednak myślisz do przodu, nie kupujesz do danego wydarzenia, tak?
Rafał Stasiak:
Bo to się nie opłaca nawet. Pytanie jaką mamy instalację w budynku za stanem.
Piotr Wieczorek:
Nie w tym kontekście, co powiedziałem. Nie, nie, bo wiadomo, że nie będę kupował jednorazowo, tak? Tylko chodzi mi o możliwość szybkiej modernizacji tego, co mamy jako infrastruktury stałej. W momencie, kiedy my coś tworzymy pod dane wydarzenie, to zupełnie inna historia. Ona jest po prostu pod jedno wydarzenie, koniec, kropka. A tutaj chodzi o to, że jak szybko możemy modyfikować przestrzeń, Jak szybko możemy modyfikować przestrzeń, jak szybko możemy zmienić mikser jeden na drugi, nie zmieniając iluś tam więcej rzeczy.
Piotr Pawlik:
Szybko.
Rafał Stasiak:
W tych czasach już dobiecyfryzacja jest szybciej.
Piotr Pawlik:
Dlatego mówię, w tej chwili jak się projektuje…
Piotr Wieczorek:
Dlaczego o tym mówię, bo też takie doświadczenia z sytuacji, kiedy Nie tylko w jednym, ale akurat taki przypadek mieliśmy, że po podłączeniu nowocześniejszego sprzętu okazało się, że system elektryczny zaczął wybijać bezpieczniki.
Piotr Pawlik:
To aż dziwne, bo raczej w drugą stronę to powinno działać, bo ten, mówię, systemy nowoczesne są, no to po prostu jakaś była niedoróbka.
Piotr Wieczorek:
Uniwersalizacja ogólna jest coraz lepsza, to prawda, ale jednak właśnie, jeżeli będziemy modyfikować, modernizować inwestycyjnie ośrodki w kontekście uniwersalności, będzie okej. W momencie, kiedy pójdziemy w bardzo specyficzne jakieś rozwiązania, które mogą nas później ograniczać, No to już nie będzie fajnie.
Rafał Stasiak:
Oczywiście mówi się o projektowaniu uniwersalnym w kulturze. To dotyczy stricte jakby dostępności szeroko rozumianej dla osób ze szczególnymi potrzebami, ale też możemy o tym myśleć sobie zupełnie szerzej. Nawet na potrzeby naszej dyskusji projektowanie uniwersalne, to znaczy przygotowanie systemów w sposób właśnie modułowy. To znaczy, że mówimy o pewnego rodzaju modelu. To znaczy mogę go konfigurować, dopasowywać. Natomiast tutaj cyfryzacja już nam daje takie rozwiązania. To znaczy, jeżeli powiedzmy mamy mikser, który jeszcze pracował na XLR-ach, i trzeba było ciągnąć ogromne stageboxy, po prostu kable, nie wiem, jakiego fi, grube, niewygodne i tak dalej, żeby to po prostu działało.
Piotr Wieczorek:
Tak?
Rafał Stasiak:
I wtedy tu się zgodzę. Tutaj mogły być bolączki, bo to przyjeżdża do nas, powiedzmy… Pan ze skrętką. Realizator przyjeżdża, pan ze skrętką, ze swoim kabelkiem i on mówi, że on tu pracuje cyfrowo, a my w ogóle jakby
Piotr Pawlik:
nie mamy stageboxa cyfrowego, tak?
Rafał Stasiak:
No i teraz zaczyna się kłopot. I znowu, jeżeli nie mamy osób, które nawet w sposób taki podstawowy są w stanie zrozumieć rider techniczny, o co tam chodzi, z czym trzeba podpiąć, no to tutaj fakt tak. Tu się zgodzę, że przy modernizacji trzeba brać na to uwagę, że okej, jeżeli położymy skrętkę, to nieważne z czym nam pan przyjedzie.
Piotr Pawlik:
Ale to już się bierze. To już się bierze, to już zaczyna
Rafał Stasiak:
być standardem, natomiast nie we wszystkich instytucjach. No bo tu znowu się rozbijamy o pieniądze. Niestety te systemy nowoczesne, cyfrowe są no po prostu drogie. One są uniwersalne, ale są drogie. Znowu, jeżeli wymieniamy jeden element, to musimy się upewnić, czy powiedzmy będziemy w stanie wykorzystać maksimum mocy. To trochę tak jak z budowaniem domowego audio. Mamy jakieś powiedzmy super audiofilskie głośniki, ale mamy jakiś tam wzmacniaczyk, naszą ukochaną, starą monitrę. No być może się okazać, że ta nasza stara Unitra mimo duszy, mimo tego, że to jest polski produkt i ona ma powiedzmy tą swoją posypkę, tą duszę, ten artyzm w sobie, ale ona już na przykład nie będzie w stanie wydobyć tego, czego szukamy z tego narzędzia i tak naprawdę wymieniać, modernizować możemy bez końca. Więc tutaj znowu pojawiają się takie elementy powiedzmy jakiejś roztropności, uważności w tym wszystkim, żebyśmy w ramach budżetu, tego jakim dysponujemy, w ramach też kompetencji, umiejętności, jakie mamy, bo zdarza się też robić modernizacje, to jest takie słowo angielskie overkill, czyli absolutnej przesady po prostu takiego, że my jesteśmy w stanie wykorzystać jedną dziesiątą tego wszystkiego. Pytanie, czy warto tworzyć byty ponad potrzeby.
Anna Rudnicka:
I tutaj się zatrzymamy. Kończymy ten panel, sukcesja cyfrowa, dane systemy konta i pamięć instytucji w świecie online. Goście panelu Piotr Pawlik, Teatr Kwadrat w Warszawie, Piotr Wieczorek, Aspekt PW i Rafał Stasiak, Łaski Dom Kultury realizują relację wideo rozmawiała Anna Rudnicka.