Obejrzyj na YouTube!
Posłuchaj podcastu:
Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu!
Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem cały kongres i pozwoliłem wybrzmieć największym problemom związanym z wieloma aspektami sukcesji w sektorze kultury. Czternaście osób eksperckich, które brały udział w tym pięciodniowym wydarzeniu, podzieliły się praktyczną wiedzą, która została zarejestrowana dla pełnego dostępu w przyszłości. Ten avatar jest jednym z elementów zwiększania świadomości na temat sukcesji w sektorze kultury.
Całość wiedzy, pochodzi od osób eksperckich i została zarejestrowana „na żywo”. W tym przypadku jestem „tylko” twarzą ;).
Opis odcinka
Jak przekazywać partnerstwa i sieci współpracy? Polski sektor kultury mierzy się z bezprecedensowym „tsunami sukcesyjnym” – ponad 40 kluczowych instytucji zmienia kierownictwo w latach 2024-2025. Po raz pierwszy w Polsce powstaje kongres transferu wiedzy instytucjonalnej między pokoleniami liderów kultury.
Osoby eksperckie
Ola Karowska Menadżerka kultury, kulturoznawczyni, socjolożka, coach kariery. Animatorka kultury, autorka i pomysłodawczyni autorskich programów edukacji kulturalnej. Trenerka warsztatów twórczego myślenia, stypendystka Marszałka Województwa Pomorskiego dla twórców kultury. W swojej działalności koncentruje się na sieciowaniu i wzmacnianiu kompetencji kadr kultury. Animatorka programu Dom Kultury + Narodowego Centrum Kultury.
dr Justyna Teodorczyk – Galeria Sztuki w Legnicy Doktor nauk humanistycznych, menedżerka kultury, kuratorka i krytyczka sztuki, łącząca praktykę artystyczną z refleksją teoretyczną i działalnością edukacyjną. Jako dyrektorka Galerii Sztuki w Legnicy odpowiada za program instytucji oraz pełni funkcję głównej kuratorki Legnickiego Festiwalu SREBRO – jednej z najważniejszych międzynarodowych imprez poświęconych biżuterii artystycznej. Jest także inicjatorką portalu Biżuteria Artystyczna w Polsce oraz jurorką prestiżowych wydarzeń poświęconych biżuterii autorskiej w Europie i na świecie. W swojej pracy zajmuje się animacją kultury, edukacją artystyczną oraz mentoringiem młodych twórców. Mieszka i pracuje w Legnicy.
Katarzyna Jakubowiak – Zastępczyni dyrektora w Centrum Nauki i Kultury Młyny Rothera, gdzie wspiera zespoły odpowiedzialne za program, edukację i komunikację. Menedżerka kultury i literaturoznawczyni. Liceum ukończyła w Bydgoszczy, studiowała na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od blisko 20 lat jest związana z instytucjami kultury. Zarządzała siecią księgarń muzealnych Art Bookstore w Muzeum Narodowym w Krakowie oraz MuFo. W latach 2019-2025 była związana z Krakowskim Biurem Festiwalowym jako współtwórczyni projektów literackich i edukacyjnych zespołu Krakowa Miasta Literatury UNESCO, m.in. ogólnopolskiej akcji Czytaj PL, programów wsparcia dla twórców i wydawców pod nazwą Nagroda KMLU, inicjatywy na rzecz upowszechniania czytania „Supermoc książek” oraz programu warsztatów dla dzieci i szkoleń dla nauczycieli przedszkolnych. Od 2022 r. pełniła funkcję rzeczniczki Krakowskiego Biura Festiwalowego, gdzie budowała strategie komunikacyjne ogólnopolskich i międzynarodowych wydarzeń z obszaru muzyki, literatury i działań interdyscyplinarnych. Jest jurorką Nagrody Conrada oraz członkinią rady programowej FEST FORUM. Dużo czyta, lubi ludzi i zwierzęta. Uważa, że kultura musi być dostępna.
Osoba prowadząca
Anna Rudnicka Trenerka i ekspertka sektora kultury z wieloletnim doświadczeniem w pracy w samorządowych instytucjach kultury oraz we współpracy z kadrą zarządzającą i zespołami pracowników. W swojej działalności zawodowej specjalizuje się w zagadnieniach związanych z zarządzaniem instytucjami kultury, komunikacją oraz transferem wiedzy organizacyjnej. Jest autorką branżowego bloga „Kultura na Czasie”.
Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

Cyfrowy kongres sukcesji
Polski sektor kultury mierzy się z bezprecedensowym „tsunami sukcesyjnym” – ponad 40 kluczowych instytucji zmienia kierownictwo w latach 2024-2025. Po raz pierwszy w Polsce powstaje kongres transferu wiedzy instytucjonalnej między pokoleniami liderów kultury.
17-21 lutego 2026 | Bydgoszcz | Online LIVE
Cyfrowy kongres sukcesji
Polski sektor kultury mierzy się z bezprecedensowym „tsunami sukcesyjnym” – ponad 40 kluczowych instytucji zmienia kierownictwo w latach 2024-2025. Po raz pierwszy w Polsce powstaje kongres transferu wiedzy instytucjonalnej między pokoleniami liderów kultury.
17-21 lutego 2026 | Bydgoszcz | Online LIVE
Transkrypcja
Anna Rudnicka:
Dzień dobry, witamy w kolejnym dniu cyfrowego kongresu sukcesji. Dzisiaj panel poświęcony tematowi sukcesji relacji i zaufania w projektach międzynarodowych. Jak przekazywać partnerstwa i sieci współpracy. W biznesie mówimy o przekazywaniu aktywów, maszyn, technologii, ale w kulturze największym aktywem nie są mury, ale niewidzialne nitki powiązań. Dekady budowania wiarygodności, jakieś kody porozumiewania się wypracowane przez nas i przez naszych poprzedników. Dzisiaj razem z naszymi panelistkami, Justyną Teodorczyk, Katarzyną Jakubowiak i Olą Karowską, spróbujemy odpowiedzieć na kluczowe pytania. Jak przepisać te osobiste relacje artystyczne na nową generację liderów, nie tracąc przy tym istoty projektu i wiarygodności na arenie międzynarodowej. Co jest trudniejsze do przekazania w kulturze? Budżet i zespół, czy numer telefonu do kluczowego partnera? Justyno, zaczniesz?
Justyna Teodorczyk:
Ja myślę, że kultura to przede wszystkim bardzo specyficzna branża i tutaj przekazywanie no właśnie tego całego takiego kontentu to jest sprawa bardzo trudna, bo opiera się na osobowościach i indywidualizmach. Przede wszystkim sama instytucja, jeśli organizuje jakieś wydarzenie, które po prostu buduje swoją marką i swoim prestiżem, To jest to wydarzenie od początku do końca zrealizowane i budowane przez właśnie daną instytucję, a instytucja to ludzie. To nie tylko styl zarządzania, czy park maszynowy, jak powiedziałaś, ale przede wszystkim kompetencje i charyzma. Bo wiemy, że podstawą wydarzeń i eventów w kulturze są treści artystyczne, treści kulturowe i one charakteryzują się właśnie swoją specyfiką. Dlatego przekazywanie takich treści jest bardzo trudne, bo nie da się ich ani złożyć w jednej walizce i przekazać z ręki do ręki, tak jak to bywa być może łatwiejsze w biznesie, chociaż tam też przecież chodzi o o charyzmatyczne osobowości. A często też te instytucje są po prostu flagowane nazwiskami czy artystów, czy też właśnie charyzmatycznych organizatorów, czy ludzi, którzy to budują. Bardzo ważny zespół, o tym też nie mówimy często, że to zespół stoi za sukcesem wydarzenia, Jak bardzo charyzmatyczny nie byłby lider, to jednak jest to zasługa całego zespołu. Bardzo często nie tylko grupy ludzi, które to organizuje, ale też szeregu współpracowników. Czyli tak naprawdę dziesiątki ludzi. No i specyfika instytucji. W przypadku dużego międzynarodowego eventu, o którym ja akurat mam okazję i szansę i zaszczyt realizować. Mówimy też o specyfice miasta, bo organizuje bardzo dużą międzynarodową imprezę, która jest w średniej wielkości w polskim mieście, które po prostu ma swoją architekturę, ma swoje miejsca, ma swoich stałych ludzi. Także to takim może tytułem wstępu, to jest przekazanie tego rodzaju treści, czyli właśnie takich miękkich, artystycznych, kulturowych, Tych gdzie kreacja jest bardzo istotna, istotne jest też to co pomiędzy, właśnie to co niewypowiedziane, to co ludzkie, jest bardzo trudnym i złożonym zjawiskiem.
Ola Karowska:
Dzięki.
Anna Rudnicka:
Kasiu?
Katarzyna Jakubowiak:
Myślę, że Justyna doskonała tutaj takiego fajnego, kluczowego wątku, bo przekazywanie informacji oczywiście jest bardzo ważne, odbieranie ich jest bardzo trudne. A ponieważ to jest relacja, to jest to zawsze relacja między ludźmi. A ponieważ jest to relacja między ludźmi, to jest ona oparta na zaufaniu. Więc to jest zawsze tak, że my ufamy konkretnej osobie, która jest kuratorką, konkretnemu dyrektorowi, konkretnemu zespołowi. No i mamy jakieś twarze danych projektów, danych festiwali, są dyrektorzy artystyczni. Są osoby, które właśnie od lat coś robią i świetnie się na tym znają. I dlatego tym zaufaniem się cieszą i te relacje budują. I teraz tak jak zapytałaś, jak to zrobić, żeby te relacje przekazać, no wydaje się to być, może nie niemożliwe, ale na pewno bardzo trudne. Jakimś kluczem do rozwiązania tej zagadki może być właśnie zespół, o którym wspominasz, czyli to, że jednak jest całe zaplecze ludzi, które pracuje na to. Żeby właśnie ten program został stworzony, który zna całą siatkę powiązań, wie jak się konstruuje, na przykład wie, że bliskie relacje z wydawcami w przypadku festiwali literackich są tak istotne. Słowem, jeśli jest zespół, który ma cały know-how i jakoś naturalnie ta sukcesja się tworzy, to mamy szansę wysunąć kolejnego lidera, kolejną liderkę. W przypadku jakiejś zmiany, która może nam się przytrafić. Więc ta zespołowość jest takim kluczem do sukcesu, która sprawia, że ta siatka powiązań jest szersza. I myślę, że drugim ważnym elementem jest właśnie to, że jeśli zespoły się powiększają i wchodzą kolejne osoby, które mają szansę się uczyć, no to one właśnie w tym procesie Poznając na nowo tych osób, które w tym temacie są, uczą się kolejnych sytuacji, programów, powiązań, sieci i potem mogą już powiedzieć, wiem jak się to robi. I wtedy one już dostają trochę w spadku też to zaufanie, którym cieszą się liderzy i liderki. No i oczywiście to jest tym jednocześnie najtrudniejszy charakter, bo wszyscy mają prawo też zmieniać pracę, szukać nowych ścieżek rozwoju i właśnie odnajdywać się w tych innych partnerstwach. Wiemy też, że bardzo często te partnerstwa zabierane są właśnie gdzieś dalej, do kolejnych instytucji, do kolejnych festiwali. I takim ciekawym pytaniem jest też to, czy to dobrze, czy to źle. Prawdopodobnie to dobrze, że te sieci mogą się po prostu poszerzać. że kolejne miasta w Polsce mogą z tych sieci międzynarodowych korzystać. Te projekty mogą się rozwijać. Często jest też tak, że właśnie kolejne miasta wchodzą ze sobą w jakieś partnerstwa. Dobrym takim przykładem jest chociażby sieć UNESCO, Miast Kreatywnych UNESCO, która w całej Polsce funkcjonuje i wiemy, że mamy różne obszary, bo są i miasta literackie. Bydgoszcz na przykład jest miastem muzyki, UNESCO, podobnie jak Katowice. I te miasta w całej Polsce w ramach tych sieci się łączą, zarówno w obszarze po prostu kreatywnym, jak i w obszarze poszczególnych sieci. I wtedy mają też szansę razem ze sobą pracować, co z kolei służy nie tylko Polsce, ale na międzynarodowej armii też jest dobrze widziane.
Anna Rudnicka:
Jasne. Olu?
Ola Karowska:
Myślę, że w ogóle tutaj to, co tak bardzo mocno, słuchając Was dziewczyny, wypływa, to też jest obok tej charyzmy lidera, który bardzo często swoją wizją artystyczną splata instytucje i stanowi o tej instytucji, to też to, co mocno wypływa, to jest taka odpowiedzialność i to, co już powiedziałaś, te wysokie kompetencje, emocjonalno-społeczne, które powinien mieć lider, nie zatrzymywania wiedzy dla siebie, tylko takiej otwartości, co wydaje nam się oczywiste, tak, że to jest cechą lidera, otwartość, w dzieleniu się tą wiedzą, przekazywaniu kontaktów, bo to stanowi trochę o takim człowieczeństwie jego, tak, o tym, jakim on jest liderem, nawet przy kolei nawiązywania nowych relacji, nowych projektów, więc Dla mnie takie tutaj odpowiedzialność za relacje, nie tylko za te twarde, materialne rzeczy, ale też za tą taką niewidzialną strefę, która tu jest kluczowa moim zdaniem.
Katarzyna Jakubowiak:
Jak sobie jeszcze myślę o partnerstwach międzynarodowych, to jest jedna bardzo ważna rzecz, a prosta, która może też na to wpływać, czyli to, że to się wiąże z delegacjami zagranicznymi i to jest po prostu kosztowne. I czasem, jeśli się nawiązuje do partnerstwa międzynarodowe, to określona liczba osób ma szansę te partnerstwa w ramach instytucji czy projektów nawiązywać. I wtedy to faktycznie konkretne osoby są kojarzone jako twarze tego projektu. Oczywiście te współpracy polegają na tym, że raz my jesteśmy tam, raz ktoś jest tutaj. Więc wtedy już znamy większy zespół i znamy kolejne osoby. Te partnerstwa, ponieważ trwają latami, te doświadczenia się kumulują i wtedy faktycznie więcej osób znamy. No ale jednak nie ukrywajmy, że to, że jest iluś tych liderów i że to oni tworzą te partnerstwa, później to ile osób oni są w stanie włączyć, jak są w stanie o tej pracy zespołowej opowiadać, może być właśnie kluczem do sukcesu.
Justyna Teodorczyk:
przychodzi też taki moment, że impreza zaczyna żyć własnym życiem, że jest już tak wypromowana, czy tak duża, czy właśnie chciałaby się powiedzieć, że to się kręci samo z siebie i wówczas takim właśnie ważnym zadaniem jest, żeby dobrze opiekować tym ruchem, żeby on był kontrolowany, żeby on szedł w tym kierunku, w którym jest pożądany i żeby nic się nie wymknęło spod kontroli, na przykład nie wydarzyło się za szybko. Bo czasami jest taki naturalny rozpęd, który może przerosnąć. A druga uwaga, którą chciałam powiedzieć, tak mi teraz przyszło do głowy, że zmiana trwa cały czas. Ciągle jesteśmy w procesie. Żyjemy w takich czasach, które się bardzo szybko zmieniają, więc jest to taka zmiana globalna i ogólna, ale następują także drobne zmiany, prawda? Ludzie odchodzą albo przychodzą, czyli te drobne elementy, czy inne okoliczności, nie wiem, budżet raz mamy większy, raz mamy mniejszy, raz mamy takie partnerstwo, raz mamy takie, współpraca z taka lub inna, więc te drobne elementy wymieniamy cały czas i na bieżąco, a można powiedzieć serwisujemy, gdybyśmy chcieli to porównać do sprawnie działającej maszyny, natomiast warto też spojrzeć na to z perspektywy. Taka perspektywa kilkuletnia tego, co my chcemy osiągnąć, w jakim miejscu chcemy się znaleźć jest bardzo istotna, ale też z kolei nie może przesłonić tego, co się wydarza na bieżąco.
Anna Rudnicka:
Wspomniałeście o tym, że są twarze takich międzynarodowych projektów. Jak przekazać taki kapitał zaufania, skoro jest on właśnie oparty na takich wieloletnich, osobistych kontaktach? Jak to zrobić? Macie jakieś doświadczenia albo pomysły, Kasiu?
Katarzyna Jakubowiak:
No właśnie w tym dobrym modelu sukcesji, czyli z taką świadomością i odpowiedzialnością za to, co robię, że to nie jestem ja, to nie jest moje, tylko mam szansę być tego częścią, mam ten przywilej, że mogę to realizować, że jestem zanurzona w jakimś, jak to się ładnie mówi, większym, szerszym ekosystemie. No właśnie stąd teraz te modele liderstwa się zmieniają i faktycznie bardzo dużo się mówi o zespołowej pracy, o tym szacunku do wzajemnej pracy. To zawsze jest też szacunek do jakichś granic tej pracy i tego, że sami jako liderzy też musimy dbać o to, żeby mieć jak funkcjonować. Więc jeśli liderzy dzielą się, tak jak powiedziała Ola, tym doświadczeniem, ale po prostu pamiętają o tym, że za moment powinni jednak czy powinny przekazać tę pałeczkę dalej, będąc w jakichś innych rolach, bo w modelu sukcesji to oczywiście dla nas istotne jest też to, że z jednej strony mamy doświadczonych liderów i liderki i to jest niezmiernie ważne, że są osoby, które naprawdę wiedzą dużo, dużo zrobiły i dużo mogą nam powiedzieć i doradzić. I jak wszyscy wiemy, najtrudniejsze jest to, żeby się zastanowić, kiedy jest dobry moment, żeby do tej sukcesji przystąpić, żeby, no właśnie, robić coś innego. Niekoniecznie. Robić coś w innej roli lub robić coś w innym miejscu. Pewnie to jest bardziej prawdopodobne. A jeśli pracujemy z tą świadomością, no to otaczamy się też ludźmi, z którymi naturalnie dzielimy się tym, co się dzieje dookoła i oni po prostu są w stanie podjąć to, co bardzo ważne, pewnie na nowy sposób, w nieco inny sposób.
Ola Karowska:
Nigdy chyba, przepraszam, nigdy chyba nie znajdziemy takiego, wiecie, idealnego momentu czystego, że to jest ta chwila, tak? Bo często tymi decyzjami, zwłaszcza w takim intensywnym trybie, w jakim pracujemy, wydarzeń zmiennych, ludzi, relacji, wiele się dzieje, więc ciężko znaleźć ten taki czas, że tutaj to się dzieje. ale wydaje mi się, że to co mi pomogło, pomaga w byciu liderką, to jest świadomość tego, że to jest, liderem się jest, to jest pewien, wiecie, pewna charyzma, pewien taki zespół cech, które człowiek po prostu w sobie ma, natomiast świadomość, że dyrektorem, kuratorem bywa się i to jest pewnego rodzaju taki dla mnie zawsze moment przejściowy. To jest po części też rola, w której zaszczytna, zacna, bardzo przyjemna, rozwijająca, w której jestem, ale świadomości, wiecie, takiej otwartości, że teraz to robię, teraz jestem w tym procesie, kreuję, ale ta moja rola, ona w pewnym momencie przyjdzie czas, że się zmieni, tak? Poczuje, ja to wewnętrznie podczuję, że potrzebuję zmiany i świadomość tego, że po prostu bywa się w tym i trzeba mieć cały czas z tyłu głowy taką otwartą, takie żółte światło, okej, wiesz, bądź czujna i wyczuj moment, kiedy trzeba będzie pewne rzeczy oddać, przekazać.
Justyna Teodorczyk:
I tutaj znowu kwestia odpowiedzialności, o której powiedziałaś na początku, bo z jednej strony, no szczególnie w kulturze, czy właśnie w działaniach artystycznych, mamy prawo do tego, żeby kreować to po swojemu, prawda? Przecież jesteśmy także kreatorami, bez względu na to, czy jesteśmy dyrektorkami, kuratorkami, artystkami, czy krytyczkami, to jednak tworzymy, kreujemy te treści. I są to treści bardzo ważne, treści artystyczne. One są niesamowicie ważne i potrzebne. I ta granica pomiędzy właśnie tym, co jest nasze, autorskie, stworzone przez nas, a między tym, co należy do wspólnoty, co należy oddać, co przynależy do danej imprezy, czy do danej jakości, no także jest istotna. I to jest także niełatwe. Natomiast właśnie ta odpowiedzialność, że ja dokładam z siebie tyle, ile chcę, ale mam świadomość, że oddaję to innym, że puszczam to szerzej i dalej, pozwala z jednej strony rozwijać się, przysłużyć się w taki kreatywny sposób i świetny tej imprezie, ale z drugiej strony posiada to też taką ciemniejszą stronę w postaci takiego kosztu, że to się może troszeczkę oderwać od nas i może to przejąć ktoś inny. zakładając wspaniały świat, że wszyscy jesteśmy tego świadomi, wszyscy chcemy się dzielić i zależy nam na dobro imprezy, a wśród nas nie ma ludzi, nie wiem, zawisnych, maluczkich czy zazdrosnych, no to po prostu impreza rozwija się takim potencjałem właśnie tych poszczególnych, charyzmatycznych współtwórców. Ale wiemy, że bywają także różne sytuacje, no i to właśnie tworzy takie kryzysy, przed którymi bardzo często stają instytucje.
Katarzyna Jakubowiak:
Myślę sobie, że kategoria interpretacji też jest być może ciekawa, ponieważ to jest jednak tak, że tak jak mówiła dyrektorka, zwłaszcza artystyczny, kreuje wydarzenie w określony sposób, w swój własny sposób. Ma do tego prawo. To jest cenne, to jest potrzebne, za tym idziemy i tego oczekujemy od tego programu. No ale właśnie, jak przychodzi nowa osoba, to trochę ma więcej do zrobienia, w tym sensie, że ma całe to dziedzictwo, do którego w jakimś sensie się odnosi. I możemy mówić o właśnie reinterpretowaniu tego, czym jest ten festiwal, jaką ma rolę, jakiego rodzaju to jest wydarzenie, czym jest ta galeria, czym jest ten obiekt, jaki to jest budynek, jaką rolę pełni w mieście. Jednak ta świeżość, którą się wnosi, praktycznie zawsze z szacunkiem do tego, co się wydarzyło, bo jednak to nawet jeśli jest jakoś rewolucyjne, czy ciekawe, czy proponuje nowe ścieżki, to jednak zawsze odnosi się do tego dziedzictwa. I to jest też to, co nas w kulturze bardzo interesuje, żeby ta zmienność, ta świeża myśl, ta interpretacja się po prostu pojawiała.
Anna Rudnicka:
Powiedziałyście o tym z pozycji lidera, szefa, dyrektora. A jaką rolę odgrywa zespół w utrzymaniu takich relacji międzynarodowych?
Katarzyna Jakubowiak:
Być może najważniejszą.
Ola Karowska:
Kluczową nawet.
Katarzyna Jakubowiak:
Tak, możemy zupełnie zaryzykować takie stwierdzenie. Zespół prawdopodobnie jest gwarantem tego, w najlepszym układzie prawdopodobnie powinien być gwarantem tego, że nawet jeśli zmieni się lider, to pewne procesy będą zachowane. Jak rozmawiałyśmy o tym, to myślałam sobie jeszcze o innej stronie, bo właśnie mówimy często o dyrektorach artystycznych, I tak jak teraz zapytałaś, mówimy o zespole, ale możemy myśleć o kuratorach i o instytucji, o fundacji, która ten program prowadzi. I prowadzi przecież nie tylko procesy organizacyjne. Nie tylko wie jak się obsługuje to wydarzenie historycznie, gdzie ono się odbywało, jak się zająć widownią, jak ułożyć wszystkie procesy rozliczeniowe i tak dalej, i tak dalej. ale też właśnie zna całą tę otoczkę i cały ten know-how. Programowo również, jakby towarzyszy temu dyrektorowi, dyrektorce artystycznej, kuratorowi i tak dalej w tym całym procesie. I jeśli jest szczęśliwy zespół, bo to też różnie bywa, są różnego rodzaju wielkości podmioty, które to realizują, no to właśnie mamy szansę na to, żeby tam się zachowało to bezpieczeństwo, ta odpowiedzialność, Ten know-how, który jest niezmiernie potrzebny do tego, żeby można było na tym właśnie budować na nowo. Żeby ten nowy lider, liderka, który przyjdzie, mógł temu zespołowi też zaufać. To oczywiście jest szalenie trudne, bo zespół może mieć też jednocześnie jakąś swoją wizję i mogą tam się pojawić naturalnie liderzy. Ale może też ten z nich za tym, co było. Więc zespół też ma prawo do jakiegoś oporu. I zespół na pewno jest tym elementem, który sprawia, że odpowiedzialnie możemy coś kontynuować. Mhm.
Anna Rudnicka:
Justyna?
Justyna Teodorczyk:
No to w zespole wydarzają się rzeczy, prawda? To zespół jest tymi takimi neuronami, które tworzą mózg całego wydarzenia i jest właśnie sumą tych wszystkich jednostek. I różnie z tymi zespołami bywa. Zespoły bywają bardzo małe, albo bardzo rozbudowane, albo bywają podzespoły nawet, prawda? Czyli szeregi jakby współpracowników, którzy są którzy są takimi zasobami półzewnętrznymi, natomiast zdecydowanie jest większą siłą niż sam lider, bo lider często jest właśnie twarzą albo tym takim pierwszym, tym najbardziej reprezentacyjnym, tym który bywa w miejscach, ale sam nic nie zrobi. Jest taki dylemat i bardzo często mamy do czynienia z takim zjawiskiem, że ten lider czasami wydaje mu się, że on ma siłę tego całego zespołu. Przechodzi gdzie indziej do innego projektu, albo próbuje robić coś innego i niekoniecznie się w nowej roli odnajduje, albo potrzebuje bardzo dużo czasu i energii włożyć w to, żeby żeby tą swoją siłę znowu podbudować czy odzyskać w innym miejscu. Także zespół jest zdecydowanie kluczowy. Zespół to jest z jednej strony taka baza, ale też gwarant, prawda, że jak jeden element się wywali i wysypie, to wszyscy inni to przejmą. Zespół to też taki zbiór indywidualistów, bo z jednej strony zadania są podzielone i każdy ma swoją działkę, ale z drugiej strony to są tacy ludzie, którzy pamiętają o wszystkim, prawda, i każdy Chcę też pamiętać za kogoś innego i uważam, że wtedy właśnie to jest taki sukces zespołu, kiedy właśnie wszystko działa. To jest więcej niż tylko suma jednostek. Zespół jest zdecydowanie bardzo istotny.
Katarzyna Jakubowiak:
I to chyba też ta energia, która to wszystko napędza. Bo tak jak powiedziałaś, sam lider nie dałby rady, żeby liderka A zespół jest właśnie tą energią, do której zawsze się można odwołać. Tam zawsze będzie się można oprzeć, jeśli oczywiście to wszystko jest dobrze prowadzone. I zawsze będzie można zasięgnąć tej energii od nich i trochę sobie podebrać, żeby właśnie to wszystko działało. Więc w momencie mniejszego czy większego kryzysu, mniejszego czy większego wyzwania, to lider jest silny tylko wtedy, jeśli ma silny zespół.
Ola Karowska:
Kiedyś usłyszałam takie zdanie, tyle dyrektor może, ile inni mu pomogą właśnie w kontekście zespołu, nie? Tu nigdy nie jest solista, tu nigdy nie jest jednoosobowa orkiestra, tylko to jest po prostu dyrygent, który musi sprawnie zarządzać. Ale myślę sobie, że bardzo ważne też ja, jako młoda liderka, to czego doświadczyłam, to był zespół bardzo rozproszony, który na początku mojej drogi zawodowej w ogóle nie miał też, wiecie, poczucia tego, że można pracować zespołowo. I myślę sobie, ta ważność zespołu, ona jest w ogóle niezaprzeczalna. Natomiast też duża jest rola lidera w stworzeniu tego zespołu, w takim mądrym kierowaniu go i odpowiednim też docenianiu, bo lider będzie tym, który wyjdzie, będzie będzie twarzą bardzo często wydarzenia, tak? Jako dyrektor artystyczny, pomysłodawcą, inicjatorem, ale niezmiernie ważne, to czego ja się nauczyłam tutaj na podstawie moich doświadczeń, to jest też, co jest ważne dla zespołu, to jest wiecie, głośne powiedzenie i przedstawienie, że tu jest, Klaudia, osoba odpowiedzialna za daną część zadania i takie, wiecie, też bezpośrednie nazwanie i wzmocnienie tego zespołu, powiedzenie, że okej, to ja, ale tutaj dzięki Kasi i pozostałym osobom całe to wydarzenie mogło mieć miejsce, choć to też bardzo często nie są rzeczy, które się dzieją i w procesie sukcesji, jestem tego żywym przykładem, też ten zespół trzeba stworzyć sobie na nowo i to pierwsze wydarzenie artystyczne, ono bardzo często jest też takim wydarzeniem trochę robionym po omacku i tu znowu, wiecie, będzie jak mantra wracała ta mądrość, odpowiedzialność lidera, żeby przyznać się do pewnych rzeczy, umieć powiedzieć nie wiem, jak to robiliście, jakie są wasze doświadczenia, co działało, a być może też, co możemy wspólnie zrobić inaczej.
Justyna Teodorczyk:
Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że zbudowanie zespołu, które jest absolutnie kluczowe, jest trochę budowaniem marki wydarzenia. Bo lider jest od tego, czy nie właśnie, dyrektor artystyczny jest od tego. Jego zadaniem jest mieć wizję i przynosić nowe pomysły, ale interesujące jest, jak to przeprowadzić zespół, prawda, bo to zespół realizuje. Więc zbudowanie zespołu jest tak samo ważne, jak zbudowanie marki wydarzenia. I tu postawię kropkę.
Ola Karowska:
To jest świetne moim zdaniem doświadczenie, kiedy lider, dyrektor artystyczny w pewnym momencie widzi, że współprzejmuje większą część zadań i wiecie, że staje się to samograjem, że zmieniamy wizję, udoskonalamy pewne rozwiązania, ale że może być takim trochę zewnętrznym obserwatorem, który trochę też podziwia swoje dzieło z boku. To też jest ciekawa perspektywa.
Katarzyna Jakubowiak:
Myślę sobie, że w tym pytaniu, które zadałaś zespół, jeszcze ciekawa bardzo jest rola organizatora, bo to oczywiście bardzo różnie bywa. Ale też przykłady, które ja znam, które podzielają się na działalności instytucjonalnej w większości festiwalowej, między innymi polegają na tym, że organizatorem wiadomo jest miasto i instytucja kultury samorządowa, która działa we współpracy często z innymi podmiotami. Czy to w przypadku Festiwalu Konrada z na przykład Fundacją Tygodnika Powszechnego, czy to w przypadku Festiwalu Muzyki Filmowej. Oba te wydarzenia są międzynarodowe z Radiem RMF Classic. No i teraz to te dwa podmioty uwikłane w to wydarzenie niosą w sobie te zespoły, które nad tym wydarzeniem pracują. Ale to też te dwa podmioty zastanawiają się nad tym, kto będzie tym nowym liderem albo liderką. I to jest z kolei ten trzeci gracz, bo te zespoły są w tych instytucjach i w tych podmiotach mniejsze lub większe, zależy od tego o czym mówimy. A ci liderzy jednak są często dość świadomie wybierani na jakiś czas. Czasem jest to naturalnie ktoś, kto w ramach danego podmiotu pracuje. Czasem jest to dyrektor, dyrektorka, którego się powołuje w ramach konkursu, który taka instytucja ogłasza. na ileś lat i jest to jakby nowa odsłona, ale jednak z kolei tym gwarantem zespołowego sukcesu i odpowiedzialności za wydarzenie jest tak zwany organizator, a ten organizator też ma swoich dyrektorów, swoich prezesów, swoich fundatorów, więc ten mechanizm po prostu jest bardzo skomplikowany. No i wszyscy ci muszą być odpowiednio skupieni na tym, żeby to zadanie było dowiezione i za nich trzeba trzymać krzyki.
Anna Rudnicka:
Tak, to już od zespołu w ogóle przechodzimy do sieci współpracy. W ogóle wydarzenia międzynarodowe też chyba są bardziej specyficzne od wydarzeń na poziomie krajowym. Czy zmiana osobowa albo wręcz pokoleniowa to jest dobry moment na prześwietlenie dotychczasowych sieci współpracy?
Justyna Teodorczyk:
Jak najbardziej. Taka zmiana dokonuje się zawsze po dwóch stronach. Należy o tym pamiętać, prawda, że te sytuacje wszystkie, czy kryzysowe, czy nowe, nie tyczą tylko nas, tylko zamiedzą je spodobnie, czy tam u naszych partnerów, z którymi współpracujemy, też jest podobnie. Więc dobrze sobie zawsze założyć taki po prostu margines, że może być troszeczkę inaczej niż dotychczasowo. Natomiast, no tak, zmiana generacyjna, ja mam wrażenie, nie wiem, ja już też o generację pracuję i zajmuję się tym wydarzeniem międzynarodowym, równo 20 lat właśnie mija, więc mam wrażenie, że w ogóle taka poważna zmiana w kulturze w Polsce się wydarzyła, prawda? My mieliśmy bardzo poważne kilka zwrotów. Po pierwsze, taki zwrot, no otwarcie się na zagranicę. Po drugie, taki zwrot świadomościowy, który trwa do tej pory, że my tak samo jak chcemy dobrze organizować dla naszej publiczności, tak samo chcemy dobrze pracować i właściwie to organizować, dobrze zadbać o swoje prawa i o swój dobrostan, co nie jest proste, bo wiadomo, że nadal pracujemy w najgorzej opłaconej branży, jaką jest kultura i sztuka, więc to nie jest takie proste nawet organizacyjnie, a zadbanie o to, żeby projekt miał finansowanie, to jest chyba najważniejsze i najtrudniejsze zadanie lidera, prawda? Są oczywiście i instytucje, i liderzy, którym bardzo gratuluję i bardzo się cieszę, że nie wszyscy mają takie problemy, jak ja, które spędzają w sens powiek skąd wziąć pieniądze na to, żeby wydarzenie się rozwijało, czy mogło być dobrze przeprowadzone, ale dobrze to też myślę właśnie o tym zespole i o kulisach, o kuluarach, o tym, żeby wszyscy mieli dobrze zapłacone, żeby wszyscy mogli należnie odpocząć i żeby po prostu to nie było potężnym niewolniczym kosztem, bo wiem, że takie rzeczy też się zdarzały. A zatem jesteśmy też w okresie innych zmian, na przykład takich, że bardzo duży ciężar organizacyjny przychodzi do mediów społecznościowych, i to też wymaga zmiany generacyjnej. Czasami mam wrażenie, że inne kraje pewne rzeczy robią sprawniej, szybciej, a inne rzeczy trochę wolniej, więc takie dostrujenie się i dopasowanie jest istotne. Natomiast zawsze jest dobra okazja i nigdy nie jest proste właśnie przekazanie wydarzenia jako takiego. I to się po prostu wydarza w procesie. Nie wiem, czy dobrze odpowiadam na twoje pytanie, czy właściwie uchwyciłam jego sens, ale zdaje się, że tutaj doszłam do takiej konstatacji, że to się wydarza jako proces.
Anna Rudnicka:
Dzięki śliczne.
Katarzyna Jakubowiak:
Na pewno zmiana jest zawsze momentem rewizji, dlatego że coś trafia w nowe ręce i w tych rękach ma szansę być ponownie obejrzane. Oczywiście to jest pewien pomysł i tak powinno być. Wiadomo, że wszyscy zwykle pracujemy szybko, intensywnie, zadań jest dużo i niemalże natychmiastowo nowi liderzy wchodzą w role, które muszą natychmiast podejmować, rozwiązywać różnego rodzaju wyzwania, czy to mniej ideowe, a bardziej formalne, czy odwrotnie. To różnie bywa. Ale tak, na pewno to jest taka sytuacja, w której zastanawiam się nad tym, jakie mamy sieci współpracy. Czy one nam służą? Jak powinny wyglądać? Co jeszcze możemy zrobić? To moment zmiany zawsze jest dobry do tego. Ale też wszyscy wiemy, że sieci współpracy po prostu są dobrą sytuacją. Więc oczywiście to jest tak, że niektóre partnerstwa można wzmacniać. Może się okazać, że czegoś nam brakuje, na przykład związków z biznesem. albo sponsorów i jakby tego kierunku, albo właśnie skupienia się na tym, że być może jakaś działalność powinna być bardziej skupiona na mieszkańcach, na tym mieście, w którym jesteśmy i tak dalej. Ale na pewno sieci współpracy wszelkie, jakie możemy nawiązywać, czy to międzysektorowe, czy to w ramach własnego sektora ogólnopolsko, czy regionalnie, czy międzynarodowo są bardzo cenne. Ale zawsze kiedy taka sieć współpracy trafia w nowe ręce, to jest moment, w którym się zastanawiamy, Jak to właściwie też zostało ułożone i czy np. one są efektywne? Czy potrzebujemy np. kolejnych osób, które będą w te sieci włączone? Co możemy jeszcze zrobić? Np. możemy zająć się dostępnością w ramach wydarzeń, które oferujemy i uczyć się nawzajem od siebie tego, jak to jest robione w przypadku innych wydarzeń. Możemy uczyć się tego, jak ktoś negocjuje np. ze swoim samorządem to, jak powinno wyglądać dane wydarzenie. Możemy uczyć się tego, że np. właśnie partnerstwa biznesowe albo korporacji są dobrym partnerem dla dla wydarzeń kulturalnych. Możemy się zastanawiać nad tym czy kultura jest jak sport. Wszystko to możemy zobaczyć i przejrzeć się w tych sieciach współpracy, żeby zastanowić się nad tym właśnie czym kultura jest, ale też po prostu jak my teraz pracujemy.
Ola Karowska:
A ta zmiana też jest taka w moim poczuciu może dlatego, że ja sama teraz jestem w procesie dużej zmiany. Dla mnie ona jest teraz czymś takim pozytywnym. Zmiana jest też takim wyjściem ze swojej strefy komfortu i ona jest zawsze, wiecie, jakimś ryzykiem, obawą, takim momentem przejścia niepewności, ale jest doskonałą okazją do takiego zrewidowania też zasobów, które mamy w ramach swoich sieci współpracy. No i jest niezwykle, wiecie, ja mam takie poczucie ożywcza, bo to trochę, to troszeczkę to jest też tak, że w pewnym momencie jesteśmy w takiej stagnacji, opieramy się o tych samych partnerów, powtarzamy pewne utarte wzorce. Czasem nawet spotykamy się z takim zdaniem, stwierdzeniem zespołów, po co coś zmieniać, skoro tak było przez wiele lat, działało i było okej. I tutaj właśnie ta zmiana na pewno niełatwa i dla każdego inna, bo funkcjonujemy w różnych tak jak powiedziałyście, i mniejszych, większych zespołach, środowiskach, społecznościach, projektach ogólnopolskich, międzynarodowych, ale to jest okazja do takiego przyjrzenia się na nowo swoim za sobą, temu kogo mamy i też wiecie, no, To jest perspektywa do dalszego rozwoju, bo jak my z zewnętrznym okiem obserwatora spojrzymy, co mamy, a czego nam to, co powiedziałaś, brakuje, może partnera w biznesie, tak, może nowego, nowej promocji, to tutaj ona się staje taką szansą dla mnie na rozwijanie tej wizji artystycznej i doskonalenie, na odświeżanie pewnych wydarzeń.
Justyna Teodorczyk:
Tak, ale też warto dodać, że warto pozwolić zmianie być zmianą. Prawda? Bo nam się wydaje, że zmiana to jest jakiś właśnie odchył od tego, co jest typowy i należy przywrócić stan poprzedni. A właśnie wydaje mi się i im dłużej zarządzam takim wydarzeniem, czy w ogóle właśnie, im dłużej pracuję w kulturze, tym bardziej dochodzę do takiego przeświadczenia, że zmiana jest po prostu czymś naturalnym. czymś, czego się nie da zmienić, to jest jedyna stała, prawda, to to, że będzie się zmieniało. I nawet w takich wydarzeniach, które są właśnie realizowane bardzo długo, mają swoją tradycję, mają swoje, nie wiem, flagową formułę, czy właśnie kluczowe twarze czy osoby, tam też zdarza się zmiana. I należy na to pozwolić, bo zmiana bardzo często jest zmianą po prostu na dobre, a w innych sytuacjach jest zmianą. Wiadomo, że może też się coś zmienić na gorsze, no to jest nasze zadanie, żebyśmy do tego nie dopuszczali, żebyśmy to poprawiali, żebyśmy starali się rozwijać imprezę, żeby ona była coraz lepsza. Natomiast zmiana naprawdę jest czymś, co jest w rzeczy samej ożywczej.
Ola Karowska:
To taki chyba trzeci komponent do tych takich zmiany, która się dzieje w kulturze, w instytucjach kultury, że my też zaczynamy, nie wiem czy się ze mną zgodzicie, otwarcie mówić o tej zmianie, to co powiedziałaś Justno, że to jest naturalny element naszej pracy, zarówno w procesie sukcesji. To jest też troszeczkę, mam takie poczucie, wiecie, odkrywanie, wyważanie otwartych drzwi. Koniekąd.
Anna Rudnicka:
Cieszę się, że nawiązałyście do tego wątku, bo chciałam was zapytać o to, jak rozpoznać w ogóle moment, te symptomy, w którym brak sukcesji zaczyna zagrażać jakiemuś projektowi albo sieci współpracy. Kiedy jest ten moment?
Katarzyna Jakubowiak:
No miejmy nadzieję, że zespół nam podpowie. Że oczywiście jakby należy się ciągle zastanawiać nad tym, jak pracujemy, jakie są cele, jakie są potrzeby. Starać się krytycznie patrzeć na to, co się dzieje, po prostu z takim namysłem obserwować jakby świat. Bo też, tak jak powiedziałyście, zmiana jest oczywiście jedyną stałą, dlatego, że wszystko dookoła nas się zmienia i naprawdę nie miałoby to sensu, gdybyśmy my uparcie trwali przy jakimś czytoformacie, czy programie, nie biorąc pod uwagę tego, że mamy innych odbiorców, że świat się zmienia, że są nowe rozwiązania i na każdym poziomie organizacyjnym, technologicznym, programowym, artystycznym i tak dalej. Natomiast, no właśnie, myślę, że szalenie trudno, szalenie trudno z indywidualnej perspektywy jest powiedzieć sobie, okej, to teraz coś innego. Ale myślę, że może właśnie tak powinniśmy mieć z tym komunikat, że to nie jest komunikat, w którym mówimy teraz, dokonujemy wielkiego zerwania i oto, nie będę już miała w rękach tych projektów, które kocham, które, tak jak Justyna powiedziała, które też są nasze autorskie, które były dla nas takie ważne. I to się może wydarzyć mimochodem, wtedy kiedy dana osoba po prostu zmienia swoją ścieżkę kariery, albo zmienia miasto, albo zmienia stanowisko, albo zmienia instytucje i tak dalej. To w pewnym sensie są takie naturalne, wydarzające się procesy i teraz jesteśmy w takich procesach, tak zwanego przemeblowania kadru kultury w całej Polsce, gdzie faktycznie dużo stanowisk się pozmieniało. I to na pewno wszystko jest bardzo ożywcze. A czy sami będziemy w stanie dostrzec ten moment? Pewnie zastanawiając się nad tym, gdzie jesteśmy i co robimy, możemy pomyśleć, że chcemy zrobić coś inaczej lub gdzie indziej, lub z innymi osobami. Natomiast jeśli nie do końca mamy szansę właśnie indywidualnie się na tym zastanowić, to zawsze jest ten zespół, w którym możemy zobaczyć tego nowego lidera lub liderkę. No ale właśnie też, tak jak Ola powiedziała, może cała tajemnica leży właśnie tam, że musimy sobie pomyśleć, że to jest czas jakiś, kiedy pełnimy daną funkcję. To nie jesteśmy my. To jest czas jakiś, kiedy jesteśmy tym dyrektorem artystycznym tego festiwalu. Kiedy jesteśmy dyrektorką jakiegoś projektu, kuratorką jakiegoś projektu. No i właśnie, to nie jesteśmy my. To jest jakaś funkcja, którą pełnimy.
Ola Karowska:
To też bardzo trudne, nie? Bo to trochę jak nasze dziecko, z którym się bardzo mocno utożsamiamy. Ale masz rację, tak.
Katarzyna Jakubowiak:
Zmiana też jest po prostu bardzo stresująca. I zmiana pracy w tym jest również bardzo stresująca. A to jest jednak zmiana pracy. Więc nic dziwnego, że jeśli coś robimy i zwykle mamy dalej nowe, świeże pomysły, widzimy coś inaczej, bo uwaga, sami też się zmieniamy, jesteśmy inni w tym, co robimy, to właśnie. Mamy prawo to kontynuować, mamy prawo pełnić te role. Niezmiernie ważne jest to, żebyśmy też, tak sobie to wyobrażam, pracowali w różnorodnych, również wiekowo zespołów, żeby również liderzy i liderki byli w różnym wieku, żebyśmy mogli uczyć się od siebie nawzajem. Ale oczywiście jest też ta sytuacja i wszyscy powinniśmy wiedzieć, że tych ról jest skończona liczba i są nowe osoby, które chętnie te role też podejmą. No i właśnie, najtrudniejsze jest to pytanie, co wtedy, co dalej?
Justyna Teodorczyk:
No istotne jest, żeby trzymać rękę na pulsie i tak naprawdę zawsze być gotowym na taką zmianę, prawda? Przecież, no, różne rzeczy mogą się wydarzyć i takie, myślę, wygodne rozsiadanie się w fotelu, to ja sobie teraz tutaj poorganizuję tę imprezę, to nie jest dobre. A poza tym sądzę, że osoby twórcze, no, nie spoczną na laurach. Jeśli tylko, nie wiem, na przykład przejmą, przyjdą do zostają liderem jakiegoś projektu i jak tylko pewnie poczują się, przejmą lejce i już wiedzą co jak działa, co zajmuje zwykle jedną, dwie do trzech edycji, prawda, żeby tak się zorientować, co my tutaj realizujemy i jak to wygląda, no to w tej pewności takiej, że a to ja już wszystko wiem, to my wszystko umiemy, to właściwie idzie jak z płatka, to się toczy swoim życiem, nie można sobie pozwolić za długo na taką pewność, prawda? Więc taki kreatywny twórca, czy prowadzący takie festiwy, właśnie dyrektor, dyrektorka artystyczna, zaraz będzie się rozglądać za nowym i będzie chcieć to rozwinąć, prawda? To było świetne, ale czemu by nie zrobić tak? A zawsze chciałam spróbować tak. A może teraz tak? Czy w ogóle okoliczności to podpowiadają, prawda? Bo przynoszą kolejne współprace, kolejne wizje, czy, czy po prostu, no jest jakaś konieczność, żeby coś zmienić. Więc właściwie takiego komfortu, że sobie teraz tutaj spokojnie to porobimy, tak jak robimy zawsze, to chyba nie ma i nie powinno za długo być. Bo wtedy istnieje niebezpieczeństwo, że zgapimy się i wyda nam się, że możemy to robić przecież już drugą, trzecią dekadę, a kiedy się rozejrzymy, to wszystko jest inne, prawda? Publiczność jest inna, czasy są inne, arena, na której działamy jest inna. Zasady realizowania, no właśnie organizacyjne, techniczne, finansowe, dawno się zmieniły. No więc, znowu nie ma dobrego momentu na sukcesję jako taką, to teraz zrobimy sukcesję, tylko po prostu ona też cały czas się musi działać, musi się też naturalnie wymieniać. Po prostu, no w kulturze to jest bardzo płynne.
Ola Karowska:
Ale tak narzędziowo jakby też odpowiadając na to pytanie, bo my tak bardzo mówimy o tym aspekcie relacyjnym, ludzkim, o tej otwartości, do mówienia o zmianie, ale myślę, że no tu kluczowym chyba też słowem jest ewaluacja naszych wydarzeń, bo jeżeli tak zrobiona rzetelnie z takim, wiecie, zespołem, z kontekstem lokalnej społeczności odbiorców, dla których to wydarzenie organizujemy, to tutaj ta ewaluacja taka spisana, która też poniekąd może być czymś, co lider, dyrektor artystyczny zostawi po sobie w procesie sukcesji, jak ta niespokojna dusza poniesie go dalej w nowe rejony, czy zadzieje się coś innego. To też jest takim dobrym symptomem i twardym narzędziem, które nam pokazuje, że okej, coś tutaj zaczyna nie grać. Może teraz przychodzi ten moment, że warto poważnie zacząć i otwarcie mówić o tym, że czas na zmianę.
Anna Rudnicka:
A jakie są według was najczęstsze błędy przy przekazywaniu partnerstw międzynarodowych?
Katarzyna Jakubowiak:
Brak ciągłości jest najtrudniejszy, po prostu. To jest bardzo proste, ale brak ciągłości. Sytuacja, w której po prostu nie wiemy. Nie mamy się kogo zapytać, nie wiemy, czyli zespoły nie są rozbudowywane w taki konsekwentny sposób i to się z różnych powodów może wydarzyć, to się po prostu może też przydarzyć. Ale jeśli właśnie zespoły powiększają się, czy wymieniają się w taki sposób, że mamy osoby, które już na przykład wiedzą jak funkcjonuje to miejsce, jak funkcjonują te partnerstwa i są się w stanie tym dzielić i w toku pracy kolejnych projektów uczymy się tego, że to można zrobić tak, to można zrobić inaczej, to jesteśmy jako ci nowo przyjmowani do zespołu, nawet jeśli doświadczeni, to jesteśmy bezpieczni i możemy właśnie w tym bezpiecznym środowisku funkcjonować. Wszyscy wiemy, że praca w kulturze jest dynamiczna, ale jednak dobrze mieć takie bezpieczne warunki funkcjonowania, żeby nie musieć się zastanawiać wiele razy nad tym samym. Co oczywiście nie znaczy, że nie można tego robić, jeśli jest taka potrzeba. No i jeśli z jakiegoś powodu zespół wymieni się bardzo szybko, albo właśnie odejdą jakieś kluczowe osoby i ta wiedza nie zostanie przekazana, czy to z niechęci, czy to z braku czasu, czy to z różnych innych powodów, no to wtedy tzw. klops, czyli mamy sytuację, w której zespół musi poradzić sobie albo sam, albo z jakimś innym liderem, liderką, albo z jakąś osobą, która organizuje te prace. To może być np. też samorząd, część samorządu i miasto. Oczywiście dobra informacja jest taka, że to się też da zrobić, bo to nie są rzeczy, których się nie da wymyślić. To nie są partnerstwa, których się nie da nawiązać, bo zakładamy, że po tej drugiej stronie jest też ta wyciągnięta ręka i są te maile, które można napisać, bo te wszystkie osoby są nastawione przecież na współpracę, bo tych partnerstw też potrzebują, tak też funkcjonują. I te sieci są po prostu tak zbudowane, więc nas tam jako tego podmiotu, instytucji, fundacji, festiwalu będzie brakowało, więc oni będą na nas czekać. Więc oczywiście lepiej do takiej sytuacji jest nie dopuszczać i lepiej jest dbać o tę kontynuację, bo tak jest zazwyczaj po prostu mądrzej. Natomiast jakimś remedium na to może być na pewno wprowadzenie do zespołu osób też doświadczonych. Bo jeśli ktoś robił coś już wcześniej, coś innego, nawet w inny sposób, to szybko też się odnajdzie. To są te sytuacje, które wszyscy znamy z zespołów, że często przychodzi doświadczona osoba i ona po prostu znacznie szybciej się wdraża.
Justyna Teodorczyk:
A ja myślę sobie, że w tym pytaniu, które zadałaś, co jest najtrudniejsze w przekazywaniu partnerstw? Najtrudniejsze jest przekazywanie partnerstw. Czyli praca nad nimi, rozwijanie współpracy jest bardzo energetyzujące, jest bardzo motywujące, bo szybko widać sukcesy, prawda? Te pierwsze etapy współpracy zwykle są takie, robimy coś, robimy, prawda? I to wychodzi. I to widać, ale potem trzeba zastanowić się, co było dobre, co było niedobre, czego chcemy, czego pragniemy, czy nasze pragnienia się pokrywały z pragnieniami drugiej strony, bo też bywa różnie. No i po prostu to takie budowanie, pokierowanie tym partnerstwem jest istotne i właściwie Tak się zastanawiam, jak z przekazywaniem tego. To się cały czas dzieje na bieżąco i… No właśnie tak się głębiej nad tym zastanowiłam, ale faktycznie należy tutaj o to też zadbać, żeby można było to dobrze przekazać.
Anna Rudnicka:
A jak komunikować w ogóle taką zmianę?
Katarzyna Jakubowiak:
najlepiej ją po prostu komunikować, czyli też nie udawać, że nie ma tematu i że nic się nie wydarzyło. Szczęśliwie jest wtedy, kiedy mamy faktycznie taką kontynuację, że ta osoba na przykład nowa, która się pojawia, zwłaszcza w przypadku takich właśnie dyrekcji artystycznych, po prostu ma swoją biografię, ma swoje osiągnięcia i możemy przedstawić, oto jest osoba, która robiła wcześniej to, a to to zwykle dla świata się komunikuje, bo i dla publiczności. I dla branży, z którą współpracujemy, więc wtedy po prostu dobrze jest opowiedzieć o tej nowej osobie i powiedzieć dlaczego tak się dzieje. No bo to jest dobra sytuacja, ona oczywiście zawsze ma w sobie odrobinę niepokoju, ale zawsze jest też ożywcza. No i właśnie, jeśli to jest osoba, która jest w środowisku jakimś tam konkretnym, jest znana w branży, to od razu też wnosi swoje relacje, swoje sieci współpracy i zaufanie, z którym przychodzi. Więc i no właśnie, to jest tak, że my w tych środowiskach różnych, czy muzycznych, czy literackich, czy każdych innych sztuk performatywnych, wizualnych, jednak ogólnopolsko się znamy, a jeśli się nie znamy, to znamy te projekty, które nawzajem realizujemy. Za każdym idą jakieś rekomendacje, a jeśli nie, to doświadczenia, czy coś, co już wcześniej zrobiła dana osoba i można tym się pochwalić. Jeśli komunikujemy konkretnego człowieka w przypadku właśnie, czy to zmiany na jakimś stanowisku, to zawsze jest nam łatwiej. Oczywiście najtrudniej jest, kiedy z jakiegoś powodu musimy te zmiany długoterminowo zaopiekować, czyli np. nie ma osoby, która mogłaby te funkcje pełnić w przyszłości. I wtedy można po prostu zaprojektować to z kolei jako sytuację dobrą, czyli ogłosić konkurs. Lubimy konkursy wszyscy dlatego, że to jest sytuacja, w której osoby, które nie przychodzą nam w pierwszej myśli do głowy, albo po prostu nie wiemy, że chciałyby się przeprowadzić z innego miasta, mogą powiedzieć, hej, chcę to zrobić, mam takie doświadczenie, co wy na to? Oczywiście jest to znacznie bardziej sformalizowane, ale mniej więcej co do zasady sprowadza się właśnie do tego. Więc taka komunikacja tej zmiany, komunikacja tego, że na przykład właśnie dane wydarzenie, dana instytucja chce stanąć przed nowym wyzwaniem, jest chyba najważniejsze. Oczywiście to jest zawsze pytanie o to, kto to wie i kto to będzie komunikował. No bo to po prostu różnie się może potoczyć, ale ale jednak takie zmiany zawsze są korzystne i zawsze przecież jak się pojawia taki nowy komunikat, to wszyscy uważnie patrzymy na to, jak te postępowania będą się rozwiązywały i kto nowy, znany nam, ale jednak przeważnie w nowej roli pojawi się i będzie coś nowego proponował czy proponowała.
Ola Karowska:
Ja bym jeszcze tutaj nadbudowała to o komunikowaniu, bo skupiamy się bardzo często na tej osobie liderskiej, dyrektorze artystycznym, ale też ta otwartość w komunikacji, to co powiedziałaś, po prostu komunikujmy, ale komunikujmy też, wiecie, do zespołu i też uprzedzajmy, Wydaje mi się tutaj, że musimy też bardzo w tym całym procesie zadbać o zespół, bo jeżeli odpowiednio, w sposób otwarty, bez tak zwanego ukrywania, zamiatania pod dywan, czy dowiadywania się o ważnych zmianach od osób gdzieś tam postronnych, jak nie zadbamy o zespół, to też ten zespół możemy stracić. Więc taka otwarta, empatyczna rozmowa i taka, wiecie, szczera, no relacyjnie powiedzenie dlaczego, z czego, co i jak i czas na zmianę. właśnie w oparciu i w takim, może trochę też przekazaniu odpowiedzialności na ten zespół, być może, z dużym prawdopodobieństwiem, prawdopodobieństwem pomoże temu nowemu liderowi, liderce łatwiej wejść i mieć wsparcie tego zespołu, żeby tutaj też, no ja mam takie poczucie, nie pomijać jego roli, bo to jednak jest w tym procesie sukcesji, zmiany bardzo istotny element, który, no który w dużej mierze zostaje w instytucji, w festiwalu, w projekcie, w wydarzeniu i jest jego kontynuacją.
Katarzyna Jakubowiak:
I tak jak mówiłyśmy, tą gwarancją i tym bezpieczeństwem i właśnie tym, na czym możemy stabilnie stanąć na chwilę, żeby z tą nową osobą pracować. Właśnie wydaje mi się, że bardzo ciekawe jest to, kto tej zmiany dokonuje, bo to po prostu może być bardzo różnie i wtedy zależnie od tego, czy to jest właśnie instytucja, organizator i tak dalej, bo to zawsze jest jakiś plan. Oczywiście wspaniale, jeśli ta osoba, która pełniła te funkcje wcześniej, pozostaje w jakiejś łączności z wydarzeniem. Często, czy to jest zapraszana na wydarzenie, to jest prostsza sytuacja, ale często są jakieś nagrody, które się wręcza, jakby osobom, które było przez wiele lat związane z jakąś z jakimś właśnie, albo są to nagrody ministerialne, albo są to nagrody festiwalowe, albo są to nagrody innego rodzaju, ale mamy tę osobę trochę już, no właśnie, jako publiczność, w innej roli, ale możemy to podkreślić, możemy przywitać i w ten sposób ta osoba jakby jednocześnie dalej jest w tym wydarzeniu, może cieszyć się tym pięknem, no bo i tymi artystycznymi wartościami, które są dla tej osoby takie ważne, pozostaje w tej łączności, a publiczność i wszyscy inni mówią, UF to jest dobra sytuacja, w której nie tylko wydaje nam się, że jest to piękne wydarzenie, ale też dobre relacje łączą tych ludzi w środku.
Justyna Teodorczyk:
Nie sposób nie zgodzić się z przedmówczyniami, że należy komunikować przede wszystkim. Co nie jest łatwe. Komunikowanie bywa bardzo trudne. Ja osobiście mam doświadczenie. Takie, które pozwalają i z całą pewnością stwierdzić, że łatwo jest skomunikować rzeczy nowe, które robimy.
Ola Karowska:
Prawda?
Justyna Teodorczyk:
Powołanie nowego festiwalu, nowe partnerstwa, nowe projekty. Przecież to jest doskonałe. Czujemy się świetnie, nasza instytucja się rozwija i jesteśmy fantastyczni, że tak robimy. dużo trudniejsze jest komunikowanie trudnych rzeczy, jak np. podjęcie decyzji o tym, że coś musi się zakończyć, że jakaś współpraca musi się zakończyć, że należy wymienić jakąś twarz, prawda, że tutaj coś się zmieni. I takie komunikowanie bywa bardzo trudne, jest postrzegane jako kontrowersyjne, prawda, jako taki właśnie gest, no jakiś Władczy, dumny albo wręcz destrukcyjny, bo i z takimi doświadczeniami się spotykałam. A zatem trzeba w bardzo przemyślany sposób komunikować rzeczy, ale także jako dyrektor, czy jako osoba zarządzająca, czy jako odpowiedzialna za projekt trzeba czasami coś zakończyć. I wtedy właśnie sprawnie to zakomunikować. Co się kończy? Dlaczego się kończy? I co teraz będzie po, prawda? Czy będzie coś innego i nowego? Czy pozostajemy w takim stanie po tym i bez tego? Czy będzie inna propozycja? Ale komunikowanie bywa bardzo trudne.
Ola Karowska:
To jest ta rozmowa, nie? O tym, co dobre i czasami o tych blaskach i cieniach. To, co powiedziałaś, że to nie jest tylko ten idealny stan, o którym trochę my zaczęłyśmy tutaj mówić, ale są też te trudne decyzje, z którymi właśnie musimy się zmierzyć i po prostu wziąć to na siebie.
Justyna Teodorczyk:
Tak, ponosi za nie odpowiedzialność, tak. Ja na przykład stanęłam przy takim Dylematem to było w czasach pandemii, że oczekiwałam na międzynarodowe jury i ci artyści nie mogli już przyjechać ze świata, bo co chwilę zamykano kolejne lotniska i wyłączono kolejne pociągi. Ja byłam osobą, która świeżo przyjęła organizację pewnego festiwalu, presja była potężna. Oczy świata skierowane na mnie, a ja musiałam stanąć na środku i powiedzieć, nie zrobimy tego festiwalu. On się nie odbędzie w tym roku. To nawet nie był czas ani moment na to, żeby przeprowadzić go online, bo po prostu technologia czy w ogóle nasza gotowość, nasza panika i stan świata na to nie pozwalał. Natomiast to była bardzo trudna decyzja. Stanęłam też przed taką, podjęłam taką decyzję, że międzynarodowy, przepraszam, bardzo krajowy przegląd, już trochę z tej areny międzynarodowej wracam na nasze podwórko, że poważny, też prestiżowy przegląd, który od wielu dekad funkcjonował i też podjęłam taką decyzję, że przekształcam go w biennale, że on nie ma racji bytu, funkcjonując co roku. To była bardzo trudna decyzja, jak się domyślacie Państwo, bardzo kontrowersyjna, która nie przysporzyła mi zwolenników. No musiałam udowodnić, że ona jest przemyślana, że wynika z czegoś i że zrobi dobrze w perspektywie dla tej imprezy. No i dziś impreza cieszy się dużo większą popularnością i przede wszystkim frekwencją. Także to była dobra decyzja, ale właśnie też w taki sposób wyjaśniający została zakomunikowana.
Katarzyna Jakubowiak:
Moment zmiany jest też takim momentem, no właśnie, dużego zainteresowania się tą sytuacją. I opinii publicznej, i mediów, i odbiorców wydarzenia, którzy chcą wiedzieć, czy to się będzie wydarzało, w jakim kształcie. I branży, która chce wiedzieć, jak to będzie dalej wyglądało i tak dalej, i tak dalej. Więc faktycznie to zainteresowanie to jest moment, kiedy się na organizatorze, osobie, która to komunikuje, czy podmiocie skupia cała uwaga. No i to jest stresujące, bo sama zmiana jest stresująca i zawsze jest w niej odrobina niepewności. Więc faktycznie, tak jak mówimy, to oczywiście nie zawsze jest sytuacja najłatwiejsza, ale zawsze to otwartość w komunikacji, to co powiedziała Ola oczywiście do zespołu. Komunikacja jest bardziej skomplikowana, w sensie może być po prostu bardziej szczegółowa i może być bardziej szczera. Jeśli chodzi o to, co komunikujemy na zewnątrz, to tak naprawdę nasz taki czas antenowy, który mamy, żeby powiedzieć o co nam chodzi, jest bardzo krótki. I uwaga, jakby osób, które tego słuchają, też jest bardzo krótka i ograniczona, Za każdym razem, kiedy komunikat zaczyna być zbyt skomplikowany, robi się trudno. A więc te sytuacje, gdzie wymieniamy kogoś i właśnie musimy zakomunikować jakąś zmianę, która właśnie musi być wyjaśniona, no to to jest moment, w którym niestety ryzykujemy trochę, ale warto już to ryzyko podjąć.
Justyna Teodorczyk:
I też należy pamiętać o tym, że to też się może zmienić, prawda? Jeśli coś zakomunikowaliśmy, a mogą się pojawić komplikacje, prawda? To się może zmienić, to może wyglądać inaczej, może się okazać, że podjęte partnerstwo zaprowadziło nas w inną drogę. Więc też nie zapominać o tym, że należy poprawiać się, prawda? Powiedzieć jeszcze raz, albo w pewnym momencie zakomunikować wszystkim, prawda? Bo i zespół musi wiedzieć, co będzie, co robimy, i publiczność musi wiedzieć, i nasi organizatorzy, żeby mieli pewność najprzede wszystkim nasi partnerzy. Także komunikacja jest właściwie bardzo istotna na każdym etapie. Warto też zakomunikować, że właśnie skończyliśmy pewien eksperyment, że właśnie coś się odbyło po raz pierwszy i tak teraz będzie.
Anna Rudnicka:
Czy grantodawcy i twórcy programów międzynarodowych mają też realny wpływ na sukcesje przy działaniach, wydarzeniach międzynarodowych? Czy to jest też ważny czynnik?
Justyna Teodorczyk:
Gruntodawcy miewają decydujący wpływ. I to jest bardzo potężnym zagrożeniem w polskiej kulturze, w działaniu wielu instytucji, czy wielu projektów, że one są tak bardzo uzależnione od finansowania. Chciałoby się nawet dodać od zewnętrznego finansowania. Cała impreza czasami bywa zagrożona i znamy takie smutne komunikaty. Z przykrością informujemy Państwa, że tegoroczna edycja festiwalu lub wydarzenia nie dojdzie do skutku z powodu właśnie takich sytuacji. Ale pocieszam się tym, że na arenie międzynarodowej także spotkałam się z takimi wydarzeniami, że dwa miesiące przed imprezą, grubo zakrojoną taką europejską imprezą, właśnie taki komunikat otrzymałam. To się stało dwukrotnie, więc wiemy, że po prostu to się wydarza. No i zwyczajnie to też trzeba dźwignąć, jak to mówimy. To się może zdarzyć i właśnie nie tylko na naszym podwórku, ale po prostu tak bywa.
Katarzyna Jakubowiak:
To jest element stresujący i nie zawsze powiązany wprost z jakimiś personaliami, czyli niezależnie od tego, czy na przykład wymienił się lider, czy wymieniła się dyrektorka danej instytucji. Wszyscy wiemy, że w tych modelach finansowych, w których część wydarzeń funkcjonuje, to również wydarzenia, które są na przykład realizowane przez wiele, wiele lat i są na przykład jakimiś najstarszymi wydarzeniami w Polsce festiwalowymi realizowanymi, mogą nie otrzymać finansowania. No i właśnie pytanie, co wtedy? I oczywiście, jeśli realizowane są przez jednostki, które mogą w jakimś sensie zadbać o zaplecza, takie organizacyjno-finansowe, no to fantastycznie, ale tak naprawdę prawie nigdy tak nie jest. Dlatego, że te dofinansowania po prostu są niezmiernie ważne. I wszyscy też wiemy, że wyzwaniem jest przede wszystkim to, że one są rozdawane w krótkich stosunkowo cyklach i trudno jest planować to z dłuższym wyprzedzeniem, więc zaskakują organizatorów często niestety bezpośrednio przed, czyli jednak krótko przed wydarzeniem. Cykl od kilka miesięcy to jednak jest krótko przed wydarzeniem, żeby móc je zorganizować. Więc tak, oczywiście to jest realny problem. Niekoniecznie jednak powiązany z sukcesją. W takim sensie, że to jest po prostu coś, co się rządzi trochę swoimi prawami. I oczywiście pewne zmiany kadrowe mogą sprawiać, że partnerstwa przestają być tak silne i stabilne. że umiejętność, no właśnie, stworzenia na nowo wachlarza możliwości, z których możemy czerpać, żeby dane wydarzenie się miało szansę zrealizować, trochę nam się zmniejsza. W momencie, kiedy jesteśmy w procesie zmiany, to nie da się jednocześnie zaopiekować absolutnie wszystkich wątków. Po prostu, ponieważ nie jest to możliwe, musimy dać sobie jeszcze odrobinę czasu na wdrożenie, więc zmiana oczywiście w jakimś sensie jest tym momentem, pewnej destabilizacji. Jeśli przeprowadzone w jakiś taki efektywny i dobry sposób, to tego wydarza się jak najmniej. Natomiast blisko mi jest dzisiaj do optymistycznej wersji, o której mówiła też Justyna. W tym sensie, że może to jest jednak ciekawa sytuacja, na którą musimy sobie pozwolić, żeby wydarzały się kolejne ciekawe rzeczy. Ale oczywiście, przede wszystkim stabilnych dofinansowań.
Justyna Teodorczyk:
Właściwie warunki pracy, to środowisko pracy, którym jesteśmy zmuszeni funkcjonować, mówię o tym niedofinansowaniu kultury, ale też kontraktowości osób zarządzających nią, właściwie nie sprzyjają sukcesji. Dużo mamy takich sytuacji, że kogoś wylali z pracy i nie miał szansy na przekazanie. no nie wiem, rzeczy, którą stworzył, więc to bywa bardzo trudne i po prostu trzeba mieć tego świadomość.
Ola Karowska:
Uzależnienie od tych mechanizmów dofinansowań to tylko udowadnia, jak też tutaj rozmawiamy, to, że jak dużo tej presji, takiego zarządzania ryzykiem, to bardziej tutaj nie tyle na proces sukcesji, co na takiego umiejętnego zarządzania ryzykiem przy dużych międzynarodowych wydarzeniach, uzależnienie finansowe nakłada na dyrektorów, na liderów, na twórców różnego rodzaju wydarzeń, nie? To jest też taki ogromny, mam wrażenie, kawałek, o którym się nie rozmawia, ale który też jest taką codziennością nas, liderów w wydarzeniach, które kreujemy, tak? Bo to od etapu komunikowania do społeczności, do publiczności, do zespołu, Przez też taki, wiecie, ten element naszej kreacji, że czasami stajemy w takim momencie, i co teraz? Czym to zastąpić? Jak wybrnąć z tej sytuacji, nie? Więc tutaj znowu ta nasza twórczość, pomysłowość, otwartość i szeroki wachlarz kompetencji, który trzeba mieć. No i siła zespołu. Przede wszystkim siła zespołu może być takim wsparciem.
Katarzyna Jakubowiak:
Na pewno bardzo trudne jeszcze jest to, że jednak realia finansowe i realia gospodarcze się zmieniają. I część wydarzeń na pewno była realizowana w większej skali, możliwości produkcyjne były inne, teraz często stawiamy też na zrównoważony rozwój i tak dalej. Jednocześnie bierzemy pod uwagę środowisko, bierzemy pod uwagę to, jak bardzo zakłócamy ciszę i tak dalej, jak bardzo zostawiamy ślad węglowy. ze względu na różnego rodzaju kryzysy, przede wszystkim ekonomiczne, ale też wszystkie inne. Są też wydarzenia, które musiały stanąć przed takim wyzwaniem, jak ten model rozpisać na nowo. Często wydarzenia są finansowane przez samorządy, które z różnych powodów, mając też szereg różnych wydatków, mogą zmieniać modele finansowania. I teraz oczywiście odpowiedzią na to są sieci współpracy, czyli Wszyscy szukamy partnerów i już mniej pracujemy w takim modelu konkurencji, a więcej w modelu właśnie partnerstwa czy sieci współpracy, gdzie się tym wszystkim dzielimy. Ale szalenie trudno też jest mówić o sukcesji w tym przypadku, kiedy mieliśmy wydarzenia, które kiedyś na przykład były gigantyczne, miały ogromne budżety i były realizowane na wielką skalę, a teraz z różnych powodów, to równie dobrze mogą być kwestie atmosferyczno-burzowo-klimatyczne, na przykład w przypadku wydarzeń takich dużych, masowych, koncertowych, muszą być realizowane inaczej. Więc jest to oczywiście szalenie skomplikowany mechanizm i obraz, w którym te modele finansowania, zarządzania tymi wydarzeniami, a też cała sytuacja i geopolityczna, i polityczna, i gospodarcza, i ekonomiczna, mogą sprawiać, że np. jakiś festiwal kiedyś był widziany na arenie międzynarodowej jako gigantyczne wydarzenie, a teraz zmienia ten model. I jak np. tutaj mówić też o sukcesji, jak porównywać to, co się wydarzyło w ramach tego wydarzenia, jak projektować to na nowo. jak na za to wziąć odpowiedzialność, czy to dalej buduje markę miasta, w którym się znajduje i markę regionu i tak dalej i tak dalej. Na pewno dobrą odpowiedzią na to wszystko jest to, że jeśli coś jest inne, nie znaczy oczywiście, że jest gorsze, być może bardziej pasuje do realiów, być może jest ciekawsze, być może szuka ciekawszych rozwiązań technologicznych, produkcyjnych, być może jest lepsze dla ekosystemu mieszkańców, być może nie dewastuje parków, w których się wydarza i tak dalej i tak dalej. Więc takie myślenie oczywiście z sentymentem o tym, że coś kiedyś było realizowane w inny sposób i kiedyś inna dyrektorka, inny dyrektor miał inną wizję, inne możliwości. Na przykład 65 edycji festiwalu temu, bo też takie wydarzenia, przecież w Polsce mamy, mamy wydarzenia muzyczne, gdzie, które zbliżają się do 70 edycji. W tym bydgoski festiwal muzyczny, teraz bodajże po 63. edycji czy warszawską jesień po 68, więc to jest też po prostu wszystko niezmiernie ciekawe, żeby temu się przeglądać i myślę też, że dobrze o tym dyskutujemy.
Anna Rudnicka:
Powoli zbliżamy się do końca i tak na finisz naszego spotkania, naszej rozmowy chciałam was zapytać o taką jedną dobrą radę dla instytucji albo dla organizacji, która realizuje projekty międzynarodowe. Od czego zacząć sukcesję?
Katarzyna Jakubowiak:
Justyna?
Justyna Teodorczyk:
od komunikowania i od udowodniania swoją pracą, że po prostu cały czas proces się odbywa i cały czas współpracujemy. Bo tak, tu nie rozmawiamy o tej sukcesji, a nie chciałabym w oderwaniu, prawda? Przecież jeśli realizujemy jakąś imprezę i to nieważne, czy robimy to czterdziesty rok, czy robimy to po raz drugi, to i tak to wszystko się wydarzy, to trzeba zrealizować, prawda? To i tak się wydarzy, to i tak będzie jakoś zrobione, jakoś przeprowadzone i coś po tym pozostanie. Więc taka sprawna realizacja, sprawna współpraca sama nas pokieruje właśnie w tych obszarach, gdzie nam to wychodzi, gdzie nam to nie wychodzi, co jest dobre, co jest niedobre. Natomiast nie zapominać o tym, bo to i tak się będzie wydarzało, żeby jeszcze komunikować.
Anna Rudnicka:
Dziękuję Ci Kasia.
Katarzyna Jakubowiak:
Tak sobie myślę, że jeśli myślimy, że zaczynamy sukcesję, to trochę źle myślimy, bo pewnie już dawno zaczęliśmy. W takim sensie, że prawdopodobnie część rzeczy, które powinny się zdarzać już się wydarzyły wcześniej. Czyli to jest mowa o tym zespole, który już jest. pracuje, zna ścieżki, są tam osoby, które jeżeli nawet naturalnie nie podejmą tej sukcesji, to jednak będą dla tego nowego lidera, liderki takim właśnie zbiornikiem, do którego będzie można sięgać i który jest stabilnością tego wszystkiego, co może się wydarzać. Tak naprawdę to budowanie sukcesji zaczyna się od pierwszego momentu, w którym dane wydarzenie zaczyna się rodzić, w którym dany organizator myśli nad jakimś projektem. To wszystko już od samego początku jest wpisane w daną sytuację, w dany projekt, w dane wydarzenie. I to dobrze, bo to znaczy, że mamy do czego się odwołać, to znaczy, że mamy z czego czerpać. To znaczy, że jest to jeden z takich ważniejszych dla wydarzenia procesów, które cały czas już właśnie się toczą. W pewnym sensie już są zaopiekowane i powinny być, no chcę powiedzieć, naturalnym przejściem do kolejnego etapu. Ale tak, jeśli szczęśliwie jest to jakoś zaplanowane i ułoży się w oparciu o dobre relacje zespołu i otoczenia, to ma szansę wydarzyć się po prostu w pewnym sensie naturalnie.
Ola Karowska:
Dziękuję.
Anna Rudnicka:
Olu?
Ola Karowska:
Ja powiem od takiego wejrzenia w głąb siebie, poczucia wewnętrznie i odpowiedzenia sobie, że to jest ten moment, docenienia też spojrzenia na ten swój artystyczny dorobek trochę wiecie z zewnętrznej perspektywy, docenienia swoich osiągnięć, swojego zespołu i przygotowania się też tak mentalnie, wewnętrznie na to, żeby Poczuć, że to jest ten moment, w którym po prostu idziemy dalej i przekazujemy pewne rzeczy z taką odpowiedzialnością i otwartością.
Katarzyna Jakubowiak:
Tak lidersko myślę też, że jeżeli indywidualnie mamy jakoś zacząć, to może od ciekawości, co pokażą nam inni po prostu.
Ola Karowska:
I zaufania do drugiego człowieka.
Anna Rudnicka:
Tu stawiamy kropkę. Pięknie wam dziękuję za dzisiejszą rozmowę. W panelu sukcesja relacji i zaufania w projektach międzynarodowych udział wzięły Justyna Teodorczyk, Galeria Sztuki w Legnicy, Katarzyna Jakubowiak, Młyny Rotera w Bydgoszczy, Ola Karowska, Centrum Kultury, Sportu i Turystyki w Debrznie. Realizują relacje, wideo. Rozmowę prowadziła Anna Rudnicka.