Obejrzyj na YouTube!
Posłuchaj podcastu:
Opis odcinka
Poznaj kulisy pracy specjalistki od mediów społecznościowych w Domu Kultury Dorożkarnia. Emilia Iwaniuk ujawnia, jak wygląda codzienność zarządzania treściami, jakie platformy social media mają dziś znaczenie i gdzie można pozwolić sobie na więcej luzu. W tym odcinku dowiesz się: Jak różnią się odbiorcy oraz efektywność TikToka i Instagrama. Na czym polega lokalność i sąsiedzkość w działaniach promocyjnych instytucji kultury. W jaki sposób buduje się rozpoznawalność i społeczność w różnych mediach społecznościowych. Jak wykorzystywać materiały z wydarzeń i dlaczego liczy się szybka publikacja. Czy AI już naprawdę zmienia reguły gry i jakie wyzwania niesie dla twórców internetowych.
Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

relacje.video AI Network
Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury
relacje.video AI Network
Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury
Transkrypcja
Emilia Iwaniuk:
Bo czasami ten sam filmik, który wrzucam i na TikToka i na Instagrama, one są takie same, mają zupełnie inne wyświetlenia, zupełnie inny odbiór. No bo to są, moim zdaniem, to nadal są dwie dosyć różne aplikacje, dwie różne publiczności.
Marcin Andrzejewski:
Emilia Iwaniuk, specjalistka od mediów społecznościowych. Niby dwa słowa, które są już w popkulturze i właściwie w naszej kulturze zupełnie naturalne, występujące jedno obok drugiego, ale to są dla mnie dwie różne rzeczy. Kwestia medialna i kwestia społeczna, społecznościowa. Któraś z tych dwóch rzeczy jest dla ciebie ważniejsza?
Emilia Iwaniuk:
Wydaje mi się, że ta społeczność… Dzień dobry! Później nie przywitałam. Wydaje mi się, że ta kwestia społeczna jest bardzo istotna w kontekście instytucji, w jakiej pracuję, bo prowadzę media społecznościowe dla Domu Kultury Doroszkarnia, który statutowo ceni sobie tą lokalność, społeczność i tworzenie relacji międzyludzkich. więc media mają być dla nas bardziej taką, znaczy ja tak to widzę, mają być taką drogą dotarcia do społeczności ale właśnie z naciskiem na to, że to ma być o tych ludziach, którzy tu przychodzą nie tyle o zasięgach i o jakimś tworzeniu takim komercyjnym No dobrze, ale
Marcin Andrzejewski:
możesz podejść do tego dwojako. Możesz korzystać z tego narzędzia tylko po to, żeby, albo tylko, albo aż, po to, żeby tworzyć wizerunek instytucji, a możesz też korzystać z tego narzędzia, żeby promować dane wydarzenie, to co się akurat dzieje. To są dwie rzeczy nierozerwalne ze sobą, wiadomo, że tak? Jak wy do tego podchodzicie, do Roszkarni?
Emilia Iwaniuk:
No wykorzystujemy media promocyjnie, bo nie oszukujmy się, trochę do tego służą media społecznościowe, żeby promować nasze działania. Tylko, że nie skupiamy się na tym, żeby to nie było nic na siłę, tzn. te zasięgi nie są ogromne one mają dotrzeć do ludzi do których chcemy, żeby dotarły np. informacje o jakichś wydarzeniach żeby trafiały do grupy, którą to może zainteresować więc bardziej mam wrażenie działamy lokalnie i z takim ukłonem do takiej sąsiedzkości No bliskości terytorialne.
Marcin Andrzejewski:
A TikTok pozwala na takie rzeczy na przykład? Żeby tak targetować, żeby tak mocno zawęzić?
Emilia Iwaniuk:
Myślę, że TikTok to w ogóle jest zupełnie inna rzecz. Ja odbieram TikToka w naszej instytucji na zasadach takich, że on ma budować jakąś rozpoznawalność. Na TikToku nikt się nie przywiązuje za bardzo do twórców, a tym bardziej do instytucji, tak mi się wydaje. Do twórców bardziej, przepraszam. Ale do takich instytucji, czy do jakichś marek, to raczej to jest taka platforma, która pozwala na scrollowanie w nieskończoność, przez co dobrze jest, jak się znajdziemy u kogoś na tej stronie głównej, i ktoś zobaczy nasze logo i pomyśli o, to coś fajnego i kojarzy, że w ogóle kojarzy czym jest dorożkarnia no i po prostu może zostanie u nas na naszym profilu ale ja nie uważam TikToka za jakąś taką aplikację, która jakoś bardzo tworzy społeczności bardziej TikToka traktuje na zasadach budowania takiej rozpoznawalności naszej w internecie bo to jest bardzo przypadkowe, że się znajdujemy u
Marcin Andrzejewski:
kogoś ale macie TikToka i to jest wasza świadoma decyzja. Ja celowo zacząłem od tego narzędzia, bo wiemy, że jesteś specjalistką od tego narzędzia. Nawet możemy zdradzić tutaj, że w kuluarach, kiedy zobaczyłaś, że ten materiał jest kręcony w poziomie, a nie w pionie, to było wielkie zdziwienie. Tak, jeszcze korzystamy z tego starego formatu. Próbujemy, już walczymy. Więc to narzędzie jest wykorzystywane u was świadomie, nawet znając jego cechy, bo nie mówię, że to są wady lub zalety, tylko cechy.
Emilia Iwaniuk:
Tak, i tutaj może troszkę nieprofesjonalnie się wypowiem na ten temat, ale to jest w moim mniemaniu trochę taka zabawa, że na TikToku mogę sobie pozwolić na więcej, to znaczy takie jest moje przekonanie, że on bardziej pozwala na przykład na wykorzystywanie memów, jakichś takich głupotek a Instagram jest bardziej taki, że my już tam mamy zbudowaną jakąś społeczność i tam stawiamy na informacje i na jakieś takie bardziej estetyczne te rolki, a na TikToku pozwalam sobie już na przykład na robienie jakichś takich bardziej zabawnego contentu.
Marcin Andrzejewski:
No ale wiesz, na koniec dnia wszyscy chcą być uśmiechnięci.
Emilia Iwaniuk:
Tak, i to jest moja misja.
Marcin Andrzejewski:
Tak, no dokładnie. Przecież to, że my rozmawiamy o sektorze kultury akurat w tym przypadku, to dlaczego on ten sektor tego uśmiechu ma nie mieć? No to trzeba go jak najbardziej uśmiechać. Do bólu. Takie mam przynajmniej wrażenie. Więc to narzędzie chyba się do tego nadaje.
Emilia Iwaniuk:
Tak mi się wydaje, to znaczy biorąc pod uwagę, obserwując to jakie zasięgi robią, jakie treści na TikToku, a jakie na Instagramie, no to widać, że TikTok jest bardziej pod te zabawne, bardziej treści niż takie informacyjne, czy… Potraficie to potem jakoś
Marcin Andrzejewski:
zmierzyć, bo zasięg zasięgiem, cyferki to są tylko i wyłącznie syntetyczne wskaźniki. A pytanie, czy potem coś z tym robicie, jaka jest dysproporcja między na przykład takimi kanałami wizualnymi typowo, czyli TikTokiem, YouTube Shorts, Instagramem właśnie, z releasami swoimi itd.
Emilia Iwaniuk:
Czy jesteśmy w stanie jakieś takie wskaźniki zasięgowe wyczytać?
Marcin Andrzejewski:
Niekoniecznie zasięgowe, wskaźniki po prostu.
Emilia Iwaniuk:
Czy ile ludzi na przykład zostaje u nas, tak?
Marcin Andrzejewski:
Nie wiem.
Emilia Iwaniuk:
No to przyznam, że bardzo działam na tym polu intuicyjnie. I dużo się inspiruję też tym, co robią inni twórcy, niekoniecznie inne instytucje. Tylko po prostu staram się śledzić na bieżąco te trendy. I wydaje mi się… że po prostu staram się obserwować jaki mamy odbiór danej rolki, danego TikToka, że widzę czy to na przykład ma dużo wyświetleń i to też jest dla mnie jakaś informacja, na przykład czy mamy jakieś komentarze, czy ktoś to udostępnia, więc to jest mój taki wskaźnik i też staram się śledzić to jakieś takie tutoriale, co zrobić, żeby twoje treści na TikToku były bardziej wypychane przez algorytm, więc… No, ale algorytm to jest bardzo taka niepewna, niepewny wskaźnik, więc tutaj trzeba troszkę się czasami pogodzić z tym, że możesz się napracować, a to w ogóle nie będzie miało wyświetleń, albo będzie miało bardzo mało, albo nikogo to nie zainteresuje i tutaj też, no, trzeba się z tym pogodzić, że Mi się coś może wydawać bardzo fajne i ja mogę sobie pomyśleć, uff, tyle czasu na to poświęciłam, a na przykład materiał jest za długi albo kompletnie nieinteresujący dla kogoś, no bo dlaczego miałby być. No i to trochę się trzeba z tym też godzić, że to nie jest bardzo takie sprawiedliwe czasami narzędzie.
Marcin Andrzejewski:
Wszyscy to używają, więc to nie jest tak, że bijesz się z jedną czy dwoma osobami tylko tych instytucji i firm i osób prywatnych. Jest tam zatrzęsienie. Wy jakoś robicie retencję tych treści, to znaczy to, co wytwarzasz na TikToka, potem jest używane na innych kanałach, czy każdy kanał ma swoją jakąś unikalną formę?
Emilia Iwaniuk:
Nie, często właśnie wykorzystuję te same filmy na TikToku i na Instagramie, bo czasami ten sam filmik, który wrzucam i na TikToka i na Instagrama, one są takie same, mają zupełnie inne wyświetlenia, zupełnie inny odbiór. No bo to są moim zdaniem dwie dosyć różne aplikacje Dwie różne publiczności do tego samego wydarzenia. Tak, że na przykład wrzucam rolkę z wydarzenia, jakiegoś takiego dużego tanecznego wydarzenia i wrzucam ją i na Instagrama i na TikToka i tu widać na przykład, że na jednej aplikacji jest dużo więcej wyświetleń, dużo większa interakcja, a na drugiej jest tak troszkę mniej.
Marcin Andrzejewski:
To która platforma robi bardziej taniec?
Emilia Iwaniuk:
Wydaje mi się, że Instagram, bo tam dużo uczestników, którzy po prostu wzięli udział w tym konkursie już jest na naszym Instagramie, więc oni jak zobaczyli siebie na przykład na tych rolkach, no to wiadomo, że będą się bardziej cieszyć z tego, więc zostawią jakiś komentarz, zostawiają lajka i w ogóle, więc… No, TikTok lubi bardziej takie zabawne rzeczy, bardziej wejść w jakieś memy i no, tak mi się wydaje.
Marcin Andrzejewski:
A platforma, która umiera już od kilku lat. Wszyscy mówią, że już nie żyje, że to już jest w ogóle poni, czyli Facebook działa.
Emilia Iwaniuk:
Ja się akurat nie zajmuję Facebookiem u nas. Zajmuję się w innej instytucji, ale to chyba nie będę może mówić o tym.
Marcin Andrzejewski:
Ale masz doświadczenia.
Emilia Iwaniuk:
Tak. No to Facebook jest troszkę martwą platformą. Czy Mark Zuckerberg zaraz przyjdzie i mnie tutaj…
Marcin Andrzejewski:
A niech przyjdzie.
Emilia Iwaniuk:
Myślę, że byśmy mieli z nim o czym porozmawiać. Facebook zdecydowanie jest mniej zasięgową platformą, tak odczuwalnie.
Marcin Andrzejewski:
Ale w grupie docelowej, którą ty się zajmujesz?
Emilia Iwaniuk:
W grupie docelowej, której już się zajmuję.
Marcin Andrzejewski:
Jaka to jest grupa?
Emilia Iwaniuk:
Teatralna, to znaczy to są ludzie, którzy chodzą do teatru. Prowadzę Facebooka teatru i są dużo mniejsze zasięgi niż na Instagramie.
Marcin Andrzejewski:
Instagram.
Emilia Iwaniuk:
Tych samych treści.
Marcin Andrzejewski:
Jasne. Czyli wizualne.
Emilia Iwaniuk:
Tak.
Marcin Andrzejewski:
Czyli tak jak Tik Tok, tylko że tam dochodzi więcej emocji, bo tam jest jednak ten ruch i taka trochę luźniejsza forma. Ok, czyli mamy formy wideo, mamy formy ruchome, mamy formy głównie graficzne. I mamy też pryncypia, z którymi musisz pracować, czyli identyfikację wizualną instytucji. Jak to pogodzić? Bo tak jak powiedziałaś sama, TikTok to jest bardzo pojemne medium, na przykład TikTok, i tam przechodzą różne rzeczy, które na innych platformach mogą nie działać. Tu chciałabyś wrzucić mema, tutaj coś bardziej śmiesznego, coś bardziej luźnego, ale jednak te ramy przynajmniej tej koncepcji wizualnej i wspólności, identyfikacji wizualnej musisz zachować.
Emilia Iwaniuk:
Tak, tylko wydaje mi się, że to bardzo dużo zależy od władz instytucji, na ile dopuszczają tego typu treści. No ja akurat w tej pracy spotykam się z dużą wolnością, to znaczy nigdy nie dostałam jakiejś reprymendy, że no może nie. Tym bardziej, że ja nie robię żadnych takich jakichś kontrowersyjnych rzeczy. Ale wydaje mi się, że z perspektywy osoby, która korzysta z mediów społecznościowych jako użytkownik widzka, a nie jako twórczyni, to wydaje mi się, że to jest… bardzo takie przyjemne jak się zobaczy jakąś instytucję, która ma jakiś taki dystans do siebie i nie wpływa to w żaden sposób moim zdaniem negatywne na identyfikację danej instytucji albo że podważa jej powagę czy autorytet tej instytucji więc wydaje mi się, że to idzie ze sobą w parze, taka identyfikacja przez żarty, memy i to nadal jest identyfikacja tej marki Jeżeli to jest
Marcin Andrzejewski:
zapisane gdzieś tam w strategii i strategia na to pozwala. Zatem, tak jak ustaliliśmy, dobrze jest uśmiechać te instytucje. Tak, tak myślę. Więc czemu nie? Czy potem, po takiej wydarzeniu, bo przed robicie kampanię, przed robicie jakieś informacje, a co potem? Czy wy te treści, które zostaną na przykład zarejestrowane na danym wydarzeniu, potem też się nimi posługujesz, korzystasz z nich?
Emilia Iwaniuk:
To jest w ogóle mój ulubiony moment chyba, bo nic tak nie cieszy jak duża ilość materiałów po danym wydarzeniu, zwłaszcza jak jest jakieś takie super… takie super wygląda w kamerze. To ja bardzo lubię ten moment, kiedy już mam te materiały po danym wydarzeniu i mogę je wykorzystać jako taką wspominkę danego wydarzenia. Więc jak najbardziej, to jest nawet bardziej u mnie wykorzystywane niż przed tym wydarzeniem promocja Lubię właśnie zrobić takie podsumowanie z danego wydarzenia, zrobić jakąś rolkę z nagraniami, które zrobiłam w czasie wydarzenia i to jest tak, jak najbardziej wykorzystywane ale budujesz
Marcin Andrzejewski:
też za pomocą tego już sobie bazę klientów czy odbiorców, może tak lepiej nazwać, na kolejne wydarzenia, bo po coś to też robicie, nie?
Emilia Iwaniuk:
Tak i jestem już w takiej, mam wrażenie, bardzo komfortowej sytuacji, że pracuję tu 4 lata prawie i już byłam na każdym takim dorocznym wydarzeniu z każdej kategorii praktycznie, więc mam bardzo dużo materiałów z poprzednich lat i to jest wielkie ułatwienie jeżeli chodzi o pracę taką promocyjną bo mam z czego wybierać i to są moje materiały więc ja wiem co tam jest wiem jak chcę o tym opowiedzieć bo gdy się przychodzi i się nie ma nic z tych wydarzeń no to jest to dużo trudniejsze żeby stworzyć jakiś materiał zapowiadający na przykład wydarzenie a kiedy ja już mam materiały z poprzednich lat z tego wydarzenia cyklicznego to jest to dużo, dużo, dużo łatwiejsze Czy te materiały
Marcin Andrzejewski:
tworzysz sama na wydarzeniach, czy też wspierasz się tym, co robi tutaj zespół? No bo przecież w Dorożkarni jest dość prężnie działająca sekcja filmowa.
Emilia Iwaniuk:
Oczywiście. Sekcja filmowa jest, tutaj wracamy do poziom pion.
Marcin Andrzejewski:
Podwieczna walka o formaty.
Emilia Iwaniuk:
więc ja bardzo lubię treści, które tworzy Jacek i oczywiście, że je wykorzystuję, ale najczęściej jednak wykorzystuję swoje materiały, bo one są właśnie zrobione w pionie i to jest po prostu duże ułatwienie, bo nie muszę też dbać o to, żeby była jakaś taka spójność wizualna tych materiałów, bo one są stworzone na tym samym urządzeniu, w tym samym formacie, w tym samym oświetleniu, więc nie ma takiej rozbieżności między tymi formatami.
Marcin Andrzejewski:
I też jest szybkość.
Emilia Iwaniuk:
Tak, wszystko jest u mnie i nie muszę tego szukać, więc jest to po prostu ułatwienie.
Marcin Andrzejewski:
W niektórych platformach ta prędkość dotarcia jest bardzo kluczowa. Jak zrobimy wycyckany i wniuchany materiał, który dostaniesz dwa miesiące po wydarzeniu, to już niewiele z nim zrobić.
Emilia Iwaniuk:
I trzeba się też godzić z tym, że no przeciętnie, przeciętny użytkownik ogląda dany materiał przez 3 sekundy, załóżmy, więc możemy się naprawdę nagimnastykować, a no to może kompletnie kogoś nie obchodzić i po prostu przeskroluje dalej, albo zostanie i to nie jest tak, że będzie się przyglądał wszystkiemu tak super uważnie i trzeba się też, wydaje mi się, że w tej pracy trochę godzić na to, że nie można sobie pozwolić na taki przesadny perfekcjonizm, bo to nie ma sensu, bo się tylko ta praca przestaje, po prostu się wydłuża i nie przynosi żadnych tak naprawdę efektów.
Marcin Andrzejewski:
I też chyba trochę zabija fan z tej pracy, bo te narzędzia są tak skonstruowane, że Jak jest flow, to czujesz energię danego wydarzenia na bieżąco, to też widać.
Emilia Iwaniuk:
Nie można za długo siedzieć z danym materiałem, bo naprawdę się zaczyna go w pewnym momencie nienawidzić. Więc po prostu pewien czas, byle szybko i to naprawdę wtedy też ja odczuwam, że ma najlepsze zasięgi.
Marcin Andrzejewski:
To jak szybko się pojawiają takie materiały? W trakcie wydarzenia już postarasz się montować?
Emilia Iwaniuk:
Nie, zazwyczaj materiały z wydarzenia pojawiają się tak dzień, dwa dni po wydarzeniu. Teraz jestem też trochę szybsza w ten montaż, więc zajmuje mi to trochę krócej. Ale tak, no troszkę potrzebuję oddechu po wydarzeniu.
Marcin Andrzejewski:
Pytam też o to, bo wiesz, wielokrotnie się gdzieś tam słyszę, że a, mnie to zajęło trzy dni, taka jedna rolka. No na początku może tak, nie?
Emilia Iwaniuk:
Tak, bo to, no bo też się uczy tych narzędzi montażowych, więc może to tyle zajmować i to też nie jest, to nie jest jakaś super ciekawa praca montowania w moim takim… Wszyscy montażyści teraz
Marcin Andrzejewski:
łapią się za serce.
Emilia Iwaniuk:
Znaczy ja nie jestem profesjonalną montażystką, więc mówię to ze swojej perspektywy i mam ogromny szacunek do montażystów. Po prostu w tym co ja robię, no to to nie jest jakieś bardzo porywające zadanie. Wybieranie najciekawszych momentów z jakiegoś wydarzenia i przycinanie ich do jednej setnej sekundy na przykład.
Marcin Andrzejewski:
Mówisz, że nie jesteś profesjonalna? A czym jest profesjonalizm?
Emilia Iwaniuk:
Wielkie pytanie. Nie mam pojęcia. Chyba po prostu praktyką. Im dłużej się coś robi i wytwarza się jakieś własne narzędzia i własne umiejętności, to chyba wtedy stajesz się profesjonalistą.
Marcin Andrzejewski:
Zwracasz uwagę na to, co robisz, nie?
Emilia Iwaniuk:
Tak.
Marcin Andrzejewski:
Chcesz, żeby to było dobre.
Emilia Iwaniuk:
Tak.
Marcin Andrzejewski:
I chcesz, żeby to było takie, jak sobie założyłaś na początku.
Emilia Iwaniuk:
Tak.
Marcin Andrzejewski:
To jest profesjonalne podejście.
Emilia Iwaniuk:
Bardzo mnie to cieszy, bo zależy mi na tym. Chciałabym, żeby te treści były jak najlepsze po prostu.
Marcin Andrzejewski:
Wszystkim nam na tym zależy. Czy korzystacie też z płatnych promocji? Masz doświadczenie w tym temacie?
Emilia Iwaniuk:
Nie. W ogóle nie.
Marcin Andrzejewski:
Tylko organiczne zasięgi.
Emilia Iwaniuk:
Tak.
Marcin Andrzejewski:
Czyli odwieczna walka z algorytmem.
Emilia Iwaniuk:
Jest super. Najlepsza walka jaką stoczyłam.
Marcin Andrzejewski:
Tak, bo to jest niewidzialny przeciwnik, nie?
Emilia Iwaniuk:
Tak. To w ogóle też bardzo trudne jest do zrozumienia. Przeciwnik. To znaczy ja nadal nie wiem na jakiej zasadzie działa to, że coś jest na przykład bardziej wypychane, a niektóre rzeczy są po prostu kompletnie zakryte. Nie wiem. To jest bardzo losowe.
Marcin Andrzejewski:
No wiesz, to jest tak, myślę, że nikt nie wie tak naprawdę jak działa algorytm. Osobiście można metodą prób i błędów mniej lub bardziej określić pewne działania, które zwiększą Prawdopodobieństwo, że się zadzieje tak jak chcemy. Myślę, że to jest tak podobnie jak na giełdzie. Giełda się żywi tymi, którzy myślą, że wiedzą jak ona działa. Tu może być podobnie, że jak znajdziemy osobę, która powie, ja wiem jak działa algorytm. Nikt nie wie.
Emilia Iwaniuk:
Można wyczuwać algorytm, tak myślę. I są jakieś sposoby na to. Ja np. słyszałam, że trzeba wykorzystywać piosenkę, którą ci podpowiada od razu TikTok do twojego materiału. I to rzeczywiście trochę działa, ale nie wiem, czy to np. za dwa dni już przestanie działać, bo algorytm.
Marcin Andrzejewski:
Bo algorytm. Ty korzystasz z jakichś konkretnych narzędzi dodatkowo, wspomagasz się, czy tylko natywne? te, które daje dana platforma.
Emilia Iwaniuk:
Korzystam, bo wydaje mi się, że jeżeli chcę wykorzystywać więcej np. jakichś efektów, przejść wideo, to tak, to muszę korzystać z takich zewnętrznych platform. Chociaż to też podobno ucina zasięgi, więc… korzystania tak z kapkatów albo z jakichś inshotów.
Marcin Andrzejewski:
Kapkat to jest ten sam, przecież twórca, nie?
Emilia Iwaniuk:
Tak, ale TikTok bardziej lubię jak się montuje na TikToku, a Instagram jak się montuje na Instagramie, więc… To podwójna praca. Tak, ale ja nie przyjmuję się tym aż tak bardzo, więc korzystam z tego, co uważam za najlepsze do danego materiału.
Marcin Andrzejewski:
A najważniejsze ostatnie dwa słowa, czyli sztuczna inteligencja. I tak korzystasz, choćbym już powiedziała, że nie korzystasz, to i tak korzystasz, bo ta technologia jest z nami od wielu lat, choć jesteśmy nieświadomi nieraz. Jakie doświadczenia?
Emilia Iwaniuk:
Ja nie jestem fanką sztucznej inteligencji. ale uważam, że ona zabrała nam jakiś taki fan z doświadczania na przykład śmiesznych filmików w internecie bo nic już nie jest pewne czy to co oglądasz, czy ten kot naprawdę to zrobił czy to jest właśnie sztuczna inteligencja i to zabija moim zdaniem całą dobrą zabawę jaką przynosi internet ale uważam, że przez ilość treści, które nosią rzeczy będzie się coraz więcej pojawiało wygenerowanych to ludzie zaczną doceniać obecność drugiego człowieka w internecie to znaczy, że będą widzieć twarz prawdziwego człowieka to już jest takie jakieś takie myślę, że to może jakoś zyskać na wartości. To jest moje osobiste rozważanie na ten temat. Ale ja nie jestem wielką fanką treści generowanych przez EIA.
Marcin Andrzejewski:
Treści generowanych nie, ale narzędzi w ogóle do pracy korzystasz?
Emilia Iwaniuk:
No tak, oczywiście, że tak, bo one ułatwiają, tylko staram się, żeby one nie były głównym twórcą w mojej pracy, więc staram się ich używać tak z głową, a nie tak, że robią za mnie wszystko.
Marcin Andrzejewski:
To w ogóle, co powiedziałaś chwilę wcześniej, czy ten kot to zrobił, to mogłoby być wzór senu TikToka i tego typu platformy. W ogóle to jest chyba dobry tytuł tego spotkania, czy ten kot to zrobił. Ale wiesz, ja też się wielokrotnie łapię na tym.
Emilia Iwaniuk:
Ja jestem przerażona tym niestety. Czuję, że w miarę jeszcze ogarniałam odróżnianie tego, co jest prawdą, a co jest fałszem. Po czym zobaczyłam te nagrania tych królików, które skaczą na trampolinie i pomyślałam, ale śmieszne króliki, o mój Boże, jakie zabawne. No i okazało się, że to było wygenerowane i wtedy zaczęłam się dosyć mocno niepokoić. Więc no, ja raczej jestem po tej stronie, żeby może jednak tego nie wykorzystywać tak nagminnie.
Marcin Andrzejewski:
Dajmy kotom…
Emilia Iwaniuk:
Dajmy kotom być kotą.
Marcin Andrzejewski:
Tak, dokładnie. Dajmy kotom być kotą. I mnie bardzo dziękuję za tę rozmowę i za tę puentę. Wielkie dzięki za to, co robicie. I dziękujemy, że mogliśmy być tutaj w Dorośkarni. Dzięki wielkie.
Emilia Iwaniuk:
Dziękuję bardzo.