Oni po prostu mają niespożyte pokłady energii – Magdalena Binkowska

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Opis odcinka Poznajcie kulisy działalności Łaskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku razem z Magdaleną Binkowską. Rozmowa z Marcinem Andrzejewskim to konkretna dawka wiedzy o tym, jak działają i dla kogo są zajęcia oraz co sprawia, że seniorzy chcą tam wracać. W odcinku: Skąd wziął się pomysł na Uniwersytet Trzeciego Wieku w Łasku Jakie sekcje i aktywności są dostępne dla słuchaczy Rola rozmowy…
Marcin Andrzejewski Marcin Andrzejewski
Oni po prostu mają niespożyte pokłady energii – Magdalena Binkowska

Obejrzyj na YouTube!

Posłuchaj podcastu:

Opis odcinka

Poznajcie kulisy działalności Łaskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku razem z Magdaleną Binkowską. Rozmowa z Marcinem Andrzejewskim to konkretna dawka wiedzy o tym, jak działają i dla kogo są zajęcia oraz co sprawia, że seniorzy chcą tam wracać. W odcinku: Skąd wziął się pomysł na Uniwersytet Trzeciego Wieku w Łasku Jakie sekcje i aktywności są dostępne dla słuchaczy Rola rozmowy i budowania relacji w tworzeniu oferty dla seniorów Współpraca międzypokoleniowa i integracja lokalnej społeczności Praktyczne aspekty finansowania oraz zaangażowanie wolontariuszy Zapraszamy do oglądania!

Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

relacje.video AI Network

Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury

relacje.video AI Network

Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury

Transkrypcja

Magdalena Binkowska:
Mnóstwo rzeczy stworzyliśmy od ziarenka. Wszystkie zajęcia, przecież powolutku, które się tworzyły, które wypływały właśnie z potrzeb mieszkańców.

Marcin Andrzejewski:
Skąd wiesz, że z potrzeb mieszkańców?

Magdalena Binkowska:
A, widzisz, no bo tu trzeba rozmawiać z ludźmi. Mówiłam ci o tej gozetce, której mi brakuje.

Marcin Andrzejewski:
Magdalena Binkowska, Łaski Dom Kultury. Koordynatorka UTW. Czymże ten UTW jest?

Magdalena Binkowska:
Taka magiczna nazwa, skrót. Dokładnie EUTW, czyli Łaski Uniwersytet Trzeciego Wieku.

Marcin Andrzejewski:
Czym się różni Łaski Uniwersytet Trzeciego Wieku od Uniwersytetu Trzeciego Wieku?

Magdalena Binkowska:
Bo jest nasz. Nie no, śmieje się, ale ogólnie mamy nazwę oficjalną Łaski Uniwersytet Trzeciego Wieku działający przy Łaskim Domu Kultury.

Marcin Andrzejewski:
Ładny skrót.

Magdalena Binkowska:
To jest rozbudowane. Większości uniwersytetów są jednostkami samodzielnymi. Nasz uniwersytet działa w strukturach Domu Kultury.

Marcin Andrzejewski:
Taki był pomysł? Taki był zamysł? Jak to się narodziło?

Magdalena Binkowska:
Tak, taki był pomysł, bo przyszli do nas seniorzy, żeby jakieś fajne inicjatywy mogli sami stworzyć, ale oczywiście nie do końca samodzielnie, więc potrzebowali wsparcia. I tak taka grupa, 17 lat temu, Tak.

Marcin Andrzejewski:
Bez mała.

Magdalena Binkowska:
Tak. Siedemnaście, osiemnaście już leci. No będzie. Pełnoletni zaraz będziemy.

Marcin Andrzejewski:
Pełnoletni seniorzy.

Magdalena Binkowska:
Tak, pełnoletni. Nie, oni są, jak to mówią o sobie, dojrzali dorośli. Tak.

Marcin Andrzejewski:
Okej. Wiesz, ja się dopytuję, bo ja się zbliżam, nie? Więc ja bym chciał wiedzieć.

Magdalena Binkowska:
Nie, jeszcze za młody jesteś. Jeszcze się nie kwalifikujesz, absolutnie. Każdy student nawet przychodzi do mnie na rozmowę kwalifikacyjną.

Marcin Andrzejewski:
Trochę smutek.

Magdalena Binkowska:
Niestety. Ale nie, mamy bardzo fajne regulamin, bo mamy od 55 roku życia. Czyli nie trzeba być emerytem, rencistą, niekoniecznie trzeba mieć taki status, bo wystarczy skończyć 55 lat.

Marcin Andrzejewski:
Tak przez zasiedzenie.

Magdalena Binkowska:
No tak.

Marcin Andrzejewski:
Czym się zajmuje Ły UTW?

Magdalena Binkowska:
Ogólnie pytasz o czym się zajmuje cały uniwersytet, czym ja się zajmuję, czym się zajmują studenci. Skonkretyzuj.

Marcin Andrzejewski:
To wiesz co, to odpowiem. Już mam gotową odpowiedź.

Magdalena Binkowska:
Dobra.

Marcin Andrzejewski:
To ja się posłużę terminologią i metodologią, którą tutaj już twoi koledzy i koleżanki wymieniają, czyli trzema kółeczkami złotymi i zapytam, a po co?

Magdalena Binkowska:
Mamy starzejące się społeczeństwo. Może to zabrzmi trochę banalnie, bo każdy chyba o tym wie, ale tak jest. I oni są bardzo wcięższą grupą, ale grupą, która potrzebuje mieć wyzwania, potrzebuje mieć po co wyjść z domu, potrzebuje mieć jakąś misję, jakiś powód, żeby wyjść z domu, żeby spotkać się z ludźmi, żeby tworzyć relacje. Mamy też ambitnych, którzy się czegoś chcą nauczyć. Są tacy, którzy przychodzą dla zabawy tylko. To też tacy są. Ale ogólnie myślę, żeby się spełniać po troszeczkę, pod różnymi względami.

Marcin Andrzejewski:
Bo to jest tak, że to są osoby, które są albo na skraju swojej drogi zawodowej, albo właśnie po tym przesileniu w ogromnej zmianie życiowej, kiedy nagle tego elementu czasami spajającego wszystkie inne czynności życiowe w ciągu dnia brakuje.

Magdalena Binkowska:
Tak, nagle się robi taka pustka, prawda, którą trzeba wypełnić. Czasami, tak jak mówisz, jest to pustka spowodowana zakończeniem kariery zawodowej, a czasami tym, że bliska osoba odejdzie, współmałżonek. Takich studentów też dużo mamy, którzy przez długi czas samotności borykali się sami ze sobą. Często to jest w ogóle też fajna inicjatywa dzieci. że dzwonią do mnie pani Magdo i słyszałam, że coś takiego fajnego działa, bo ja mam tu tatę. Tata niestety pożegnał mamę rok temu i bardzo bym chciała, żeby spróbował. Nie robimy nic na siłę, prawda? Zawsze jak przychodzi do mnie kandydat, to zawsze proponuję, jakie oczywiście mamy możliwości, jakie mamy zajętości, jakie mamy sekcje, na czym, jak polega funkcjonowanie uniwersytetu. I zawsze zachęcam, przyjdź, zobacz. Nie podspicuj cyrografu, nie zapisuj się, nie wpłacaj żadnych pieniędzy. Przyjdź, zobacz, jak to wygląda, a nie pożałujesz.

Marcin Andrzejewski:
Sili mi się na usta porównanie, wiesz, z dilerem, że pierwsza działka gratis.

Magdalena Binkowska:
Tak, dokładnie, to zachęcam.

Marcin Andrzejewski:
Ale przecież masz ich przyciągnąć, nie? To jest twoja rola, żeby tu zostali.

Magdalena Binkowska:
Zazwyczaj zostają. Zazwyczaj zostają i często jeszcze to tak sieciowo się rozchodzi, bo ja mam tu koleżankę, ja słyszałam, że jest fajnie i ja też bym chciała. Więc myślę, że mamy na tyle szeroką ofertę, jak na Łaz, który ostatnio się dowiedziałam ma 16 tysięcy z hakiem mieszkańców, więc niewiele. Jak na tak małe miasteczko mamy naprawdę rozbudowane możliwości. Mogę wymienić.

Marcin Andrzejewski:
Ależ jasne.

Magdalena Binkowska:
Nie wiem, czy mamy czas? Mamy. Dobrze. Więc tak patrząc, teraz sobie wizualizuję tabelkę. Mamy sekcję turystyczną. Mamy sekcję artystyczne, z czego to jest malarska, dekupaż, tkacka była i teraz jest jeszcze florystyka. Mamy sekcję taneczną i to jest taniec nowoczesny i taniec, jakby to go nazwać? Trudno go sklasyfikować. Tak, ale mamy takie dwa rodzaje tańca. Mamy sekcje sportowe i tu mamy gimnastykę usprawniającą, mamy nordic walking, mamy basen i aqua aerobic, mamy sekcję wokalną, zespół wokalny, który u nas funkcjonuje, mamy sekcję teatralną, mamy sekcję genealogiczną, mamy zajęcia z informatyki na dwóch poziomach zaawansowania, zajęcia z języka angielskiego na trzech poziomach zaawansowania, Lecę, lecę po tabelce. Nie wiem, czy o czymś zapomniałam jeszcze, być może. Ale tak, to takie najważniejsze chyba nasze, nasze sekcje. A oprócz tego, co dwa tygodnie zapraszamy prelegentów na wykłady. I to też bardzo szerokie tematy, więc gdzieś od medycyny, przez podróże, jakieś kulturoznawstwo, prawda, czy filozofia, psychologia, medycyna, więc naprawdę bardzo urozmaicone. Więc tutaj przychodzą studenci, zawsze namawiam, no bo tak, wykłady odbywają się w tej sali, więc na wykładach nie bardzo jest możliwość porozmawiania, czy nawiązania głębszej relacji, więc zawsze zapraszam na te zajęcia sekcyjne. No bo one są w takich mniejszych grupach, powiedzmy maksymalnie do 20 osób i oni się wtedy bardzo fajnie gdzieś zaprzyjaźniają między sobą. Też zarząd dba o to, żeby integracja była na dosyć wysokim poziomie. Mam na myśli zabawy integracyjne, czyli Andrzejki, Karnawał, Dzień Kobiet. I oczywiście wycieczki, to też naprawdę fajnie ich jednoczy, tam się dobrze poznają. Wycieczki są takie powiedzmy kilkudniowe, cztery razy do roku mniej więcej. Oprócz tego takie jednodniowe, gdzieś niedaleko, bo biorą udział w fajnych akcjach, więc naprawdę działają.

Marcin Andrzejewski:
Jak tak słucham, to ta nazwa uniwersytet to wcale nie odbiega od rzeczywistości. Ty prowadzisz właściwie jednostkę edukacyjną.

Magdalena Binkowska:
Faktycznie. Masz rację. Nawet działamy tak troszeczkę podobnie, bo też przez 10 miesięcy w roku inauguracja Gaudeamus.

Marcin Andrzejewski:
Mają wakacje?

Magdalena Binkowska:
Mają. Ale to nie wszystkie grupy mamy. Taką grupę, która wakacje w ogóle dla nich to nie dla nich.

Marcin Andrzejewski:
Grupa turystyczna.

Magdalena Binkowska:
Nasza grupa teatralna.

Marcin Andrzejewski:
Teatralna. No to artystom się jest przez całe życie.

Magdalena Binkowska:
Przepraszam, teatralno-taneczna. Bo tak, tak, tak. Oni nie mają siebie dosyć. Oni nie mają nas dosyć. Oni nie mają dosyć życia przede wszystkim.

Marcin Andrzejewski:
Jaki to jest rodzaj tańca wtedy?

Magdalena Binkowska:
Wolny? Ostatnio bardzo skupili się na polonezie, na tańcach liniowych też. Ale ostatnio zaszaleli i były nawet tańce kowbojskie. Ale takie też mówię, liniowe, pawana, coś tego typu.

Marcin Andrzejewski:
To jednak będę się starał.

Magdalena Binkowska:
Chciałbyś dołączyć?

Marcin Andrzejewski:
Dołączyć, tak. W jakim jeszcze nie mogę, ale…

Magdalena Binkowska:
Ale wiesz, to jest super rodzaj gimnastyki też.

Marcin Andrzejewski:
W zdrowym ciele, zdrowy duch.

Magdalena Binkowska:
Tak. A to, że się kłócam jak diabli, no to to już jest…

Marcin Andrzejewski:
No emocje, przy procesie twórczym zawsze są emocje.

Magdalena Binkowska:
Oczywiście, oczywiście. Tam to po prostu aż bucha emocjami.

Marcin Andrzejewski:
Skąd wzięły się pomysły na te, a nie inne sekcje? Bo domyślam się, że one wynikają z czegoś. To nie jest tak, że wstałaś i wykreśliłaś tą tabelkę.

Magdalena Binkowska:
Tak, urodziło mi się dzisiaj w nocy. Nie, to są przede wszystkim inicjatywy studentów. O właśnie, na przykład ostatnio otworzyli sami sobie, oczywiście przy naszym wsparciu, kółko fotograficzne. Świeżynka taka, wpisana dopiero w tamtym semestrze. Przyszła np. też pani, wspominałam o tej sekcji florystycznej, ale przyszła nowa studentka we wrześniu, bo mamy w wrześniu takie dni otwarte, gdzie mogą do nas chętni adepci przyjść, porozmawiać, dowiedzieć się jak funkcjonuje. I mówi, że pani Maciu, bo ja tu prowadziłam kiedyś kwiaciarnię, ja tu w sumie mogłabym poprowadzić zajęcia dla studentów. No i mówisz, masz. Binkowska zdobyła kasę na materiały, I mamy zajęcia z florystyki.

Marcin Andrzejewski:
Florystyka to chyba nie jest mój temat, ale może dlatego, że nie byłem.

Magdalena Binkowska:
Powiem Ci, że bardzo fajne rzeczy robię. Myślę, że jesteś kreatywny, wyglądasz na kreatywnego i myślę, że byś się tam sprawdził.

Marcin Andrzejewski:
Bardzo dobrze myślisz.

Magdalena Binkowska:
Zapraszamy, co drugą środę. Tala 37. Plastyczna.

Marcin Andrzejewski:
Czuję się zaproszony, ale ja to tylko jako wolny słuchacz.

Magdalena Binkowska:
Ale oczywiście.

Marcin Andrzejewski:
Zatem ten pierwszy raz, że tam zawsze bez psorografu.

Magdalena Binkowska:
Pamiętaj, zawsze jest pierwszy raz bezpłatny. Nie, mamy też dużo grup, które funkcjonują tak naprawdę bez jakiegoś wsparcia finansowego z naszej strony. Sami gdzieś się finansują, powiedzmy. Jest pani, która właśnie wolontarystycznie deklaruje się, że poprowadzi takie zajęcia. A grupa na przykład składa się na materiały. No to akurat udało nam się napisać projekt i dostać jakieś pieniążki z urzędu miasta, ale reszty sobie gdzieś tam własnym sumptem się zaopatrują.

Marcin Andrzejewski:
To są właściwie jednostka budżetowa, która się sama finansuje. Prawie są sami wystarczalni, jeżeli chodzi, wiadomo, o te działania operacyjne, no bo normalne, że lokalizacja, cała infrastruktura i mózg i

Magdalena Binkowska:
administracja, no to jednak jest… Znajdźmy zajęcia z lektorat angielskiego raz w tygodniu, półtorej godziny za 8 złotych.

Marcin Andrzejewski:
Za 8 złotych nie znajdziesz już espresso na mieście.

Magdalena Binkowska:
Myślę, że dobrego chleba nawet chyba teraz nie kupisz. No może nie, no może jakiś chlebek niewielki.

Marcin Andrzejewski:
Angielski za 8 złotych.

Magdalena Binkowska:
Za jedne zajęcie.

Marcin Andrzejewski:
Jak wygląda forma właśnie odpłatności całego Uniwersytetu?

Magdalena Binkowska:
Pieniądze są nierozłączną częścią życia. Dobrze, no tutaj może słuchacze nas będą z łasku seniorzy słuchać. Niech wiedzą, że to nie jest za dużo. Składka semestralna to jest 60 złotych? 20 zł jednorazowego wpisowego raz do końca życia, tylko przy zapisie się wpłaca. I tam gdzie jest instruktor zewnętrzny, z którym mamy podpisaną umowę na prowadzenie zajęć, to jest 30 zł. Dobre pieniądze. Ale tak jak mówię, to są takie warunki wyjątkowe tylko dla naszych słuchaczy.

Marcin Andrzejewski:
Ale zdarzają Ci się sytuacje, że ktoś jest, pomimo tych bardzo atrakcyjnych cen, umówmy się, to są w ogóle nie rynkowe kwoty, nie może sobie na to pozwolić?

Magdalena Binkowska:
Mamy też na to rozwiązanie. Zawsze można napisać do Pani dyrektor i do zarządu pismo z prośbą o zwolnienie z opłat. I takie pisma do nas też przyjmujemy.

Marcin Andrzejewski:
Są tacy słuchacze?

Magdalena Binkowska:
Są tacy słuchacze.

Marcin Andrzejewski:
Super. Czyli mogę się załapać.

Magdalena Binkowska:
Myślę, że tutaj to nie jest kwestia portfela, tylko troszeczkę uwolnienia umysłu. Czasami trzeba gdzieś odrzucić swoje jakieś… Myślę, że to jest takie złe skojarzenia troszeczkę niektórzy mają. Albo tak mocno są zakorzenieni w tych czterech ścianach swoich, że nie chcą wyjść. Staramy się też, mamy taką grupę wsparcia też. którą tworzą studenci. I bardzo ich namawiam, żeby dbali o naszych studentów. Czyli na przykład, jeżeli ktoś nie przychodzi dłużej na zajęcia, żeby się zainteresowali, żeby zadzwonili, co się dzieje, czy w czymś pomóc. Czasami taki jeden telefon ma dużo mocy.

Marcin Andrzejewski:
Bo to jest wspólnota faktycznie bazująca na takich samych relacjach, jak w szkole, jak na studiach, na uniwersytecie.

Magdalena Binkowska:
Dokładnie. I myślę, że nawet Seniorzy bardziej tego potrzebują, bo wiadomo, gdzieś rodziny się porozjeżdżały, dzieci wyjechały, wnuczki przyjeżdżają raz na jakiś czas i oni są po prostu samotni. Po prostu.

Marcin Andrzejewski:
No, samotni.

Magdalena Binkowska:
A tu? Tutaj. Cholera, wiem co ktoś powiedzie. Ale tutaj się takie rzeczy dzieją, że musielibyście to zobaczyć.

Marcin Andrzejewski:
Przecież słuchaj, to są, żeby to źle nie zabrzmiało, że my mówimy, że to są tacy ludzie, a nie… To są wspaniali ludzie. To są wspaniali ludzie, wiadomo, że tak. No i to jest, każdego z nas to czeka, tak powiem, ten etap w życiu. I umówmy się, my na niego pracujemy przez długi czas, żeby w końcu zacząć się bawić.

Magdalena Binkowska:
Tak.

Marcin Andrzejewski:
Żeby przeżywać życie tak, jak chcemy, kiedy już ten obowiązek pracy jakiejś tam z nas zejdzie. Tak.

Magdalena Binkowska:
Bać sobie rok odpoczynku, a potem zapraszam.

Marcin Andrzejewski:
Rok odpoczynku?

Magdalena Binkowska:
Tak.

Marcin Andrzejewski:
Dlaczego?

Magdalena Binkowska:
Taki pauzy pomiędzy zawodowym życiem, żeby się tak po rzecz wejść tak delikatnie, albo inaczej wyjść delikatnie z tego zawodowego jeszcze świadka, tak? Odetchnąć chwilę, chyba że masz na myśli, że nie ma co czekać od razu.

Marcin Andrzejewski:
Nie wiem.

Magdalena Binkowska:
Różnie. Jest różnie.

Marcin Andrzejewski:
Ja nie ukrywam, dla mnie perspektywa Uniwersytetu Trzeciego Wieku jest obca. Ja nigdy nie byłem, gdzieś tam przechodząc, pracując w kulturze, gdzieś tam człowiek trafiał, ale to raczej na zasadzie zewnętrznego obserwatora, nigdy uczestnika.

Magdalena Binkowska:
Jeszcze trochę.

Marcin Andrzejewski:
Jasne, mierzę się z tym wyzwaniem. Oczywiście, że tak, ale to jest perspektywa mi nieznana, a jednak w pełni świadomie akceptowalna, bo nadchodzi.

Magdalena Binkowska:
Mieliśmy też takie spotkania międzypokoleniowe. To też jest bardzo fajna sprawa. Pracuję właśnie nad takim projektem, żeby młodzież z ekonomika przychodziła do nas na takie dyżury. Z obsługi komputera, telefonu, laptopa, żeby pomagali, bo to jednak takie indywidualne zajęcia to jest fajna sprawa. Szczególnie, że każdy z nich ma inne zapytania, inne potrzeby. Bardzo fajny odzew. Myślę, że po feriach ruszymy z tym projektem. I tak jak tutaj spotykam się z młodzieżą, to też życzę im takiej energii i chęci, jak mają moi seniorzy. Moja grupa rowerowa, którą jeszcze prowadziłam wcześniej, my robiliśmy 50 kilometrów na jednym rajdzie. Seniorami. Niektóry z tych szczylów, którzy tutaj przychodzili do nas, robi tyle.

Marcin Andrzejewski:
Ja 25 lat uprawiałem kolarstwo. Mogę właśnie zaświadczyć, że przejechanie 50 km to nie jest w stanie z kanapy i zrobienia tego just like that. Wiadomo, że to jest kwestia tempa dostosowanego do przyjemności. No bo to ma być przyjemność, no bo to to robicie.

Magdalena Binkowska:
Pewnie wybieramy takie szlaki, które będą poza gdzieś asfaltem, z przyjemnymi widokami. Zawsze starałam się, bo już tego nie organizuję, jakieś ognisko, jakieś gdzieś zwiedzanie, jakaś atrakcja, więc to oni bardzo, bardzo, bardzo tego chcieli, bardzo tego potrzebowali.

Marcin Andrzejewski:
Organizacja takiej ilości tych wszystkich wydarzeń, o różnej specyfice, no bo tu masz taniec, tu masz turystykę rowerową.

Magdalena Binkowska:
Do teatru jeszcze wyjeżdżamy.

Marcin Andrzejewski:
Teatr to jest chyba najłatwiejszy do zorganizowania, nie? Wycieczka, nie? No to opowiadaj.

Magdalena Binkowska:
Nie, to jest bardziej wychodzenie naprzeciw oczekiwań, bo ja teatr uwielbiam, ale ja lubię teatr klasyczny. Moi seniorzy lubią komedię. Ale nie ma dla mnie złego rodzaju teatru. Teatr to teatr, a szczególnie oni zawsze mówią, Pani Maciu, no taka możliwość wystrojenia się, wypachnienia, wyjścia do takiego teatru, wyjścia w takie miejsca. Szczególnie, że wiadomo, ja im załatwiam autokar, podjeżdżam prawie pod sam blok, a więc na picie się lampki wina.

Marcin Andrzejewski:
No, to jest tak faktycznie, to jest taka kinderstuba, że to jest wyjście.

Magdalena Binkowska:
No to już fryzjer w ogóle tam na oko.

Marcin Andrzejewski:
Tam jest wszystko. Ja trochę z rozrównieniem wspominam właśnie te sytuacje. Mam taki krótki epizod w życiu, jeżeli chodzi o występ w teatrze zawodowym. Bardzo krótki jednak. I kiedyś to było tak, że moi rodzice na przykład nie chodzili, bo mama mówiła, że nie ma się w co ubrać. Ale ta świadomość zakorzeniona w głowie, że jak do teatru się idzie, to należy. Ja nie oceniam, czy to jest dobre,

Magdalena Binkowska:
czy to jest złe. Ale wiesz, że widać taki bardzo duży przestrzał, jak jeździmy na przykład do muzycznego, tak? No oprócz komedii to wszelakie koncerty, operetki, muzykale, opery, balety. To u nas też bardzo jest lubiane. No jak widzę młodziaka w dresach, to mi się trochę ciśnienie podnosi.

Marcin Andrzejewski:
No ja też tak mam, mimo że jakby nie…

Magdalena Binkowska:
Nie oceniam, okej, to inne czasy, ja wiem, ale tak jak mówisz, to jest, samo wyjście od teatru, to jest wiele czynności, przygotowania, już się, dzień wcześniej trzeba się mentalnie nastawiać, a potem dyskusja jeszcze o spektaklu, prawda? I na co się wybieramy następnym razem, więc to też jest fajne.

Marcin Andrzejewski:
Ja mam taką kalkę w głowie z Bydgoszczy, jest opera nowa i wielokrotnie rozczula mnie jak tam idę i widzę panie i panów fantastycznie ubranych, którzy dojeżdżają tramwajem. Wiesz, komunikacją miejską, że nie samochodem, nie limuzyną gdzieś tam.

Magdalena Binkowska:
Myślę, że nie macie zaparkować przy tym teatrze.

Marcin Andrzejewski:
To jest inna sprawa, ale to jest takie z jednej strony egalitarne, a z drugiej strony jednak czuć tą wagę, że oni jadą. komunikacją miejską, ale wiesz, wysiadają w tych pięknych strojach.

Magdalena Binkowska:
No na pewno skupiają na sobie.

Marcin Andrzejewski:
Teatr i suknia i boła.

Magdalena Binkowska:
Oczywiście, oczywiście. Wypucowane lakierki, lakier na włosach.

Marcin Andrzejewski:
Uniwersytet trzeciego wieku, kto by pomyślał.

Magdalena Binkowska:
A jaką oni mają werwę na wycieczkach, słuchaj. To wiesz, nie ma i góry, i zwiedzanie, i morze, i jeziora, i niziny, wyżyny. Tylko kiedy, kiedy znowu pojedziemy?

Marcin Andrzejewski:
No właśnie, to kiedy, kiedy?

Magdalena Binkowska:
To jest, jakby to powiedzieć, mają po prostu niespożyte pokłady energii. Naprawdę. Naprawdę.

Marcin Andrzejewski:
Kiedy, kiedy zależy także od tego, kiedy można. Ja wiem, że jest z jednej strony presja oczekiwań i lista życzeń, albo marzeń, a z drugiej strony jesteś ty, która jednak, pomimo tego, że bardzo wesoło sobie rozmawiamy, to jednak musi to złapać administracyjnie, musi to złapać budżetowo, musi to złapać też bardzo odpowiedzialnie, żeby to wszystko przeprowadzić.

Magdalena Binkowska:
Tak, i tu teraz wychodzisz troszeczkę ze swojej skorupki, bo nawet nie skorupy, tylko w sensie takim, że staram się myśleć ich kategoriami. Gdzieś tam robiłam różne kursy odnośnie pracy z seniorami, o tych zajęciach międzypokoleniowych i troszeczkę o zmianie perspektywy. No bo, dobra, młoda nie jestem, Stara jeszcze nie. Jestem w takim wieku przejściowym. I teraz, co będzie im odpowiadało? Jak im dogodzić? No bo to jednak troszeczkę moja rola, żeby oni czuli się tu dobrze, żeby chcieli wracać, żeby przychodzili nowi, żeby… A to jest wymagające. Myślę, że dlaczego mam teraz swój pokój? To nie dlatego, że nie było miejsca, tylko że do mnie najwięcej petentów przechodzi. Czyli petentów studentów. Ale oni mają taką potrzebę. Szczególnie ci, którzy właśnie nie mają gdzieś bliskich osób koło siebie. Przyjdź pogadać. Po prostu przyjdź pogadać. Ale Magda nie chce mi kozetki kupić.

Marcin Andrzejewski:
Jeszcze?

Magdalena Binkowska:
Możemy teraz wnioskować. Nie, powiedziała nie, bo już nie wyjdą w ogóle ode mnie. Ja mam problem z asertywnością. Moje dziadkowie też odeszli, więc to są w ogóle moje ukochanie dziadkowie. Więc myślę, że jak w każdym z nich trochę tego dziadka i babci widzę. No i ja odbieram od nich telefony, na przykład 23.51, no bo myślę, że coś się dzieje. Prawda? Albo o 5.13, bo nie mogą spać. Pracuję nad tym, bo wiem, że powinnam stawiać granicę. Zostajmy przy tym, że pracuję nad tym.

Marcin Andrzejewski:
Praca jest bardzo ważna.

Magdalena Binkowska:
Oczywiście, to jest proces.

Marcin Andrzejewski:
Wspomniałaś już kilkukrotnie o tej wymianie międzypokoleniowej, współpracy międzypokoleniowej. Macie takie projekty, gdzie są wciągnięte i osoby, i studenci, seniorzy i młode pokolenia.

Magdalena Binkowska:
Stricte takich wymiany jakby doświadczeń nie do końca jeszcze. Bardzo mi się to marzy. Myślę, że takim nowością będą te zajęcia, o których Ci wspominałam, z obsługi komputera czy telefonu. Mocno trzymam kciuki, żeby to wyszło. Ale na przykład Ja w ogóle jestem przewodnikiem turystycznym. W ogóle filolog z wykształcenia, ale też przewodnikiem jestem. Miałam na początku taką mocną zajawkę lokalną. Chcesz poznać historię Polski, świata, najpierw zacznij od swojej. A USK ma bardzo ciekawą historię, więc mocno się skupiłam na tym, żeby młodzieży tą wiedzę przekazać. i kultywować troszeczkę tutaj naszą historię. I pomyślałam właśnie, że no kto lepiej ją przekaże, opowie jak starsi mieszkańcy. Więc organizowałyśmy takie spacery historyczne, gdzie zapraszaliśmy młodzież z liceum i moich seniorów. Niesamowite rzeczy. Niesamowite rzeczy. Ja się dużo rzeczy dowiedziałam od nich, pod względem historii. Takich szczegółów, nazwisk, konkretnych sytuacji. A dzieciaki, to też jest zupełnie inaczej, jak tu prowadzi przewodnik, który mówi bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, że tu straszy, albo że tam ktoś kogoś zabił, albo ktoś, no wiecie. Ale to jest zupełnie inaczej, oni bla, wspominają własne bla życie. Bo tutaj to kiedyś było coś takiego i jakieś tam wspomnienie, jakaś sytuacja. I tych spacerów zrobiliśmy. Więc to się fajnie przyjęło. Skończyło się na tym, że zaczęliśmy robić takie spacery tematyczne, bo nasze miasto kiedyś było mocno zdominowane przez ludność żydowską. No trudny temat, prawda? Szczególnie teraz. Ale jak zaczęliśmy parę lat temu gdzieś to się bardziej wgłębiać, też udało mi się dostać pieniążki z NCQ na projekt związany z kulturą żydowską. I młodzież tworzyła grę w użyciu aplikacji. I też właśnie na tych spacerach, takich różnych wymianie informacji, brali udział moi seniorzy. Porządkowaliśmy wspólnie cmentarz. Moja grupa turystyczna właśnie seniorów i te dzieciaki, które brały udział w projekcie z liceum. Więc bardzo fajnie się dogadywali. Bardzo fajnie. Myślę, że to była taka relacja właśnie dziadek-wnuczek, tak? Więc fajnie, fajnie, bardzo fajnie.

Marcin Andrzejewski:
Wciągasz sobie do tego też jakichś lokalnych liderów społeczności? Pewnie.

Magdalena Binkowska:
Zawsze czerpiemy z tego, co mamy, więc tutaj współpracujemy z Muzeum Historii Łasków, z biblioteką. Tam są fajne muzeum, są dwoje panowie, którzy też są mocno gdzieś zaangażowani w kultywowanie tej naszej historii. Zawsze nam pomagają. Zresztą przede wszystkim to mamy bardzo fajne relacje z dyrektorami szkół. Tam jak tylko mamy jakiś fajny pomysł, to zaraz jest, oczywiście, oczywiście nie ma problemu. I też młodzież wie, że jak oni mają jakieś fajne pomysły, to my jesteśmy zawsze otwarci. Zawsze.

Marcin Andrzejewski:
Szkoły tylko z regionu tutaj, tylko z Łasku, czy gdzieś tam? Gmina.

Magdalena Binkowska:
Może powiem, że gmina, tak? Przeskakując zupełnie na młodzież, prowadzimy takie bardzo fajne, otwarte zajęcia w wakacje. To się pięknie nazywa Latający Dom Kultury. I teraz mamy taką akcję, mieliśmy taką akcję ostatnie lata, że jeździmy po łaskich osiedlach. Ale wcześniej jeździliśmy po szkołach. Po tych szkołach właśnie nie z Łasku, tylko z okolic, tych malutkich szkołach, wiejskich szkołach i tam prowadziliśmy animacje. Też świetna, świetna sprawa.

Marcin Andrzejewski:
Jak się z nimi kontaktujesz? No bo wiesz, jest idea, trzeba teraz potem to wykonać. Wiadomo, że nie ma problemu teraz, żeby znaleźć listę maili.

Magdalena Binkowska:
Tak, no to jest teraz luksus małego miasteczka. Luksus małego miasteczka i pracowania w takiej instytucji, w której pracuję. Wcześniej pracowałam też w bibliotece i w szkole, a że jestem łaskowianką z urodzenia, więc chyba kojarzę dwie trzecie mieszkańców, przynajmniej z twarzy. I myślę, że to jest największa skarbnica gdzieś kontaktów. Łącznie z przedszkolami, z paniami. To jest też nasze bardzo fajne partnerstwo z przedszkolami, ze szkołami. Ja nie muszę ich szukać. Naprawdę. To są barterówki tak zwane. My im pomagamy, oni nam wynajmą salę, użyczą salę. Zawsze możemy na siebie liczyć. Naprawdę.

Marcin Andrzejewski:
System naczyń połączonych.

Magdalena Binkowska:
Dokładnie. To jest tak jak w awatarze. Do korzeni.

Marcin Andrzejewski:
Do korzeni. Żeby korzenie miały szansę już wrosnąć w ziemię, to jednak ktoś najpierw musi zasadzić cebulkę. To malutkie.

Magdalena Binkowska:
Nasionko.

Marcin Andrzejewski:
Dokładnie. Teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy w sytuacji, że chcemy stworzyć gdzieś u siebie w organizacji uniwersytet trzeciego wieku. Pamiętasz ten czas taki? Gdy nic nie było?

Magdalena Binkowska:
No od kiedy ja pracuję to zawsze coś było. Nie pamiętam czasów kiedy, no chyba jeszcze to nie była moja kariera zawodowa wtedy. Myślę, co my tu stworzyliśmy od ziarenka. Mnóstwo rzeczy stworzyliśmy od ziarenka. Wszystkie zajęcia, przecież powolutku, które się tworzyły, które wypływały właśnie z potrzeb mieszkańców.

Marcin Andrzejewski:
Skąd wiesz, że z potrzeb mieszkańców?

Magdalena Binkowska:
A, widzisz, no bo tu trzeba rozmawiać z ludźmi. Mówiłam Ci o tej gozetce, której mi brakuje. Więc nie, żartuję z tą gozetką. Chociaż gozetek to tutaj w Domu Kultury mamy wiele. Foteli wygodnych też. I myślę, że to jest taka najfajniejsza droga i najbardziej wartościowa. Po prostu rozmowa z drugim człowiekiem. Ale myślę, że już na tyle wyrobiliśmy sobie, mogę powiedzieć, markę i zaufanie wśród mieszkańców, że oni wiedzą, że mogą do nas przyjść i nawet jeżeli nie do końca mają jakiś pomysł, nie do końca wiedzą jak go zrealizować, to my pomożemy. Na przykład DK+, najlepszy na świecie, w którym braliśmy udział parę lat temu. Ogólnie wiemy, że przecież wszystkie domy kultury gdzieś zbliżają się do tej funkcji społecznego domu kultury, więc te oddolne inicjatywy są bardzo ważne, no bo tak naprawdę Co z tego, że ja sobie coś wymyślę? To będzie moje, prawda? Ja będę to czuła, ja będę to rozumiała, ja będę znała cel, a reszta niekoniecznie musi łapać mój tok myślenia i moje gdzieś tam pomysły, ale jak oni przyjdą, oni się zaangażują i to będzie ich, a my tylko Tak, idź, ci pomogę. No to oni tu wrócą i oni będą wiedzieli, że my pomożemy i że nawet jak gdzieś tam się wywali gdzieś po drodze, no to my go wyciągniemy.

Marcin Andrzejewski:
No dobra, ale na początku powiedziałaś, że to jest grupa, którą trzeba wyciągać z domów.

Magdalena Binkowska:
Mówisz o seniorach teraz.

Marcin Andrzejewski:
Tak, tak, tak, mówię o seniorach. To jak skonstruować zamysł Uniwersytetu Trzeciego Wieku, bazując na ich potrzebach, kiedy oni siedzą w domu. Ja nie wiem jak do nich dotrzeć. Chcesz ich wyciągnąć, to jest twoja rola.

Magdalena Binkowska:
Ale wiesz, że my to dalej rozgryzamy. Chciałabym bardziej rozbudować tę grupę wsparcia. No bo, tak jak mówiłam, no to jest małe miasteczko i tu się ludzie bardzo dobrze znają. I myślę, że no, tylko że z drugiej strony zapukasz do kogoś i ktoś ci może nie otworzyć. Tak? Nic na siłę, jak ktoś nie ma potrzeby, to nie będziemy mu wciskać czegoś po prostu, prawda? I mówić, bo ja wiem, co dla ciebie jest dobre. Nie, bo to nie o to chodzi. Ktoś musi mieć ochotę, być otwarty i wyrazić po prostu taką chęć uczestnictwa. Ale… Działa u nas też inne stowarzyszenia, które skupiają gdzieś seniorów. Więc też nie jesteśmy jedyni i nie uważamy, że jesteśmy najlepsi, bo to już nie o to chodzi. Super, że tyle ich działa i że prężnie działają. Też organizują różne rzeczy. Nie wyrywalizujemy ze sobą, absolutnie. Przykład taki, że u nas siedzibę ma Związek Emerytów i Rencistów i jeszcze jedno stowarzyszenie, chyba Senior, tylko w Kamienicy. Nie mówimy, że jesteśmy najlepsi, tylko tu jest najfajniej. Masz ochotę, bądź w trzech nawet.

Marcin Andrzejewski:
No jasne. Przecież wy tylko trzy razy w tygodniu się spotykacie.

Magdalena Binkowska:
No, gdyby ktoś chciał tak na wszystkie nasze zajęcia przychodzić, to by przychodził codziennie. Nie ma dnia, żeby nie było zajęć dla seniorów.

Marcin Andrzejewski:
Dobry semestr.

Magdalena Binkowska:
Wszystkie są takie ostatnie. Czasami jest problem, żeby jej tu gdzieś upchnąć, jak mają jakieś właśnie takie zajawki, pomysły na kolejne sekcje. Ale nigdy nie mówimy nie. Zawsze mówimy, że spróbujemy.

Marcin Andrzejewski:
Gdybyśmy się mieli postawić teraz w perspektywie osoby, która ma zupełnie inne wyzwania niż ty, czyli nie ma nikogo na samym początku. Choć może mieć już świadomość społeczną, albo inaczej być świadoma, że taka potrzeba w społeczeństwie jest. Od czego zacząć? Gdzie to robić? Z kim? Co się u was sprawdziło, a co jest ślepą uliczką?

Magdalena Binkowska:
Znaczy u nas to zawsze są te, bardzo ważne te rozmowy po prostu. Tak jak mówiłam na początku, że mamy te dni otwarte we wrześniu i wtedy tylko, że widzisz, no to przychodzą ci, którzy wiedzą, że tu coś takiego się dzieje. Nie wiem, czy o to ci chodzi, czy bardziej o to, co, żeby jak do nich dotrzeć, tak?

Marcin Andrzejewski:
Jak do nich dotrzeć. Jak zacząć?

Magdalena Binkowska:
Najlepsza jest poczta pantoflowa. Po prostu. Naprawdę. Ja też organizuję wyjazdy do teatrów nie tylko dla seniorów. Taką mamy grupę 250 osób. do których co miesiąc wysyłam smsy i proponuję im jakieś atrakcje fajne, teatralne, więc dużo z nich się gdzieś dowiaduje o funkcjonowaniu uniwersytetu. Mamy też swój facebook przecież, swój profil na facebooku. I myślę, że tu w tych małych miasteczkach, to wierz mi, poszta pantoflowa działa najlepiej. Po większości nowych studentów, którzy do mnie przychodzą, bo ja tutaj Krysia mówiła, że tutaj jest tak fajnie i że ona by chciała spróbować. Zastanawiam się, czy mamy teraz nowego dyrektora w MOPSie. Trzeba tam nie uderzyć. Tylko boję się, bo nie chciałabym tego robić ja. Bo myślę, że najlepiej seniora zrozumie senior. I pewnie ja mogę być. No żeby to też tak nie budować bariery takiej sztucznej, prawda? Że o, przyszła jakaś tam i sobie coś wymyśla. Bo tu jak już przejdę jakimś seniorem, no to już mamy, że tak powiem, takie już od razu…

Marcin Andrzejewski:
No jesteś już umocowany.

Magdalena Binkowska:
No tak, ja już jestem umocowany, ale nie każdy wie, prawda? To jest trudne i nie wiem, chyba nie rozwiązaliśmy tego jeszcze problemu. Chyba szukamy dalej rozwiązania, jak tu do nich uderzyć, bo często jest tak, że przychodzi osoba, która faktycznie jest samotna, którą udało się nawiązać kontakt przez kogoś, przyjdzie raz, dwa i nie wróci. Mówi, że albo nie jest gotowa, albo ona jednak zwoli swój fotel. Na siłę nic nie zrobimy.

Marcin Andrzejewski:
No jasne, to nie jest rozmawianie dla każdego i nie zawsze jest to rozwiązanie w tym czasie.

Magdalena Binkowska:
Tak, może czasami jest tak, że to ja przyjdę za rok, prawda?

Marcin Andrzejewski:
Można tak być.

Magdalena Binkowska:
Można tak być.

Marcin Andrzejewski:
Jesteśmy.

Magdalena Binkowska:
Jesteśmy. My cały czas jesteśmy, czekamy. Jesteśmy otwarci.

Marcin Andrzejewski:
Ale ktoś przyjdzie. I przyjdzie taki ja, który z florystyką nie miał nigdy do czynienia. Jak ty mnie przekonasz? Może to zakłada jakieś niecne potrzeby. Jak mi pokażesz zalety takiej sekcji?

Magdalena Binkowska:
Dobrze. Najłatwiej mam jak studenci przychodzą nowi od początku semestru. Wtedy jest tak troszeczkę łatwiej z racji tego, że organizujemy takie dni otwarte. W sensie, że pokazujemy, oprowadzamy ich po domu kultury, mówimy co się gdzie dzieje, zapraszamy liderów sekcji, bo każda sekcja ma swojego lidera, który opowiada o funkcjonowaniu danej sekcji. Zaglądam z nimi na zajęcia. Na każde zajęcie, tak Ci mówiłam, marcheweczka. Przyjdź, zobacz. Nie płać, ale przyjdź i zobacz. pokazuje publikacje nasze na przykład. Wydaliśmy taką na 15-lecie jakąś taką knigę z pięknymi zdjęciami i to wystarczy.

Marcin Andrzejewski:
Społeczny dowód słuszności.

Magdalena Binkowska:
To wystarczy, naprawdę to wystarczy. Zresztą wiesz, no ja budzę zaufanie po prostu.

Marcin Andrzejewski:
Wiem, no mówię ci, widzisz, ja w drugim zdaniu już chciałem składać podanie o przyjęcie, no.

Magdalena Binkowska:
Bo ja to lubię, no i oni wiedzą, że ja to lubię. Wiedzą, że ja ich lubię. Wiedzą, że Że mam duże pokłady cierpliwości i empatii. Chociaż czasami naprawdę nadwyrężają mnie.

Marcin Andrzejewski:
No to jest wymagająca grupa.

Magdalena Binkowska:
Jest. No nie ukrywajmy, jest.

Marcin Andrzejewski:
Szczególnie, że jest ich tutaj trochę, bo dobrze pamiętam, 260 osób.

Magdalena Binkowska:
267.

Marcin Andrzejewski:
A mieszkańców w całym Łasku jest ile?

Magdalena Binkowska:
16 tysięcy.

Marcin Andrzejewski:
Zobacz ile to jest osób w skali całej społeczności.

Magdalena Binkowska:
Dużo. Są bardziej aktywni, są bardziej nieaktywni, mniej aktywni. Są osoby, które przychodzą na pojedyncze sekcje, są osoby, które przychodzą tylko na wykłady, ale przychodzą, ale wychodzą z domu.

Marcin Andrzejewski:
Wy łączycie też funkcję z jednej strony studenta, a z drugiej strony na przykład instruktora. To znaczy, że ktoś, kto bierze jako uczestnik w sekcji tanecznej może być wykładowcą we florystycznej.

Magdalena Binkowska:
Chyba wiesz tu jakieś przecieki chyba od moich przedmówców.

Marcin Andrzejewski:
Ja się staram przygotować.

Magdalena Binkowska:
Dobrze. Może ich słyszałeś. Jaki mamy dzisiaj dzień? Piątek. A nie, to wysłaliśmy się do kamienicy.

Marcin Andrzejewski:
Tak, słyszałem.

Magdalena Binkowska:
To nie miałeś okazji słyszeć naszej sekcji taneczno-teatralnej. Jest jeden przypadek. Instruktora na umowę. Właśnie, sekcji tanecznej. Panie Marku, pozdrawiam Pana. To jest najciekawsza grupa, najbardziej emocjonalna, najbardziej niezrównoważona, ale najbardziej pracowita i najbardziej ambitna. Tak. Oni spotykają się trzy razy w tygodniu. Spotykają się w ferie, spotykają się w wakacje. Oczywiście. A jakie tam w ogóle perturbacje w środku są. Jakie tam kłótnie. No taka telenovela trochę. Tak, taka brazylijska, jak nic.

Marcin Andrzejewski:
Wiesz co, jak ktokolwiek będzie się kiedykolwiek zastanawiał, czy jest sens otwierać coś takiego u siebie w organizacji, to wystarczy, że rozmowę z tobą przejrzy albo przesłucha.

Magdalena Binkowska:
Tak, koniecznie.

Marcin Andrzejewski:
Myślę, że to wystarczy.

Magdalena Binkowska:
Koniecznie. I fajnie, że te społeczności też… Nawiązują relacje między sobą, mam na myśli inne uniwersytety, czyli np. my się przyjaźnimy z uniwersytetem w Pajanicach, z Duńskiej Woli, w Uniejowie, więc jak coś od siebie potrzebujemy, nie wiem, nawet się poradzić po prostu, to nigdy nie ma, nie, nie, nie, nie pomogę, to jest moje i ja nikomu nic nie powiem. Absolutnie nie. Madzia, masz problem? Ja ci zaraz coś załatwię. Ale wiesz, jesteśmy coś wina.

Marcin Andrzejewski:
Czekaj, czekaj, czy wy macie swojego Erasmusa?

Magdalena Binkowska:
No jeszcze nie. Ale poczekaj, to takie niegłupie. No, dobry pomysł.

Marcin Andrzejewski:
To będę przyjeżdżał na wizytację, jak już będzie. Magda, bardzo ci serdecznie dziękuję za tą rozmowę, za tą energię. Ostrzegano mnie, że będzie energetycznie.

Magdalena Binkowska:
Bardzo się powściągałam. Naprawdę.

Marcin Andrzejewski:
Może reszta energii to na jakiejś tanecznej sekcji.

Magdalena Binkowska:
No taką mamy pracę, że potrzebujemy energii. Po prostu.

Marcin Andrzejewski:
Bo energia jest najważniejsza.

Magdalena Binkowska:
A zresztą, czy znasz jakąś Magdalenę, która jest spokojna?

Marcin Andrzejewski:
Magdalenę, która jest spokojna?

Magdalena Binkowska:
Która nie jest gadatliwa. Zostawiam Cię z tym pytaniem.

Marcin Andrzejewski:
To jest trudne pytanie.

Magdalena Binkowska:
Teraz będziesz analizował wszystkie magdaleny, które znasz.

Marcin Andrzejewski:
No na szczęście niby właśnie.

Magdalena Binkowska:
Nie, to chyba nie jest krona Twojej imienia, po prostu tak mam.

Marcin Andrzejewski:
Tak mam.

Magdalena Binkowska:
I tyle. Ale widzisz, ja się zarażam energią też od nich, oni ode mnie i to fajnie działa.

Marcin Andrzejewski:
Andryka płynie.

Magdalena Binkowska:
Dobrze.

Marcin Andrzejewski:
I tak ma być.

Magdalena Binkowska:
Byle w dobrą stronę.

Marcin Andrzejewski:
Oczywiście. To pozdrawiamy wszystkich studentów, studentki.

Magdalena Binkowska:
A wszystkich seniorów zachęcamy do uczestnictwa w tego typu przedsięwzięciu.

Marcin Andrzejewski:
Bez dwóch zdań.

Magdalena Binkowska:
Oczywiście.

Marcin Andrzejewski:
Sekcji wiele.

Magdalena Binkowska:
17 lutego mamy zabawę karnawałową. To dopiero będzie chciało.

Marcin Andrzejewski:
Zapisałem w kalendarzu.

Magdalena Binkowska:
Zapraszamy.

Marcin Andrzejewski:
Bardzo serdecznie dziękujemy.

Magdalena Binkowska:
Studenci mają rabat w kostiumerni.

Marcin Andrzejewski:
To już jest cross-selling.

Magdalena Binkowska:
Wiesz co, on też zawsze to sprzedaje, bo cokolwiek by się nie działo z naszej strony, jakiekolwiek wydarzenia artystyczne, nasi studenci zawsze mają rabat. Bardzo o to dbamy.

Marcin Andrzejewski:
Edukacja ma przyszłość.

Magdalena Binkowska:
Tak.

Marcin Andrzejewski:
Super.

Magdalena Binkowska:
Tak, podpisuje się. Tak, wam rękami, jak najbardziej.

Marcin Andrzejewski:
Magda, jeszcze raz wielkie dzięki.

Magdalena Binkowska:
Dobra, bo tak możemy do jutra.

Marcin Andrzejewski:
Możemy, my mamy czas. Ale ja wiem, że ty masz pracę, bo musisz jednak trochę poprowadzić tą jednostkę.

Magdalena Binkowska:
Tworzę właśnie program na nowy semestr.

Marcin Andrzejewski:
To pamiętaj, ten pomysł z Erasmusem będzie ciekawy.

Magdalena Binkowska:
Myślę, że tak, że to chyba odkupi odcinek. A przynajmniej pożyczę.

Marcin Andrzejewski:
Republico Bono.

Magdalena Binkowska:
Dziękuję bardzo. Było bardzo miło. Do zobaczenia. No i zapraszam za ile lat? No jeszcze trochę. Dobra, nie pytam o wiek.

Marcin Andrzejewski:
Muszę osiągnąć tą dojrzałość senioralną. Ale zapisałem sobie.

Magdalena Binkowska:
Zapraszam.

Marcin Andrzejewski:
Będę.

Magdalena Binkowska:
Koniecznie. Do zobaczenia. Dziękuję.

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij go:

aktywizacja osób starszych aktywność fizyczna edukacja florystyka grupa wsparcia historia lokalna integracja międzypokoleniowa Łaski Dom Kultury projekty społeczne relacje społeczne sekcje tematyczne seniorzy taniec teatr turystyka Uniwersytet Trzeciego Wieku wolontariat wykłady zajęcia dla seniorów

Sukcesja jako troska o przyszłość kultury | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej

Spójność komunikacji po zmianie zespołu wizerunkowego | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem cały kongres i pozwoliłem wybrzmieć największym problemom związanym z wieloma aspektami sukcesji w sektorze kultury. Czternaście osób eksperckich,…
Czytaj dalej

Sukcesja kompetencji formalnych | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem cały kongres i pozwoliłem wybrzmieć największym problemom związanym z wieloma aspektami sukcesji w sektorze kultury. Czternaście osób eksperckich,…
Czytaj dalej

Sukcesja cyfrowa | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej

Za kulisami instytucji | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej