Punktualność jest najważniejsza – Michał Tabor, Kamila Sobieraj-Lewandowska

Poznaj kulisy organizacji wydarzeń kulturalnych z perspektywy praktyków z Gdańskiego Archipelagu Kultury.
Marcin Andrzejewski Marcin Andrzejewski
Punktualność jest najważniejsza – Michał Tabor, Kamila Sobieraj-Lewandowska

Obejrzyj na YouTube!

Posłuchaj podcastu:

https://open.spotify.com/episode/1R4xQBe5UNYwpAFIgLgP8g?si=h0D5vdAYSjqvMTSidoPtNg

Opis odcinka

W szczerej rozmowie Michał Tabor i Kamila Sobieraj-Lewandowska odsłaniają, jak wygląda codzienność produkcji koncertów i eventów od kuchni. W tym nagraniu: Jak wygląda współpraca działu artystycznego z produkcją krok po kroku Największe wyzwania formalne i dokumentacyjne przy organizacji imprez masowych Praktyczne przykłady sytuacji awaryjnych i sposoby ich rozwiązywania Rola komunikacji, harmonogramów oraz współpracy z podwykonawcami i służbami porządkowymi Dlaczego najważniejsza jest publiczność i jak jej potrzeby wpływają na organizację wydarzeń Oglądaj i sprawdź, czego naprawdę nie widać podczas koncertu!

Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

relacje.video AI Network

Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury

relacje.video AI Network

Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury

Transkrypcja

Michał Tabor:
Rzeczywiście kultura rozmów i kultura pracy z artystami, z podwykonawcami jest zupełnie inna niż było to powiedzmy 15 lat temu.

Marcin Andrzejewski:
Michał Tabor, Kamila Sobieraj-Lewandowska. Część wytwórcza, ta bez której się nic nie zadzieje. Żadnej instytucji kultury. Dzisiaj jesteśmy dzięki temu, że pozwoliliście przyjechać do siebie i jesteśmy waszymi gośćmi. Jesteśmy w stacji, ale jesteśmy też w archipelagu. Właściwie gdzie my się znajdujemy?

Michał Tabor:
Powiedzcie. Znajdujemy się, tak jak powiedziałaś Marcinie, w Gdańskim Archipelagu Kultury. To jest jedna z siedzib, których Gdański Archipelag posiada, filia stacja Orunia. Tu się dzieją największe wydarzenia organizowane przez nas.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Gdański Archipelag Kultury, jednostka tak naprawdę instytucji miejskiej, która już tak naprawdę od 60 lat istnieje w Gdańsku. No i podzielonie jesteśmy na kilka domów kultury. Między innymi, tak jak powiedziałaś, jesteśmy teraz w stacji Orunia. Jest jeszcze tak naprawdę w wielu dzielnicach kilka domów kultury, bo na Orunii mamy jeszcze jeden, czyli scenę muzyczną. Mamy jeszcze plamę, mamy windę, mamy projektornię. Tak naprawdę jesteśmy rozrzuceni po całym Gdańsku.

Michał Tabor:
I każda z tych filmów robi różne wydarzenia, które my jakby produkcyjnie musimy ogarnąć. Od koncertów, po teatry, po różne performance’y. Jest jakby bardzo zróżnicowano.

Marcin Andrzejewski:
Właśnie, bo to jest tak, że siedzi sobie, tak sobie to wymyśliłem, że tak jest, siedzi sobie taki dział artystyczny, nie? Jedna osoba zgodzi się ze sobą zawsze, bo ze sobą dyskutuje i mówi, to będzie piękne wydarzenie, cudowne. I potem spotyka was. I tak słuchajcie, trzeba takie coś zorganizować. I co wtedy się dzieje? Od czego zacząć ten proces? Albo jak w ogóle podejść do takiego tematu? Bo z jednej strony mamy osobę artystyczną, która wymyśliła coś merytorycznego. ciekawego zapewne, ale ja sobie wyobrażam, że z drugiej strony jesteście wy i widzicie tak, dobra to 48 kabli trzeba będzie pociągnąć. Czy my mamy tyle podestów, że to człowiek skupia się już na zupełnie innej robocie. Od czego się zaczyna taka współpraca?

Michał Tabor:
Przede wszystkim jak już jest wymyślony projekt przez dział artystyczny, to spotykamy się i omawiamy go. Omawiamy go pod względem przede wszystkim budżetowym, bo to jest największy problem niestety chyba w wszystkich instytucji kultury. Jakby Zaczynamy produkcję. Zaczynamy produkcję od wyboru miejsca. Zaczynamy produkcję od wizji lokalnej, na której omawiamy szczegóły, gdzie poszczególne rzeczy staną, gdzie stanie scena, gdzie będziemy mogli zorganizować backstage.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Zależności też od wielkości wydarzeń, bo bardzo często gęsto nasz artystyczny dział wymyśla wydarzenia, które dzieją się w środku u nas, czyli w poszczególnych domach kultury. Wtedy mamy trochę ujałatwioną sprawę, bo jesteśmy tak naprawdę w pomieszczeniach, które znamy i które mamy tak naprawdę w małym palcu. Ale są też wydarzenia takie, które są wydarzeniami plenerowymi na przykład, większymi, masowymi. No i tutaj się już troszeczkę to wszystko…

Michał Tabor:
No tak, no bo to jest zupełnie co innego. Impreza masowa o charakterze masowym, a impreza o charakterze rozrywkowym, czyli tam do 999 osób. Impreza masowa już się To jest szereg dokumentów, które trzeba przygotować. Przede wszystkim zanim ogólnie zaczniemy cokolwiek robić. I to też każdy musi wiedzieć, że to jest potrzebne jest czasu. Nie można tego załatwić. Przede wszystkim minimum masz 30 dni na to, żeby zgłosić do organu, który wydaje zgodę na wydarzenia artystyczne. Przede wszystkim w Gdańsku jest to prezydent Miasta Gdańska, do którego składamy wniosek z prośbą o wydanie decyzji. Później załatwiamy takie rzeczy jak straż pożarną, pogotowie, sanepid.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Policja, prezesowie tak naprawdę.

Michał Tabor:
I każdy z nich musi nam wydać decyzję pozytywną i dopiero wtedy tak naprawdę wiemy, że możemy organizować to wydarzenie. Co za tym idzie, jeszcze do tego później regulamin musimy już mieć wydarzenia.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Jeszcze pozwolenie na miejsce, tak? Bo jeszcze musimy się odzywać do jednostek, które zarządzają tym miejscem i musimy tutaj też wnioski o pozwolenia. To są wszystko pisma, które muszą być podpisywane przez dyrekcję, które idą przez podpis elektroniczny. Jeżeli chodzi o papierki, jest tego mnóstwo po prostu. Od pozwoleń po umowy z tak naprawdę osobami technicznymi, przepraszam, ale dokończę, po umowę z artystami, plany wydarzeń, kosztorysy, no to jest jakby wszystko opiera się tak naprawdę na papierach.

Marcin Andrzejewski:
I to bez względu na to, że wy jesteście instytucją, gdzie fundatorem, jakby założycielem jest miasto. Czyli to nie jest tak, że musicie sobie zadzwonić.

Michał Tabor:
Szczerze powiedziawszy, to my chyba jesteśmy bardziej jeszcze przygotowani do tego, jeżeli pracujemy i robimy to, tak jak powiedziałaś, dla miasta, to Jeszcze bardziej starannie przygotowujemy te dokumenty, żeby naprawdę były perfekcyjnie przygotowane. Reprezentujemy w tym czasie miasto i zależy nam na profesjonalnym podejściu do sprawy i żeby niczego nie zabrakło. Po otrzymaniu takiej zgody zaczyna się produkcja, więc później kolejna wizja lokalna. Jeżeli mówimy cały czas o imprezie masowej, bo nad tym się skupiliśmy na początek, to później jest wizja lokalna już z osobami technicznymi. Po kolei nagłośnienie, dźwięk, oświetlenie, elektryk, później jakie zasilanie, jaka ranga jest wydarzenia, jeżeli jest to ranga załóżmy telewizyjna, no to wtedy backupy przygotowujemy, żeby ten prąd dał radę. bo nie możemy sobie pozwolić na to, żeby była jakaś przerwa w dostawie prądu. Planujemy trasy kablowe, które mają przechodzić, bo jeżeli tego nie przygotujesz porządnie i nie zrobisz takiego harmonogramu podwykonawcom, którzy wykonują to, to tak naprawdę robisz sobie problem, bo później jest dużo zamieszania i każdy pyta co, gdzie i jak i to jest ustalane na bieżąco. Zdarzają się jakieś sytuacje, które gdzieś zawsze nie przemyślisz, więc jakieś awaryjne rzeczy trzeba też mieć w głowie. żeby to wszystko doprowadzić. Taka trasa kablowa to nie jest jeden kabel. To jest naprawdę idzie sieć kabli, które wymagają bezpiecznego przejścia z jak najmniejszym dostępem ludzi. Nawet ludzi, którzy przebywają na backstage’u i są jakby w pobliżu tych wszystkich urządzeń. Staramy się, no ten backstage też zawsze, ja jakby organizując, nie wiem jak inni, też dbam jakby o swoje dobro i tym się kieruję. Też dobro artystów, żeby się dobrze czuli, bo jeżeli nie zapewnimy artystom dobrego samopoczucia od początku, to naprawdę te koncerty bywają później nerwowe, nie ma na nich energii, to na scenie widzimy to, takie rzeczy. Więc przede wszystkim robię dla siebie backstage, biuro, narzędziówkę technicznych, którzy mają swoje miejsce, których mają swoje poukładane rzeczy, wiedzą gdzie, co i jak jest, żeby w razie czego w trybie natychmiastowym na te piosenki reagować. I tak naprawdę no później wiadomo garderoby dla artystów. Każda garderoba musi być przygotowana pod względem riderów.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Jest rider hospitality, który też jakby tutaj…

Michał Tabor:
Ja osobiście ridery staram się, to taka chyba rada nawet, bo to jest sprawdzony temat. żeby jednak spełniać, w pełni te rajdery. Nawet jeżeli coś tam jest nie po Twojej myśli, nie wiem czy mogę mówić, ale na przykład alkohol, jeżeli my jesteśmy instytucją i niechętnie kupujemy ten alkohol, to oczywiście jest to do negocjacji i jakby artyści są skłonni zejść z tego. Nie bójmy się z nimi rozmawiać, oni są takimi samymi ludźmi jak my. Zazwyczaj też dużo robi zamieszania menadżer. Oczywiście to jest jego zadanie, żeby tak robić. Ale po jakimś czasie, jeżeli już się robi kilka tych koncertów, to rzeczywiście to już jest prościej. Te rozmowy są prowadzone jakby w takim bardziej koleżeńskiej stopie, więc jest prościej. Nie wiem, co jeszcze o czym chcielibyśmy…

Marcin Andrzejewski:
Bardzo, bardzo ciekawą rzecz poruszyłeś, że warto rozmawiać. I też przez ten taki syntetyczny przebieg właściwie całego wydarzenia, które teraz nam tu nakreśliłeś. Tak jak ktoś myślał, że zrobienie koncertu albo wydarzenia to jest prosta rzecz, to właśnie przestał o tym myśleć w ten sposób i bardzo Ci za to dziękuję. Warto rozmawiać, ale trzeba mieć świadomość, że mogą się wydarzyć nieprzewidziane rzeczy albo być przygotowanym na to, że one się wydarzą, no bo macie już wieloletnie doświadczenie, więc wiecie, że różne rzeczy się na takich wydarzeniach mogą przytrafić. Ja pamiętam kiedyś przed koncertem Leszka Możdżera, najważniejsza rzecz jaka była, to znalezienie żelazka, bo trzeba było wypracować spodnie. Mam w CV, mogę powiedzieć, że wypracowałem spodnie Leszkowi Możdżerowi. prywatnym żelazkiem. No bo trzeba było po prostu nagle zareagować. Nikt nie pomyślał o tym, że w garderobie powinno być i nie było. Jakiś tam fakabik. Trzeba było się dotknąć.

Michał Tabor:
To ważny element dla rudysty.

Marcin Andrzejewski:
Ja zdaję sobie z tego sprawę. Po prostu ktoś nie dopilnował, bo wiesz jak to jest. Z reguły było. Zawsze jest. No i tego jednego razu nagle Takie

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
sytuacje pomagają też, jakby uczą też dalszych działań, które się robi. Bo np. ja też miałam taką sytuację prozaiczną, bo nagle podbiegł do mnie menadżer Dody i mówi agrafka.

Marcin Andrzejewski:
A przecież nie, Kamila.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Nie, ja miałam, przepraszam, ja miałam agrafkę przyczepioną, tak po prostu, nie mam zielonego pojęcia po co ja ją przyczepiłam. Odczepiłam tą agrafkę i dałam mu i sukier, bo ona nie wyjdzie na scenę, nie wyjdzie na scenę jak nie będzie agrafki. I dałam tą agrafkę. I potem sobie myślę, ja muszę mieć ze sobą też taki mały przybornik typu, no nie wiem, lakier do włosów, agrafkę, nić do szycia, cokolwiek, bo to się może też przydać. To nie jest tak, że to są

Michał Tabor:
rzeczy, które… My wozimy niepotrzebne rzeczy też.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
My mamy mnóstwo tych niepotrzebnych rzeczy. Od tak naprawdę jakichś taśm, jak się nazywa to, strecze czarne, wszystko, materiały, bo to się może gdzieś przydać, tak? Do obicia, do przyczepienia, do zasłonięcia.

Michał Tabor:
Białe, przezroczyste, czarne, bo to różne są.

Marcin Andrzejewski:
Nadmiarowość sprzętu pomaga, nie? Ale to jest doświadczenie. To jest to, czego nie uczą w szkołach chyba. Nie wiem, czy w ogóle są jakieś uczelnie, które przygotowują na Są takie kursy,

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
ale ja myślę, że dopóki tego nie poczujesz i nie zaznasz tego, to… To

Michał Tabor:
musi być… Wiecie co to jest? Jakby się robi koncerty, na moim doświadczeniu kilkanaście dobrych lat. jakby tych sytuacji jest nowych, non stop zaskakują. Więc jakby to nie jest tak, że ty jesteś przygotowany na wszystko, bo to jest niemożliwe. Ale tak jak Kamila mówiła o tej agrafce, no to takich sytuacji jest mnóstwo. Ja miałem sytuację z wodą mineralną, która dla jednego z artystów, to nie był polski artysta, miał nazwę wody mineralnej. Myśmy kupili tą wodę inną i po prostu powiedział, że nie wyjdzie na scenę, dopóki nie będzie tej wody. Szukaliśmy wszędzie składu tej wody i się okazało, że w popularnej sieci najtańsza z możliwych miała ten skład. Przywieźliśmy i on był happy, zadowolony. Najtańsza woda, gdzie Ty idąc do tego hypermarketu nie kupisz tej wody, tak? I on był zadowolony. Więc takich sytuacji jest mnóstwo i cały czas one uczą.

Marcin Andrzejewski:
Ale zagrał koncert.

Michał Tabor:
Tak, koncert się odbył.

Marcin Andrzejewski:
Potem powiesz jaka to jest woda.

Michał Tabor:
Tak, koncert się odbył i był świetny z koncertów.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
A najważniejsze jest to, żeby nie panikować. I nie mówić nie da rady.

Marcin Andrzejewski:
Nie da się.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Nie da się. To słowo w ogóle nie istnieje przy organizacji.

Michał Tabor:
U nas to też nawet w biurze

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
nie istnieje takie słowo. Problemy są po to, żeby je tak naprawdę rozwiązywać i my jesteśmy po to, żeby właśnie tutaj działać i chyba my dla tych problemów w sumie trochę też pracujemy.

Marcin Andrzejewski:
Problemy czy wyzwania?

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Wyzwania. O tak, problemy to było złe słowo.

Michał Tabor:
Przyjeżdża ktoś do obcego miasta, jest zapraszany tak naprawdę przez ciebie. Więc to jest trochę jakbyś zapraszał gości do domu. Też chciałbyś, żeby jak najlepiej ich ugościć. Oczywiście zdarza się tak, że nie ma wszystkiego, co by artysta chciał. Ale jak nawet nie ma, to organizujemy to na miejscu.

Marcin Andrzejewski:
organizujemy na miejscu. Wyobraźmy sobie, że faktycznie przyjeżdża ktoś z zewnątrz. Nie tyle artysta, tylko osoba, która ma wykonać taki koncert, produkcję jakąkolwiek, artystyczną, wymyślaną sobie przez instytucję kultury. Co mu ułatwi życie? Bo że będzie miał wyzwania, to już ustaliliśmy, że będzie miał je na pewno, bo taki sobie zawód wybrał. Co może mu ułatwić życie? Co wam jako osobie, osobom, które siedzą w tej organizacji i wykonują fizycznie egzekucje tych artystycznych wizji. Plan idealny. Co pomagałoby wam w pracy? Co chcielibyście dostać od takiej instytucji kultury?

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Na sam start.

Marcin Andrzejewski:
No start współpracy. Ja mam wizję artystyczną. I nic więcej. No dobra, jeszcze mam budżet.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Ty już kilkanaście lat masz zaplecza. Ja jestem jeszcze świeżynką tak naprawdę. Uczę się pod bacznym okiem Michała, ale chyba chciałabym na start dostać taką Takie zebranie w całość wszystkiego, bo każde wydarzenie, czy to jest wydarzenie małej rangi, czy to jest wydarzenie masowe, każde wydarzenie tak naprawdę ma swoją, taką samą jakby, dążymy do tego samego i takimi samymi jakby drogami idziemy. Czyli musi być, muszą być umowy, musi być, musi być ochrona, musi być, jakby wszystko jest to samo. I żeby na samym początku dowiedzieć się i mieć to wszystko jakby co po kolei, jak to ugryźć. Od czego zacząć? Chyba takie coś bym chciała, jakbym pierwszy raz przekroczyłam próg tak naprawdę Gdańskiego Archipelagu Kultury, to by mi ułatwiło sprawę. Czyli nie wiem, znajdź miejsce, porozmawiaj z właścicielem tego miejsca. Rozumiecie? Taką jakby listę, to do list od od od zera do do do końca. Ja wiem, że to nie jest, ja nie wiem, że to nie jest aż tak proste.

Michał Tabor:
Tak, no bo to jest, wiecie, słuchajcie, to jest, to jest, no to jest marzenie. Rozmawiamy tak trochę o marzeniach.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
No o co chodziło?

Marcin Andrzejewski:
Tak, tak, spróbujmy, spróbujemy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy

Michał Tabor:
spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy spróbujmy sprób Do trzynastego.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Są te standardowe rzeczy, które naprawdę musisz o nie zahaczyć. Nie mówiąc o tych rzeczach, które tam gdzieś rzeczywiście wyskakują, no bo to już jest jakby, to już jest ta przyjemność naszej pracy.

Marcin Andrzejewski:
Ty pracujesz na tak zwanej kompetencji nieuświadomionej. Nawet nie wiesz co wiesz i nie wiesz, że wiele rzeczy oczywistych dla ciebie, Albo brak niektórych rzeczy nie jest dla ciebie żadnym problemem, ponieważ jesteś w stanie sobie poradzić sam z własną wiedzą. I ta perspektywa jest ogromnie cenna i właśnie dlatego bardzo dziękuję, że możemy z tobą porozmawiać. Myślę, jak to wygląda w takiej sytuacji, kiedy nie mamy takiego mistrza na podorędziu jak ciebie. I z jednej strony mamy osobę, która chce stworzyć wydarzenie, a z drugiej strony mamy osobę o mniejszych kompetencjach niż ty, mniejszym doświadczeniu i ona ma to wydarzenie. zrealizować. Ja wielokrotnie widziałem właśnie zbitek tych dwóch perspektyw i on najczęściej odbywa się w dniu wydarzenia albo dzień wcześniej i powiedzieć, że to jest chaos, to nic nie powiedzieć, prawda? Jak sobie z takim czymś radzić? Mieliście jakieś takie doświadczenie? Mimo, że jesteś mistrzem, to wiem, że też kiedyś musiałeś zaczynać. Jak to wyglądało?

Michał Tabor:
Jak to wyglądało? Wyglądało to Inaczej, to jest taka trochę inna droga, bo na pewno jeżeli mówimy o mnie, pomogła mi wiedza na temat jakaś minimalna wiedza na temat jakichś szczątkowych informacji od rzeczy artystycznych, czyli nie wiem, że wiesz co to jest gitara basowa na przykład, wiesz co to jest perkusja, wiesz jaki mikrofon użyć do tej perkusji. I to tak krok po kroku człowiek, bo też zanim zacząłem organizację wydarzeń artystycznych, Byłem przez jakiś czas realizatorem dźwięku i to mi też bardzo pomogło w kontakcie z artystą, z którym miałem na co dzień do czynienia. Wiedziałem, jak się z nimi rozmawiają, jakie oni mają potrzeby i tak dalej, a przy okazji też wiedziałem, Też już wtedy odpoznawałem te techniczne rzeczy, czyli pod względem nagłośnienia zespołu. I dopiero później przechodziłem w jakieś mniejsze rzeczy. Tak jak mówię, nie da się tak powiedzieć każdemu. Dobra rada to jest taka, żeby jednak zaczerpnąć informacji od kogoś kto to robi zanim się zacznie cokolwiek. Ja myślę, że każdy bezinteresownie taką radę udzieli, bo wie jak wygląda. Wielokrotnie miałem takie zdarzenia, że tam, nie wiem, spod gdańskich nawet miejscowości, że ktoś zadzwonił i powiedział, słuchaj Michał, jak możemy to zrobić? Jak myślisz? Ja nigdy nie odmówiłem potrzeby komuś pomocy. I to ułatwia, bo ja sam też pytałem ludzi, słuchaj to jak myślisz i jak to ogarnąć. W branży, ja myślę, że jest sporo ludzi, którzy gdzieś tam można zaczerpnąć takiej informacji. I to później już ta prawa wychodzi, już zaczynasz się uczyć na własnych błędach. Oby te błędy nie były jakieś karygodne, gdzie się stanie komuś krzywda, czy tak dalej. Ale po to też masz te służby, żeby ci pomogły. Też ważną rzeczą jest Ochrona na wydarzeniach. Po prostu nie bójmy się. Planujmy tak, żeby jednak, żebyś ty wiedział sam, że jest bezpiecznie. Żebyś sam się czuł bezpiecznie. Bo to jest najważniejsze, żeby zabezpieczyć bezpieczeństwo artystów, publiczności i swojej. Więc ja myślę, że można pytać i każdy pomoże.

Marcin Andrzejewski:
Pamiętasz, Kamila, jak żeśmy rozmawiali przed wejściem i zadałaśmy pytanie, skąd pomysł?

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Tak.

Marcin Andrzejewski:
To właśnie to jest odpowiedź na to pytanie. Ludzie potrzebują wiedzieć, bo to jest też idea jakby tego naszego projektu, że dzięki temu, że zgodziliście się tutaj u nas wstąpić, to wasza wiedza ma szansę posłużyć innym, którzy właśnie potrzebują zadać pytanie i nie zawsze mają taką możliwość, bo nie wiedzą do kogo zadzwonić, albo zwyczajnie po ludzku się boją lub wstydzą. My żyjemy niestety w takiej kulturze, że nie nauczono nas tego, że stan niewiedzy jest stanem naturalnym, że to jest normalne, że my czegoś nie wiemy, dopóki się tego nie nauczymy albo nie zapytamy. To jest clue, że można po prostu zapytać kogoś z większym doświadczeniem od siebie.

Michał Tabor:
Tak, to jest ważne słuchajcie.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
No ja już trafiłam też.

Michał Tabor:
Nikt nigdy niczego nie wie. Jakby nie zrobimy coś dobrze, skoro się na tym nie znamy. Oczywiście też bywają ludzie, którzy myślą, że już są najlepsi na świecie i robią. Stąd też jest trochę, stąd się też bierze. trochę odpowiedź na twoje pytanie. Z początku, kiedy stykają się te osoby i nagle jest chaos. Przyjeżdża na montaż na przykład na jedną godzinę tam cztery samochody ciężarowe, które tak naprawdę nie wiedzą jak mają podjechać, bo nie mają harmonogramu.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Harmonogramy.

Michał Tabor:
Harmonogramu, który pozwoli rozładować ich w terminie, odjechać, jakby zrobić też możliwość, udostępnić możliwość też miejsca innym pracę. Tak, harmonogramy to jest ważna rzecz.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
To są harmonogramy wszystkich, robimy. I technicznych, i transportów. Jeszcze się wejdę trochę w słowo. I technicznych, i transportów, i ekipy od oświetlenia, od nagłośnienia. Każdy ma swój czas, w jakim momencie wchodzi. I to są małe czy duże wydarzenia? Zawsze jest to samo.

Michał Tabor:
Bez względu na skalę. To musi się zazębiać. Tak, musi się zazębiać. Tak, żeby zdążyć na czas, bo też… Dobrze by było. Nie zrobimy tak. Czasami się zdarza tak, że już czeka kolejna ciężarówka, ale jest już, a nie, że przyjedzie za 20 minut, bo w produkcji przed koncertami 20 minut to jest bardzo dużo. Finalnie to już jest 20 minut koncertu, tak? Gdzieś tam. A jeżeli nie ma tego koncertu 20 minut, to już jest 20 minutowe opóźnienie, gdzie to się odbije komu. Nam, nie artyście, nie temu, co się spóźniło. Tylko organizatorowi.

Marcin Andrzejewski:
20 minut koncertu, to gdyby to był Phil Collins, to już jest w połowie pierwszej solówki. Tam dość długie te intry zawsze miał.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
A my potem liczymy ile nas to będzie.

Michał Tabor:
A to jest słuchajcie opóźnienia, a ważną rzeczą jest taka, ja wychodzę z założenia, że koncerty się powinny rozpoczynać punktualnie. Ja rozumiem to pięć minut. Punktualnie i kończyć punktualnie. Przez ileś lat zauważyłem, bo rzeczywiście kultura rozmów i kultura pracy z artystami, z podwykonawcami jest zupełnie inna niż było to powiedzmy 15 lat temu. Wtedy jednak ta kultura była bardziej taka Rób to… Nie było tego słowa. Słuchajcie, chłopaki, proszę, zróbcie to po prostu bardziej nakazująco. A teraz jest wszystko takie koleżeńskie i wszyscy, nie do względu w jedną czy w drugą stronę. I ja wychodzę z założenia, że jeżeli zespół przedłuża na scenie, to ja podchodzę do menadżera i mówię, słuchaj, nie umawialiśmy się, tak? Szanujmy pracy innych artystów, bo nie wiesz co oni mają za chwilę i oni nie można sobie pozwolić na opóźnienie tego. I słuchajcie, to działa. Rzeczywiście te sety są teraz przygotowywane jeżeli pod 50 minut, to na 50 minut, a nie na godzinę. Te bisy nie są przedłużane. Artyści nie wiedzieli tego. Ja przez cały czas też od początku rozmów, jakby przy podpisywaniu umów już o tym mówię. To nie jest tak, że ja podpiszę umowę, czy tam oczywiście dyrektor podpisuje umowę, taki skrót myślowy, ale dyrektor podpisuje umowę i działamy. Poprosząc o umowę, ja już rozmawiam. Słuchajcie, będzie tak, a nie inaczej. Zgadzacie się na to, czy się nie zgadzacie. Zgadzacie się na to, żeby skrócić wam występ, bo muszę zdążyć. A dlaczego oni pytają, dlaczego nie? Ja mówię dlatego, że impreza masowa jest na przykład, nie wiem, załóżmy 24. Każde 10 minut przedłużenia wydarzenia przy imprezie masowej to dla organizatora finalnie to jest złamanie prawa. Przede wszystkim złamanie prawa, co organizator może być ukarany karą grzywny. A przede wszystkim są to związane koszty mega duże, bo musi organizator opłacić kolejną godzinę ochrony na przykład, gdzie przy imprezach masowych to są bardzo duże środki.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
I one są też czasowo ograniczone do konkretnej godziny. Także to też jest tutaj… Czyli właściwie

Marcin Andrzejewski:
to nie jest tak, że jak wydarzenie się rozpoczyna, koncert na przykład się rozpoczyna, czy spektakl, to kończy się praca. Ona cały czas trwa, czyli tam z tyłu, za sceną, tam cały czas pracują.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Wszystko buzuje, to jest żywy organizm cały czas.

Michał Tabor:
Nie, ja słuchajcie, moi znajomi mówią, słuchaj, ale ty masz fajnie, jesteś na każdym koncercie. Ja się z tego cieszę i lubię i kocham tą pracę, więc mówię, no wiem, że super, fajnie, ale tak naprawdę gdyby ktoś zapytał mnie później po koncercie, czy widziałeś, czy słyszałeś, jak oceniasz koncert sam, to tak naprawdę ja tego nie powiem. Choć teraz coraz częściej też wychodzę na chwilę, nie teraz, już od jakiegoś czasu, wychodzę i jestem, staram się, jeżeli jest czas na to, w trakcie wychodzę na backstage, przepraszam, na FOHA. i chwilę tam do jednej piosenki oceniam jakby całą skalę. Wcześniej to albo to robił ktoś, kogo poprosiłem i mi zdawał relacje, ale doszedłem do wniosku, że wolę to sam jednak zobaczyć. Nie, tam się gotuje, tam są przygotowania, tam już są artyści, którzy trzeba już… Sam proces wyciągnięcia artysty z garderoby to nie jest prostym procesem, więc… Więc też trzeba wziąć pod uwagę takie rzeczy, że słuchajcie, teraz nie, to nie tak, to jeszcze jest toaleta, to jeszcze jeden papieros, więc musisz wiedzieć na tyle wcześniej, żeby ten papieros został spalony, powiedzieć im, zareagować, że wiesz, że może tak być. Lepiej, żeby te dwie minuty, czy te pół piosenki przeczekali już na wejściu, ale jednak tam pięć, sześć osób jest na wejście na scenę, puścić to jest… To jest niełatwe też.

Marcin Andrzejewski:
Strategiczna osoba to jest zarządzający garderobą, rozumiem.

Michał Tabor:
Z dostępem. Tak. Dobrze mieć też ludzi poukładanych, żeby nie brać na siebie, żeby jednak rozkładać ten ciężar, żeby mieć kogoś do garderoby, żeby mieć kogoś na backstage’u, żeby miał oko na wszystko. Oczywiście ty i tak jesteś wszędzie i…

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
No ty wspinasz całość, ale są te osoby, które są odpowiedzialne i one ci też dają relacje, to też jest łatwiejsze niż jakbyś ty musiał pilnować tego, tego, tego i tego. Jak się coś po prostu dzieje, to ty dostajesz informację i to wyzwanie, nie problem, tylko wyzwanie, starasz się rozwiązać.

Marcin Andrzejewski:
Powiedziałeś informację, dostałeś informację. Nawet jak jesteś generałem i biegają żołnierze, no to żeby nimi zarządzać, to trzeba mieć z nimi jakiś kontakt. Jak to realizujecie na takim wydarzeniu? Wielokrotnie się przebijało, że to właśnie trzeba wydelegować, to trzeba komuś powiedzieć. Jak to się dzieje? Ja sobie nie wyobrażam, że cały czas Michał czy Kamila siedzisz na dwóch telefonach.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Nie, mamy krótkofalówki bardzo często na większych.

Michał Tabor:
W uszach też to jest zależne znowu od skali wydarzenia. Jeżeli jest to telewizyjne wydarzenie, to mamy radia przełączane, które np. producent ma kontakt z reżyserem, reżyser mówi producentowi przez ucho co będzie za 30 sekund itd. Jeżeli to jest wydarzenie i dopiero ja się przełączam wtedy na daną osobę i jakby komunikacyjnie wspominamy. Ale to są telewizyjne. Jak zejdźmy tutaj trochę na nasze podwórko, bo tych telewizyjnych nie ma zbyt dużo, chociaż są, zdarzają się. Ale tak to działamy na radiach, tak jakby chociaż… Bo backstage to nie tylko jest backstage i scena. Backstage to jest też na przykład wydarzenia teatralne. Jak na przykład feta, gdzie jest w parku Regana ileś tysięcy metrów kwadratowych. I my mamy tylko magazyn. I backstage’em jest jakby całość, bo musimy być wszędzie. Działamy wtedy na radiach, ale telefonem również. Jeżeli chcesz coś, to niestety zdarza się często, że używamy też telefonu, mimo że mamy uszy cały czas włączone.

Marcin Andrzejewski:
Cały czas komunikacja.

Michał Tabor:
Komunikacja jest ważna. Komunikacja jest ważna. Ważne jest to, żeby nasłuchiwać, żeby wiedzieć kiedy reagować, żeby w komunikatach nie opowiadać sobie kawałów, tylko rzeczy konkretne, krótkie, potrzebne, zwięzłe.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
To jest czas wszystko. To są wszystko czas, minuty, to jest wszystko na szybko, to jest, nie wiem, zacznie wiać wiatr, spada namiot, trzeba reagować.

Michał Tabor:
I przede wszystkim do osób, żeby dotarła też komunikacja do osób, które są na terenie. ustalasz to wcześniej albo wywołujesz Kamila zgłoś się lub mówisz nazwami garderoby, backstage, sektor A, sektor B, sektor C.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Tak, bo tam mamy podzielone na sektory.

Michał Tabor:
Żeby po prostu ten nasłuchujący usłyszał, że to jest komunikat do niego i żeby się bardziej skupił o co chodzi.

Marcin Andrzejewski:
Nazwy. Na tym bym się chciał chwilę skupić, bo łatwo jest uciec w język branżowy, no bo on jest dla nas zrozumiały i niesie krótkie komunikaty i wszyscy wiemy o co chodzi. Wyobraźmy sobie osobę z działu artystycznego, który słyszy od Michała, jak pani postawi tam focha to będzie dobrze. Już widzę, oczamy wyobraźni, jak ta pani próbuje złapać oddech i zastanowić się o co chodzi. Padło foch, padło backstage, no garderowa to jest jakby łatwa sprawa, ale są takie przestrzenie językowe, Gdzie ja jestem sobie w stanie właśnie wyobrazić, że dwie osoby nie wiedzą o czym mówią nawzajem. Czy macie na to jakieś procedury, czy wy już pracujecie tylko i wyłącznie z osobami, które rozumieją ten język?

Michał Tabor:
Bardziej pracujemy już z takimi osobami, które rozumieją ten język, ale jakby proces wygląda tak, że my jakby, no nie będzie artystyczny, nie przyjdzie nagle i się nie zjawi. On już gdzieś tam w jakimś procesie od początku jest i wiemy, że będzie. My mapujemy sobie teren rzeczywiście i mamy spotkania wcześniej i rozmawiamy o tym. Ja też nie dam takiego komunikatu np. do artystycznego, czy do pani, która przyjechała, że proszę focha ustawić. Daję ten komunikat osobie, której może wyjaśnimy w ogóle co to jest ten foch. Bo foch to jest miejsce, zazwyczaj zadaszone, Dla wszystkich realizatorów, którzy już finalnie w live’ie kręcą dźwięk, muzykę, światło, wideo.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Czyli na żywo.

Michał Tabor:
Wszystko jest robione. Tam są miejsca dla realizatorów, artystów.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
To jest ten namiot, na który się zawsze wszyscy na koncertach wkurzają. Że on jest postawiony.

Marcin Andrzejewski:
Sama nazwa wskazuje, że jest z przodu.

Michał Tabor:
Jest z przodu, jest na środku, zasłania. Dobrą praktyką jest, jak nas na to stać, żeby jednak z tyłu focha zamontować ekran diodowy, który to jest ukłon taki w stronę publiczności. I dobrą praktyką jest też teraz, żeby jednak mieć też migacza z osobami niesprawiedliwymi.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Raczej teraz nawet nie dobrą praktyką, tylko teraz już to jest tak wdrażane, że my mamy na każdym wydarzeniu tak naprawdę osobę migającą, która tłumaczy i mamy oznakowanie, może w większych tych wydarzeniach, nie? Oznakowania wszystkie, gdzie się kierować i tak dalej, żeby ułatwić też osobom z niepełnosprawnościami.

Michał Tabor:
Ten ekran można wykorzystać.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Podesty dla niepełnosprawnych.

Michał Tabor:
Więc jakby to jest połączenie sceny z fochem inaczej. Serce wszystkiego jest w tym fochu.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
O tak, to jest dobrze powiedziane. To jest pięknie powiedziane. Serce całego wydarzenia jest w fochu.

Michał Tabor:
Tak, dlatego bardzo ważne jest, żeby nie traktować ludzi, którzy tam pracują, bo oni chcą wykonać swoją pracę jak najbardziej, umożliwić im komfort na tyle, żeby byli zadowoleni. Czyli mieli scenę, nie musieli siedzieć jeden drugiemu na kolanach. Wiem, że czym większa wygoda fochu, tym większe wysłonięcie publiczności dobrego miejsca tak naprawdę, bo jednak to jest środek sceny. Ale też można ustawić się z boku i ci, co się ustawiają z boku focha i w pobliżu jego, zawsze będą mieli najlepszy odbiór koncertu. Zawsze realizator kręci pod siebie, czyli kręci tam, gdzie najlepiej słyszy, więc miejsce przy fochu jest dla publiczności najlepszym miejscem do oglądania koncertu.

Marcin Andrzejewski:
Czyli mamy ekipa, gdzie się ustawiać najlepiej.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Tak, tak.

Marcin Andrzejewski:
Od ludzi, którzy wiedzą, co mówią. To teraz wyobraźmy sobie jeszcze jedną sytuację, że ja muszę ten koncert zrealizować, jasne, już mniej więcej wiemy, wiem czego nie wiem, ale już jestem tego świadomy. I teraz musimy przejść samą procedurę. Ja jako instytucja kultury muszę zrobić zapytania ofertowe, przetargi w zależności oczywiście od skali i budżetu wydarzenia. I ja w takiej dokumentacji powinienem zawrzeć te wszystkie rzeczy, o których mówiliście. A nadal nie mam jakby wiedzy merytorycznej, ku temu. W procedurze przetargowej jest coś takiego jak dialog technologiczny. I to jest to, o czym tutaj wspomniałeś trochę wcześniej, czyli że po prostu można zadzwonić do kogoś, kto się na tym zna i skonsultować. I można to zrobić z otwartą przyłbicą, zgodnie z przepisami. To nie jest nic złego. I po drugiej stronie jeszcze najprawdopodobniej spotkasz osobę, która będzie ci życzliwa. Czy tak to powinno wyglądać? Czy są może jakieś zbiory informacji, wydawnictwa, które wy moglibyście polecić takim osobom? Czy jest w ogóle ta wiedza jakoś zebrana?

Michał Tabor:
Na pewno dobrze jest sobie przeczytać Ja sam wracam do tego i sobie przypominam i przede wszystkim sprawdzam czy coś się nie zmieniło. Ustawa o imprezach masowych. Tam dużo jest wiedzy naprawdę do zorganizowania krok po kroku. Ile ochrony na ile osób i tak dalej i tak dalej. jaka karetka. To jest taka ściągawka, która zawsze pomoże, a działasz jakby zgodnie z prawem. Czy są literatura…

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Ja nie spotkałam się z

Michał Tabor:
literaturą.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Ale wiesz co jest? Szkolenia. Jeżeli jest taka możliwość, szkolenia. Ja już jak zaczęłam pracę w Gdańskim Archipolaku Kultury, to pierwsze co to zostałam wysłana na szkolenie z organizacji wydarzeń plenerowych. Jakoś tak to brzmiało. Super, potem mieliśmy szkolenie właśnie z bezpieczeństwa imprez masowych. Super, moja wiedza się powiększyła po prostu o tyle. Szkolenia są fantastyczną rzeczą i w tych szkoleniach jest mnóstwo, jeżeli chodzi o organizacje. Wystarczy zaczerpnąć wiedzy tak naprawdę w internecie. Gdzie, gdzie i jak i kiedy?

Michał Tabor:
Tak, no to jest, to jest, dobrze jest, Nie wiem, porozmawiać ze służbami też naprowadzą, tak? Żeby się też, powtórzę znowu to słowo, nie bać. Można zrobić to też przez, nie wiem czy w każdym mieście, pewnie myślę, że w większym mieście tak, jest taka instytucja jak Wydział Zarządu Kryzysowego. Udać się do nich i powiedzieć, Dzień dobry. Ja robię to pierwszy raz. Potrzebuję pozyskać informacji na temat, jak ja mam zrobić na przykład wydarzenie na 1000 osób. I oni wszystko powiedzą. Bez problemu.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Jeszcze chyba z miejscem by się poszło, bo jak już by się wiedziało, że chcę na przykład, nie wiem, akurat w tym parku, przepraszam, że ci przerywam, ale w tym parku zrobić wydarzenie. I wiem, jestem świadoma tego, że przyjdzie tam 1125 osób. Co mam zrobić z tym? I oni wtedy po kierunku. To będzie łatwiejsze, nie? Bo oni ci miejsca nie wymyślą i

Michał Tabor:
raczej podejdą do tego… Tak, miejsce musisz mieć, wydarzenia.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
I wtedy oni mogą tutaj naprowadzić co, ile, jaką ochronę, do kogo się odezwać, komu to zgłosić.

Michał Tabor:
Jeżeli jest to załóżmy impreza o charakterze rozrywkowym, tak? I do tysiąca osób, no to tak naprawdę masz to miejsce, i na Twojej odpowiedzialności musisz wiedzieć od razu, czy zgłaszając imprezę na tysiąc osób, musisz podjąć to ryzyko, że wiesz, że nie przyjdzie więcej tych osób, tak? Ty musisz ocenić. To jest trudne do ocenienia, bo czasami wydarzenie, które się wydaje nie wiem, przegląd kapel lokalnych, gdzie wiemy od razu, że założenia nie będzie więcej niż tysiąc osób i jesteśmy tego pewni. No ale załóżmy, że ktoś sobie zaprosił, nie poinformując cię o tym, zaprosił sobie, nie wiem, znanego gitarzystę, jako gościa, nie wiem, Janka Borysewicza na przykład, tak? I to się zaczynają schody wtedy, bo masz ochronę, która liczy i nie wpuści więcej osób. Niestety, musisz powiedzieć, przepraszam, nie możemy. Rotacyjnie wtedy wpuszczamy.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Tu się wtrącę, bo od tego są regulaminy. Regulaminy to jest po prostu, to jest najważniejsza rzecz, jaka może istnieć podczas wydarzenia, bo regulaminem się zabezpieczamy. W regulaminie wpisujemy, bo to jest ważna chyba informacja w tym momencie, bo w regulaminie nawet wpisujemy liczbę uczestników, którzy mogą brać udział z adnotacją, powyżej 350 osób więcej nie wpuszczamy. Jeżeli ktoś się denerwuje i mówi halo, ale to jest impreza otwarta, nie trzeba płacić, ja mogę sobie wchodzić, dlaczego ja nie mogę wejść? Proszę odnieść się do regulaminu. Dlaczego te drzwi są zamknięte to otwarte? Odnieść się do regulaminu. Tak jest wytoczone na przykład.

Michał Tabor:
Tak, to jest taki trochę proces, Ludzi, którzy potrafią być roszczeniowi. Dlaczego ja nie mogę wnieść parasolki z ostrym, jak pada deszcz.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
No nie możesz, bo to już jest…

Michał Tabor:
Bo zagrażasz innym osobom. Dlatego tak jak też na początku mówiliśmy, ten proces jest Od przygotowania do zakończenia, a nawet po zakończeniu, bo trzeba to wszystko porozliczać, jest bardzo długi i dobrze sobie jest przede wszystkim zabezpieczyć czas. Bo jeżeli masz czas i nie gonią cię terminy, to jesteś w stanie wszystkiego się dowiedzieć, zorganizować krok po kroku. Pytając, jeździć i zadając pytania.

Marcin Andrzejewski:
Czyli pytać, planować, działać w bezpozornego stresu i podejść do tego, no z odpowiednim, z odpowiednim takim, z odpowiednią świadomością ryzyka. No bo to popadło to ryzyko, że to ryzyko zawsze jest, no bo zawsze ryzykujemy czymś.

Michał Tabor:
Musimy wziąć… Ryzyko jest zawsze. Przede wszystkim pamiętać o bezpieczeństwie, bo bezpieczeństwo jest bardzo, bardzo ważne. Jest, no nie wiem, prosty przykład. Organizujemy Sylwestra na przykład w Jarze Wielanowskim czwarty, piąty raz w tym miejscu. Oczywiście w każdym miejscu wymaga też nauczenia ludzi. Od początku jest tych ludzi dużo, wystarczająco dla nas, ale z roku na rok jest troszkę więcej przybywających tych ludzi. My zgłaszamy ten Sylwester z roku na rok tak samo, bo na cztery tysiące osób. Ale na przykład od dwóch lat wprowadziłem, było zagrożenie drogi ewakuacyjnej. Ludzie zaczynali stawać w drodze ewakuacyjnej. I jakby zauważyłem, że to może być jakby niebezpieczne już. I prostym zabiegiem postawiłem wysoki podzbrezentem w miejscu, gdzie był to miejsce drogi ewakuacyjnej. Tak naprawdę nic nie kosztuje, tylko wystarczyło lekko pomyśleć nad tym, jak ograniczyć dostęp tych ludzi do sceny. Jak wysłoniłeś i nie widzieliś sceny, po prostu nie stawali w tym miejscu. I to się sprawdziło prostym zabiegiem. Więc trzeba patrzeć też z punktu widzenia… Tutaj to doświadczenie. Ja też chodzę podczas koncertów i trochę wchodzę w rolę odbiorcy. Idę tą drogą, którędy będzie szła publiczność. Widzę, co im może przeszkadzać. Widzę, gdzie bym chciał wejść, gdzie bym chciał bramkę zrobić, na przykład wejściową. żeby sprawić też takie wrażenie publiczności, żeby też mieli wygodnie, a czuli się bezpiecznie.

Marcin Andrzejewski:
To jest to miejsce, do którego dążyłem przez całą tą rozmowę. Bo my bardzo często zapominamy o tej najważniejszym elemencie, o tym najważniejszym elemencie, czyli o publiczności, czyli o odbiorcy końcowym. No bo my tak naprawdę robimy to dla nich. Po części dla siebie, po części dla instytucji, po części dla misji i wielu jeszcze innych rzeczy. Bez odbiorcy to nie ma sensu. Sztuka nie ma sensu, kultura nie ma sensu. Bardzo Ci dziękuję za to, że o tym wspomniałeś. Teraz żyjemy też w takim świecie, że dużo jest osób, które uważa, że wszystko robi bardzo dobrze, bo progi wejścia się też pozmieniały zupełnie. My pracujemy w sektorze wideo. Ja dostaję szerskiej pasji, jak przychodzę na wydarzenie i widzę w pierwszym rzędzie siedmiu ludzi z aparacikami, którzy siedzą w takiej pozycji i to są osoby, które są wynajęte do tego, żeby zarejestrować to wydarzenie. No i okej, tylko ja jako widz z drugiego rzędu widzę plecy. Czasami te plecy są fajne, czasami nie. Nie ma to znaczenia. Zapominamy bardzo często o publiczności.

Michał Tabor:
Zapominamy o publiczności, zapominamy też również, jeżeli już mówimy o redaktorach, fotografach, mediach ogólnie. to zapominamy też o mediach. Po prostu to się dzieje dlatego, że nie mają wytyczonego miejsca swojego, gdzie te zdjęcia mogą robić. Oczywiście też to musi być przemyślane, bo nie damy ich z boku sceny, bo po co nam wtedy media, jak nie zrobią zdjęcia. Więc warto też jest pomyśleć o nich, żeby znaleźć im jakieś wytyczone miejsce z napisem media, z podniesionym podestem i jakby ta współpraca już jest inna. Więc jak to sobie zaplanujemy, to również nie będziemy mieć problemu z takimi rzeczami.

Marcin Andrzejewski:
Kamila, Michał, bardzo wam serdecznie dziękuję.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Ja to tutaj tylko taki dodatek. Ale dziękuję bardzo.

Marcin Andrzejewski:
Robiliśmy dawno projekt o sukcesji w kulturze. Ten transfer wiedzy jest bardzo ważny. Przyjdzie taki czas, że Michał będzie chciał pooglądać te koncerty, wiesz, z perspektywy widza. No i wtedy ktoś musi je zorganizować.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
No tak.

Marcin Andrzejewski:
Wszystko płynie, pantarej. Jeszcze raz bardzo wam serdecznie dziękuję.

Michał Tabor:
Również dziękujemy.

Marcin Andrzejewski:
Dzięki wielkie.

Kamila Sobieraj-Lewandowska:
Dzięki.

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij go:

bezpieczeństwo dokumentacja Gdański Archipelag Kultury harmonogramy imprezy masowe instytucje kultury komunikacja backstage logistyka wydarzeń ochrona organizacja wydarzeń produkcja koncertów publiczność regulaminy ridery artystyczne szkolenia współpraca z artystami wyzwania w kulturze zaplecze techniczne zapytania ofertowe zarządzanie zespołem

Sukcesja jako troska o przyszłość kultury | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej

Spójność komunikacji po zmianie zespołu wizerunkowego | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem cały kongres i pozwoliłem wybrzmieć największym problemom związanym z wieloma aspektami sukcesji w sektorze kultury. Czternaście osób eksperckich,…
Czytaj dalej

Sukcesja kompetencji formalnych | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem cały kongres i pozwoliłem wybrzmieć największym problemom związanym z wieloma aspektami sukcesji w sektorze kultury. Czternaście osób eksperckich,…
Czytaj dalej

Sukcesja cyfrowa | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej

Za kulisami instytucji | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej