Ryzyko też jest metodą badawczą – Piotr Jędrzejas

Poznaj kulisy tworzenia wydarzeń kulturalnych w jednej z najbardziej oryginalnych dzielnic Gdańska. Piotr Nowak i Marcin Andrzejewski rozmawiają o wyzwaniach, diagnozowaniu potrzeb społeczności i znaczeniu jakościowych wskaźników w kulturze.
Marcin Andrzejewski Marcin Andrzejewski
Ryzyko też jest metodą badawczą – Piotr Jędrzejas

Obejrzyj na YouTube!

Posłuchaj podcastu:

Opis odcinka

W odcinku dowiesz się: Jak wygląda codzienność Domu Sztuki na Stogach i czym wyróżnia się ta lokalizacja na tle innych dzielnic Gdańska. Na czym polega diagnoza potrzeb mieszkańców i dlaczego pytania otwarte są kluczowe w kontaktach z lokalną społecznością. Jak przeprowadza się ewaluację wydarzeń i czym różni się sukces jakościowy od ilościowego. Jakie wyzwania stoją przed animatorami kultury w promocji i docieraniu do różnych grup wiekowych. Co zaskakującego można odkryć podczas warsztatów i rozmów – od makaronowych badań po oswajanie seniorów z radiem.

Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

relacje.video AI Network

Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury

relacje.video AI Network

Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury

Transkrypcja

Piotr Jędrzejas:
Co innego jest projektować jakieś wydarzenia do centrum organizmu miejskiego, a co innego do dzielnic, które są w jakiś sposób naznaczone piętnem dzielnicy gorszej.

Marcin Andrzejewski:
Piotr Jędrzejas, menadżer miejsca i to nie jest koniec tego wywodu, tylko początek. Jaka jest właściwie pełna nazwa twojego stanowiska pracy?

Piotr Jędrzejas:
Tak, początek bardzo dobrze, menadżer miejsca i tutaj musimy użyć takiej anglojęzycznej nazwy slash, czyli taki ukośnik. Animator społeczności lokalnej Gdańskiego Archipelagu Kultury Dom Sztuki. Dom Sztuki to jest miejsce, gdzie na co dzień pracuję, zajmuję się właśnie animacją społeczności lokalnej i programowaniem jakichś wydarzeń dla mieszkańców dzielnicy Stogi.

Marcin Andrzejewski:
Dom Sztuki, czyli jedna z wysp na archipelagu kultury.

Piotr Jędrzejas:
Tak, jedna z wysp i to bardzo wyspowa wyspa, ponieważ znajduje się na wyspie portowej dzielnica Stogi i tam jest właśnie usytuowany Dom Sztuki.

Marcin Andrzejewski:
Piękne miejsce na wyspę.

Piotr Jędrzejas:
Tak, to jest taka dosyć ciekawa enklawa, ja to tak nazywam, enklawa kultury. Teraz przez różne takie kwestie związane z logistyką wyłączone z takiego krwioobiegu miasta, bo most Siennicki, który bezpośrednio prowadził z Gdańska Głównego na Stogi jest w remoncie, Ta wyspowość tej wyspy stała się jeszcze bardziej wyspowata.

Marcin Andrzejewski:
Czy wyspowość wyspowatej wyspy zmienia sposób w jaki projektujesz, albo wymyślasz, albo zarządzasz wydarzeniami kulturalnymi? No bo jesteś animatorem, przynajmniej tak mówi część twojego stanowiska. Animatorem lokalnej społeczności. I zastanawiam się, czy to jest tylko i wyłącznie albo aż specyfika, wada czy zaleta.

Piotr Jędrzejas:
Trudno to powiedzieć. Jest to na pewno sytuacja wyjątkowa, bo stanąłem w takim miejscu, że muszę zaproponować tym ludziom, którzy na co dzień mieszkają na stogach, a jeszcze na przykład dodatkowo tam pracują, no jakiś oddech od tego, że są gdzieś w jakiś sposób wyodrębnieni. No i staram się jak organizuję jakieś takie wydarzenia, dla nich to robić takie wydarzenia pełnoskalowe, żeby nie mieli poczucia, że coś tracą, więc no staram się to robić z takim impetem, przytupem, no żeby było dla nich wesoło, ciekawie, interesująco i żeby nie czuli się wykluczeni.

Marcin Andrzejewski:
Zastanawia mnie perspektywa, wiesz, od czego się zaczyna, no bo rozmawialiśmy tu na przykład z osobami, które pracują w dziale artystycznym. Mieliśmy też osoby, które są już taką typową egzekucją, czyli działem technicznym, który wykonuje te szalone rzeczy, które wy sobie zaprojektujecie albo wymyślicie w głowie. Ale wiem, że ty podchodzisz do tego bardziej analitycznie, bardziej tak Nie powiem, że myślisz Excelem, bo to zapewne tak nie jest, ale skąd bierzesz informacje o potrzebach właśnie mieszkańców wyspy portowej?

Piotr Jędrzejas:
No są narzędzia, oczywiście też pracujemy na Excelu, ale akurat tutaj w Excelu możemy sobie ewentualnie policzyć, jeżeli mamy jakieś badania, Musimy przeprowadzać jakieś badania, diagnozę. Najprostsze badanie i diagnoza to jest wymiana słów i na przykład zapytanie się, a dlaczego na przykład nie byłeś ostatnio na wydarzeniu tre? No bo nie interesują mnie ci artyści. Albo no bo nic się nie dzieje i nawet to jak się dzieje, to dla mnie znaczy, że się nic nie dzieje. To można powiedzieć, że jest początek jakiejś wszelkiej diagnozy to pytanie dlaczego? Dla nas jest to pytanie, dlaczego coś robić, czyli czy my znajdziemy odbiorców. Później to pytanie, dlaczego, zamienia się w pytanie, dlaczego tu przyszedłeś, przyszłaś, czego oczekujesz od nas, jeżeli my jesteśmy instytucją kultury działającą. na zasadzie pewnego włączania ludzi w wydarzenia i może nie zajmowania się zagospodarowaniem ich czasu wolnego, bo to jest jakby trochę inna działka, tylko staraniem się, żeby mieli poczucie, że ta kultura nie jest gdzieś dalej, tylko jest blisko nich. To jest chyba podstawowa zasada, więc przeprowadzamy takie badania, diagnozy. Ostatnio mieliśmy taką diagnozę, ja ją nazwałem makaronowa. ponieważ badanie polegało na tym, że zadaliśmy grupie młodzieży, która była u nas na przedstawieniu teatralnym, pytanie, czy jeżeli mają trudny temat, to wolą się porozumieć swoimi rówieśnikami za pomocą mediów społecznościowych, smsów, czy też stanąć z nimi twarzą w twarz i porozmawiać na ten temat. I metoda makaronowa polega na tym, że mieliśmy miskę z makaronem, i dwa słoiki, w którym było jedno pytanie, że wolę cyfrę albo wolę to analogowe rozwiązanie, czyli rozmowa z twarzą w twarz i przeprowadzała to moja koleżanka Agnieszka Szymańska, która zajmuje podobne stanowisko tylko we Wrzeszczu. No i wyniki były dosyć zastanawiające, bo obstawialiśmy zupełnie inaczej. I to już nam pozwoliło zrobić takie pierwsze wyjście do tego, żeby proponować im więcej możliwości tego spotkania. Czyli akurat tutaj warsztaty teatralne są takim kluczem, żeby ich spotykać twarzą w twarz i okazuje się, że oni tego bardzo potrzebują.

Marcin Andrzejewski:
Jako pierwsza osoba, z którą dzisiaj rozmawiamy, a to jest czwarty wywiad, jako przykład pytania dała pytanie otwarte. Pierwsze pytanie, które zacytowałeś, czyli dlaczego nie było cię, nie byłaś na wydarzeniu takim i takim. Człowiek już musi odpowiedzieć, nie ma wyjścia, to jest proaktywne takie pytanie. Bo do tej pory tutaj twoi koledzy i koleżanki podawały takie pytania, gdzie właściwie można było łatwo uciec z odpowiedzią, a tutaj już nie. To jest celowy zabieg? Korzystacie także z tego typu metod?

Piotr Jędrzejas:
No tak, to są narzędzia, bo te narzędzia powodują tego, że rozmowa zaczyna być początkiem relacji. Nie da się, moim zdaniem, żadnego działania rozpocząć właściwie, jeżeli nie nastąpi takie zawiązanie relacji. My przed naszą rozmową też rozmawiając, żartując, w jakiś sposób wymieniając pewne informacje, nawiązujemy relacje po to, żeby nam się lepiej rozmawiało, jak będzie nas nagrywała kamera. Dlatego jak ja projektuję jakieś wydarzenia, to staram się rozmawiać z ludźmi. Ja na przykład osobiście plakatuję słupy ogłoszeniowe, bo wiele osób się zatrzymuje, I ja przy okazji jestem też taką informacją dla nich, bo się pytają, a po co, a dlaczego, a czy tam można przyjść z wnukami na przykład na to wydarzenie. I ja uwielbiam to plakatowanie, bo to mi zajmuje dosyć dużo czasu. Czasami aż ten klej zaczyna zasychać, ale dzięki temu ja nawiązuję relacje. I to jest bardzo ważne, żeby z takiej bezimiennej informacji stało się to takim nośnikiem informacji, które niesie jakiś ładunek emocjonalny. pozytywny. Na tym nam zależy. Więc staramy się, ja i moja ekipa działająca w Domu Sztuki, nawiązywać relacje na każdym kroku. Pytać się po prostu ludzi, wieszając plakaty, przechadzając się po tej dzielnicy, w sensie przemierzając od punktu A do punktu B, starać się nawiązywać te relacje. No i do tego służą pytania otwarte. Bo jak je zamkniemy, to ktoś powie nam nie, tak i do widzenia.

Marcin Andrzejewski:
Tak, to prawda. Poza tym, że słowo relacje jest nam najbliższe, bo tak nazwaliśmy swoją firmę, to mnie zastanawia, co potem dzieje się z takimi informacjami. A właściwie nie tyle, co się dzieje, no bo to już wiem, że Wy na nich bazujecie, tylko w którym etapie projektowania wydarzenia one się pojawiają na stole. Czy to jest tak, że robicie na przykład jakąś burzę mózgów i stwierdzacie, że a może zróbmy wydarzenie X lub Y i wtedy te dane wjeżdżają od razu i mówią, słuchajcie, to nie ma sensu, bo z naszych doświadczeń i rozmów i wywiadów wynika coś zupełnie innego. Czy dajecie sobie przestrzeń na taki artystyczny ferment i dopiero po jakimś czasie, w procesie, po jakimś czasie jest to konfrontowane z informacjami, które pozyskujesz w ten lub w inny sposób.

Piotr Jędrzejas:
Różne są sposoby, żeby dojść do podobnego wniosku, czyli przede wszystkim celu też, żeby się udało skonstruować jakieś wydarzenie, warsztat, na który będą chcieli przyjść ludzie. Nawet jeżeli to będzie jakiś niszowy pomysł, to w tej perspektywie kultury szerokiej, dostępnej, nie odcinającej się od pewnych grup ludzi, żeby oni się tam mogli odnaleźć. Więc różne są sposoby. Można zaprojektować wydarzenie, które wydaje nam się abstrakcyjne, I nagle się okaże, że przyjdą na niego ludzie z różnych wieków, młodzi, w wieku dojrzałym, starsi ludzie, którzy będą zainteresowani tym wydarzeniem. Ja miałem na przykład taki przykład wczoraj. Wczoraj wydarzyło się coś takiego, że po raz pierwszy w Domu Sztuki odbył się warsztat z kiszonek. Czyli jak kisić warzywa, żeby były zdrowe, smaczne i może się przydało to na święta. Ja byłem bardzo sceptyczny. Gdzie na stogach o kiszeniu warzyw? A nagle okazało się, że przyszło całkiem sporo panów. nie jakaś oszałamiająca liczba, ale taka, że naprawdę oni mogli tam się odnaleźć. Panie w różnym wieku i mieli strasznie ogromny ubawstwo, ja tam do nich zaglądałem, z kiszenia tych akurat buraków, które za tydzień będą mogli sobie otworzyć. Można powiedzieć, że w pewien sposób No, abstrakcyjna sytuacja. Kiszonki w domu sztuki, trochę to daleko. Ale okazuje się, że to poszukiwania tego tematu, który jest dla nich ważny, można nie wyjść z punktu badań, tylko poprzez ewaluację pewnych wydarzeń. Bo to też jest odpowiedź na pewne pytania. Dlaczego na przykład na to wydarzenie przyszło tyle i tyle osób, A na to nie było żadnego zainteresowania. I to już też nam podsyła pewną odpowiedź. Więc samo konstruowanie tych wydarzeń może brać się z tego fermentu, że szukamy jakiejś nowej drogi, jakiegoś zaskoczenia. Może brać się z naszych intuicyjnych przeczuć, aczkolwiek one nie zawsze są takie oczywiste i trafione, bo tak jak mówię, ja byłem sceptyczny, ale nagle okazało się, że to jest trafiony pomysł i ludzie byli bardzo zainteresowani kontynuacją tego, która będzie za tydzień, tego warsztatu i okazuje się, że tu nasza intuicja może pozwolić nam na szukanie różnych dróg, ale nie zawsze ona poddaje nam dobre rozwiązania. Nie wiem, czy odpowiedziałem na to pytanie fermentacyjne, na temat fermentu twórczego. Wydaje mi się, że szukamy różnych dróg, żeby dotrzeć do tego celu, żeby jak najwięcej ludzi włączyć w wydarzenia kulturalne.

Marcin Andrzejewski:
Odpowiedziałeś, bo twoja perspektywa jest dla nas bardzo ważna. I ten ferment nie zawsze musi iść, jak sam powiedziałeś, z tymi danymi takimi twardymi, albo nieraz może iść nawet w poprzek. Użyłeś słowa ewaluacja i ewaluacja po wydarzeniach. Ja mam zawsze problem z ewaluacją, bo mam wrażenie, ale być może się mylę i popraw mnie, jeżeli tak jest, proszę, że ewaluacja bazuje tylko i wyłącznie na zdaniu tych osób, które na tym wydarzeniu były. nie bierze pod uwagę zdania ludzi, którzy w tym wydarzeniu jednym czy drugim nie uczestniczyły i nie wiemy dlaczego tak jest. Czy wy macie na to jakieś rozwiązanie? Czy to jest luka informacyjna?

Piotr Jędrzejas:
To znaczy w pewien sposób to już jest informacja, że jakaś grupa osób nie była na jakimś wydarzeniu. Nie wiemy, czy to są na przykład kibice, którzy mieli w tym samym czasie mecz drużyny, której kibicują, czy były jakieś inne powody, czy był błąd komunikacyjny, bo nie udało się dotrzeć do tej grupy, czy po prostu dane wydarzenie w ogóle nie leżało w kręgu zainteresowań. Albo ta grupa osób nie ma jeszcze tak wyrobionych kompetencji kulturowych, że to wydarzenie może je zainteresować, bo musimy też pamiętać o tym, że ewaluacja najbardziej interesuje nas z tych powodów, gdzie widzimy jakieś błędy albo coś, co się nie udało. To są trudne ewaluacje, ale to jest chyba najbardziej interesujący aspekt ewaluacji, ponieważ my jako organizacja ucząca się chcemy się uczyć na błędach. Bo i to na swoich błędach się chyba uczy najciężej, ale też w dosyć szybki sposób się przyswaja rozwiązania, które pozwalają uniknąć tych błędów w przyszłości. Więc dla nas, w naszej organizacji ewaluacja jest bardzo istotna. Tak jak mówię, nie są to zawsze miłe i przyjemne sytuacje, no bo trzeba powiedzieć, no ktoś tutaj zawalił, ten pomysł był zły. Tutaj nie udało się dotrzeć do tej grupy odbiorców, albo wydarzenie z bardzo skomplikowaną muzyką jazzową w ogóle nie miało racji bytu dla grupy odbiorców, dla których to zostało zaplanowane. To są przykłady, ale oczywiście to jest najbardziej wartościowe w ewaluacji, bo to, że mamy fajne zdjęcia, slajdy, jakąś prezentację, możemy sobie podziękować i się pośmiać z tych bardziej śmiesznych aspektów, które zawsze przy wydarzeniach takich o dużej takiej o dużym zagrożeniu, no bo pogoda, niepogoda i tak dalej, które występują przy tych wydarzeniach artystycznych, no to wydaje mi się, że ewaluacja daje te narzędzia, które pozwalają nam doskonalić po prostu też, można powiedzieć, i relacje i budowanie tego takiego repertuaru wydarzeń i warsztatów, żeby jak najwięcej wciągać ludzi w to, co robimy.

Marcin Andrzejewski:
Te dwie rzeczy się właściwie nie wykluczają,

Piotr Jędrzejas:
bo moim zdaniem się świetnie uzupełniają.

Marcin Andrzejewski:
Uzupełniają, prawda? No bo to jest narzędzie faktycznie wtedy dla organizacji jako takiej. Ale bardzo Ci dziękuję za to, że poruszyłeś ten temat ładnych prezentacji, slajdów i że możemy się pośmiać. Ja wielokrotnie się spotykam z sytuacją, że ludzie w rozmowach takich bardziej kuluarowych Mówią, Marcin, nie mamy czasu na to, żeby się pocieszyć z tego, co zrobiliśmy. Bo wiesz, nie ma nieraz procesu ewaluacji, nie ma na to czasu, bo już wchodzi kolejne wydarzenie, jest kolejna rzecz do zrobienia, robimy kolejny festiwal i nie ma tej, sam zespół, sama organizacja jako taka, nieraz nie ma po prostu przyjemności z tego, co robi, bo natychmiast wpada w drugą rzecz. I nigdy nie patrzałem na ewaluację jako narzędzia do tego. I to jest ciekawa perspektywa.

Piotr Jędrzejas:
Tak, bo świętowanie jest bardzo ważne. To znaczy, wydaje mi się, że ten moment świętowania i spojrzenia z dystansem na błędy, z których można z tej perspektywy śmiechu rozładować pewne złe emocje, ale ten dystans też tworzy bardzo dobrą perspektywę do takiej nauki na własnych błędach. Można powiedzieć taką mniej bolesną. A świętowanie w każdej organizacji, w każdej relacji, dobrej relacji jest bardzo istotne.

Marcin Andrzejewski:
Rozumiem, że w organizacji, jaką jest Gdański Archipelag Kultury, także mając świadomość, że jest to instytucja, której organizatorem jest miasto, jest przestrzeń na eksperyment. Celowo nie używam słowa błąd, tylko eksperyment. I macie taki bufor psychiczny, że możecie sobie pozwolić na to, żeby niektóre rzeczy po prostu przetestować na żywym organizmie, no bo dane danymi intuicja intuicjami intuicją, a niektóre rzeczy zadziałają albo nie. Jak ta ksiądz.

Piotr Jędrzejas:
Tak, organizacje uczące się to są też organizacje poszukujące, bo nie możemy się powtarzać, musimy szukać różnych też często niełatwych tematów i konstruować wokół nich wydarzenia i zdarzają się takie momenty, One są bardzo ryzykowne też ze względu na światopogląd niektórych ludzi, na to, że właśnie te kompetencje kulturowe, kompetencje społeczne nie do końca są rozwinięte nawet w danej dzielnicy można powiedzieć. Co innego jest projektować jakieś wydarzenia do centrum organizmu miejskiego, a co innego do dzielnic, które są w jakiś sposób naznaczone piętnem dzielnicy gorszej. dzielnicy niebezpiecznej, dzielnicy takiej, która nie jest tą wisienką na torcie organizmu miejskiego. Tutaj mówimy o Gdańsku, więc tak, bardzo jest dużo takiej możliwości na ten eksperyment. i wydaje mi się ta otwartość na to, że nie na każdym wydarzeniu musi być 100% publiczności, widzów, to jest wspaniała perspektywa do tego, żeby właśnie też badać w jaki sposób To jest też metoda badawcza, to ryzyko jest też metodą badawczą i wydaje mi się próba przeniesienia z jednej filii do drugiej filii pewnych pomysłów też czasami jest obarczona ryzykiem, choćby o wspomnianych kiszonkach, które może nie są jakimś takim obrazoburczym, czy też powodującym niepokój społeczny wydarzeniem, ale to nie jest proste zachęcić mieszkańców do takiej spojrzenia na swój sposób jedzenia z perspektywy takiego zdrowego odżywiania się z równoważonej diety.

Marcin Andrzejewski:
Ja bym chętnie pouczestniczył w ewaluacji tego, co zostanie skiszone czy zakiszone, wiesz?

Piotr Jędrzejas:
No ja będę smakował te buraki za tydzień, więc już moje kubki smakowe przyjdą taką wstępną ewaluację i ja będę mógł to później w jakiś sposób opisać. Na razie jestem szczęśliwy z tego, bo jak zaglądałem do tej sali, to ja dawno nie widziałem tak zadowolonych, szczęśliwych ludzi, którzy mogą razem ze sobą pokroić warzywa. Co brzmi tak trochę abstrakcyjnie, ale okazuje się, że w tym naszym świecie potrzebujemy takich prostych, nieumocowanych we współczesnym świecie zadań.

Marcin Andrzejewski:
Pierwotnych trochę. Wszyscy jemy. To jest najbardziej społeczna rzecz, jaką człowiek ma do dyspozycji. Jedzenie. Przecież wiele kultur się na wspólnym posiłku zbudowało.

Piotr Jędrzejas:
No tak, tak. Ale jak jeszcze weźmiesz pod uwagę piramidę maslowatych, piramidę potrzeb, no to masz tutaj, nagle wchodzisz do takiej sali i widzisz, że piramida jest w całej pełni.

Marcin Andrzejewski:
Jest.

Piotr Jędrzejas:
Bo aż do samorealizacji to wszystko idzie.

Marcin Andrzejewski:
Ewaluacja na końcu kończy się, to powiedziałbym masło maślane a propos jedzenia. Na końcu ewaluacji są albo element raportowy, albo chociażby jakieś wskaźniki. Ja już nie będę ciągnął tematu jakimi wskaźnikami można określić ten event kieszonkowy. Ale z jakich Wy korzystacie wskaźników? Albo inaczej, z jakich chcielibyście korzystać, bo zapewne inne potrzebują organizację czy instytucję, która jest Waszym fundatorem, a być może inne są Wam potrzebne?

Piotr Jędrzejas:
Dla nas bezwzględnie najważniejsze są wskaźniki jakościowe. Oczywiście nie zajmujemy się teraz w tym momencie w naszej rozmowie metodologią, w jaki sposób je przygotować, tylko jakościowe, a nie ilościowe. Wiadomo, że ilościowe, jak połączą się z jakościowymi, to jest to wspaniały wynik. dla organizatora, no te ilościowe są zawsze jakimś takim bardzo wymiernym, konkretnym oddaniem zainwestowanych w tkankę społeczną pieniędzy. Powiedzmy, że np. z danego wydarzenia skorzystało 10 tysięcy ludzi. My patrzymy na to trochę inaczej. 10 tysięcy ludzi, ale my się zastanawiamy nad tymi np. dziesięcioma osobami, które nie przyszły. Z jakiego powodu? Czy w jakiś sposób nastąpił jakiś proces wykluczenia? Dlaczego oni nie chcieli przyjść? Czy dlatego, że czują, że to nie jest dla nich miejsce? Szukamy tych odpowiedzi, więc ta jakość jest dla nas najważniejszym takim wskaźnikiem, który chcemy znać. My chcemy wiedzieć tak naprawdę o każdym z naszych widzów, odbiorców dosyć sporo. To znaczy, dlaczego chcesz do nas przyjść, albo dlaczego nie chcesz do nas przyjść.

Marcin Andrzejewski:
I udaje się znaleźć odpowiedź na to pytanie. Choć udaje się to jest może złe słowo, bo zakłada jakiś przypadek losowości.

Piotr Jędrzejas:
Wydaje mi się, że to jest bardzo indywidualne pytanie. Do każdego z nas, który tutaj pracuje w organizacji. Dla jednej osoby może być to, że przyjdą dwie osoby to już to jest właśnie ta miara sukcesu na jakiś trudny temat, a dla drugiego będzie 20 osób. Operuję tutaj akurat ilościowymi wskaźnikami. ale to się też przenosi od razu na tą jakość, czy te 20 osób to są właśnie te osoby, które byśmy chcieli, żeby nas odwiedziły, czy to super, że nas odwiedziły, super, że są z nami, ale może jeszcze bardzo chcielibyśmy, żeby te dwie osoby, które zawahały się, również się pojawiły na następnym wydarzeniu. To jest bardzo indywidualne. Moim zdaniem ten proces, który został zainicjowany w organizacji i który się tak… My wszyscy się go uczymy. Tak jak mówiłem, to organizacja ucząca się prowadzi nas jednak do tego bardzo istotnego pytania. Jakie te wskaźniki jakościowe powinny być dla nas wspólne, żebyśmy mogli gdzieś w jakiś sposób rozmawiając o tym samym.

Marcin Andrzejewski:
Bo one są też dość ciężkie do zaraportowania, to znaczy nie do samego zaraportowania jako wykonania raportu przez was, tylko do interpretacji przez inne instytucje. Tak jak to na początku powiedziałeś, że wspomniałeś sam od razu o wskaźniku ilościowym.

Piotr Jędrzejas:
No tak.

Marcin Andrzejewski:
On jest najprostszy do zrozumienia przez osobę, która ma z ramina miasta na przykład sprawdzić, czy wy się wywiązujecie ze swojego zadania. O wiele łatwiej jest takiej osobie zobaczyć 400 lajków, 300 odwiedzin i 10 tysięcy osób niż wskaźniki jakościowe, które bez backgroundu i całej informacji dookoła mogą być albo mylące, albo nic niemówiące. Ja się z nim spotykam dość często, szczerze mówiąc.

Piotr Jędrzejas:
Tak, dlatego jest jakby wspołożeniem ten moment, że ten opis merytoryczny zaczyna coraz częściej być brany pod uwagę przez organizatorów, że jakby wczytują się w te wszystkie niuanse, które się pojawiają właśnie z poszukiwania tego jakościowego przedstawienia pewnej sytuacji, pewnego wydarzenia, dlaczego tyle osób, dlaczego nie tyle. Więc wydaje mi się, że to jest bardzo ciekawy temat, ale on nie jest kompletnie zamknięty. To jest bardzo, bardzo otwarta sytuacja. Ona chyba będzie zawsze otwarta, bo cały czas się zmieniamy. Cały czas się zmienia świat zewnętrzny, cały czas się zmienia w jakiś sposób organizacja, więc to takie pantare jest bardzo istotne, żeby być też na tym otwartym, przygotowanym i akceptować to, żeby nie dać tego zatrzymać, zalać żywicą, żeby powstał jakiś bursztyn kultury, który tam właśnie zawsze te wzorce i tak to powinno być. Więc to jest fascynujące, że żyjemy w tej właśnie takiej płynnej nowoczesności i kultura bardzo mocno jest zaczepiona w tej płynnej nowoczesności.

Marcin Andrzejewski:
Pan Tarek, to prawda. Ja się zastanawiam czy, albo nawet nie czy, tylko jak mocno wpływa Zmiana, która niesie za sobą tą taką hiperaktywność, o której wszyscy teraz od nas wymagają. Bycie wszędzie, bycie informacyjnie wszędzie, zakładanie profili na wszystkich mediach społecznościowych, a najlepiej jeszcze wyskakiwanie z lodówki, bycie w mediach tradycyjnych, bycie w mediach elektronicznych. Zapewne też podchodzisz do tego metodycznie jakoś, jeżeli chodzi o promocję, o informację i o docieralność z tym, co robicie jako instytucja. Nie wiem, czy jestem sobie w stanie wyobrazić wskaźniki jakościowe tego typu podejścia. Ilościowych mogę wymienić bardzo dużo. Jakie masz do tego podejście?

Piotr Jędrzejas:
Ja mogę się opierać tylko na tych projektach, które dotychczas udało mi się zrealizować w chwili u siebie, bo jestem skoncentrowany na tym, więc ja bazowałem tam, mając pewne wytyczne ilościowe, bazowałem właśnie na takich jakościowych wskaźnikach, ponieważ realizowałem projekt, który się nazywa Radiostogi nadaje. Pomysł polegał na tym, że na Stogach mamy również profesjonalne studio Gdańskiego Archipelagu Kultury. Udało mi się pozapraszać osoby, które pamiętają Stogi sprzed wielu, wielu lat i np. wnuczka rozmawiała z babcią na temat tego, jak się mieszkało, gdzie się chodziło na randki, jak wyglądały Stogi dawniej, dawniej, dawniej. Udało nam się przygotować takich sześć odcinków z różnymi osobami i właściwie ja nie spełniłem tego, który był zapisany w projekcie, że 12 osób ma być w tym projekcie i mógłbym się starać, ale przeprowadzając rozmowami pewną preselekcję tych, którzy chcą opowiedzieć o tych stogach dawniej, okazało się, że dziewięć osób jakby daje bardzo dużo i nie ma co starać się na siłę osiągnąć pewnego pułapu. Więc ja byłem zadowolony i jestem zadowolony z jakościowego aspektu. Ilościowy tutaj współczynnik to jest taki, no powiedzmy, brakuje tam jednej, nie wiem, piątej, jednej szóstej do tego, żeby osiągnąć założony wskaźnik, ale tak naprawdę nie chcę się nad tym zastanawiać. Ważniejsze jest dla mnie to właśnie, co udało mi się uzyskać w tej jakości.

Marcin Andrzejewski:
Jakoś ponad ilość.

Piotr Jędrzejas:
Zawsze.

Marcin Andrzejewski:
Zazdroszczę perspektywy i możliwości.

Piotr Jędrzejas:
Ja myślę, że to może się brać z tego, że jednak ta wyspa trochę tak odcina nas.

Marcin Andrzejewski:
Ale jednak jesteś częścią archipelagu, musisz o tym cały czas pamiętać.

Piotr Jędrzejas:
Tak, to oczywiście. Też tutaj przyjeżdżamy, wymieniamy się, spotykamy się co tydzień, wymieniamy się naszymi wrażeniami, pomysłami i staramy się cały czas współpracować ze sobą.

Marcin Andrzejewski:
I to są rozmowy, spotkania na jakim szczeblu? Na takim menadżerskim?

Piotr Jędrzejas:
My mamy jakby, mamy jeden cykl takich spotkań programowych, czyli spotykają się wszystkie osoby, które biorą udział w programowaniu oferty, tak można powiedzieć, oferty Gdańskiego Archipelagu Kultury. oraz menadżerowie, którzy się zajmują zarządzaniem danymi obiektami, plus tym, co się dzieje wokół, jeśli chodzi o animacje lokalnej społeczności.

Marcin Andrzejewski:
i zostaje potem jakiś ślad.

Piotr Jędrzejas:
Tak, my spisujemy to, co jakby na spotkaniu zaistniało, robimy sobie takie jakieś, wytyczamy zadania, cele, zastanawiamy się, co zrobić, żeby coś wyszło lepiej, no to jest ta, gdzieś tam się pojawia ta Burza mózgu przy tych naszych spotkaniach. Burza mózgów i oczekiwanie na to, co z tej burzy nam się wyłoni.

Marcin Andrzejewski:
No i właśnie, wyłania się czy zostaje na poziomie papieru, zapisanej kartki?

Piotr Jędrzejas:
No moim zdaniem zawsze się wyłania, bo chyba nikt z tych osób, z którymi współpracujemy nie jest zainteresowany, żeby to zostało na bazie papieru. Jest zbyt dużo kreatywnych ludzi, żeby to tylko zostawało na bazie papieru.

Marcin Andrzejewski:
Bo są instytucje, które mają taką tendencję do spotkań, które mogłyby być mailami. One odbywają się od rana do wieczora, tylko potem nie ma żadnej egzekucji już.

Piotr Jędrzejas:
No, ale wydaje mi się, że to jest trochę tak, jak rozmawialiśmy a propos kończenia pewnych projektów, ewaluacji i tak dalej. Są różne sposoby. Ja mam ogromne zaufanie do moich koleżanek i kolegów, ale bardzo się lubimy nawzajem, więc to też ułatwia taką współpracę na zasadzie jakby wzrastania w tym wszystkim, a nie odcinania pewnych kuponów od tego, co się udało wcześniej zrealizować, albo od jakichś pomysłów, no tylko działamy i tyle.

Marcin Andrzejewski:
Potem wracasz z takiego spotkania burzy mózgów czy narady do swojej instytucji i do swojego zespołu.

Piotr Jędrzejas:
Tak.

Marcin Andrzejewski:
No i trzeba te wypracowane w pocie czoła kreatywne pomysły zrealizować albo chociażby przedstawić im, jaką dobrą praktyką to robisz. No bo skoro działasz i ci to wychodzi, to do mnie mam, że robisz to dobrze. Podziel się z nami. Tajemnicą.

Piotr Jędrzejas:
Wydaje mi się, że kluczem do tego jest zawsze rozmowa i stawianie spraw jasno. Też nawet jeżeli mamy poczucie takie, że nie do końca jesteśmy przekonani do jakiegoś pomysłu, to warto to powiedzieć. Słuchajcie, nie jestem do końca przekonany do tego, ale wydaje mi się, że to warto zaryzykować. Bo po pierwsze branie samego ryzyka na samego siebie to jest mało takie… to jest zamykające uczucie. Trzeba po prostu się podzielić. Ja nie mam dużego zespołu. ale współpracujemy ze sobą także że wiele rzeczy nie musimy nawet mówić, tylko robimy jakąś stogisiana i chochoły. Pożegnanie lata, tak sobie wymyśliliśmy. No i moje współpracownicy były zaniepokojone. Dlaczego ich nie ujęłem w grafiku? Wy słuchajcie, jest to weekend. Zostawiłem wam otwarte miejsce. No jak to? Nie chcesz nas zapisać? Przecież musimy być na tym. Już wiem, że to jest to, co powinno się dziać, to znaczy my chcemy to robić i chcemy, żeby było super, więc staram się to przedstawiać tak jak jest, z zagrożeniami, które są, z założeniami i z tą perspektywą, że interesują nas najwyższej jakości wydarzenia, nawet jeżeli są małe.

Marcin Andrzejewski:
No tak, wielkość w tym przypadku w ogóle nie przekreśla jakości.

Piotr Jędrzejas:
Tak, tak. Szukamy zawsze tego, żeby było jakościowo jak najlepiej.

Marcin Andrzejewski:
Po takim wydarzeniu zostaje też trochę rzeczy takich typowo reporterskich. Zapisów, zdjęć, fotografii, prezentacji, czasami nagrań. Teraz już właściwie prób wejścia w wideo jest żaden, bo każdy ma świetną kamerę u siebie w kieszeni, w telefonie. Czy wy pracujecie także na takich materiałach? Czy one po prostu zostają zamknięte gdzieś w folderze z napisem archiwum i nic więcej się nie dzieje?

Piotr Jędrzejas:
Nie, pracujemy. Staramy się też w ramach ewaluacji, czyli jak odbędzie się wydarzenie, to też żeby się pojawił ten ślad w świecie cyfrowym, w świecie internetu, czyli jakieś relacje, zdjęcia. Może jakiś filmik, jeżeli mamy więcej funduszy na dane wydarzenie, to staramy się też zaangażować profesjonalne osoby, które zajmują się fotografią, filmem, żeby te materiały również, co podkreślam, były wysokiej jakości, żeby nie było takiego z własnej kieszeni kręcenia. Czasami to też jest fantastyczne, ale żeby to miało też dobrą jakość. No i mamy dział komunikacji, który tylko czeka, aż im coś tam podeślemy, żeby mogli to dalej obrobić i posłać w świat.

Marcin Andrzejewski:
I oni bazują na tych wszystkich danych, które wcześniej zebrałeś, klejąc te plakaty? Co oni dostarczają Ci?

Piotr Jędrzejas:
My się zainformujemy. Widzimy, że jest bardzo małe zainteresowanie jakimiś zapisami na jakieś warsztaty, zajęcia i krótka informacja. Słuchajcie, musimy tutaj wzmocnić taką reklamę, czy bardziej nośność danego tematu. Dziewczyny tam, osoby, które pracują w dziale komunikacji też kładą wtedy nacisk na to, żeby się pojawiało w świecie internetu więcej takich jaskółek informujących o tym, co się będzie działo.

Marcin Andrzejewski:
Zastanawiam jeszcze jedna perspektywa. Ja próbowałem podpytać tutaj twoich kolegów i koleżankę z działu artystycznego, jeżeli chodzi o dobranie materiałów i sposobów docieralności, czytaj narzędzi promocyjnych, do grup, powiedzmy, że demograficznych, czyli do osób w różnym wieku. Macie jakieś doświadczenia, że coś na pewno działa, że ulotka działa w takiej grupie wiekowej, a TikTok będzie działał tu i tu. Nie chodzi tu o takie stereotypowe podejście, że wiadomo, że to jest dla młodych, a to jest dla starych, bo bardzo łatwo się zamknąć w takich ramach, tylko czy to inaczej działa na wyspie?

Piotr Jędrzejas:
To znaczy, ja myślę, że to nie jest aż taka enklawa. Myślę, że działa to podobnie. Kwestia jest taka, że dla mnie na przykład ostatnio było bardzo dużym zaskoczeniem to, w ramach tego projektu Radiostogi Nadaje, gdzie był Arkusz z tymi wszystkimi zgodami, jeśli chodzi o upublicznienie wizerunku, głosu i tak dalej, i tak dalej. I ja nie mogłem od tego zacząć. z tymi starszymi osobami, bo zauważyłem, że jest coś takiego, że po prostu boją się czegokolwiek podpisywać. Dopiero jak udało nam się nawiązać relacje, oswoić wzajemnie, mogła się pojawić informacja, że droga pani Heleno, bardzo ciekawe są te opowieści, żeby one mogły ujrzeć światło albo eter, no to tutaj potrzebuje pani podpisu i zgody na te wszystkie informacje. To była pierwsza niespodzianka, dla mnie dosyć spora, bo wydawało mi się to oczywiste, że podsuwam, ktoś podpisuje i dalej działamy. A druga była to, że ci ludzie niechętnie świetne historie mieli, ale nie chcieli być nagrywani. Dopiero kluczem okazało się to, że medium, które jest przez nich oswojone, czyli radio, otwierało im, to ja mówiłem, ale to będzie tak jak w radiu. Aha, czyli mogę dać się nagrać, bo tam od razu ktoś komuś mówił, a słuchaj, ktoś zrobią z tym głosem twoim, że okaże się, że coś tam, że coś tam i wiadomo co. I to, że jestem z Instytucji Kultury to wcale nie znaczyło, że nie byłem naznaczony tym, że zbieracz podpisów i zbieracz głosów to jest osoba niepożądana.

Marcin Andrzejewski:
To ciekawe wyzwanie miałaś.

Piotr Jędrzejas:
Tak, ale udało się jakoś tak oswoić ich, ale to było dla mnie ogromne zaskoczenie. Ja dopiero mówię, tak, przecież ja nie mogę wyjść od razu z tym. Proszę bardzo, tu karteczka, zapraszam. Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie A nie chciałaby Pani tutaj poopowiadać po tych urodzinach, przyjść kiedyś tam do nas? Wtedy Pani Helena mówi, a dobrze, jak już Pan zjadł ciasto ze mną, to okej.

Marcin Andrzejewski:
To jest klucz. Ciasto. Tak. Fantastycznie. Ale ciekawe jest to, że radio otwierało, nie? W tym wypadku.

Piotr Jędrzejas:
Tak, tak.

Marcin Andrzejewski:
To jest narzędzie, które znali.

Piotr Jędrzejas:
Takie miałem poczucie, że muszę znaleźć takie medium, które jest dla nich od dziecka oswojone. Gazeta już praktycznie przestaje funkcjonować, w naszym świecie coraz mniej wydania cyfrowe. Radio jednak ciągle tak. I to jest ten pomost łączący pokolenia. Nie do końca szanujemy to radio, jadąc samochodem. Po prostu jest, ale to właśnie, że jest, I to jest dla tych, którzy się urodzili 80 lat temu i dla tych, którzy mają teraz, nie wiem, 20, 15 lat, to wiedzą, co to jest za medium.

Marcin Andrzejewski:
Otworzyłeś mi oczy tym radiem. Dziękuję.

Piotr Jędrzejas:
McLuhan chyba mnie tym zainicjował, jego myślami o Medium, czyli Medium is the message, globalna wioska i tak dalej. Ja tak się cofałem i mówię, co dla tych ludzi jest takim bezpiecznym terytorium. Więc to radio jest dla nich bezpieczne.

Marcin Andrzejewski:
To w zupełnej kontrze chyba dwa albo trzy dni temu czytałem jakiś raport na temat stresu, jaki wywołuje w bardzo młodej generacji rozmowa telefoniczna. Ludzie, którzy żyją z telefonem. na co dzień, tylko wykorzystują go do zupełnie innych celów niż telefon jako semantyczna część tego słowa, a nie po prostu wartość. Podobno mają bardzo duży stres, jeżeli muszą wykonać rozmowę telefoniczną, Nawet ze swoimi rówieśnikami. Nie chodzi o to, że muszą zadzwonić do urzędu. 14-laty musi zadzwonić gdzieś, gdzie czeka go niewiadoma. Tylko stres jest… Nie chcę teraz przytaczać z głowy, ale ten poziom stresu był porównywalny do jakichś traumatycznych przeżyć. W przypadku, kiedy musi wykonać telefon do swojego rówieśnika nawet. Nie w złej sprawie. Po prostu sam rodzaj medium jako takie. My się nieraz właśnie zamykamy na takie bańki, kalki, że człowiek by nie pomyślał, że radio może być rzeczą, która, czy wytrychem, która otwiera takie drzwi w danej grupy. I w życiu bym też nie pomyślał, że komunikacja tego typu wśród ludzi żyjących z technologią i telefonem w ręku na co dzień może być rzeczą, która zamknie drzwi, a nie otworzy.

Piotr Jędrzejas:
Ja przypuszczam, że to się bierze z tego, że oni są absolutnie kulturą obrazka, czyli ten body language, ten język ciała jest dla nich bardzo istotny. Ja to widzę na warsztatach teatralnych, jak dla nich jest ważne, bo tak naprawdę informacja zawarta w słowach bardzo się skurczyła u nich. bardzo, nie chcę powiedzieć, że jest uboga, ale ewidentnie jest bardzo skromna i dlatego jak oni nie widzą drugiej osoby, to nie są w stanie odgadnąć, co kryje się za słowami. Dlatego tak wiele młodych ludzi rozmawia przez telefon, widząc drugą osobę. Też się nad tym trzeba zastanowić, że bardzo dużo młodych osób korzysta z tego, że widzi drugą osobę i idzie i wtedy jest w stanie rozmawiać, prowadzić długą rozmowę, bo odczytuje język ciała, a można powiedzieć czysta rozmowa telefoniczna to jest jakby cofnąć ich przed Wittenberga. I oni nagle są wtedy zdezorientowani i gdzieś tam zamrożeni, no bo została przerwana nić komunikacyjna. Tak mi się wydaje. To są moje przypuszczenia po tym, co powiedziałeś.

Marcin Andrzejewski:
I teraz wyobraź sobie, że trzeba zaprojektować wydarzenie i przestrzeń informacyjną dla tych dwóch grup na raz. Jak połączyć radio i młodych ludzi, którzy boją się rozmawiać przez telefon?

Piotr Jędrzejas:
No to wydaje mi się, że to właśnie się o tyle udało, że te osoby siedziały naprzeciwko siebie, I co ciekawe młodsze osoby wybierały to, żeby mieć słuchawki na głowie, żeby słyszeć swój głos w trakcie nagrania, a starsze osoby nie. Nie chciały tego, bo one od razu miały tak, że będą się czuły źle. I to było fascynujące, jak można było zauważyć, jak ten taki przełącznik rozmowy z takiego napięcia związanego z tym, że jest dużo jakiegoś sprzętu, stryka i się zamienia w taką zwykłą rozmowę. Czyli następuje kompletne przejście w stronę to, o czym już wiele razy wspominałem tutaj, czyli chodzi o relację. Wydaje mi się, że są sposoby i ja bardzo jestem zdumiony tym, jak młodzi ludzie fantastycznie odbierają teatr. To znaczy tam mają pełną gamę języka ciała i właściwie to, że ich nie słychać, bo niewyraźnie mówią, albo mówią takimi zdaniami, których kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć niekiedy, co jest też sporą nauką dla mnie, no to to, że potrafią się komunikować ciałem, a widać, że kiedy są źliki i tak dalej i tak dalej, mnóstwo jest tych zabaw, to jest bardzo wartościowe doświadczenie. Oni chyba tego po prostu potrzebują. To są też nasze złudzenia, że oni tego nie potrzebują.

Marcin Andrzejewski:
Bardzo ci dziękuję, że tę rozmowę udało się przeprowadzić tak, że zaczęliśmy od Excela i analizę i skończyliśmy na takich emocjach. Bardzo ci serdecznie dziękuję.

Piotr Jędrzejas:
Ja również.

Marcin Andrzejewski:
To była wielka przyjemność. Mam nadzieję, że nie widzimy się ostatni raz i dziękujemy raz jeszcze za gościnę w archipelagu. Najcudowniejsze wyspy, jakie poznałem ostatnimi czasy.

Piotr Jędrzejas:
No ja zapraszam na tą taką wyspę, wyspę na Stogi.

Marcin Andrzejewski:
Bo teraz nie mamy wyjścia, musimy przejechać i być na wyspie, wyspie. Dziękuję bardzo.

Piotr Jędrzejas:
No, ja Cię wam poopowiadam historię o tym miejscu.

Marcin Andrzejewski:
Jasne. Będziemy słuchać. Zawsze jesteśmy do dyspozycji. Wielkie dzięki.

Piotr Jędrzejas:
No, dziękuję bardzo. Ściskamy się, tak?

Marcin Andrzejewski:
Możemy się ściskać.

Piotr Jędrzejas:
Pozdrawiamy.

Marcin Andrzejewski:
Jaki wynik był tej metody makaronowej?

Piotr Jędrzejas:
Na 109 oddanych głosów 70 było, że chcą przeprowadzić rozmowę w oczy, a 39 za pomocą społecznościowych tych komunikatorów.

Marcin Andrzejewski:
Oni widzieli te słoiki, jak głosowali?

Piotr Jędrzejas:
Tak, tak, oczywiście. Mieli makaron, tam było napisane jaki jest słoik do czego, aczkolwiek jak ten makaron wpadał, to nie było aż takiej dysproporcji, więc nie było tak, że kolega wrzucił tu, że nie było sugestii, więc wydaje mi się, że to badanie było bardzo reprezentatywne.

Marcin Andrzejewski:
Ciekawe, ciekawy wynik. Tak bym nie obstawił.

Piotr Jędrzejas:
Nikt by tak nie obstawił.

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij go:

animacja społeczności archiwizacja badania lokalne błędy organizacyjne Dom Sztuki eksperyment ewaluacja Gdański Archipelag Kultury integracja mieszkańców metoda makaronowa piramida Maslowa promocja radio relacje warsztaty teatralne wskaźniki ilościowe wskaźniki jakościowe współpraca zespołowa wydarzenia kulturalne wyspa Stogi

Sukcesja jako troska o przyszłość kultury | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej

Spójność komunikacji po zmianie zespołu wizerunkowego | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem cały kongres i pozwoliłem wybrzmieć największym problemom związanym z wieloma aspektami sukcesji w sektorze kultury. Czternaście osób eksperckich,…
Czytaj dalej

Sukcesja kompetencji formalnych | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem cały kongres i pozwoliłem wybrzmieć największym problemom związanym z wieloma aspektami sukcesji w sektorze kultury. Czternaście osób eksperckich,…
Czytaj dalej

Sukcesja cyfrowa | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej

Za kulisami instytucji | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej