Sky is the limit – Michał Jędrasik

W tym odcinku rozmawiamy z Michałem Jędrasikiem z Łaskiego Domu Kultury o kulisach organizowania wydarzeń kulturalnych w małych miastach.
Marcin Andrzejewski Marcin Andrzejewski
Sky is the limit – Michał Jędrasik

Obejrzyj na YouTube!

Posłuchaj podcastu:

Opis odcinka

Dowiedz się, jak buduje się relacje z artystami, tworzy wydarzenia z pasją i łączy różne potrzeby lokalnej społeczności. Jak pasja i autentyczne zamiłowanie do kultury wpływają na skuteczność organizacji wydarzeń. Sposoby budowania zaufania i relacji z artystami oraz publicznością. Kompromisy między wydarzeniami niszowymi a komercyjnymi oraz jak dobiera się program. Współpraca z młodzieżą i seniorami oraz angażowanie różnych grup wiekowych. Innowacyjne podejście do wydarzeń online, wykorzystania sprzętu i myślenie o przyszłości instytucji kultury.

Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

Sfinansowane przez Unię Europejską NextGenerationEU.

relacje.video AI Network

Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury

relacje.video AI Network

Wieloinstytucjonalna Platforma Kompetencji Kultury

Transkrypcja

Michał Jędrasik:
I przy kontakcie z artystami ja później mam łatwiej po prostu, bo oni nam ufają, bo ktoś mówi chętnie u was zagramy, bo słyszeliśmy, że tutaj ta ekipa grała u was i byli fantastyczni, tak się czuliśmy zaopiekowani, świetna publiczność i tak dalej. My tu chętnie przyjedziemy. No dobrze, jaka stawka i tak dalej. No taka i taka. No a może spróbujemy inaczej, może spróbujemy takiego, albo innego finansowania, a może tutaj kwestia biletów. Kwestia otwarta. Także w ten sposób się buduje w ogóle i w ten sposób więcej możemy.

Marcin Andrzejewski:
Michał Jędrasik, łaski Dom Kultury. Normalnie na takiego kogoś jak ty to mówi się człowiek orkiestra, ale w twoim przypadku to chyba lepszym nawiązaniem będzie człowiek koncert.

Michał Jędrasik:
Tak, nominalna funkcja jaką pełnię, jak to jest nazwane, to jest instruktor kulturalno-wychowawczy.

Marcin Andrzejewski:
No strach się bać!

Michał Jędrasik:
No strach się bać. Natomiast ja uważam, że to troszeczkę nijak się ma do mojej pracy, którą wykonuję. Chociaż zajmuję się tutaj wszystkim, ale rzeczywiście najważniejsza moja działka to koncerty, wydarzenia kulturalne, przedstawienia, tego typu działalność.

Marcin Andrzejewski:
A wiesz, że tutaj był twój kolega i powiedział, to jest taki nasz lokalny Hirek Brona.

Michał Jędrasik:
Rzeczywiście, bo to się łączy z pasją, bo uwielbiam muzykę i to rzeczywiście jest taka działka, że ja to oprócz tego, że kocham organizować koncerty, to się interesuję tym. Jeżdżę sam na koncerty, sam jestem słuchaczem, nie wiem, kolekcjonerem płyt, uwielbiam winyle, zbieram kompakty, tu mam jeszcze kasety w ogóle, to jest taka działka po prostu. Mam tak od dziecka, więc to się jakby prosto łączy z tym, co robię też w pracy.

Marcin Andrzejewski:
A wiesz, że to rzadkie jest, że jesteś też odbiorcą kultury? Bardzo często jest tak, że ludzie, którzy pracują w kulturze, mają już przesyt albo brak czasu nawet na to.

Michał Jędrasik:
Nie wiem, czy to jest banał, czy nie, natomiast ja rzeczywiście jestem człowiekiem pochodzącym jakby od dołu, w tym sensie, że zawsze lubiłem to robić, nawet jak nie pracowałem w kulturze. Bo miałem też taki okres, że pracowałem w urzędzie, w sektorze prywatnym, Natomiast zawsze interesowałem się kulturą, zawsze jeździłem na festiwale, prowadziłem bloga kulturalnego, więc to jest taka działka muzyka, zaraz potem film, tak? Ale to mam właściwie od dziecka.

Marcin Andrzejewski:
Czyli zawsze gdzieś tam kultura była?

Michał Jędrasik:
Zawsze kultura była.

Marcin Andrzejewski:
To nie jest przypadek?

Michał Jędrasik:
To nie jest przypadek, tak. To nie jest przypadek, że jestem w kulturze, że mnie rzuciło, że przeczytałem ogłoszenie, że jest tutaj praca i po prostu się zgłosiłem. Tak jak czasami żartujemy, że ludzie czasami uważają, że w kulturze to tutaj może pracować każdy.

Marcin Andrzejewski:
Myślę, że pracować może każdy. Pytanie jak?

Michał Jędrasik:
Pytanie jak, tak. Ja jestem jednak z tej opcji, która uważa, że jednak warto, żeby tutaj pracowali ludzie, znaczy w sektorze kultury, żeby pracowali ludzie z pasją. Tak się zastanawiam. Właściwie w kulturze to z jakich powodów można pracować? Chyba nie finansowych. Niektórzy twierdzą, że wykonuj taką pracę, którą kochasz, to nie przepracujesz ani jednego dnia. U nas bywa różnie rzeczywiście, bo to nie jest tak, że wykonuję tylko rzeczy, które bardzo lubię i kocham, bo w Łaskim Domu Kultury praktycznie wszyscy zajmują się wszystkim, bo to jest mały zespół. Natomiast mogę powiedzieć, że tak, spełniam się tutaj.

Marcin Andrzejewski:
No ale poczekaj. Jeżeli to jest tak, że masz pasję, a z drugiej strony pracujesz w zespole, no to już mamy ustalone. To jest zespół, który jest bardzo świadomy. On bazuje na doświadczeniach, ale bazuje też na informacjach zebranych z zewnątrz, na badaniach. Taka pasja przeszkadza, czy uzupełnia jakby twoje działanie? Bo ja sobie wyobrażam taką sytuację, że ty masz artystę, którego kochasz. A z miłością się nie dyskutuje. Po prostu jest. I ty chciałbyś go zaprosić, albo chciałbyś zrobić jego koncert, a z drugiej strony może być tak, że nikt na niego nie przyjdzie tutaj.

Michał Jędrasik:
To prawda. Rzeczywiście to jest taki rodzaj kompromisu, bo zastanawiałem się też nawet przed naszą rozmową, że to się też trochę zmieniło, bo ja pamiętam, że ten strach taki, który polega na tym, że robimy koncert i nikt na niego nie przyjdzie. Albo przyjdzie parę osób. Ja się trochę tego pozbyłem. Po pierwsze dlatego, że z jednej strony udaje nam się w ogóle tak jakoś, że nie mamy z frekwencją problemu.

Marcin Andrzejewski:
Nie udaje się, robicie to po prostu.

Michał Jędrasik:
Robimy to. Tak, bo też kiedyś powiedział, że to się nie udaje, po prostu to robimy. Natomiast nawet jeżeli się zdarzą jakieś raz na jakiś czas takie przykłady, że ktoś nie przyjdzie, no to nie może jakby nas, ani mnie paraliżować. To znaczy, że ja będę szedł w jakieś bezpieczeństwo, nie wiem, zacznę panikować, zacznę wybierać jakieś, bo dla mnie jednak, no ja sobie zadaję pytanie, dla kogo robię ten koncert, po co robię ten koncert, bo nie ma nic gorszego, jeżeli zaprosimy artystę, bo go zaprosimy, bo nie wiem, bo mam na mailu ofertę i nie wiem, trzeba zaprosić, bo wypadałoby zrobić jakiś koncert i nikt na niego nie przyjdzie. Bo jeżeli ja zrobię koncert artysty, którego ocenię, nie wiem, który ma jakieś osiągnięcia, jakiś dorobek za sobą, ja mam, stoi jakiś plan i na niego przyjdzie mało osób, to ja ten koncert obronię i tak. Nie wiem, powiem, że ma walor edukacyjny, jest może ambitny, może parę osób musimy pomyśleć inaczej, natomiast jeżeli ja, nie wiem, zrobię przypadkowo koncert, na który nikt nie przyjdzie, no to tego nie obronię.

Marcin Andrzejewski:
Bo wolumen nigdy nie powinien być celem, ale jednak robimy też te wydarzenia.

Michał Jędrasik:
Tak, bo to zawsze można powiedzieć, że dla kogoś to robimy, nie robimy tego dla siebie. Chociaż ja uważam, że bardzo fajnie jest robić coś jednocześnie dla siebie i dla ludzi. To nie ma w tym nic złego. Na pewno, że tak.

Marcin Andrzejewski:
Przyjemność trzeba czerpać z pracy i z własnych…

Michał Jędrasik:
Czasami można to połączyć. Ja pójdę w taki konkretny przykład. Jak można połączyć wartościowe rzeczy też z komercyjnymi. Jest artysta Spięty. On wydaje płytę, która ma świetne recenzje. Jest popularna. Grają go w stacjach radiowych. Ma pierwsze miejsce na liście Radia 357. I ja rozmawiam i tak celuję, żeby on przyjechał, nie wiem, na początek roku do Łaskiego Domu Kultury w ramach trasy koncertowej. Ta płyta niedawno miała premierę, te kawałki się jakby noszą ten samograj. Ludzie przychodzą. Wtedy nam się sprzedała cała sala, tak? Ale też bywają takie koncerty mało znanych artystów jazzowych, które robimy na przykład w mniejszej przestrzeni, bo my mamy jeszcze taki właśnie, to jest ważne, mamy, no to jest luksus jak na taki mały ośrodek uważam. że oprócz tej sali, na której siedzimy, czyli sali widowiskowej, ona ma 189 miejsc, mamy u góry galerię z fortepianem, która jest idealną przestrzenią klubową. Taką powiedzmy na 80-90 osób, gdzie człowiek się czuje jak w małym, kameralnym klubie jazzowym. Więc tam możemy zrobić koncerty, gdzie liczymy się, że będzie trochę mniejsza publiczność, że będzie kameralnie, co się wiąże też z fajnymi rzeczami, bo tam serowujemy kawę, herbatę, po koncercie można porozmawiać, jest dużo bliższy kontakt z artystą, dużo bardziej intymny.

Marcin Andrzejewski:
To jest też chyba ważne, bo to jest bardzo lokalna społeczność, bo Wy jesteście ośrodkiem miejskim, ile Małask przypomni?

Michał Jędrasik:
27 tysięcy z gminą, podejrzewam.

Marcin Andrzejewski:
Więc to jest taki wolumen, że tu się wszyscy znają.

Michał Jędrasik:
Tutaj wszyscy się znają. Ja też jak tutaj przychodziłem do pracy, to myślałem o tym, żeby przyciągać ludzi też spoza Łasku. Bo wiadomo, jesteśmy dla lokalnej społeczności, ona jest najważniejsza, ale te koncerty przyciągają ludzi. Ja też mam trochę spojrzenie z zewnątrz, ponieważ ja nie mieszkam w Łasku. Ja jestem z duńskiej woli obok. I choćby to, że ja mam tam też grupę znajomych, jakieś środowisko, z którego tam pochodzę, bo tam prowadzę stowarzyszenie oddolne, to ci ludzie gdzieś zaczęli przyjeżdżać też na koncerty, bo też mi ufają, więc ta publiczność jest. Mamy niedaleko Łódź, jeżeli robimy koncert jakiegoś artysty, który na swojej trasie koncertowej zagra u nas, a nie ma na tej trasie koncertowej Łodzi, to oni przyjadą z tej Łodzi. Natomiast to co mówisz, te relacje są najważniejsze, bo w ogóle ja się tak zastanawiałem, My mamy coś takiego jak misja i wizja mają ośrodki kultury. Wszystkie mają. My mamy w misji też organizowanie wartościowych wydarzeń kulturalnych. W wizji mamy mniej więcej coś takiego, żeby bycie wiodącym ośrodkiem tutaj też w regionie. Ale mamy takie hasło, które bardzo mi się podoba. Tworzymy więzi. I tu chodzi o relacje po prostu, więc ja też patrzę, jeżeli chodzi o koncerty, być spójnym tutaj w tej naszej całej wizji, misji. I te relacje są bardzo ważne też, jeżeli chodzi o koncerty, bo ja mam wielką radochę, kiedy widzę na przykład po koncercie, jak ludzie zostają, rozmawiają ze sobą. U nas jest zawsze możliwość, tak się staram, że artysta wychodzi do tych ludzi, porozmawia. Ten koncert tak naprawdę… On jeszcze trwa po koncercie, to jeszcze jest spotkanie ludzi po prostu, którzy tutaj wychodzą z doznaniami artystycznymi, zaspokojonymi, ale też z rozmową.

Marcin Andrzejewski:
To jest wydarzenie społeczne po prostu. To super, bo bardzo często jest tak, że technika wyciąga pierwsze wtyczki 3 minuty przed końcem ostatniego utworu.

Michał Jędrasik:
I wszyscy później wyganiamy z sali.

Marcin Andrzejewski:
Tak, tak, tak, tak, bo do domu nasi.

Michał Jędrasik:
U nas tak nie działa. To rzeczywiście czasami te koncerty zaczynają się przeważnie o godzinie 19. Koncert może potrwać 20.30. To zanim tutaj ludzie wyjdą i tak dalej, to jest godzina dziesiąta, czasami jedenasta i tak dalej. Jeszcze zespół. To jest taka cała społeczność się tutaj buduje wokół tego.

Marcin Andrzejewski:
No to tak. Dlatego przyjeżdżają.

Michał Jędrasik:
Myślę, że to jest też bardzo ważne. To jakby kolejny taki punkt, że Wiadomo, mały ośrodek małe fundusze czasami. Tutaj jesteśmy ograniczeni pewnymi rzeczami. Natomiast można zbudować taką atmosferę, że po pierwsze artyści ci ufają, management jest zadowolony. I fama się niesie. I przy kontakcie z artystami ja później mam łatwiej po prostu, bo oni nam ufają, bo ktoś mówi chętnie u was zagramy, bo słyszeliśmy, że tutaj ta ekipa grała u was i byli fantastyczni, tak się czuliśmy zaopiekowani, świetna publiczność i tak dalej. My tu chętnie przyjedziemy, tak? No dobrze, jaka stawka i tak dalej, tak? No taka i taka. No a może spróbujemy inaczej, może spróbujemy takiego, albo innego finansowania, a może tutaj kwestia biletów. Kwestia otwarta, tak? Także w ten sposób się buduje w ogóle i w ten sposób więcej możemy.

Marcin Andrzejewski:
Czyli dzięki temu, że Wy, mówiąc kolokwialnie, dowozicie bardzo często z perspektywy artysty. Możecie sobie pozwolić na to, żeby zupełnie inaczej z nimi rozmawiać. No bo wiem, że zdarzają się takie sytuacje, że artyści u Was grają za przysłowiowe bilety, ale to wynika z doświadczenia i zaufania, które budowaliście przez lata.

Michał Jędrasik:
Tak, no bo na to się pracuje i wtedy rzeczywiście można, powiem tak, był u nas jeden zespół, który zagrał parę lat temu, on przez ten okres i wtedy zagrał za normalną garzę. Natomiast ta garza się podwoiła przez te lata, oni nagrali nową płytę, szykowali nową trasę, sami się do nas odezwali na zasadzie, że chętnie u nas zagrają po prostu. Ja mówię, no w tym momencie po prostu zwyczajnie nas na was nie stać. Dobra, zrobimy to w inny sposób. Ja wiem jak wy się angażujecie jeżeli chodzi o koncerty. Zagramy za jakby stawkę z biletów. Przy czym ufamy wam, że wy zadbacie i oni to wiedzieli, że my zadbamy o kwestie promocji, reklamy lokalnej. marketingu szeptanego, że mamy tutaj jakąś taką społeczność, która tej muzyki słucha i to się udało.

Marcin Andrzejewski:
Właśnie, bo rozmawialiśmy też przed wejściem i ja na to bardzo zwróciłem uwagę, że w momencie kiedy ten kredyt zaufania jest wystawiony, i artysta podejmuje takie ryzyko, no bo to jest ryzyko z jego strony, że zagra za bilety, to wy wtedy cały ciężar przekładacie na własny działaniacz. To nie jest tak, że a super, mamy faceta, który przyjedzie do nas zagrać te bilety. Tak, bo to o czym to by

Michał Jędrasik:
się różniło od zwykłego wynajmu, to znaczy my jakby nie mamy już tej presji, tak, no bo my na tym nie stracimy, w sensie mamy fajne wydarzenia artystyczne, no tak, tylko że jakby musimy być fair i chcemy być fair wobec artysty, tak. Zresztą on się musi czuć bezpiecznie, no bo on wie w tym momencie, Jeżeli zostanie z tym sam, to może być problem, bo on nie zna kolorytu lokalnego, jak to wygląda, jaka publiczność itd. My mamy pewne dojścia do lokalnych mediów, możemy próbować w ten lub inny sposób. Kiedy my się mocno w to angażujemy, to to zadziała.

Marcin Andrzejewski:
Wy w ogóle bazujecie bardzo mocno na zaufaniu, bo tak jeszcze wracając do tej fantastycznej przestrzeni, którą macie na górze. Tam stoi fortepian już teraz, ale on też tak trochę znalazł się tam dlatego, że włodarze tutaj lokalni zauważyli, że wielokrotnie Wy jako instytucja dajecie radę i że warto zainwestować w Was. Nie powiem, że to jest prezent, bo to byłoby Złe słowo, bo to wszystko jest przecież z publicznych pieniędzy.

Michał Jędrasik:
Tak, ale wydaje mi się, że on się zwrócił, znaczy w sensie zwrócił na

Marcin Andrzejewski:
pewno… On się tu znalazł dlatego, że wy wcześniej robiliście dobrą robotę.

Michał Jędrasik:
No, co prawda, no teraz ten fortepian bardzo się sprawdza, bo jeżeli wszelkie… Mamy coś takiego, taki… To się nazywa porcja jazzu. To jest taki cykl, który właśnie często odbywa się w galerii z fortepianem. Gościmy kapele jazzowe. No i też muszę powiedzieć, że jak oni słyszą o tym fortepianie, bo to też ma na tej zasadzie, że macie fantastyczny fortepian i my byśmy bardzo chcieli zagrać, bo to jest kwestia logistyczna zawsze, problem z fortepianem, który trzeba gdzieś wozić, pożyczać i tak dalej. U nas nie ma tego problemu i to jest bardzo duża wartość dodana.

Marcin Andrzejewski:
A jak się finansuje takie rzeczy? Bo przecież romantyzm romantyzmem, pasja pasją, ale to gdzieś na końcu mimo wszystko wymaga jakichś środków finansjowych.

Michał Jędrasik:
No musi się spinać, tak? Chociaż też jest tak, że jako instytucja kultury, no to też nie jesteśmy przedsiębiorstwem prywatnym, gdzie jakby pierwszy jest zysk, tak? Natomiast no dobrze by było, gdyby te koncerty nie polegały na tym, że rzeczywiście jest pięć biletów zakupionych, tak? Dlatego to jest ważne, to ważne jest, żeby połączyć. ten balans gdzieś zachować. Ja uważam, że można proponować rzeczy wartościowe artystycznie i połączyć to jakby z potencjałem komercyjnym, czyli z tym, że ludzie na to przyjdą. To jest ważne też do kogo kierujemy ofertę i dany koncert, bo inaczej go promujemy wśród emerytów, inaczej promujemy Wśród, nie wiem, jeżeli mamy jakieś wydarzenie dla dzieci i tutaj dla rodziców. Jeżeli chodzi np. o emerytów, tzw. Uniwersytet Trzeciego Wieku, on u nas bardzo prężnie działa. I to są ludzie bardzo spragnieni kultury. Jeżeli robimy koncert muzyki klasycznej, Mówią, że my mamy pełną salę, bo oni bardzo chętnie na to pójdą. Też jest kwestia doboru, natomiast cały czas uważam i my nie schodzimy poniżej pewnego poziomu. Nie wiem, czy tak mogę powiedzieć, bo jakby też nie mam nic przeciwko. Jest okej, że ludzie tego słuchają, ale u nas nie ma disco polo na przykład. Nie ma disco polo, jest rock, jest wszelkie odcienie muzyki alternatywnej, dobry pop, nie wiem, teraz za chwilę będzie reggae, bo będzie marika, będzie abradab, więc dużo się dzieje, więc mamy ten rozrzut stylistyczny dosyć duży. Natomiast mianownik wspólny musi być jeden, to musi być wartościowe artystycznie.

Marcin Andrzejewski:
Ja pamiętam słowa byłego dyrektora teatru w Kaliszu, pana Nowary, który mi kiedyś powiedział, mnie jako takiego młotokosowia. Marcin mówi, moim zadaniem jest ciągnąć za uszy do góry.

Michał Jędrasik:
A widzisz, to jest bardzo mądre. Mieliśmy tutaj też takie powiedzenie, to poprzedni dyrektor mówił, że nie jesteśmy łaskim domem rozrywki, tylko łaskim domem kultury.

Marcin Andrzejewski:
No tak. Niech łaska spłynie.

Michał Jędrasik:
Niech łaska, tak. Nazwą łask to się tutaj ludzie bawią.

Marcin Andrzejewski:
Ale to jest tak plastyczne.

Michał Jędrasik:
My się trochę z tego śmiejemy i czasami mamy już potąd, natomiast to jest fajna gra słów. Można się w to rzeczywiście pobawić.

Marcin Andrzejewski:
Ale powiedz mi, bo jeszcze mnie interesuje kwestia finansowania koncertów, bo bardzo dużo jest różnych projektów na różne sektory kultury, na różne działania w kulturze, ale takich celowych dotacji ja na przykład nie znam.

Michał Jędrasik:
Koncertów jest bardzo ciężko. Rzeczywiście są na festiwale konkretne i tak dalej, na jakiś taki pomysł większy, ale z koncertami bywa ciężko rzeczywiście. Dlatego mówię, to jest tak, że my finansujemy to rzeczywiście z budżetu, z własnych środków. Te bilety przy tym zaufaniu są bardzo ważne. Natomiast tak, to nie jest łatwe, szczególnie dla takiego małego ośrodka jak Wasz. Zresztą pewnie sam wiesz, no z tych małych ośrodkach różnie bywa z tymi koncertami. to często są w ogóle wynajmy. Wynajmy polegają na tym, że nie ma tutaj żadnej polityki kulturalnej, przemyślanej.

Marcin Andrzejewski:
Impresoriatem faktura i do widzenia.

Michał Jędrasik:
I tyle. Więc ważne, żeby te koncerty też dobrze się sprzedawały. Natomiast to jest trudne, bo tak jak powiedziałeś, jeżeli chodzi o programy, I te dotacje, to z koncertami bywa trudno, to łatwiej jest po prostu. Chociaż można się starać, staramy się pisać też projekty. Mamy parę rzeczy takich festiwali już, które się wpisały na stałe. Jest na przykład Festiwal Kultury Ludowej i Tradycyjnej Ludlow, gdzie nam się udaje robić na koniec wakacji. świetną imprezę i przyjeżdżają naprawdę świetne grupy. I to jest takie połączenie lokalności z szerszym zasięgiem, bo mamy oczywiście, nie wiem czy na koniec jest kapela w stylu Percivala czy Dagadany, natomiast w ciągu dnia rozstawiają się koła gospodyń wiejskich, mamy różne występy dla dzieci, różne zespoły ludowe. Jeżeli ty pytasz właśnie o to, to jest nieustanna kombinacja, w sensie nieustanne myślenie jak to zrobić. Kreatywne podejście. Tak, kombinacja, że kojarzy kreatywne podejście i takie myślenie jak i w jaki sposób to zrobić.

Marcin Andrzejewski:
Ja się boję tego pytania, które chcę teraz zadać. Jak zapytam się, jak się organizuje taki multidyscyplinarny festiwal, to pewno zajmie nam ze cztery godziny, żeby poruszyć początek tematu. Ale jednak zaryzykuję. Z Twojej perspektywy, osoby, która musi to wykonać.

Michał Jędrasik:
Jeżeli mówimy już o festiwalu, to rzeczywiście tu pracujemy wszyscy, bo troszeczkę inaczej wyglądają konserty takie indywidualne. Tutaj rzeczywiście mamy osoby, która się zajmuje, czyli ja się tym trochę zajmuję, ale wiadomo, robimy to wszyscy. Mamy taką imprezę w stylu Dni Miasta, to się nazywa Jarmar Głazki. Chociaż my tego nie nazywamy, bo my nie chcemy, żeby to były typowe Dni Miasta, tylko takie, że to jest impreza, która coś wnosi, po której coś zostaje. Nie, że tylko kiełbaska, coś tam, bawimy się i rozchodzimy się do domu, tylko jakiś ferment kulturalny zostawia coś po sobie, buduje jakieś relacje. To już jest bardzo duże przedsięwzięcie. I ja jestem na przykład bardzo dumny, że my sobie radzimy bez outsourcingu, w tym sensie, że robimy ten Jarmar Głaski praktycznie własnym zespołem. Chociaż to naprawdę to tym się filmy zewnętrzne czasami zajmują. I tak jak mówisz, przy takich różnych wydarzeniach, bo to przecież dobrze wiemy, albo nie wiemy, ale to się zaczyna… Uważajmy, że nie wiemy. Uważajmy, że nie wiemy. Jarmar Głaski jest imprezą masową, więc kwestia wszystkich pozwoleń, takich rzeczy, to jest dział administracyjny, który musi się tym zajmować. Później negocjacje z artystami. Cały plan działania jest bardzo skomplikowany. Tutaj mamy mały zespół, ale dowozimy. Chociaż czasami uważam, że właściwie organizacja takiego Jarmarku Łaskiego to równie dobrze mogłaby nas wyłączyć z szerszej działalności na parę miesięcy i moglibyśmy się tylko tym zajmować, bo przecież wiadomo, jakieś większe festiwale i tak dalej. Kończy się dana edycja, ludzie pracują już nad drugą.

Marcin Andrzejewski:
Tak jest. Rok do przodu.

Michał Jędrasik:
Czasami uważam, że my się porywamy naprawdę na duże rzeczy, ale to jest fajne. To napędza w ogóle. To widać ten entuzjazm. Ten entuzjazm też się udziela ludziom, którzy do nas przychodzą. Trzeba wykorzystywać też zasoby jakby z zewnątrz, znaczy angażować ludzi z zewnątrz. A propos takich programów, jest taki program Równać Szansę. On jest skierowany do młodzieży. I on ma polegać na tym, że ta młodzież sama ma jakiś pomysł, ona z tym pomysłem do nas przychodzi, my ten pomysł realizujemy. Ja miałem akurat przyjemność pracować przy takiej edycji, która polegała na tym, Był kręcony, młodzież miała nakręcić wideo, teledysk do utworu pewnej młodej grupy z Łodzi. Grupa się nazywała Crimson Lips, dzieciaki miały się oczywiście z naszą pomocą, różnych specjalistów, ekspertów, mieli nakręcić teledysk. I to był cały proces. Natomiast później był wielki finał. Ten finał polega na tym, że był ten teledysk tutaj prezentowany na sali widowiskowej. Później grał zespół, to było wszystko streamingowane na żywo itd. No i jak to wszystko zorganizować? W tym momencie mamy młodzież, oni się uczą, oni pomagają. To też jest ważna kwestia wolontariatu. Natomiast to prawda, my mamy bardzo mały zespół, a wykonujemy bardzo dużą ilość pracy, ale przychodzi czasami zmęczenie. Oczywiście to też tak nie może być, bo się często mówi też o czymś takim jak nadprodukcja wydarzeń ostatnio, że tego jest za dużo. My często się trochę spieramy, bo ja mam takie ambiwalentne uczucia, bo z jednej strony trochę się z tym zgadzam, bo być może większy sens ma zrobienie jakiegoś większego koncertu raz na jakiś czas, żeby był czas właśnie na promocję, popracowanie, niż co chwilę. Ale gdzieś mój też taki z tyłu głowy podpowiada tym, że Fajnie jest zrobić jakieś wydarzenie, a może znowu za chwilę jakieś wydarzenie. A dlaczego nie? Jak ten wykonawca nagle widzę, to też jak byśmy rozmawiali na czym polega takie planowanie, to też biorę sobie pewne rzeczy przy wyborze wykonawcy. Czy na przykład nagrywa nową płytę, czy rusza w trasę koncertową, bo to jest jakiś nowy impuls. Wiem też, że jeżeli oni będą występowali, dana grupa w ramach trasy koncertowej, to wiem, że też promocja będzie inna, bo będziemy w pakiecie też z innymi miastami, że to jest cała kampania reklamowa itd. Więc takie planowanie jest ważne. Czasami się też pojawia okazja, którą uważam, że trzeba wykorzystać. Czasami to polega też na tym, że wiem, że dany artysta, bo też się interesuje i jest kwestia artysty, który widzę, że po prostu wydał płytę, jest bardzo duże zainteresowanie i to jest ostatni moment, że nas na niego stać. Po prostu. Bo on za chwilę będzie w innym miejscu. I też nam się zdarzyło takich artystów grać, które po prostu teraz już jest stawka taka, że my nie mówiąc już też o tym, że to też jest bardzo ważne, my musimy spełniać wszystkie kryteria techniczne, czyli tak zwane ridery, czyli cała ta dokumentacja, jeżeli ktoś nie wie, dotycząca tego jak sprzęt ma wyglądać, jak tak dalej. One są często bardzo rygorystyczne. A małe ośrodki kultury, w tym nasz, no ma swoje ograniczenia sprzętowe, po prostu. Więc to też bywa trudne. No i to też jest pole do rozmowy, tak? Bo jeżeli czasami rozmawiamy z managmentem, oni wiedzą, że my tutaj się postaramy, to są gotowi zagrać na trochę innym sprzęcie, gorszym powiedzmy, albo trochę takim, jak oni chcą, natomiast wiedzą, że to i tak się wszystko fajnie zepchnie.

Marcin Andrzejewski:
Mnie się zdarzało słyszeć takie opinie, że te ridery są taką listą marzeń, ale jeżeli zaczynasz rozmawiać, wchodzisz w dialog, to bardzo często okazuje się, że to nie musi być 64 ścieżkowy midas, mikser, tylko można zrobić na czymś innym, inżynier dźwięku tam pewnie posapie dłużej przy tym i się spoci, ale jakby zrobi, jeżeli czują

Michał Jędrasik:
wartość Od tego też się trochę zaczyna, to też jest jeden z takich elementów na początku, w sensie na początku planowania koncertu. Bo jeżeli ja wiem, jaka jest stawka, jaki jest artysta, to te ridery od razu zgarniam, przekazuję od nas ekipie, w sensie akustykowi, który będzie się tym zajmował. Musi wykonać telefon i pierwszy, bo my będziemy wiedzieli po prostu na czym stoimy. Czy jest kwestia tego typu, że jakby wypożyczenie sprzętu albo tego, że oni będą coś musieli ze sobą, będzie powodowało, że my będziemy musieli dopłacić jeszcze jedną trzecią tego, co musimy zapłacić artyście dodatkowo. Czyli się okazuje, że nagle, ja czytam ten rider, mówię, daję jeszcze akustykowi, tak patrzymy, ocho, to się w ogóle nie uda, tak? Bo to są takie wymagania, po czym on dzwoni i mówi, dobra, oni zagrają na tym, co mamy, tak? Plus tam coś. Więc to się może udać, tak?

Marcin Andrzejewski:
Nie wpisują szampana schłodzonego do minus 13 stopni?

Michał Jędrasik:
Powiem tak, my jako instytucja kultury nie możemy im jakby… zapewnić alkoholu, ale czkolwiek…

Marcin Andrzejewski:
Kola zimna.

Michał Jędrasik:
Kola zimna, tak. Te wymagania riderowe bywają czasami też dosyć zabawne, bo rzeczywiście w nich wpisane są palniko, jeżeli to są rzeczy tam, wiadomo, że rzeczy typu ktoś jest wegetarianinem, weganinem, oczywiście to nie ma problemu. My bardzo też o to dbamy, żeby oni czuli się zaopiekowani przez nas. Czyli jeżeli tutaj te garderoby były odpowiednio przygotowane, to co chcą, żeby dostali. No z alkoholem, chociaż ja też zauważyłem na przestrzeni lat, że tego alkoholu jest dużo mniej.

Marcin Andrzejewski:
Odchodzi się od tego bardzo.

Michał Jędrasik:
Odchodzi się, tak? I to jest super, bo rzeczywiście tego nie ma. Ja w ogóle tak anegdotycznie mogę mówić, naprawdę wiele koncertów, które tutaj zrobiliśmy na przestrzeni tych tylu lat, Ja nie miałem żadnych takich przygód z pijanym artystą. Jest pełen profesjonalizm. To się mocno zmieniło na przestrzeni.

Marcin Andrzejewski:
Sektor się bardzo zmienił. Oni też wiedzą, że to jest ich praca.

Michał Jędrasik:
Tym bardziej, że my też rozmawiamy jednak o tym, że ja rzeczywiście, jeżeli mi zależy na jakimś artyście, no to o niego zabiegam. Ale to też działa drugą stronę. Ja na przykład mam skrzynkę mailową przepełnioną ofertami od różnych wykonawców, bo to jest tak, że na tym szczycie powiedzmy jest paru, trochę niżej jest kilkunastu, a jest mnóstwo artystów, którzy z tego żyją, a którym ciężko jest zagrać. I tych maili, tych pytań, a może byśmy zagrali tu, a może byśmy zagrali za taką stawkę, to jest naprawdę ciężki kawałek chleba. Bo ile my możemy zrobić też takich koncertów w Łaskim Domu Kultury, abstrahując od tego, że robimy bardzo dużo. Natomiast też mamy swoją wyporność, a tych ofert jest dużo, naprawdę fantastycznych. I to są ludzie, którzy na przykład pracują dopiero na swoje nazwisko. I mi jest bardzo ciężko, bo to też jest tak, że u nas akurat, jeżeli chodzi o pewne rzeczy, to jesteśmy w stanie zaryzykować, żeby sprowadzić jakiegoś artystę, który jest na początku swojej kariery albo zaczyna, ale często we środkach kultury jest tak, lepiej postawić na coś sprawdzonego.

Marcin Andrzejewski:
No tak jest najprościej.

Michał Jędrasik:
Tak jest najprościej.

Marcin Andrzejewski:
Mniejsze ryzyko.

Michał Jędrasik:
Mniejsze ryzyko. Wiadomo, koncert się sprzeda, znane nazwisko, ale jednak warto też dbać o takich artystów, którzy dopiero zaczynają.

Marcin Andrzejewski:
No tak, bo pytanie, czy my wtedy jesteśmy kulturą, czy rozrywką.

Michał Jędrasik:
Czy rozrywką, tak.

Marcin Andrzejewski:
Bardzo mnie jeszcze interesuje, jak to jest być z tej drugiej strony, bo przyjeżdża rider, dostajesz rider i wtedy ty musisz go wykonać, nie? Ale ta współpraca z młodzieżą, ten wątek wcześniej, o którym rozmawialiśmy, wtedy jest tak, że po drugiej stronie masz młode, gorące głowy, które chcą, ale nie wiedzą jak. I to ty musisz być tą osobą, która nie powiem, że ostudzi, bo to może nie o to chodzi, nie? Ale jednak musi pracować w ramach Wydarzeń technicznych, obostrzeń w ramach administracyjnych i prawnych rzeczy. Jak sobie z tym poradzić? No bo to też jest ważny aspekt. Ja przychodzę do Ciebie jako młody, gniewny artysta i ja chcę. Ale co dalej?

Michał Jędrasik:
Tak, no co dalej? Jeżeli jako młody i gniewny artysta ktoś przychodzi tutaj do nas… Młody to już

Marcin Andrzejewski:
nikt nie uwierzy, ale niech gniewny będzie.

Michał Jędrasik:
No tak, ale nie, niech będzie nawet i młody, i gniewny, i on chce zagrać, i on chce coś zrobić, no to jest mnóstwo form jakby współpracy, tak? Bo to rzeczywiście na samym początku my możemy działać na tej zasadzie, że ja nie jestem w stanie zaproponować, ale na pewno wyjdziemy, że tak powiem, naprzeciw takim oczekiwaniom, jeżeli jest jakiś młody artysta, który chce u nas zagrać. Wiadomo, możemy zrobić koncert otwarty, niebiletowany, dać mu jakąś przestrzeń. Tym bardziej, że mamy możliwość, bo to nie musi być sala widowiskowa, to może być galeria z fortepianem. Mało tego mamy filię tutaj w Centrum Łasku, to się nazywa Kulturalna Kamienica, my to tak nazywamy. Tam jest poddasze też na takie małe klubowe przestrzenie. Młodzież ma też troszeczkę inne spojrzenie, bo to podam jeszcze troszeczkę inny przykład, który akurat by się tyczył czegoś takiego, jak my na przykład organizujemy, jak się liczymy ze zdaniem mieszkańców, jak bierzemy ich pod uwagę opinie dotyczące koncertów. I po ostatnim Jarmarku Łackim zrobiliśmy ankietę. Zrobiliśmy ankietę, ona była rozstrzelona bardzo mocno, kto by chciał jakich wykonawców, ale też się konsultowaliśmy i też rozmawialiśmy z młodymi ludźmi. I oni wymienili takich wykonawców. Bardzo fajnie, że ich wymienili, bo oznacza, że mają jakąś wizję, jakąś koncepcję, może kogoś chcą tutaj sprowadzić. Tylko, że oni nie mają pamięci, ile ci wykonawcy kosztują. I to jest bardzo ciekawe, bo oni sobie nie muszą pozwalać na to, że są jakieś ograniczenia finansowe itd., ale my musimy to im uświadomić. Bardzo fajną taką przestrzenią do działania były te równe trzasy, kiedy z tym zespołem współpracowaliśmy, bo ja jakby oddałem zadanie dzieciakom na zasadzie, że oni rozmawiali z tym zespołem, co mają przygotować i później jak był ten finał, to oni się mieli zająć garderobami. Tym zespołem właśnie przed próbą, bo to przecież jest cały taki przygotowanie, kiedy próba, kiedy obiad.

Marcin Andrzejewski:
No wiadomo, ty to wiesz.

Michał Jędrasik:
Tak, ale ten program polegał na tym, że tutaj młodzież musi być jak najbardziej samodzielna. Uczy się od nas, ale najlepiej jak się uczy na sobie, w sensie na własnych błędach. Tu też nie było takiego ryzyka, bo ten zespół młody też był przygotowany, więc oni współpracowali. To nie mieliśmy tutaj do czynienia z jakąś gwiazdą, z nie wiadomo jakimi fochami. Po prostu tutaj ta współpraca moim zdaniem wyszła bardzo dobrze. Chociaż też to różnie bywa, bo młodzież ma dużo entuzjazmu, który czasami gaśnie, trzeba go znowu wzniecać trochę. To się okazuje, że mamy 20 osób chętnych na początku do zabawy, a na końcu nam zostaje 3 osoby pracujące. Ale znowu na przykład sam finał, kiedy trzeba się pokazać i jakby zabłysnąć, no to znowu są wszyscy. To jest trochę złośliwe, bo jakby to nie o to chodzi, bo tutaj bardzo fajnie wyszło i młodzież ma dużo chęci. To się też wiąże z innymi rzeczami, bo młodzież czasami zwyczajnie też nie wie, że może do nas po prostu przyjść. Ale to ja też tak miałem, jak ja byłem mały i ja w ogóle sobie nie zdawałem sprawy, że Dom Kultury powinien być taką przestrzenią, że ja tam pójdę z jakimś pomysłem i oni mnie nie przegonią. Gdzie? Przyjdź tutaj, pogadamy, zobaczymy co masz. My byśmy wręcz chcieli, żeby ta inicjatywa była po stronie młodych. Pytanie, na ile dom kultury jest dla nich atrakcyjny w dzisiejszych czasach?

Marcin Andrzejewski:
Nie wiem, to jest pytanie do Was właściwie. Ja się nie znam.

Michał Jędrasik:
Ja powiem tak, my z młodzieżą mamy… Jeden z większych problemów, bo rzeczywiście seniorzy, Uniwersytet III wieku to jest tutaj bardzo prężna działka, tutaj wypełniają swoją obecnością ci ludzie powiedzmy 30-50 lat, coś takiego też nie ma problemu. Natomiast młodzież gdzieś tutaj znika nie w tym sensie, Mamy tutaj strefę zajęć odpowiednich, przeznaczonych dla młodzieży. Oni tutaj przychodzą. Przychodzą dzieciaki na tańce, naukę gry na gitarze, fortepian itd. Natomiast później, gdzieś po skończeniu tej nauki, skończeniu szkoły średniej, oni gdzieś znikają i idą w miasto. Może to jest też naturalne, że oni też wyjeżdżają z łasku, bo to wiadomo, wyjeżdża się do większego miasta. Natomiast też gdzieś staramy się o to dbać, staramy się o to dbać, żeby tutaj ich przyciągać. Mieliśmy w zeszłym roku taką grupę, ja się bardzo ucieszyłem, jak raz, że się interesuję muzyką i jeszcze widzę, tutaj przychodzi dziewczyna z koszulką Nirvany, chłopak z koszulką Chemical Romance i oni chcą tutaj sobie robić próby, po prostu. Czy mogą tu przyjść na próbę? Ja tak patrzę w grafik, u nas grafik to jest wypełniony po prostu potąd różnymi zajęciami, ale znaleźliśmy, przychodźcie, super, może coś z tego powstanie. To jest taka przestrzeń, że oni powinni właśnie po to przyjść, że mogą tutaj przyjść i ktoś im poda rękę, żeby się mogli w jakiś sposób spełniać.

Marcin Andrzejewski:
instytucja daje swoją agendę i chcecie skorzystać, to proszę, a jak nie, to do widzenia, tylko jesteście też otwarci.

Michał Jędrasik:
Jesteśmy otwarci bardzo, tak. Myślę, że te tworzymy więzi, to hasło jest dla mnie takie bardzo ważne, myślę, że dla nas jest bardzo ważne, żeby te więzi, żeby Łaski Dom Kultury był też takim miejscem spotkań po prostu.

Marcin Andrzejewski:
Wiem, że masz swoje zdanie na temat online’ów i wydarzeń, które gdzieś tam się odbywają albo są transmitowane za pomocą internetowej transmisji. Obydwoje przeżyliśmy też, o czym rozmawialiśmy sobie troszkę wcześniej gdzieś tam na OFIE, pandemię.

Michał Jędrasik:
Tak, no to ona się jakby tymi online’ami bardzo mocno charakteryzowała.

Marcin Andrzejewski:
Jak do tego podchodzicie wy jako instytucja kultury? Wiadomo, że w ogóle nie ma sensu ścigać się na to, że wrażenie obcowania z artystą na żywo jest nie do zastąpienia i w ogóle żaden najlepiej zorganizowany online tego nie przeniesie.

Michał Jędrasik:
Natomiast nie mamy też co uciekać od online’ów, bo to jest też przyszłość. To jest też przyszłość, to znaczy nie możemy się obrażać, aczkolwiek rzeczywiście na pierwszym miejscu ten kontakt z artystą bezpośredni, te spotkania ludzi są najważniejsze. Tylko tak mi się wydaje, żeby to było, o ile to jest naturalne gdzieś i będzie bazowało na jakimś pomyśle, że mamy tutaj u siebie Ostatnio była taka sytuacja do kolegi z pracy, do Rafała. Przyszła nauczycielka wcześniej, że ona by chciała nagrać jakiś podcast z dzieciakami, żeby te dzieciaki przy okazji poznały troszeczkę jak wygląda zaplecze techniczne, jak takie rzeczy się robi. Rafał chętnie pomógł i to wtedy ma sens. Pandemia mnie raziła tą sztucznością w tym momencie, że po prostu rzeczywiście wszyscy wtedy spanikowali trochę, no bo jak? Wszystko stanęło, tak? Co będziemy robić? No to rzuciliśmy się wszyscy na te online’y i po prostu miałem czasami wrażenie, Że więcej jest twórców niż odbiorców, to znaczy każdy zaczyna nagrywać i po prostu każdy ten. Ja sam zacząłem, po jakimś czasie ten, ale tutaj powstał taki podcast Bucharest o książkach. Ja sam zacząłem prowadzić taki kanał Michał mówi muzyką, gdzie o płytach po prostu opowiadałem i to jest fajne. Tylko to było wymuszone jednak troszeczkę tą sytuacją, więc my sobie na końcu możemy pogratulować i powiedzieć, że jakby daliśmy radę, bo był taki wymóg. Natomiast teraz niech to po prostu będzie jako jeden z elementów naszej oferty i nie ten wiodący. Natomiast właśnie przy takich sytuacjach, jeżeli jesteśmy otwarci, przychodzą dzieciaki, młodzież, ktoś starszy chce skorzystać, coś nagrać, to jest bardzo dobre. Bardzo dobre, jeżeli jakiś format też by powstał taki na zasadzie spotkań, wywiadów, rozmów, to też jest fajne. Też robiliśmy takie rzeczy przed jakimiś ważnymi wydarzeniami, robiliśmy online, gdzie informowaliśmy, rozmawialiśmy. Wiadomo, tu się też pojawia kwestia czatu i takiego kontaktu, więc to jak najbardziej. Tylko, żeby to nie było wymuszone, bo wiadomo, pandemia się rządziła swoimi prawami.

Marcin Andrzejewski:
No, zbójnicki. Ale tak było. Jesteśmy teraz już po tym momencie, kiedy te programy na cyfryzację, na sprzęt i tak dalej bardzo mocno zmieniły, jakby nie patrzeć, sektor. No bo cyfrowa kultura, cyfrowe domy kultury, transformacja cyfrowa. Tych programów było kilkanaście. I teraz bardzo często jest tak, że tego sprzętu w małych ośrodkach, bo w sumie tam małe i średnie ośrodki były.

Michał Jędrasik:
Chcesz powiedzieć, że leży, tak?

Marcin Andrzejewski:
Chcę powiedzieć, że jest duża niewykorzystana moc i to ogólnie patrząc sektorowo, bo wtedy kiedy trzeba było z tego korzystać, no wiadomo, korzystaliśmy, bo trzeba było i teraz wiesz, ten sprzęt trochę leży.

Michał Jędrasik:
To jest pytanie jak go wykorzystać z sensem.

Marcin Andrzejewski:
Mając świadomości to, o czym Ty powiedziałeś, że to już trzeba robić inaczej, że to już nie chodzi o to, żeby postawić kamerę i zrobić koncert przy pustej publiczności. Ten przykład, że właśnie przyszła młodzież, czy przyszło środowisko szkolne i że oni by chcieli zobaczyć jak to i przy okazji to wykorzystać. Ja nie mówię, że to jest bezkosztowe, no bo sprzęt już jest, ale zasoby ludzkie, organizacyjne trzeba poświęcić. Każda instytucja musi gdzieś tam udzielenować.

Michał Jędrasik:
Tak, ale to nie jest stosunkowo rzeczywiście uciążliwe i też na tym to polega. Od tego jesteśmy. Więc to otwarcie na ludzi, którzy przychodziliby tutaj z własnymi pomysłami jak najbardziej.

Marcin Andrzejewski:
Wiadomo, że to nie chodzi o to, żeby robić telewizję.

Michał Jędrasik:
Tak, tak, tak, ale to jest rzeczywiście do wykorzystania. Tym bardziej mówię, bo my często mamy tak, że rzeczywiście mamy dużo swoich zajętości. Zwyczajnie nie ma już na to przestrzeni. Szczególnie w takim małym zespole jak nasz. Chociaż też pojawiają się pomysły, wykorzystujemy te pomysły i tak dalej, ale tutaj jesteśmy otwarci na ludzi z zewnątrz. Jeżeli ktoś tylko przyjdzie ze swoim pomysłem, to my chętnie mu pomożemy. To jest w ogóle taka zasada, że my chętnie pomożemy, bo ja cały czas wracam do swojego jakby takiej młodości, bo gdzieś ja pamiętam zawsze, że często ludzi się tak goniło na zasadzie trochę takiej, że ktoś tam przyszedł, coś tam marudzi, coś by chciał, a my mamy tutaj swoją pracę i tak dalej. Mamy tutaj swoje ważne rzeczy, a tutaj przychodzi i coś chce. W ogóle trzeba odwrócić to, że jeżeli przychodzi nawet do nas na piętro do biura jakaś osoba i zaczyna się pytać albo zdarza się telefon, że może ja mam taki pomysł. Ten problem to zadzwoniła właśnie nauczycielka, ona zadzwoniła do nas i powiedziała, że ma taki i taki pomysł, coś by chciała. To już jest ważne, że nie powiemy, dobra, no dobrze, proszę napisać oficjalne pismo może. Będziemy mieli tyle i tyle na odpowiedź i się ustosunkujemy. Tylko działamy. Spróbujmy.

Marcin Andrzejewski:
Wiedziała, że może się w ogóle zgłosić z czymś takim. To już jest wartość, że wypracowali sobie taką markę otwartego domu kultury. Że można. Trzeba próbować. W najgorszym wypadku, ja zawsze mówię, jak ktoś się boi napisać albo skontaktować. W najgorszym wypadku będziesz w tym samym miejscu, co w tej chwili.

Michał Jędrasik:
Tak, nie stracisz nic.

Marcin Andrzejewski:
A nóż, widelec, coś się uda. Nikt nie wie, co wy macie z tyłu głowy. Może akurat planujecie coś zrobić. To się bardzo fajnie wpisze na przykład. Czemu by nie? Przecież można zrobić studio festiwalowe przy jednym z festiwali, które robicie, obsłużyć go młodzieżą.

Michał Jędrasik:
Teraz rzucam komentarze z głowy. Dokładnie, przy takich wydarzeniach to się przydaje.

Marcin Andrzejewski:
Bo wy robicie festiwal, który jest w domyśle dniami miasta, ale jednak próbujecie go zrobić trochę bardziej z jakością.

Michał Jędrasik:
Są takie powiedzmy trzy formaty, no bo rzeczywiście ten Jarmar Głaski to jest impreza masowa, więc jest na bardzo dużą skalę. Trochę mniejszą skalę, myślę taką naszą skalę, gdzie sobie bardzo dajemy z tym radę, a jednocześnie to już ma ten swój dźwięk, to jest właśnie ten festiwal kultury ludowej, tradycyjnej ludów. On się dzieje Generalnie tutaj na zewnątrz w ogrodzie Łaskiego Domu Kultury. Po prostu stawiamy scenę, mamy duży namiot, stawiamy scenę z podestów, dookoła są stoiska. Też jest logistycznie to troszeczkę łatwiejsze, bo nawet to, że mamy tutaj po prostu bliskość Łaskiego Domu Kultury, to kwestia garderu, jakiegoś takiego logistycznego działania, to jest proste. Robiliśmy też coś takiego i to było w pandemii. I to też był pomysł taki, kiedy ta pandemia była na tyle porozumiana w tym sensie, że nie można było robić w środku, ale można było robić na zewnątrz. I to był taki pomysł, być może jeszcze do niego wrócimy, bo on rzeczywiście był taki pandemiczny. To był taki pomysł, że wtedy musimy gdzieś robić koncerty, tutaj Łaski Dom Kultury zamknięte. Robimy coś takiego, nazwaliśmy to łaskawym garażem. To polegało na tym, że koleżanka nasza, która tutaj u nas pracuje, mieszka na wsi i tam ma pewien garaż po prostu. Jest bardzo malowniczo położony gdzieś na odludziu, gdzie nawet ciężko przez google mapę tam trafić. I my tam zaczęliśmy robić koncerty lokalnych artystów, po prostu, na świeżym powietrzu. gdzie to nie były koncerty biletowane, cała atrakcyjność w ogóle na tym polegała, że tam trzeba było dojechać, tam artyści się gubili jak mieli dojechać w ogóle. I to miało swój wydźwięk, tak? Więc, że pokazuje też można, tak? Można na takich czasach. Więc mówię o tych trzech takich imprezach, więc to jest jakby inna skala, bo ten Jarmar Głazki rzeczywiście jest taki, że tutaj jakby wszyscy bardzo mocno musimy się spiąć, bo to jest duża impreza. Ona też przynosi dużo satysfakcji, tak? I te takie imprezy w ogóle, te imprezy, które są cykliczne, to jest gdzieś nasza siła, bo my oprócz tego Festiwalu Kultury Ludowej i Tradycyjnej Ludlow robimy jeszcze taki przegląd senioralny, to jest Biesiada pod Złotym Liściem, gdzie przyjeżdżają, to jest naprawdę wielka impreza, bo przyjeżdżają różne grupy, seniorów po prostu ze swoim programem artystycznym. To jest dopiero spotkanie, oprócz tego, że jest artystyczne, to jest spotkanie ludzi po prostu. Więc tu się dzieje bardzo dużo na scenie i bardzo dużo poza sceną. Jest festiwal pianistów imienia Miłosza Magina, który też tutaj podchodzi, więc te wydarzenia są dla nas bardzo ważne i też stanowią taki ważny moment, bo to są imprezy niebiletowane, a to też jest ważne, żeby mieć w swoim takim w swojej ofercie pewną taką ilość imprez niebiletowanych dla ludzi, którzy przyjrzą.

Marcin Andrzejewski:
Na koniec, czego życzyć Michałowi, który pracuje tu, gdzie pracuje?

Michał Jędrasik:
W sumie osobiście, dla mnie, tak? Żeby to były życzenia. Sky is the limit. Niewygaszającej pasji. Żebym wstawał z tym błyskiem w oku i mi się chciało. Bo w tej chwili mi się chce, czerpię z tego naprawdę dużą satysfakcję przy świadomości tego i różnych ograniczeń. Bo czasami można pomyśleć, o ten się cieszy z kultury, jak u nas jest taki, już tutaj by nie kombinował i nie cukrował. Natomiast myślę, że łatwiej jest, kiedy robi się to, co się lubi albo co się nawet kocha. Wtedy jest łatwiej, wtedy człowiek ma większą siłę przebicia, więcej rzeczy może zrobić. Więc życzę sobie, żebym codziennie rano jednak z tym błyskiem w oku, żeby mi się chciało.

Marcin Andrzejewski:
Życzymy sobie tego chyba wszyscy.

Michał Jędrasik:
Super.

Marcin Andrzejewski:
Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Michał Jędrasik:
Dzięki.

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij go:

edukacja muzyczna festiwale finansowanie kultury integracja kameralne koncerty kultura Łaski Dom Kultury lokalna społeczność Marcin Andrzejewski Michał Jędrasik młodzież organizacja koncertów pasja promocja wydarzeń relacje rider techniczny rozwój lokalny seniorzy wolontariat wydarzenia online

Sukcesja jako troska o przyszłość kultury | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej

Spójność komunikacji po zmianie zespołu wizerunkowego | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem cały kongres i pozwoliłem wybrzmieć największym problemom związanym z wieloma aspektami sukcesji w sektorze kultury. Czternaście osób eksperckich,…
Czytaj dalej

Sukcesja kompetencji formalnych | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem cały kongres i pozwoliłem wybrzmieć największym problemom związanym z wieloma aspektami sukcesji w sektorze kultury. Czternaście osób eksperckich,…
Czytaj dalej

Sukcesja cyfrowa | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej

Za kulisami instytucji | Cyfrowy Kongres Sukcesji

Obejrzyj na YouTube! Posłuchaj podcastu: Porozmawiaj ze mną na tematy poruszane podczas tego projektu! Jestem Marcina Andrzejewski, twórcy relacje.video i pomysłodawca Cyfrowego Kongresu Sukcesji – „kryzys przywództwa w kulturze”. Zorganizowałem…
Czytaj dalej